Phil Fish wraca … z kontrowersyjnymi wypowiedziami

mokraTrawa dnia 19 czerwca, 2014 o 9:32    18 

Jak wiecie załamał się psychicznie i “odszedł” z branży, skasował FEZ II i praktycznie nie uczestniczył w świecie gamedevu. Ostatnio Polytron (jego firma) uruchomiła wydawanie indyków. A sam Phil wrócił do na twittera i rozpętał znowu “burzę” w portalach informacyjnych. Oto wypowiedzi:

  • “If you generate money from putting my content on your channel, you owe me money. Simple as that.”
  • “If you buy a movie, are you then allowed to stream the entirety of it publicly for people to watch for free? No, because that’s illegal.”
  • “Systems are in place to prevent that. But buy Fez, put ALL of it on YouTube, turn on ads, make money from it and that’s TOTALLY FINE.”
  • “And the developer should in NO WAY be compensated for their work being freely distributed to the world. Right. Makes sense.”

Takich opinii jest sporo i kilka firm aktywnie walczy z youtuberami np Nintendo. Czy Nitek powinien dzielić się z twórcami gier (takich jak np Viktor) ewentualnymi milionami z youtuba?

Dodaj komentarz



18 myśli nt. „Phil Fish wraca … z kontrowersyjnymi wypowiedziami

  1. Goblin_Wizard

    Porównanie gry i filmu jest zupełnie z dupy. Filmiki z gier na YT należy traktować tak jak trailery umieszczane tam przez twórców filmów. Tak samo jak trailer nie da przyjemności i satysfakcji płynącej z obejrzenia całego filmu, tak samo filmik na YT nie zastąpi osobistego “spotkania” z daną grą. Próba “opodatkowania” tego to po prostu zwykła chciwość i skurwysyństwo.

      1. Goblin_Wizard

        @MusialemToPowiedziec

        No dobra, może w przypadku bardzo specyficznych gier masz rację, ale chodzi o ogół.

        Tak sobie teraz pomyślałem, ze można by nawet sytuację odwrócić. Powiedzmy, że jutuber umieszcza jakiś filmik w którym w bardzo pozytywny sposób odnosi się do gry. Sprzedaż gry rośnie (patrz wczorajszy artykuł). W tym momencie taki jutuber mógłby teoretycznie domagać się kasy od devów za reklamę. Wg mnie jest to tak samo uzasadnione jak to jęczenie Fish’a.

  2. MusialemToPowiedziec

    Nitek na pewno by musiał się dzielić, bo ich kosztem (straconych klientów) zarobił miliony 😛

    Wszystko ma dwie strony. Ja rozumiem, że Fisha wkurza to, że taki pewdiepie zarabia 4 miliony dolców śmiejąc się i krzycząc jak mała dziewczynka i grając w gry, których twórcy często takiej kasy nie zobaczą.
    Tyle że jakby się nie śmiał, to znaczna większość tych gier nie sprzedałaby nawet jednej kopii. Minecraft na pewno nie został by potęgą, gdyby Notch zabronił pokazywać filmiki “co można zrobić w Minecraft’cie”. Gimbaza nie kupowałaby Amnesii, gdyby nie zobaczyli jak pew krzyczy jak mała dziewczynka na przemian z rzucaniem bitchów.

    Porównywanie streamów gier z filmami nie jest trafne. Jeżeli pokazujesz film, to wtedy odbiorca traci znaczną część powodu dla którego miałby wybrać się do kina/kupić płytę/obejrzeć film wgrany między bloki reklamowe. Tymczasem gry wciąż się próbują bronić i są interaktywne, przez co samo obejrzenie 3 godzinnego walkthrough z CoDa to nie to samo, co 3 godziny unikania napisu “restart checkpoint”.
    Choć podejrzewam że akurat ta różnica niedługo się utrzyma, bo gatunek gier “press X to win” jest coraz bardziej popularny i nazywany czymś super – patrz: nagradzanie Gone Home nagrodami za GRĘ roku, choć jest to taka sama gra, jak gdybym zrobił katalog nazwany GRA, wsadził do niego jakieś 100 różnych katalogów z plikami txt i obrazkami i powiedział “przejrzyj je i znajdź ten katalog, gdzie ukryłem napis THE END”.

  3. Revant

    Czy tylko ja oglądam filmiki z gier na yt tylko po to, aby zobaczyć jak odbiera grę sam youtuber? O_o dodatkowo walkthrough były dostępne od zawsze w formie pisemnej – czy to także udostępnianie contentu gry? bo przecież zdradzam tam np. zakończenie, dorzucam screeny (o zgrozo!) i rozpisuje wszystkie sekrety i znajdźki 😉

Powrót do artykułu