Die for Valhalla – żyje, umieram, żyje znowu!

Nitek dnia 7 lutego, 2017 o 11:56    0 

Wygląda na to, że i Polacy sięgają po tematykę rogalowych nawalanek w starym stylu. I choć dopiero to demko współtowarzyszące Kickstarterowi, trochę przy nim osiwiałem, acz zamysł wydaje się całkiem fajny.

dfvOto jesteśmy my, Valykria, zdolni podnieść poległych wojaków i posłać ich ponownie w bój. Poruszając się jako duch, jestesmy w formie przejściowej, bo sama zabawa zaczyna się dopiero po wskrzeszeniu umarlaków, dość żywotnych, i przejęciu nad nimi kontroli. Die for Valhalla prezentuje zabawę w myśl chodzonych nawalanek spowitych nieprzeciętnie wysokim poziomie trudności, gdzie dobierając pod wyzwanie jedną z kilku dostępnych klas (łucznik, operator miecza i tarczy bądź toporów) ruszamy w bój. Nie brakuje tu permdeathu, który następuje, gdy nieopatrznie zaorają nam gospodarza udostępniającego nam ciało, a następnie naszą duchową formą. Zabawa zaczyna się wtedy od zera, z twistem, bo oto na mapie świata plansze losowane i układane są na niej w tej samej manierze. Fajnie.

Sama obsługa to klasyka zadawania bólu. Cios lekki, mocno, skoki, użytkowanie dopalaczy ciosów czy energii, wybuchowe beczki, ale też zniszczalne otoczenie. Przeciwnicy wysypują się garściami i potrafią nieźle po plecach stalą zaorać. Wyzwanie w DfV to nie ściema i mam nadzieję, że tendencja się utrzyma, aniżeli zejdzie poniżej poziomu, bo gracze uznają temat za trudny.

dfv2W udostępnionym buildzie można było podnieść statystyki wojaków, dzięki czemu jest po co łoić zbirów i po co zbierać wypadające zewsząd świecidełka, które w przeciwieństwie do łańcuchów Mr. T tu rzeczywiście na coś się przydają. Stylistyka grafiki wypada znakomicie, a muzyczka to typowy brainworm, który nie puszcza na długo po wyłączeniu. Mhmhmhmmmm hmmm hmmm hhhmmmm mm. Niemniej jednak z axa waliło się miło i choć nie lubię,  nawet łucznik dawał radę niesfornie, dziurawiąc oszalałe gnomy gaciokrady panoszące się w okolicy.

Wygląda na to, że jeśli kampania się powiedzie, dostaniemy polską mordoklepkę w stylu Rampage Knights, bądź Lost Castle, kojarzącą się trochę z Domanem, ale przede wszystkim miodny temat do ogrania w co-opie na czterech, choć póki co tylko lokalnie. Multi po sieci wymaga grubego hajsu, ale może i to się uda. Byłoby srogo.

Dodaj komentarz