Bethesda na GOGu

Nitek dnia 26 sierpnia, 2015 o 15:22    65 

Klucznik będzie mógł grać wreszcie w Morrowinda i nie kluczyć.

Albowiem od dzisiaj wjazd na salony zalicza co następuje:

The Elder Scrolls series (DRM-free)| Kupno wszystkich trzech daje 33% zniżki.
– The Elder Scrolls III: Morrowind Game of the Year Edition
– The Elder Scrolls Adventures: Redguard
– The Elder Scrolls: Battlespire

id Software titles (also DRM-free) | Kupno wszystkich trzech daje 33% zniżk.
– Quake includes Mission Pack 1 and Mission Pack 2
– The Ultimate DOOM
– DOOM II + Master Levels for DOOM II + Final DOOM

The Fallout series returns DRM-free | 66% zniżki za wszystkie trzy.
– Fallout
– Fallout 2
– Fallout Tactics

Kupując cokolwiek z powyższego, da Wam Daggerfalla w bibliotece. Bang.

Dodaj komentarz



65 myśli nt. „Bethesda na GOGu

  1. thewhitestar

    Morrowinda może i bym łyknął, ale znowu (podobnie jak na steamie) nie po polskawemu. 🙁
    Wprawdzie mam 2 Morrowindy, jeden to mniej więcej premierówka a drugi to GOTY z jakiegoś czasopisma. Ale na żadnego z nich nie zainstaluję sensownych modów (z Overhaulem na czele) bo wymagają obecności dodatków (więc pudełkowa edycja odpada) oraz najnowszej wersji. To drugie sprawdzają z execa, a jak się okazało to ciulstwo z czasopisma instaluje się z najzwyczajniejszym w świecie crackiem… No i co zrobisz jak nic nie zrobisz?

        1. Wyspa

          @bosman_plama

          O tam przechodzić… otoczka tam była najlepsza a wątek główny mozna było olać. Nie tak dawno zapoznałem z Morrowindem siostrę, ciekawie się obserwowało jak totalnie olała wątek główny dołączyła do gildii złodziei swoim magiem i tam gdzie nie dawała rady zwinnością i skillami (w końcu była magiem!) nadrabiała potionami i czarami 🙂

              1. Wyspa

                @thewhitestar

                Ze mnie jest taki gracz że jak sama core’owa mechanika mnie nie kupi to content czy fabułę mam w “dupie”.
                Gra może mieć super story, questy i cuda nie widy ale to gameplay is a king. Oczywiście są wyjątki… np. taki “Wolf Among US” ale to są gry w których od początku wiadomo że to story jest najważniejszym elementem gry i to z niego wynika experiance gracza. Jeżeli gra jest nastawiona na fabułę to już lepiej żeby miała niewiele gameplaya niż sporo ale słabego, tak aby on nie przeszkadzał w odbiorze całości.

                oczywiście sytuacja idealna to taka gdy story i gameplay nawzajem się wspierają w celu wytworzenie “uniqe experiance”

              2. Daimonion

                @Wyspa

                Chciałbym wyrazić swoje zawodowe polonistyczne zadziwienie nad stanem świadomości językowej w naszym kraju. Gdy ostatnio w pewnej recenzji Autor użył “tą” zamiast “tę”, natychmiast mu ten kolokwializm wytknięto. Tymczasem czytam sformułowania w stylu “story jest najważniejszym elementem gry i to z niego wynika experiance gracza” i nie widzę, żeby to komukolwiek z obrońców polszczyzny przeszkadzało. I nie przytaczajcie argumentów o slangu graczy, bo nie o to chodzi. Apeluję o zdrowy rozsądek i ograniczanie angolizowania wypowiedzi do minimum.

              3. Zebulah

                @Daimonion

                Podpisuję się rękami i nogami. Sam unikam jak tylko mogę bo polskie odpowiedniki większości wyrażeń przecież są, ale niestety codziennie słyszę potworki typu “wyszeruj mi drukarkę”, “forwardnij mi to”, “zaraz callnę”, “prośba o follow up”, “utworzymy relay na postfixie”, “załatw nam videocalla”. Wszystkie zaledwie w tym tygodniu.
                Fakt, że można wiele wypowiedzi skrócić stosując angolizmy, ale bez przesady.

              4. Zebulah

                @furry

                Ano nie jest to najlepszy przykład ponieważ postfix to nazwa własna filtra antyspamowego. Ale zamiast “relay” użyłbym “reguła” i od razu jest jaśniej.
                Co do “ściany ognia” to tutaj niestety trzeba pochylić pokornie głowę przed wersją angielską, albo używać określenia “zapora”, które jednak nie definiuje dokładnie o jaką zaporę chodzi.

              5. MusialemToPowiedziec

                @Daimonion

                IMO – bo stosowanie angielszczyzny jest uważane za “w porzo”, a używanie błędów gramatycznych już nie (inna kwestia, że tą i tę to już w ogóle totalny misz-masz i rób co chcesz, co dla jednych będzie błędem dla innych nie, a jak spytasz Miodka, to powie że w ostateczności obie formy są dobre, choć “tę” jest lepsza).

              6. Klucznik

                @MusialemToPowiedziec

                To tak przy okazji językoznawców, kiedyś pracowałem pokój obok prof. Bralczyka i tak go jakoś zaczepiłem jak moczył sobie wąsy oraz brodę w kawie, pytając: “Co zrobić z irytującą formą ‘se’, ‘se zrobię, wezmę’, która zastępuje wyraz ‘sobie'”. Co pan o tym myśli?”. Odpowiedział: “Panie, przestań zawracać sobie głowę pierdołami. Mi też.”. Forma dalej mnie irytuje, ale przestałem na to wszystko zwracać głośno uwagę. Może jednak tak trzeba. Ewolucja języka.

              7. Revant

                @MusialemToPowiedziec

                Jako, że uwielbiam prof. Miodka to wrzucę na szybko wyszukany cytat z wywiadu:

                W czasie takich podróży ludzie zadają mi przede wszystkim pytania dotyczące poprawności języka. Na przykład, jak poprawnie mówi się “tę dziewczynę” czy “tą dziewczynę”. I odpowiadam – jak piszesz, to używaj zaimka “tę”, ale jak rozmawiasz z mamą, to możesz powiedzieć “tą”. Ale dla mnie po stokroć ważniejsze jest pytanie, jak to się stało, że my teraz zastanawiamy się nad tym problemem. Odpowiedź jest gdzieś w XIX wieku, kiedy mówiło się “tą matką” i tak później ewaluowało i aby było wygodniej, pomału zaczęto mówić “tę matkę”.

                Nawet w głowie czytam to jego głosem ^_^

                W nawiązaniu zaś anglicyzmów – jako anglista z wykształcenia wciąż zdarza mi się wtrącać coś z tego języka, ale jako polak uważam, że trzeba szanować swój własny język i nie psuć go wyrażeniami innymi niż jego własne.

              8. MisBimbrownik

                @Revant

                Anglista w wykształcenia rzeczesz?
                To ja mam trochę inaczej – przez całe życie uważałem że angielski jest zbyt trywialnym językiem żeby się go na poważnie uczyć – to jest po prostu “must have” dzisiejszych czasów i prawie każdy potrafi się w nim dogadać na podstawowym poziomie.
                Osobiście wybrałem, że chcę się rozwijać w stronę rosyjskiego i z niego zdawałem maturę.
                Także jest dla mnie ironicznym fakt, że od prawie 10lat nie miałem okazji powiedzieć więcej niż zdania po rosyjsku a na co dzień pracuję z brytyjczykami. W korporacji.
                O ile spolszczone zwroty typu “forward-nij mi wiadomość” mnie jakoś szczególnie nie bolą, o tyle ostatnio zauważam u siebie problemy z używaniem anglicyzmów typu “znajduję to dziwnym” 🙂

              9. Daimonion

                @MusialemToPowiedziec

                Z naukowcami jest ten problem, że tworzą milion nieformalnych stowarzyszeń, śmiertelnie ze sobą skłóconych, a w związku z tym mają problemy z ustaleniem, co jest formą poprawną, a co nie. Wymaga to wszak uzgodnienia stanowiska. Generalnie jest jak z Kargulem i Pawlakiem – nie podpiszę, bo on podpisał:) Dlatego istnieje masa nierozstrzygniętych problemów językowych (np. U(u)niwersał P(p)ołaniecki – miałem kiedyś bodaj trzy zalecane wersje zapisu, każda z innego słownika, każdy słownik PWN, każdy ze zbliżonego okresu).

              10. Wyspa

                @Daimonion

                Nawet nie kwestia slangu co terminologii, która po Polsku jest problematyczna. Dlatego mimo że pracuję w polskiej firmie to np. dokumentację prowadzimy po Angielsku, choćby dlatego że wszystkie assety w grze również maja nazwy po “engliszu” a używanie polskich znaków w skryptach i kodzie to samobójstwo, nie trzeba też później tego dodatkowo tłumaczyć, czy tez unika się sytuacji niejasnych…
                Ogólnie terminologia growa jest problematyczna. Nawet w języku angielskim wśród speców są rozbieżności pomiędzy nazewnictwem różnych elementów gier a co dopiero gdyby człowiek próbował używać polskiego. Każdy wie co to jest i czym się różni skill od abilita albo level od tiera ale po polsku gdy zacznę mówić o umiejętności/zdolności czy poziomie a szczeblu to zaczną się pojawiać niejasności.
                Nauka i teoria o tworzeniu gier komputerowych jest w miarę młoda i jeszcze się rozwijająca… a w Polsce w praktyce nie istniejąca, stąd nazewnictwo polskie w branży nie jest powszechnie użytkowane (oczywiście są osoby które uważają że powinno się używać polskiego i próbują, ale to raczej mniejszość).

              11. MisBimbrownik

                @Wyspa

                O, jeżeli to nie jest tajemnicą, to czy mogę zapytać gdzie pracujesz?
                Kiedyś na poważnie zastanawiałem się nad przejściem do branży, w której również czas wolny przeważnie spędzam 🙂
                Z wykształcenia jestem programistą, pod koniec specjalizowałem się w modelowaniu UI a od prawie 3 lat zajmuję się prowadzeniem projektów.

              12. MusialemToPowiedziec

                @Wyspa

                Nie wiem czy polskie nazewnictwo się przyjmie, bo nie wiem czy te większe firmy dadzą radę być “czyste językowo” 😛 .
                Szybko przeglądając listę płac Wiedźmina 3 można zauważyć sporo nie-polskich nazwisk – podejrzewam, że sporo z nich to jednak przyjezdni, a nie z Polski, więc będziemy ryzykować i uczyć kogoś takiego polskich odpowiedników, zwłaszcza że na ogół samemu by się nie używało, bo 15 lat grania nauczyło używania skilli czy expienia?

  2. Zebulah

    Że tak sparafrazuję: TOOM DOOM DOOOOM !
    Wreszcie będzie okazja zagrać w Brutal Dooma albo i dołożyć paczkę modeli 3D i wykokszonych tekstur bo i takie cuda w necie widziałem.
    Z Reaper botem w Quake też się chętnie z sentymentu poganiam 🙂
    Co do reszty oferty to RPG dla mnie zaczęły się na Fallout 1, a skończyły na Fallout 2.
    Podchodziłem do Morrowinda i Gothica po dwa razy ale jakoś szybko mnie nudziły.

  3. larkson

    Zamiast kupować na GOGu to ja wam mogę sprzedać Morrowindy sztuk dwie, jeden z dodatkami drugi bez. 2 eurozłote od sztuki, tylko odbiór osobisty.

    Tylko szkoda, że Falloutów z GOGowego konta się nie pozbędę, oddałbym za darmo. Wyszedłbym na zero w tym wypadku 😛

        1. Revant

          @larkson

          Byłem dziś rano w Biedronce aby kupić bułki i trafiłem akurat na świeżo wyłożoną wyprzedaż gier pc za 8,99. Przeglądając pudełka już coś miałem wziąć, ale nagle w głowie pojawiło się “zerknij czy to ma koda na steama, bo bez napędu to będziesz mógł się tylko podetrzeć instrukcją” xD anyway, zakupiłem…Dark Souls 1. Ładne wydanie z Premium Games i informacją o potrzebie posiadania parówki. W domu otwieram pudełko, a tam płytka z nadrukiem Games For Windows Live 😀 Myślę sobie – ok, łatwiej jest wymienić druk niż ponownie tłoczyć/nadrukowywać płyty. Tylko, że w instrukcji też jest o instalacji GfWL xD

            1. Revant

              @larkson

              To ja wiem, bo pamiętam tą całą akcje pseudolikwidacji GFWL i przenosin tytułów na parówkę. Po prostu bawi mnie trochę oszczędność wydawcy na zmianę informacji w tym wydaniu 😉 nie wspomnę już o tym o braku info o przenosinach na parówkę. Zwykły kowalski kupi więc i nie będzie wiedział co zainstalować – GfWL czy Steama xD

              1. Iago

                @Revant

                W sumie się da, ale to taki dość dziwny coop jest. Nie masz wpływu na to, kogo przywołasz (tzn. możesz wybrać, jeśli masz kilka znaków przywołania, ale nie ma opcji “przyzywam kolesia z listy znajomych, bo on akurat też gra” – był na to mod do wersji sprzed updatu 2.0, ale chyba nie został wskrzeszony po przejściu na Steamworks), możesz przywoływać tylko do czasu zgonu bossa danego regionu. No i ew. gadanie to wyłącznie zewnętrzne programy, in game – gesty i pisanie kredą po glebie. Sam bym pograł w DS1 w coopie (tak, wiem, wbrew idei gry, pozwijcie mnie, tru hadkory), ale z powodu powyższych ograniczeń to może być trudne, jeśli nie niewykonalne 🙂

Powrót do artykułu