WoT – Dzień premium za free

phenix1 dnia 15 lipca, 2015 o 16:59    6 

Dla zapalonych czołgistów istnieje możliwość otrzymania 1 dnia premium.Należy zalogować się do konta na stronie http://eu.alienwarearena.com/ i tam kliknąć w link. Jeśli ktoś nie posiada konta założenie trwa kilka minut.

A tu link do 1 dnia premium. Postępować zgodnie z instrukcją na stronie 🙂 Sprawdziłem i otrzymałem na email w ciągu kilku minut kod do aktywacji na portalu WoTa 🙂  http://eu.alienwarearena.com/giveaways/the-world-of-tanks-bonus-code-key-giveaway

Udanych łowów.

Michał

Dodaj komentarz



6 myśli nt. „WoT – Dzień premium za free

      1. emperorkaligula

        @Iago

        1. bitwy grubo po 20+ minut (gdzie połowa albo i lepiej to tylko pływanie). WoT jest dużo szybszy – tam nie czuję, że tracę czas tylko myk-myk i następny czołg. w statkach* alt-tab i autopliot na początku to standard. no i jest za dużo czajenia się i wyczekiwania. a w WoT odwrotnie – wiadomo gdzie trzeba jechać i zawsze tam się walczy. nie ma gier doskonałych 😉
        2. zero zrozumienia z mojej strony dla torped (po jakiś 30 bitwach w niszczycielach). system wspomagania celowania jest o kant dupy, moje poprawki wprowadzane do niego “ręcznie” też, a wróg oczywiście topił mnie jak szmatę torpedami. qq.
        3. BEZNADZIEJNA mechanika podpalania – byle kuterek 2 poziomy niżej niż mój battleship zawsze spali mnie jak szmatę bez żadnych problemu – 3 pożary jednocześnie i to raptem po kilku salwach we mnie, a końca cooldowna gaszenia nie widać.
        4. mobilność/celność/częstotliwość strzelania battleshipów. w WoT jest zróżnicowanie – są powolne mocno opancerzone ciężkie, szybkie i zwrotne w ogóle nie opancerzone ciężkie, ciężkie ze spamerskim działkiem czy ciężkie które walą raz a dobrze – tam jest w czym wybierać. a tu same nudne i niecelne kloce…

        dobrze grało mi się tylko cruiserami – fajczyłem battleshipy aż mi ich żal było. ale z WoT wiem, że grając tylko jedną klasą nie ogarnie się gry, więc szkoda czasu zabierać się na poważnie.

        *statki zamierzone 🙂

        1. Iago

          @emperorkaligula

          Wychodzi, że prawie dokładnie to, co nie pasuje Tobie, pasuje mi. Vive la difference! 😀
          1. spokojne, niespieszne i metodyczne podchodzenie zwierzyny, zajmowanie pozycji, planowanie trasy etc. – połowa zabawy. Samo strzelanie do wrogich okrętów to już wisienka na torcie.
          2. torpedowanie to sztuka, nie nauka 😛 Widzisz teoretyczną pozycję wroga, zakładając jego stałą prędkość, kurs itp. w momencie odpalenia. Ale inaczej odpala się torpedy do celu uprzedzonego,inaczej do nieświadomego, inaczej na otwartej przestrzeni, inaczej zza wyspy itp. Ostatecznie odpala się je raczej na wyczucie, niż na wskazania “celownika”. A torpedy wroga udawało mi się często wymijać nawet na pancerniku.
          3. jeśli dopuściłeś taki “kuterek” na odległość donośności jego dział do pancernika toś sam sobie winny. Nie zauważyłem krążowników i niszczycieli z zasięgiem dział 18-20km na tier IV, a na taki zasięg strzela Miyogi (pancernik tier IV, aczkolwiek dopiero po upgradzie). Ale faktem jest, że mechanika podpalania jest … taka sobie. Możliwe, że ją dopracują, tak jak poprawili pancerze pancernikom.
          4. nie wiem, do którego tieru doszedłeś, ale mi już wspomniany Miyogi sprawił sporą niespodziankę, zasuwając 23 kt, z całkiem niezłą (jak na nieruchawą krypę tj. pancernik) zwrotnością. Faktem jest, że strzela rzadko, a wcelować na maksymalny zasięg jest trudno – ale idzie się tego nauczyć. W każdym razie po spróbowaniu pancerników nie dziwię się, że ludzie lubią nimi grać. Wcześniej pływałem też krążownikami i niszczycielami (tymi ostatnimi bardzo mało i niechętnie – wolę pojedynki artyleryjskie, niż torpedowanie) – ale docelowo chyba zostanę przy pancernikach.

          Anyway – każdemu jego porno, jak mawiali starożytni Rzymianie. Ja się zdumiewająco dobrze bawię pływając, a miałem poważne obawy pamiętając swoje zniechęcenie czołgami z WoT.

          1. emperorkaligula

            @Iago

            2. i właśnie tego wyczucia przez 30 bitew w niszczycielach nie ogarnąłem. ludzie z 2 kilosów nawet wymijali moje torpedy i to nawet pancernikami… a jak jakieś we mnie lecą to pojawiają się 5 sekund przed kontaktem i idę na dno. że różnie się strzela do różnych targetów to wiem – oglądałem masę filmików na YT i czytałem górę postów – nic nie pomogło. nawet jak walę ze stealtha to i tak zawsze unikają – nie mam pojęcia jak. może za kilkanaście updatów dam kolejną szansę. nauka zasięgów dział poszczególnych maszyn też mnie nie bawi.
            3. ale zawsze jest ich więcej i są szybsze. na przegranej flance skończysz spalony tak czy siak. destroyer też cie podpali, a tych nie upilnujesz.
            4. grałem miyogim. na maksa ulepszonym. cholernie dziwna maszyna zmuszająca do gry rufą do przeciwnika i powolnemu uciekaniu od wroga… co najgorsze strzela zdecydowania zbyt rzadko by mnie bawić.

Powrót do artykułu