Czy Torchlight 2 jest fajny?

serafin dnia 24 maja, 2012 o 17:15    0 

Pograłem kilka dni w aktualną betę Torchlight 2 i ze świadomością ciążącej na mnie odpowiedzialności przed historią oraz ludzkością stwierdzam, że owszem, jest bardzo fajny.

 

Na pewno lepszy niż poprzednia część. Większy, bogatszy, ciekawszy. Nadal tak samo kreskówkowy, ale jakoś mniej to przeszkadza, mniej mdli od jaskrawości i bogactwa barw wszelakich, pewnie dlatego, że kolejne lokacje prezentowane są w innych stylach, utrzymane w innych klimatach i nie ma takiego przejmującego odczucia, że ciągle jest to samo i tak samo.

Torchlight 2 jest klasycznym hack & slashem prawie z każdej strony, z jakiej się na niego spojrzy. Ale wprowadza też kilka niewielkich innowacji, świeżych pomysłów, więc nie sprawia wrażenia gry tak wybitnie odtwórczej jak pierwsza część. Ekwipunek wygląda tak jak zawsze wyglądał w takich grach, drzewka umiejętności też nie szokują innym podejściem a i samo bieganie tudzież koszenie stworków nie zmieniło się jakoś dramatycznie. Ale to w zasadzie wystarczy, by całkiem nieźle się bawić, zwłaszcza że nawet na normalnym poziomie trudności można napotkać małe wyzwania, a są jeszcze dwa inne dostępne od razu na wejściu. I nie różnią się tylko twardszymi przeciwnikami, ale także nieco większym rozmachem – a przynajmniej ja miałem wrażenie, że na poziomie "weteran" lokacje są większe i gęściej zaludnione różnym paskudztwem.

Jasne, są tu rzeczy, które niekoniecznie należy zaliczyć grze na plus. Fabuła jest mętna i wątła jak polska lewica, na przykład. Niby czytałem co tam do mnie piszą w okienkach, ale na dobrą sprawę nie wiem co się dzieje i dlaczego. Interfejs też nie zachwyca, jest bardzo zachowawczy i staromodny a bez rekonfiguracji skrótów klawiszowych nie ma szans by poradzić sobie z większą ilością umiejętności. Dodano tylko jedną rzecz tutaj, ale za to świetną – atakowanie z naciśniętym klawiszem "control", co uniemożliwia postaci przypadkowe poruszanie się podobnie jak klasyczny "shift", tyle że pozwala jej podejść do przeciwnika, jeśli akurat na niego klikniemy. Idealne rozwiązanie dla postaci walczących wręcz, moim zdaniem.

Słabsze stron Torchlight 2 nadrabia mocnymi, na szczęście i to z naddatkiem. Łupów jest masa, od samego początku wypadają różne rzadkie i unikalne przedmioty a nawet fajne startowe zestawy, co pozwala zmieniać sprzęt co kilkanaście minut na dobrą sprawę. Tworzenia przedmiotów nie uświadczyłem, ale w dużych ilościach pojawiają się tu klejnoty modyfikujące sprzęt oraz opcja dodawania miejsc na klejnoty w różnych rzeczach, więc cały czas bawimy się ze swoim ekwipunkiem. Można nawet powiedzieć, że robi się to nieustająco. Dla mnie to plus, tak samo jak dodanie niezależnych od drzewek umiejętności zwojów z czarami pasywnymi lub aktywnymi, takimi jak leczenie, przyspieszenie czy stara dobra kula ognista – zwoje te znajduje się w trakcie zabawy i można nimi wzbogacać swoje postacie, bardziej je specjalizując lub przeciwnie, poszerzając uniwersalnie ich zakres zastosowania.

Ale najbardziej podoba mi się to, że choć lokacje chyba nie są do końca losowo generowane, to tworzone są według kilku szablonów dodatkowo wypełnianych różnymi elementami, więc grając trzema różnymi postaciami natrafiałem czasem na podobne a czasem na całkiem inne lokacje. Miały tę samą zawartość jeśli chodzi o przeciwników i misje poboczne, ale też w różnym natężeniu i z różne rozłożonymi akcentami, więc moja gra berserkerem nie przypominała zabawy strzelcem-outlanderem czy ganiania stworków twardym inżynierem, który wpasowuje się w Torchlight 2 w rolę tanka.

Żałuję, że mój dostęp do bety dziś się kończy, bo jeszcze się nie nagrałem. Było fajnie i to nie tylko na wyższym poziomie trudności, bo nawet na zwykłym niektórych bossów trzeba zabijać przez kilka minut albo wręcz ginie się, jeśli podeszło się do tematu niefrasobliwie. Rewolucją Torchlight 2 nie jest i chyba nawet nie musi, skoro grało mi się w niego tak samo przyjemnie jak w inne nowe gry z tego gatunku.

No proszę, ani słowa o Diablo 3 w całym tekście… ale nie chciałem porównywać gotowego produktu (no, powiedzmy) do bety, w którą grałem kilka godzin. Zwłaszcza, że w kilku aspektach to porównanie mogłoby wypaść jednak na korzyść Torchlight 2 właśnie, nawet jeśli ogólnie w tym momencie lepszą grą wydaje się być ta od Blizzarda.

A na koniec wideo pokazujące, jak wygląda walka z bossem w Torchlight 2. Poziom trudności "normal", jakby ktoś pytał.

 

Psia mać, zapomniałem wyznaczyć ceny 10 zł za przeczytanie artykułu. Gapa ze mnie.

Dodaj komentarz