Wydawnictwo MAG ujawnia plany wydawnicze!

furry dnia 13 czerwca, 2015 o 10:32    25 

Na stronie wydawnictwa pojawiła się lista zapowiedzi, chyba już konkretnie, bo z datami i okładkami. Jest parę ciekawych rzeczy, więc pozwolę sobie wrzucić parę rzeczy które mogą was (nas) zainteresować.

Na początek kilka rzeczy z nowej serii Artefakty, która chyba nieźle się sprzedaje, bo (o ile mnie pamięć nie myli) przyspieszono wydanie kilku tytułów. Z nowych rzeczy możemy się spodziewać: “Przedrzeźniacza” – lipiec 2015, tłum. Robert Waliś, połączonego wydania “Drugie odkrycie ludzkości/Norstrilia” Cordwainera Smitha – lipiec 2015, tłum. Wojciech Próchniewicz, oraz “Na fali szoku” – drugiej książki Johna Brunnera w serii (to ten od Zanzibaru) – wrzesień 2015, tłum. Michał Jakuszewski. Także we wrześniu do sklepów trafić ma nowego wydanie “Hyperiona” Dana Simmonsa. Tak, Chyżwar powraca, choć niekoniecznie jako Chyżwar, bo książkę na nowo przetłumaczył Wojciech Szypuła. Simmons chyba wrócił do łask, bo jeszcze w sierpniu ukaże się “Ilion”, pierwsza część dylogii “Ilion/Olimp”, polecam, także w nowym tłumaczeniu Grzegorza Komerskiego. “Olimp” i kolejne tomy “Hyperiona” planowane są na 2016 r. może później.

Jeśli już mowa o wznowieniach, to od czerwca do października ukazywać się będą kolejne tomy trylogii “Z mgły zrodzony” Brandona Sandersona, prawdopodobnie wysokie oceny “Drogi królów” przełożyły się na dobrą sprzedaż i wydawnictwo postanowiło pójść za ciosem. Przyznam się bez bicia, że Sanderson trafił u mnie do czytelniczego czyśćca, nie mogę się zebrać do lektury, więc nie mogę polecić, ale zdaje się że możemy liczyć na porządną, oryginalną fantasy.

Umiarkowanie polecić za to mogę dwa tomy opowiadań Neila Gaimana, “Dym i lustra” (lipiec 2015) i “Rzeczy ulotne” (wrzesień 2015), oba w tłumaczeniu Pauliny Braiter, lekkie fantasy, trochę z pogranicza realizmu magicznego, jak to zwykle u Gaimana. Okładki sugerują trochę literaturę dla dziewczyn, niektórzy pewnie powiedzą że zbyt trywialne czy infantylne, ale jako lekka lektura na upały powinno się sprawdzić (jest też trochę o kotach).

Z bardziej “męskiej”, acz lekkiej literatury, pojawią się (niestety dopiero we wrześniu, choć niektórzy westchną “nareszcie!”), dwa kolejne tomy z cyklu “Akta Dresdena” Jima Butchera. Możemy się spodziewać tomów “Śmiertelne maski” (5) i “Krwawe rytuały” (6) z serii o przygodach współczesnego następcy Philipa Marlowe, który w śledztwach wspomaga się magią. Druga i jeszcze lepsza informacja, to wpis na forum wydawnictwa, że kolejne tomy przygód Harry’ego Dresdena będą się ukazywać regularnie.

Ostatnim tytułem, o którym chciałem napisać, bo czekam jakoś najmniej, jest “Szósty patrol”, czyli kolejny tom przygód Antona Gorodeckiego, funkcjonariusza moskiewskiego Nocnego Patrolu. Autor chyba jedzie już na opinii, bo jak nazwać wydanie szóstej części serii, której czwarta miała tytuł “Ostatni patrol”?

I na koniec bonus, a właściwie бонус, już nie z wydawnictwa MAG. “Metro 2035” ma prawdopodobnie jakieś opóźnienie, wikipedia twierdzi że wczoraj miała być rosyjska premiera, polski wydawca robi sobie śmieszki, książki nie ma, za to w sklepie litres.ru możemy przeczytać za darmo kilka pierwszych rozdziałów, oczywiście po rosyjsku.

EDIT: W sklepie swiatksiazki.pl do 22 czerwca jest promocja na ebooki wydawnictw MAG, Insignis, Fabryka Słów. Na półkach, przecenione o połowę znajdziemy między innymi:

Dodaj komentarz



25 myśli nt. „Wydawnictwo MAG ujawnia plany wydawnicze!

    1. furry Autor tekstu

      @fl0dA

      Ponoć “Droga królów” jest lepsza, “Z mgły zrodzonego” doczytałem tak do 1/3 i jakoś odłożyłem, też czytam inne rzeczy.

      Podobnie mam z Eriksonem, tom o imperium Lether i braciach Beddict leży w czyśćcu jeszcze dłużej, ciekawe, ale napisane jakoś tak…

    1. furry Autor tekstu

      @Iago

      Kojarzę z forum wydawnictwa, że podobno właściciel praw zmotywował ich do wydawania co pół roku dwóch kolejnych tomów, w związku z czym tłumaczy to równolegle kilka osób. Nie wiem jak będzie z jakością i spójnością takiego tłumaczenia, zakładam że mają jakąś korektę, dotąd nie miałem większych zastrzeżeń.

      Nie mogłem znaleźć tego wpisu, więc nie linkuję, było w wątku “Pytania do wydawnictwa”.

      1. Iago

        @furry

        Pamiętam ten post.
        No cóż. Pierwsze wydanie w PL było fatalnie przetłumaczone (wliczając niezrozumienie przez tłumaczkę odniesień do popkultury, jakich dokonał autor…), gorzej już chyba nie będzie. Zresztą, ja tę serię kupuję i czytam w oryginale, więc … 🙂

  1. PeteScorpio

    Dzięki za newsa, będzie okazja do września doczytać serię “Akta Dresdena”. Przeczytałem dwie książki Butchera (“Front Burzowy” i Pełnia Księżyca”) i wspominam je bardzo dobrze. Magia i fantasy świetnie wplecione w niezłe historie detektywistyczne. Z tego miejsca zalecam omijać szerokim łukiem serial oparty na “motywach”, popełniony w 2007 roku przez SciFi Universal 😉

  2. borianello

    Nocny i Dzienny Patrol przeczytałem parę miesięcy temu, chyba w okolicach gwiazki i obozejezusmaria.
    Nie wiem,czy to wina tłumacza, ale dla mnie książki to kompletna grafomania. Nocny jeszcze się dało znieść, ale Dzienny… brrr.

    1. furry Autor tekstu

      @borianello

      Demn, a mnie się właśnie pierwsze dwie części podobały, chyba lubię urban fantasy i przymykam oko na pewne rzeczy 🙂 Tak samo lubię ekranizacje Bekmabetowa, które chyba wszyscy hejtują, a dla mnie są tak cudownie przegięte…

      Cóż, jak napisałem czekam najmniej bo cykl ma tendencję spadkową, ale jak będzie w bibliotece to wezmę.

      Aha, na swiatksiazki.pl jest promocja na ebooki z wdawnictwa, niestety nie wszystkie, ale jest w czym wybierać, dorzucam do wpisu.

  3. ixtern

    Jak komuś się nie podoba “Droga królów” Sandersona (która w mojej opinii jest świetna), to nie ma co czytać innych jego książek. “Z mgły zrodzony” po prostu przynudza po jakimś czasie, jego pierwsza “Elantris” była niedorobiona – miała świetnie skonstruowanych dwoje głównych bohaterów, natomiast cała otoczka, świat…marne.

  4. Revant

    Łał, pacze po komentarzach i nie wierzę. Tłumacząc na nasze pewnego mema: Czy jestem jedyną osobą, która uwielbia “Z mgły zrodzonego”? Kupiłem kiedyś przypadkiem jedynkę, gdzieś chyba w Carrefourze była w koszyku z książkami za dychacza. Po przeczytaniu zaraz zamówiłem dwójeczkę, później pojawiła się trójeczka. Zakończenie mnie wgniotło, system “magioalchemii” opartej na metalach to był miły powiew świeżości, a później wyszła część “pomostowa” i dowiedziałem się, że Sanderson planuje trylogie trylogii i każda z nich ma być w innych klimatach (1 – fantasy, 2 – steampunk, 3 – science fiction). W dodatku jako anglista, który lubi jednak bardziej język polski w literaturze to jestem wdzięczny za pracę tłumacza (a chyba to nawet była tłumaczka) – czytało się po polsku mimo wielu wymyślonych na potrzeby książki nazw. Nowe wydanie wygląda ładnie, ale jednak wolę starsze okładki. Czekam jak na szpilkach na pierwszą część drugiej trylogii 😀

    1. ixtern

      @Revant

      System magii może i był świeży, ale to za mało. Autor popełnił ten sam błąd, jak większość pisarzy (lub “pisarzy”), nie wyłączając obecnych i na tym forum :). Źle skonstruował bohaterów (statycznie i dynamicznie). Nie będę wchodził w szczegóły bo “Z mgły zrodzonego” czytałem dawno (do połowy trzeciego tomu, taka nuda, że nawet zakończenie mnie nie zainteresowało), ale w skrócie chodzi o to, że czytelnik (ja) nie jest w stanie zidentyfikować się z bohaterem/bohaterami, w związku z czym koleje ich losów g… go obchodzą. Sztandarowym przykładem takiego knota był “Lód” Dukaja – świetnie skonstruowany, spójny świat, barwne opisy, a mimo to – nuda. Po lekturze połowy tomu było mi już wszystko jedno, kto, kogo i dlaczego.

      1. Revant

        @ixtern

        Dziwne, ja tam uwielbiałem postacie z tej serii. Mnie w sumie nie obchodzi “identyfikacja z postaciami”, jestem bardziej nastawiony na to, czy będą one dla mnie ciekawe i wielobarwne. Bardzo podobało mi się jak w trakcie trylogii wiele postaci się zmieniło, a zwłaszcza przetasowania wśród postaci drugoplanowych, które potrafiły wyskoczyć na pierwszy plan (Sazed!). Fajnie Sanderson operował tam czasem i np. gubiło się jedną postać bo stała się “nieważna”, aby nagle wróciła i nabrała tej ważności dla wydarzeń (brak Kelsiera). Nie czułem, że pewne osoby są “zlane ciepłym moczem” lub, że zabrakło pomysłów na ich rozwinięcie. Na pewno nie są skonstruowane postaci na miarę “żywych”, ale jako bohaterowie (czasami wręcz dosłownie) – miodzio.

        1. ixtern

          @Revant

          Nie wiem, od czego to zależy. Być może za dużo już czytałem w życiu fantastyki i niewiele mnie jara, a może mam po prostu nałożony pewien filtr na percepcję, który akceptuje tylko wybrane konstrukty myślowe.
          Moim głównym wskaźnikiem jakości książki jest “nieodrywalność” i niewiele jest takich, gdzie ten wskaźnik jest wysoki. Po latach omijania polskiej fantastyki (jakoś się zraziłem), odkryłem i polubiłem ją na nowo. Dwa cykle, które niedawno połknąłem, to “Oko jelenia” Pilipiuka (jakoś tak 7/10) i “Demony…” tego i tamtego, Przechrzty (9/10).

          1. Revant

            @ixtern

            Pewnie to pierwsze, które wpłynęło na drugie. Nie jestem jakoś super oczytany w fantastyce, więc pewnie nie mam jeszcze konkretnie wyrobionego “zmysłu” konesera i wiele rzeczy łatwiej mi zaakceptować. Seria Sandersona porównałbym do jakieś serii filmowej typowo blockbusterowej – nie należy oczekiwać jakieś głębokiej analizy, a fajnych bohaterów i fajnych zwrotów akcji. Niby nie są to wyżyny literatury, ale jednak wydawało mi się zawsze, że seria ta jest przystępna dla wszystkich i każdy znajdzie coś w niej fajnego.

      1. Revant

        @lemon

        Tym, ze jest to tylko powiesc pomostowa. Sanderson w pewnym wywiadzie wspominal, ze chce podzielic sobie prace i bedzie a dawal wieksze ksiazki co kilka lat, a pomniejsze pomiedzy. Stop prawa obczytalem w kilka dni po premierze polskiej i czekam wlasnie na glowne miesko x3

        1. lemon

          @Revant

          A, to nie wiedziałem. IMO jak na “pomost” to za daleko jest od Mistborna, a za blisko tych nowych, ale cóż. W każdym razie podziwiam płodność twórczą tego faceta – jest jak jednoosobowa fabryka słów. Czytałem gdzieś, jak pracuje sztab jego beta readerów, przerabiający kolejne drafty i wyłapujący błędy i nieścisłości.

Powrót do artykułu