Nagroda im. Żuławskiego 2014

bosman_plama dnia 24 września, 2014 o 8:18    14 

Ogłoszono laureatów nagrody literackiej im. Jerzego Żuławskiego (tego od Trylogii Księżycowej, nie reżysera od ciężkich filmów i Sophie Marceau).

Zwyciężył “Holocaust F” Cezarego Zbierzchowskiego, hard SF w interesującym świecie, pytające o definicje człowieczeństwa i wieszczące kiepską przyszłość naćpanej technologią ludzkości. Złote Wyróżnienie otrzymał “Cienioryt” Krzysztofa Piskorskiego. Ta powieść dopiero co porwała Zajdla. To opowieść płaszcza i szpady osadzana w państwie wzorowanym na Hiszpanii, ale odmienionej przez istotny (i pomysłowy) fantastyczny element. Srebrne Wyróżnienie trafiło do Adama Przechrzty i powieści “Gambit Wielopolskiego”. Przechrzta pisze zwykle sensacyjne historie o twardzielach nie do zdarcia. Tym razem też bohaterem jest twardziel tego typu, ale powieść oferuje też nieco inne od podręcznikowego spojrzenie na Powstanie Styczniowe.

Dodaj komentarz



14 myśli nt. „Nagroda im. Żuławskiego 2014

    1. iHS

      @ixtern

      Ja też się waham, recenzja dostał takie-se, lubimyczytać.pl które z reguły jest ekstatyczne dla bardzo szerokiego spektrum literatury umiarkowanie go zjechało, a tutaj zajdle, a tutaj żuławskie…sam już nie wiem. Ale właściwie nie przeczytałem jeszcze poprzedniego Zajdla w osobie Wegnera, to ustawię go w kolejce.

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @iHS

        Wegner wydaje mi się lepszym.
        Piskorski kreuje własne, oryginalne światy i z pewnością zna się na pisaniu – wie jak poukładać elementy, żeby wszystko grało. Ma świetne pomysły i potrafi je wykorzystać. Ja miewam problemy z polubieniem jego bohaterów (a bohaterów Wegnera na przykład zwykle bardzo lubię od pierwszego wejrzenia).

        Piskorski nie idzie na łatwiznę – nie mruga natrętnie okiem do czytelnika, nie przetyka akcji soczystymi dialogami, których jedyną funkcją jest ich soczystość, nie gra pod publiczkę. Bywa okrutny dla swoich bohaterów.

        1. ixtern

          @bosman_plama

          Jednym z głównych błędów pisarzy, którzy “kreują własne, oryginalne światy” i “wiedzą jak poukładać elementy, żeby wszystko grało”, jest fatalna kreacja głównych postaci. Często są płaskie, jednowymiarowe, statyczne, bez przeszłości, bez charakterologicznych cech szczególnych, bez ewolucji. Zajmują się głównie gadaniem i działaniem. Myślenie nie funkcjonuje. W skrócie: nie dadzą się polubić, czytelnik nie ma ochoty się z nimi identyfikować. A identyfikacja z bohaterem (obojętnie dobrym, czy złym) jest podstawą łowienia czytelników. Twórca, który “robi” interesujące postaci, może liczyć na kupno swoich następnych książek. Nowego Kołodziejczaka kupię bez wahania, Grzędowicza też, może jeszcze by się jacyś znaleźli. Ale nad wielu innymi już się zastanawiam.
          Jak to wygląda u Piskorskiego? Da się lubić jego ożywione wytwory wyobraźni, czy też nie?

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @ixtern

            Moim zdaniem facet się rozwija. To nie jest tak, że ja bohatera “Cieniorytu” od początku polubiłem, bo gość nie jest typem człowieka, którego darzyłbym sympatią ot tak. Co nie zmienia faktu, że jest to ciekawa, choć osadzona w archetypie, przypominająca trochę twardzieli z antywesternów postać. Tak mógłby też wyglądać D’Artagnan, gdyby mu się nie udało zrobić kariery (i trochę jest to taki D’Artagnan po przejściach). Zacząłem się z nim zżywać dopiero z czasem a zwłaszcza od największego zwrotu akcji.

          2. Bleszczynski

            @ixtern

            +1. Ile to ju świetnych światów zostało zmarnowanych przez słabe pisarstwo. Vide Eriksson, którego sagę kochałbym, gdyby potrafił postaci kreślić chociaż w 25% tak dobrze jak Martin.

            A ja zacząłem Pokój Światów naszego kochanego kolegi. Po 1. rozdziale trudno cokolwiek powiedzieć, poza tym, że tak jak zazwyczaj mam problem z akceptacją konwencji, gdzie w pierwszej scenie mamy jakieś zjawy, tak tu dobrnę do końca z radością, bo to przecież bosmana jest,

            Btw. po wielu wizytach w empikach poznańskich przy okazji jakiś zakupów szukałem książki Majki bezskutecznie i musiałem w końcu na Allegro kupić. Za to to nowe stalkerowe jest wszędzie, nawet w Auchan, szacun!

            1. ixtern

              @Bleszczynski

              Niektórzy autorzy tworzą metodą wahadła, raz jeden aspekt im wychodzi lepszy, raz drugi, aż dochodzą do w miarę stabilnego środka. Najlepszym przykładem jest Sanderson, który miał w Elantris świetną dwójkę bohaterów, ale świat mu marnie wyszedł. Potem trylogia (z przyległościami) Mistborn, w której świat mu nieźle wyszedł, a bohaterowie nudni jak flaki z olejem, wreszcie Droga królów, gdzie wszystko zdaje się byc na swoim miejscu. Mimo tysiąca i trochę stron, nie nudziłem się wcale. Podobno w grudniu drugi tom…

  1. furry

    “Cienoryt” dawno kupiony, ale nie zdążyłem przed rozdaniem Zajdli, stoi na krótkiej półce. Ale teraz na tapecie jest “Echopraksja”, Bosman znowu przegrał z Wattsem 🙂 Ale ponownie porwałem się z młotyką na słońce, na szczęście dziś premiera po polsku.

    Aha, jak ktoś jest wyposażony w czytnik ebooków, na nexto.pl jest “Gambit” w cenie bardziej niż atrakcyjnej, wpisując w koszyku kod NEXTO kupimy za 7,49zł. Zresztą w tej cenie jest kilka książek z serii Zwrotnice czasu, między innymi “Wieczny Grunwald” Twardocha, który ponownie na łamach gikz.pl polecam. Jest też “Haiku” Dariusza Brzóski-Brzóskiewicza

Powrót do artykułu