Dawn of War III – powstała prawdziwa wersja SM Power Fist

aryman dnia 26 kwietnia, 2017 o 17:14    6 

Wkrótce na Amazonie?

Zabawna reklama:

Proces powstawania:

Testy redaktorów Eurogamera:

Zabawka jak zabawka, ale jeszcze tylko 24 godziny i ruszamy z samą grą DoW III. Hejt przelewa się przez internety (również na Gikzie), ale na szczęście nie poddałem się defetyzmowi i spróbowałem bety (multi). Warto było! Początki były takie sobie, ale po kilku meczach jak chwyciło, to już nie puściło. 13h grania w ciągu doby (jakoś tak nie spieszyło mi się, ruszyłem ostatniego dnia bety) coś mówi…

Trudno oceniać grę po kilkunastu godzinach grania, ale póki co zapowiada się fantastycznie. Ludzie narzekają, że nie jest jak DoW I, że nie podąża ścieżką DoW II, że nie nawiązuje do obecnych trendów w RTSach (SC2), że klimatu 40k nie czuć. I faktycznie, jeżeli ktoś oczekiwał, że dostanie I-kę czy II-kę po upgradzie graficznym, albo Stracrafta z jednostkami Warhammera – będzie rozczarowany. Jeszcze gorzej zaboli samozwańczych kapłanów religii W40k (“Przeczytałem 100 książek i komiksów, ja WIEM jak ma wyglądać gra w tym uniwersum!”) – DoW III śmiało igra z herezją. Zachęcam jednak wszystkich (trochę późno, bo beta się skończyła, ale przecież będą otwarte weekendy) do spróbowania; może odnajdziecie w tej grze to co ja – świetną zabawę.

Subiektywne plusy:

 – DoW III jest piękny graficznie i świetnie udźwiękowiony;

– mniej mikro-zarządzania! W końcu trafiłem na RTS gdzie w multi nie muszę operować 1000 kliknięciami na minutę (tak, jestem noobem). Mam wrażenie, że tutaj 100-200 spokojnie wystarczy 😉 ;

– pojedynczy wipe out mojej armii nie oznacza, że teraz już tylko czekam na powolną egzekucję, spowalniając postępy przeciwnika i licząc na cud. Jednostki elitarne, dobrze użyte, mogą przechylić szalę na moją stronę w każdej chwili;

– taktyka snowballowania gigantycznej armii jest łatwa do skontrowania;

– duże starcia są częste i bardzo efektowne. Ciągle miałem wrażenie, że uczestniczę w jakiejś epickiej bitwie;

– gra (w multi) obfituje w momenty, kiedy czujesz się jak badass. Tzw. “powroty” z pozornie przegranych potyczek są częste, a jeśli akurat to przeciwko tobie przeciwnik zaliczył udany “comeback”, to i tak, dzięki etapowej strukturze niszczenia baz, masz chwilę czasu na skonsolidowania posiłków, wezwanie elitarnych jednostek i ponowienie próby przełamania;

– myślę, że ta gra dodatkowo zyskuje podczas grania ze znajomymi na TS czy Discordzie. Obrona nie tylko własnej bazy, ale również dwóch skrzydeł wspólnej daje pole do popisu ludziom, którzy umieją się komunikować i koordynować. Jeśli ktoś jest zainteresowany grą w większej ekipie to zapraszam na Discorda (nick jak na Gikzie) 🙂

Muza na koniec (chodzi za mną ten kawałek…):

Dodaj komentarz



6 myśli nt. „Dawn of War III – powstała prawdziwa wersja SM Power Fist

Powrót do artykułu