Wiedzieliście, że Diablo miało mieć mikrotransakcje?

MusialemToPowiedziec dnia 21 marca, 2016 o 9:44    11 

Tak, to Diablo co to 20 latek zaraz skończy.

W źródle link to dokumentu, którym twórcy Diabełka sprzedawali grę “garniturkom”, żeby dostać zielone światło i budżet. Dla fanów gry może być to ciekawa lektura i możliwość porównania planów do rzeczywistości (np. Diablo w wersji dokumentowej to była gra turowa).

Jednym z planów było sprzedawanie “w kasach” za $5 różnych paczek przedmiotów, typu nowy miecz czy zaklęcie – na płytach, a może raczej dyskietkach? Jak to napisano, Magic: the Gathering udowadnia, że ludzie chcą wydawać małe pieniądze w celu powiększania kolekcji, a z drugiej strony byłoby to skuteczne narzędzie marketingowe, gdyż widok tej zawartości “w kasie” by powodował zainteresowanie klientów “a co to w ogóle ten cały Diablo?”.

Szkoda że teraz to jest internet, fajnie byłoby w sklepie-osiedlowym kupić chlebek i masełko, a wychodząc zamiast batonika dorzucić nową siekierę dla Dragonborna czy pistolet dla Hitmana 😛

Dodaj komentarz



11 myśli nt. „Wiedzieliście, że Diablo miało mieć mikrotransakcje?

    1. Karnholm

      @Probabilistyk

      Oto czym było Condor Inc:

      “Blizzard North was originally an independent company. It was established in 1993 under the name Condor, founded by Max Schaefer, Erich Schaefer, and David Brevik. The company was purchased and renamed by Blizzard about nine months before the release of their hit PC game, Diablo, in 1996.”

      Blizzard North było na początku niezależną firmą. Została ona założona w 1993 pod nazwą Condor przez Maxa Schaefera, Ericha Schaefera i Davida Brevika. Firma została kupiona przez Blizzard i zmieniono jej nazwę 9 miesięcy przez wydaniem Diablo w 1996.

    1. MusialemToPowiedziec Autor tekstu

      @Karnholm

      W tym przypadku definicja mikrotransakcji to “musisz płacić za pierdółki, które inni dawali za darmo w patchu” 😛

      A już serio, pomysł brzmi jak to, czym miały być DLC według pierwszych definicji/obietnic (zanim się nie okazało, że 3/4 DLC to ciuszki). No ale że dysk(ietk)i to nie Internet, to odpada cześć DL, więc zostaje porównanie do dzisiejszych mikrotransakcji – na porządny “expansion” kilka broni i inna tekstura na ściany to IMO za mało.

      1. urt_sth

        @Goblin_Wizard

        Zawsze można kupić następną grę studia, wiedząc że się w nią raczej nie pogra – tak w ramach zadośćuczynienia.
        Miałem tak raz lub dwa. Kupienie oryginalnej archiwalnej w cenie współczesnej oczywiście nie ma sensu, choć zdarzyło mi się kupić kilka i rozdać.
        Tak czy siak to wyjątki, nie stać mnie aby zapłacić za wszystko w co grałem po gratisie (a i nie wszystko jest warte zapłaty), nie wspominając już o innych dobrach kultury z których korzystam.

Powrót do artykułu