Rachunek dla piractwa – 74 miliardy dolarów i rośnie!

aihS dnia 13 sierpnia, 2015 o 12:49    23 

Ktoś sumiennie podliczył. Prawdziwe dane! Fakty!

Tym kimś są ludki z firmy Arxan Technologies. 74 miliardy dolarów zostały brutalnie wyrwane z rąk twórców od początku świata do 2014 roku.

Cóż stoi za tymi obliczeniami? Jak powszechnie wiadomo brak zysku jest stratą. Nawet jeżeli zysk jest jedynie prognozą to strata nadal pozostaje realna. Każde dziecko to wie. Nobla im!

Dodaj komentarz



23 myśli nt. „Rachunek dla piractwa – 74 miliardy dolarów i rośnie!

  1. Revant

    No to teraz czekam na obliczenie ile dolaresów wyniesienie zadośćuczynienie za straty moralne wszystkich kupujących gry legalnie. Brak możliwości gry po zakupie (Batek Pecetowy, czy SimCity), czy okłamywanie względem zawartości (Mafia II, Pacz_Psy, a nawet…Wiesiek). Nie wspomnę już o bezprawnym ograniczaniu praw m.in. do odsprzedaży czy zwrotu. Oni nie tracą nic co mają, my zaś tracimy już w momencie zakupu.

    Dlatego wszyscy razem: Yo, ho, yo, ho, a pirate’s life for me!

      1. Revant

        @MusialemToPowiedziec

        Z tego co pamiętam, to były jakieś badania ukazujące, że piraci są bardziej chętni do kupowania niż zwykli, ale praworządni gracze (pomijając oczywiście fanów kupujący swoje ulubione tytuły). Tylko, że też są bardziej rozumni niż taki typowo “casual gamer from U-S-of-A” i nie kupują szrotów. Szkoda tylko, że nie idzie to w parze z mottem typowo hamerykańskim “zróbmy coś drogiego przy najmniejszym nakładzie pracy” 😉

        1. Goblin_Wizard

          @Revant

          Piraci są bardziej chętni do kupowania!? Przecież to nie ma sensu. Powiedziałbym raczej, że zapaleni gracze to Ci, którzy zarówno więcej kupują gier jak i więcej ich piracą. Po prostu zanim kupią lubią sprawdzić co w trawie piszczy. Ci praworządni każuale co to kupują jedną grę na miesiąc albo i mniej to jest wg mnie margines jeśli chodzi o zyski wydawców. Zresztą jest jeden prosty sposób aby pozbyć się piractwa. Wystarczy wszystkie gry wydawać jako “always online” i po kłopocie. Naprawdę jestem ciekaw jakby wtedy wyglądały zyski wydawców.

          1. Revant

            @Goblin_Wizard

            Ale właśnie sam potwierdziłeś, że są bardziej chętni do kupowania 😀 sprawdzają towar, wyszukują promocje, a więc ich “chęć” do kupna jest większa niż u zwykłego Kowalskiego “mam pieniądze, nie mam pieniędzy?”. Oczywiście, że istnieją “true pirates”, którzy nawet grosika nie dadzą na humble bundle. ale to też raczej margines 😉

            1. Goblin_Wizard

              @Revant

              Mówiłem o prawdziwych graczach, którzy piracą bo chcą wcześniej przetestować. W odróżnieniu od prawdziwych piratów, którzy nie kupują nigdy lub tylko w wyjątkowych przypadkach. Wg mnie jeśli ktoś po sprawdzeniu pirata kupuje grę, albo wywala szajs z dysku bo się do niczego nie nadaje, nie jest piratem. Zresztą niektóre gry są tak zabugowane, że piraty lepiej chodzą od oryginałów (ale to już inna historia).

              EDIT
              Trochę się zamotałem w tłumaczeniu, ale nie chce mi się już poprawiać obu postów.

              1. iHS

                @Goblin_Wizard

                Też czytałem to o czym pisał Revant: badania były zasadniczo bardzo przekrojowe, prowadzone na dużych grupach, pokazywały, że ludzie którzy nagminnie piracą rzeczy są zarazem najbardziej aktywnymi użytkownikami kultury (chciałem napisać masowej, ale nie napisałem), najczęściej chodzą do kina, najczęściej kupują i czytają książki, mają najsilniejsze związek z poszczególnymi markami i seriami – innymi słowy, na ich (ekhm, naszych) plecach wszyscy wydawcy budują sukcesy swoich produkcji, i chyba tylko dlatego z piractwem jak do tej pory walczy się na pół gwizdka, i z reguły raczej z inicjatyw oddolnych.

          2. Eschelius

            @Goblin_Wizard

            Nie podsuwaj im pomysłów, bo Diablo 3 PC jest always online z częścią zawartosci tylko na serwerach (złamali to w końcu czy nadal nie?) i sprzedaż ma kosmiczną. Jeszcze niektórzy uwierza, ze to faktycznie jedyna droga, bo przecież krawaciarze nei wpadna na to, że sprzedaż D3 wynika z tego, że to Diablo a nie, że always online. 🙂

  2. Arachnos

    Heh, jak to mawia mój tato, “debili nie sieją, sami rosną”.

    A tak w ogóle skoro brak zysku to strata, to powinni policzyć każdego człowieka na Ziemi, który nie kupił gry…. Przecież też na nich nie zarobili, nie tylko na piratach, ale na całej ludzkości!!! 😀

  3. Goblin_Wizard

    Skoro to kwota liczona od początku istnienia świata to czy doliczyli jeszcze odsetki o jakie by wzrosła ta kwota przez cały ten czas?
    W ogóle jestem ciekaw metodologii takiego liczenia. No i komu są potrzebne takie wyliczenia? Na ..uj drążyć temat? 😉

      1. Stah-o

        @aihS

        No niekoniecznie. W tej sytuacji masz jakiś tam mechanizm zliczania kliknięć, a “raporty” tego typu co ten głównowątkowy tutaj opierają się przecież na czystej fantazji tworzącego.

        Doszło przecież już do tego, że te wszystkie popierdółkowate piracenia jakiegoś pana Janka, które wyglądają w ten sposób, że tu se gierke podprowadzi a tu se muzyczkę skopiuje przesłaniają to o co faktycznie w tym całym problemie chodzi. Mam na myśli oczywiście bezprawne zarabianie na kradzionych produktach. To jest przecież esencja walki z tym procederem. Jak ten pan Janek ma w sobie gen drobnego złodziejaszka – to i bułkę ze sklepu podprowadzi i do sąsiada kablówki się podłączy i etc. Generalnie – walić go i jego “spryt” (z którego zapewne jest bardzo dumny), on jest zawsze wliczony w koszty. Ale co z firmami zarabiającymi na co dzień wagony gotówki, za pomocą software’u, na który nie mają licencji, ba, uznają nawet, że lepiej w to miejsce wziąć fotel z supermasażerem do limuzyny swojego jakże przebiegłego i supersprytnego prezesa bo go ostatnio plecki od tej roboty bolą.

        1. aihS Autor tekstu Webmajster

          @Stah-o

          Wow. Jeżeli zabrzmiało jakbym był obojętny lub nawet za piractwem to informuję, że nie jestem. Problem istnieje. Zarówno ten, o którym piszesz ty jak i ten, o którym traktuje raport tyle, że dane są ostro przegięte i to z premedytacją. Akurat ten sposób walki z piractwem będę zawsze wyśmiewał bo to taki sam bandytyzm tyle, że po drugiej stronie barykady.

          Z tym zarabianiem wagonów gotówki przy pomocy nielegalnego oprogramowania to też bym nie przesadzał. Czasami bardzo drogie oprogramowanie jest piracone bo trzeba coś otworzyć/wyeksportować itp itd. Jasne są firmy, które całą swoją działalność opierają na nielegalnych programach narzędziowych (projektowanie 3D, obróbka grafiki), ale ja bym się nie odważył. To jest hazard z ogromnym poziomem ryzyka – jeden donos Pani Krysi i BSA wysyła ci komornika po żonę, psa i traktor 😉

  4. Wyspa

    Prawda leży gdzieś po środku. Wyliczenia więc z dupy, ale nie zmienai faktu że piractwo ma wpływ na sprzedaż, tyle że bardzo różny wpływ i zleży od indywidualnego przypadku.

    mamy np taki case:
    http://www.mcvuk.com/news/read/lgc-10-1m-people-illegally-downloaded-football-manager-2013/0124256

    z drugiej strony oni dobrze gadają:
    http://tommyrefenes.tumblr.com/post/45684087997/apathy-and-refunds-are-more-dangerous-than-piracy

    a i okazuje się ze piraci też kupują:
    https://www.techdirt.com/articles/20130513/11270823061/once-again-top-downloaders-are-top-spenders-according-to-uk-govt-study.shtml

    A więc piractwo w jednym przypadku położy w innym nie lub wręcz będzie przykładem marketingu “szeptanego”. Ogólnie zaryzykuje stwierdzenie (poparte tylko obserwacją, żadnymi badaniami, wiec pewnie się mylę), że piractwo o wiele bardziej boli dużych wydawców niż indyki. Jednak w niektórych sytuacjach indyka jest w stanie położyć a wydawca co najwyżej będzie niezadowolony.

Powrót do artykułu