Jak to WB z piractwem walczy…

mr_geo dnia 10 września, 2016 o 17:14    7 

Panowie z Warner Bros postanowili zintensyfikować ostatnio walkę z “piratami”.

Przejawia się to w wysłaniu oficjalnych not do różnych przedsiębiorstw branży internetowej, szczególnie tych dostarczających użytkownikom usługi wyszukiwania treści w internecie z żądaniem usunięcia z wyników wyszukiwania adresów stron zawierających “pirated content“, w tym wypadku głównie filmy które WB wyprodukowało. Noty te opierają się na ratyfikowanym przez Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki (w roku 1998) Digital Millennium Copyright Act, czyli regulacji prawnej która penalizuje udostępnianie technologii bądź informacji umożliwiających dostęp do treści objętych prawami autorskimi a z “naruszonymi cyfrowymi mechanizmami ograniczeń kopiowania”.

Pozostawiając na boku dyskusje na temat wpływu DMCA na takie sprawy jak wolność słowa i przepływu informacji czy jego skuteczność, należy stwierdzić że w tym akurat wypadku Bracia Warner zrobili z siebie – delikatnie mówiąc – idiotów. Zażądali oni bowiem (od m.in Google) usunięcia z wyników wyszukiwania… ich własnych oficjalnych stron w domenie warnerbros.com a dotyczących filmów The Dark Knight, The Matrix i The Lucky One

warnerbrosdarkknight

warnerbrosluckyone

warnerbrosmatrix

Zrzuty ekranu pochodzą z bazy danych dostępnej na stronie https://lumendatabase.org/notices/12882815. Większy rozmiar po otwarciu w osobnej karcie/zakładce

Oficjalnym tłumaczeniem Warner Bros było to że współpracująca z nimi w dziedzinie copyright laws Vobile Inc. popełniła “jednorazową omyłkę”; tłumaczenie to było o tyle groteskowe że wzmiankowane powyżej adresy pojawiły się – w rożnych kombinacjach – w co najmniej pięciu(!) osobnych notach które otrzymało Google.

Groteskowość sytuacji wrosła wręcz skokowo po upublicznieniu informacji o akcji WB przez organizację Lumen, działająca pod egidą Uniwersytetu w Harwardzie a zajmującą się katalogowaniem konfliktów na tle dostępności zawartości on-line w internecie. Uważniejsze przejrzenie ich bazy danych ujawniło że Warner Bros bynajmniej nie ograniczyło się do w/w tytułów. Jak się okazało WB zgłosiło roszczenia także do filmu Batman begins, a jako łamiące DMCA strony wskazało Amazon.com i sky.com gdzie filmy WB są jak najbardziej oficjalnie i legalnie sprzedawane i wypożyczane w systemie VOD. O bycie wrednymi piratami została też przez Błaci Łołneł (copyright by Elmer Fudd) oskarżona strona IMDb czyli jeden z najbardziej znanych serwisów recenzujących filmy…

warnerbrosamazon

warnerbrosimdb

warnerbrossky

Źródło zrzutów ekranu – jak powyżej

Dobra robota Panowie! Pokazaliście tym piratom że ho ho!

W ramach własnych przemyśleń pozwalam sobie stwierdzić że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tego iście barejowskiego blamażu jest założenie że lista okropnych piratów została stworzona przez automatyczny skrypt który po prostu przeglądał dane z wyszukiwania zwrócone przez wyszukiwarki i automatycznie oflagowywał adresy stron gdzie w treści adresu lub tagach na samej stronie występowały tytuły filmów. Efektów pracy skryptu pies z kulawą nogą nie raczył sprawdzić ani tym bardziej zweryfikować. Takie podejście dość dobrze pokazuje jak problem tzw “piractwa” jest w mojej opinii traktowany przez dużych producentów audio wizualnych – jest to podejście czysto instrumentalne, gdzie nikt nawet nie próbuje analizować przyczyn, skali i prawdziwych efektów tego zjawiska; a łatka “strat powodowanych przez pirata” jest stosowana chętnie jako uniwersalne i bardzo wygodne tłumaczenie własnej indolencji, niekompetencji i krętactw uderzających w uczciwych konsumentów.

UPDATE: Google wydało krótki komunikat w którym stwierdza że po “analizie problemu” nie będzie podejmować żadnych działań w związku z linkami do Amazon.com. SkyCinema i IMDb. Ciekawsza jest natomiast reakcja na zgłoszenie jako pirackich linków do warnerbros.com – te na dzień 10 września pozostają “under investigation”; jest to oczywiście tylko formalność, raczej w formie uszczypliwości ze strony Google niż realnego zagrożenia dla WB, tym niemniej może ktoś u Warnerów/Vobile wykona trochę pracy intelektualnej i na przyszłość nie będzie powodował tak żenujących wpadek PR.

Dodaj komentarz



7 myśli nt. „Jak to WB z piractwem walczy…

  1. Revant

    Dokładnie 😀 walczmy z byle kim bo przynajmniej jest pretekst do podwyższenia cen. Wiedźmin pokazał, że jakość gier ma ogromne znaczenie w walce z piratami, a nie wymyślne zakazy, nakazy sądowe i inne zabezpieczenia uniemożliwiające grę normalnym użytkownikom. Ile wyszło teraz gier z podobnym podejściem? Null. Dostajemy za to takie fajne zabawki jak remake CoD4 uzależniony od Pew-Pew w Kosmosie…

  2. Goblin_Wizard

    Rozumiem jeszcze próby zwalczania piratów oprogramowania, gier, itp., bo jak pokazało Denuvo można to zrobić skutecznie chociaż na pewien okres czasu. Natomiast walką z wiatrakami nazwałbym próby ograniczenia dostępu do pirackich filmów czy muzyki. Przy tej ilości nośników i sposobów dystrybucji nie wydaje mi się to realne.

      1. Goblin_Wizard

        @EveryEnd

        Nie wiem. Bardzo rzadko korzystam z polskich stron. Ja głównie szukam na chińskich i angielskich – szybciej, lepiej, więcej. 😀 A w przypadku filmów to tylko napisy potrzebuje polskie. Zresztą teraz programy do odtwarzania filmów też często załatwiają to za mnie.

Powrót do artykułu