Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo…

iago dnia 30 listopada, 2015 o 20:02    12 

…czyli nowa aktualizacja Darkest Dungeon czyni grę jeszcze trudniejszą. Któż by się spodziewał.

Inhuman Bondage – bo taki tytuł nosi najnowsza aktualizacja – wprowadza nowego bohatera, zmiennokształtnego Abomination, dwa nowe potwory (miniboss The Collector i mamroczący Madman) oraz szereg zmian w mechanice (oprócz tradycyjnego łatania błędów).

Nowy bohater to zupełnie nowe możliwości taktyczne (dwie formy różniące się skillami), ale także nowe problemy (religijni bohaterowie odmawiają zadawania się z potworem, a sama zmiana formy wywołuje stres u całej ekipy). Sami musicie zdecydować, czy Abominacja zagrzeje miejsce w waszym podstawowym składzie.

Zmiany dotknęły mechanikę Heart Attack – od teraz 200 punktów stresu nie będzie oznaczało automatycznej śmierci postaci, ale automatyczne przejście w stan Death Door (i inne radosne następstwa). Sama mechanika Progu Bram Śmierci też została zmieniona – dość powiedzieć, że znalezienie się na nim nie pozostawi postaci bez konsekwencji.
Żeby jeszcze bardziej uatrakcyjnić wyprawy do lochów od teraz zapasy będą limitowane. Najwidoczniej było za łatwo.

Resztę zmian znajdziecie w źródle.

Dodaj komentarz



12 myśli nt. „Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo…

  1. thewhitestar

    Eee… sam grałem ładnych parę miesięcy temu i było tak miodnie że aż przestałem grać, coby wrócić gdy będzie skończona i cieszyć się pełnym doświadczeniem. Bo w przeszłości już w early accessie ograłem jakąś grę i gdy wyszedł pełniak to już mi się wracać do niej nie chciało.
    Tak więc przyglądam się z boku rozwojowi tej gry i odzew na forach oraz steam recenzjach jest mocno negatywny co do dalszego utrudniania gry. Ludzie mający po kiladziesiąt/kilkaset godzin przegranych w tę grę uaktualniają swoje pełne peanów pochwalnych recenzje na pełne negatywnych opinii, twierdząc że to nie jest gra jaką kupowali. W tej chwili podobno jest to twór dla totalnych masochistów, potrafiący w jednej turze zniweczyć wielogodzinną rozgrywkę, i żadne skrupulatne planowanie nie jest w stanie pomóc. Generalnie opinie są takie że twórcy słuchają garstki hardkorowych trve gamerów, obrzydzając ją większości zwykłych ludzi chcących spędzić przyjemnie czas grając w grę.

    Ktoś z was organoleptycznie śledzi rozwój gry?

    1. iago Autor tekstu

      @thewhitestar

      Całkiem niedawno wróciłem do gry po długiej przerwie (grałem zaraz po starcie Early Accessa, potem głównie śledziłem streamy Nitka) więc jakieś tam porównanie mam.

      Owszem, jest trudniej, ale nie nazwałbym DD “grą dla totalnych masochistów”. Heart Attack i corpses to faktycznie była duża zmiana jakościowa, ale nie koniec świata. Podejrzewam, że większym problemem były ciała – bo nagle “bij jak najmocniej pierwszego” przestało być skuteczną taktyką i trzeba było dobierać grupę zdolną atakować każdą pozycję. BTW: nowa mechanika Heart Attack będzie nieco mniej mordercza (koniec z arbitralnym zgonem jak tylko stress osiągnie 200 pkt), ale też nie wiadomo jak bardzo dokuczliwe będą debuffy za Death Door. Wspomniane limity sprzętu nie mają być zbyt uciążliwe, za to mają zapobiegać – jak napisano w patchnotkach – sytuacjom, kiedy ktoś bierze 16 stacków żarcia. W sumie dziwię się, że wprowadzono je dopiero teraz.

      Generalnie: to jest trudna gra (i nikt nie obiecywał, że będzie inaczej), a głównym motywem przewodnim jest “adaptuj się lub giń”. Niektórym (w tym mi) takie podejście odpowiada, innym nie.

      A co do twierdzeń, że “to nie jest gra jaką kupowali” – FFS, kupili niedokończony produkt, który miał być stale modyfikowany aż do momentu premiery. I kiedy devsi robią dokładnie to, co zapowiadali – ktoś protestuje? Serio? EDIT: oh, wait, mamy 2015 and this is Internet, w sumie nic już nie powinno mnie dziwić…

    2. Fantus

      @thewhitestar

      > Generalnie opinie są takie że twórcy słuchają garstki hardkorowych trve gamerów, obrzydzając ją większości zwykłych ludzi chcących spędzić przyjemnie czas grając w grę.

      I bardzo dobrze robią. Jest tysiąc innych gier dla “zwykłych ludzi” (Cut the rope, na przykład….)
      Najgorsze co może być to zwykły człowiek. Nienawidzę gnoja.

  2. walec

    ja wróciłem chwilę temu po dłuższej przerwie bo mi się pad do ps4 popsuł.
    jakoś trudniej nie zauważyłem żeby było, większość syfu miałem już wyczyszczone, ogrywam głównie Cove no i potwory są faktycznie dość odporne ale da się grać bez większej frustracji. Trupy trochę namieszały ale nie za wiele.
    wczoraj tylko się obraziłem bo mi armata zajebała gościa na najwyższym poziomie którego miałem chyba od początku gry i był jedynym żyjącym na górnych poziomach który ma skille przemieszczające wrogów – bez tego ani rusz, szczególnie odkąd są trupy, więc się obraziłem i stwierdziłem że wrócę po premierze.
    Kiedy ta premiera na marginesie, wiadomo coś?
    Jakieś 65h mam ograne tak w ogóle.
    A i z tego co pamiętam płacąc za grę na KS dawno temu miałem jasno napisane że to będzie taka wkurwiająca gra która wszystko niszczy człowiekowi w jedną turę, sieje depresją i zwątpieniem. Nie wiem, może inni nie doczytali skoro marudzą.

Powrót do artykułu