Dwadzieścia minut grania w The Sims 4

thesheep dnia 19 lipca, 2014 o 22:35    3 

Pewnie nie chce Wam się oglądać. 🙂

Komentarza słów kilka:

Tylko utwierdziłam się w smutnej prawdzie – koniec z otwartym światem, podróżujemy po mieście za pomocą menu i paczymy na loading screens zamiast na człapiące simy. Śmierć ze śmiechu jest najwidoczniej przebojem tej odsłony cyklu, bo pojawia się w każdym materiale promocyjnym. Chcieli zastąpić topienie w basenie? Nie mogę się też przyzwyczaić do kolorystyki rodem z kreskówek, ale to chyba świadczy o tym, że nie jestem targetem, może dwunastolatkom się spodoba. Wiele rozwiązań, które są zachwalane jako innowacyjne, było już wcześniej, więc nie rozumiem ekscytacji twórców. Na szczęście z The Sims wyleczył mnie gikz, więc nie mam czego żałować! 🙂

Dodaj komentarz



3 myśli nt. „Dwadzieścia minut grania w The Sims 4

  1. bogucek

    Przyznam bez bicia, ze lubilem dodatki do simsow 1 wakacje i randka. To bylo cos nowego i naprawde calkiem ciekawie zrobione. Przygode skonczylem na 2 dodatek studia, ktore jeszcze potrafily mnie przyciagnac. Trzecia czesc mam tez i wszystkie mozliwe dodatki, ale to przez blad na stronie, ktory umozliwil sciagniecie wszystkich legalnie z licencja za 0.00 PLN, niestety nie zainstalowalem tego nawet 🙂

  2. Zwirbaum

    The Sims oryginalne* było dobre. Pamiętam jak ja i dwóch przyjaciół stworzyliśmy nowego simsa, i potem mu zbudowaliśmy dom. W środku domu, było pomieszczenie całkowicie ciemne, kafelki kuchenne/łazienkowe na podłodze, brak drzwi, brak okien, portret clowna na ścianie. Kogoś tam wprowadziliśmy i zostawiliśmy. Ponieważ byliśmy solidnie pozbawieni snu, dopiero po dłuższej chwili doszło do nas co my właśnie odwalaliśmy. Dawno tak się chyba nie przeraziliśmy jak wtedy 😛

    * – w sensie jedynka.

Powrót do artykułu