Trzysta i pół piksela – klocki

Nitek dnia 1 września, 2014 o 8:30    144 

Dwie totalnie niezwiązane sprawy wyklarowały się po hucznie spędzonym na streamie wieczorze. Obie wiążą się z klockami. Tymi interaktywnymi i na szczęście tymi trochę mniej.

Obecność w domu młodszej peresony ma wiele zalet. Serio. Jedną z tych fajniejszych jest fakt, że niektóre rzeczy przeżywa się na nowo (nie mogę się doczekać wdrażania w Gwiezdne Wojny i trochę LOTRa!), a jeśli do tej pory skrywało się fakt, że lubi się patrzeć, można wreszcie ściągnąć maskę ściemy i powiedzieć, że widziało się bajkę taką i taką, animację śmaką i owaką. Biorąc pod uwagę, że od zawsze byłem podczepiony mackami pod Cartoon Network i stawiałem go ponad inne stacje telewizyjne, tak jak i młodość, Cartoon Network przepadł. Dobrze, że znakomite animacje dalej są robione. No i oglądam, wiecie, bo dziecko chciało.

Lego-MovieTego ostatniego weekendu wakacji dane mi było zobaczyć Lego The Movie czy też jak mówią polscy tłumacze, Lego Przygoda (hę?). Wiedziałem, że film był, szłyszałem kiedyś, że jest fantastyczny, no ale wiecie, animacja, bajka, nie wypada. Jakoś się jednak złożyło, że temat został podchwycony i ja niemniej jarający się faktem oglądania nowej animki siadłem i wchłonąłem ten twór jak gąbka. Mógłbym Wam napisać, że wiele tu popkulturowych smaczków poupychanych po kątach, że dobry dowcip i świetnie prowadzona historia z morałem, ale po co. Sami obejrzyjcie, bo to znakomita zabawa zarówno dla suchara jak i świeżaka, nieważne w jakim wieku. To Lego, człeniu, kojarzące się mi nieodzownie z zestawem posterunku policji czy tym drugim, kryjówką Robin Hooda, które kiedyś posiadałem i składałem nieopodal mieniącej się kolorowo choinki jeszcze w zeszłym wieku. Smak dzieciństwa podany na nowo. Bez ryzyka, że w klocek się wdepnie.

Skojarzenia są na miejscu

Skojarzenia są na miejscu

Co innego na basenie. Byłem, wow. Dąbrowa Górnicza jako jedyna miejscowość w okolicy jest wyposażona w Park Rozrywki. Wiadomo, rury (takie se), basen z atrakcjami (taki se), wiecznie zajęte jacuzzi z bąbelkami niewiadomego pochodzenia (nie wiem, nigdy się nie odważyłem), basen rekreacyjny (taki se) i basen sportowy (meh). Nie ma się co jednak dziwić, że dzieciaki mają frajde, bo i rzadko się tam pojawiam, gdyż wypieram za dużo wody i obawiam się Green Peace’u. No i zabawa przednia, pływamy, szalejemy, jest gibko, wodę wypieram, miodzio lodzio. I widzę niczym w Golfiarzach 2, że coś płynie i nie jest to Snickers. Mniejsza cząstka, jak płetwa w Szczękach, wyziera z wody i zmierza w naszym kierunku. Gram w gry to nie panikuję, wszak żadna kupa się mnie nie ima, jednakże jest odczuwalne lekkie napięcie, bo bestia miała zaimplementowanie znakomite algorytmy AI i podążała za mną, niestannie. Rychło zmierzam do schodków i widzę, widzę RZECZ matkę czającą się na stopniach pod taflą wody. No tu już gorzej, bo nie wiem czy wizja się nie załamała i czy przypadkiem nie trafię w samo sedno niekorzystnej sytuacji. Chyżo na murek, z murku strzała do ratownika i mówię, że ktoś zostawił gifta na schodach. Co się wtedy dzieje? Profil fejsbukowy basenu do teraz wymownie milczy.

parkwodny

 

W tym tygodniu, w piątek, wychodzi Dead Rising 3 w wersji PC. Tego dnia należy spodziewać się stream z tegoż. W inne dni na strumyku być może zagramy w The Wolf Among us, bowiem TWDU grało sie fest przyjemnie, były przepychanki, świat płonął. Nie pamiętam czy coś jeszcze wpadało teraz czy ja nie miałem czegoś czasem pokazać. Zobaczymy.

To na co zwróciliście uwagę, pojawią się mocno dziwne komentarze. Wyglądają mniej więcej tak

komcie

Nie zawsze widzę je od razu, więc proszę Was o NIE klikanie i ew. zgłaszanie gdyby wisiały za długo. Podobnie jak i spam wpisy w n2.0, jakie ostatnio zostały gdzieś przemycone bez zgody nikogo przez jakichś fest specjalistów, wywalam bez litości od sztycha. Pewnie jakoś się z tym uporamy, choć nie ma tego zbyt wiele, jak widać.

Poniedziałek, weź to.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



144 myśli nt. „Trzysta i pół piksela – klocki

    1. yustus

      @Beti

      Jak się wybierasz (tak jak ja) z np. młodzieńcem lat 8 który fascynuje się żółwiami nindża i zaoglądał wszystko co jest dostępne w internecie to warto bo radość wspomnianego osobnika udziela się towarzyszącemu (czyli mi).
      Fabuła i scenariusz rozczarowały, do tego kilku scen ssie…
      Za to strona wizualna (nie mam na myśli Megan) jest bardzo, bardzo ok. I te żółwie zdecydowanie nie są teenage. Wyglądają jak śmiercionośne kilkuset kilogramowe (Rafael!) maszyny śmierci 😉
      Każdy wygląda inaczej i nareszcie nie odróżnia się ich po broni i kolorach masek na oczach.
      I finałowa walka też daje radę 🙂
      Jak ktoś jest fanem (JA!) i nie nastawi się na NIEWIADOMOCO to po mojemu nie będzie zawiedziony a przynajmniej wady nie popsują mu przyjemności z oglądania. Nie nastawiać się na dzieło godne oskara, kupić popcorn i…
      KAWABUNGA! 🙂

  1. Makbeton

    I tak sobie jadę dzisiaj na rowerku do pracy i mijam te dzieci w garniturach ze smutną przerażoną miną udające się na rozpoczęcie roku i tak sobie myślę ” zaczniecie chodzić do pracy smarkacze będziecie mieli początek roku w każdy poniedziałek hehehehehhe”

          1. nufiko

            @Beti

            Ja w sobotę siostrę-studentkę przeprowadzałem do drugiego mieszkania. Miały być 4 małe szafki i jakieś biurko plus jakieś drobiazgi. Więc wziąłem busa coby nie jeździć na wiele razy. Jak zajechałem to okazało się że doszły jeszcze 2 wielkie szafy dwudrzwiowe, 2 regały krzesło, mały stolik i jakieś jeszcze graty. Więc trzeba było na 2 razy wozić. Całe szczęście nie trzeba było tego po schodach ciągać na 7 piętro, aczkolwiek wątpliwości były bo 2 centymetry więcej i do windy by się szafy nie chciały mieścić. No i nieodzowna pomoc kumpla bo bez niego to bym nie wytargał tego wszystkiego do auta. Następną razą trza uświadomić studentki, że rzeczy nie zgłoszone wcześniej noszą same.

            1. thesheep

              @mokraTrawa

              Nie znam nauczyciela, który robi 19 przy tablicy. Większość ma około 26 godzin, do tego doliczmy przygotowanie do lekcji w domu, prowadzenie dokumentacji – też w domu, spotkania z rodzicami, wycieczki, kółka, przygotowywanie dzieciaków do konkursów/olimpiad i trochę się tego uzbiera. 🙂

            1. MusialemToPowiedziec

              @aihS

              Akurat u nas w LO pan od PO był też panem od historii – co powodowało, że bywały śmieszne zajęcia kiedy zapominał, że akurat nasza klasa ma zajęcia z panią od historii i chciał sprawdzać naszą wiedzę historyczną z tematu, który dopiero mieliśmy mieć 😛

              A pani od historii zajmowała się też WoSem i WoKulturze. Ale ona lepiej rozgraniczała zajęcia 😛

              1. Beti

                @aihS

                U mnie pan z PO uczył też WOSu i WF-u. Po tym jak został oskarżony o macanie dziewczyn na ćwiczeniach, zabrali mu te zajęcia ale uczył dalej dwóch przedmiotów.
                Jego metody nauczania były bardzo.. opisowe. Na lekcji w temacie o maskach gazowych powtarzał “każda maska musi być tak dobrze dopasowana jak prezerwatywa”. Kiedy puszczał nam filmiki z pierwszej pomocy, był przerywnik z pornosem.
                Koleś miał chyba z 60 lat.. Stary zboczeniec.

              1. projan

                @projan

                I jeszcze mu dopowiem, że przecież wuefista nie musi gadać non-stop, więc gardło nie wysiądzie, nie musi merytorycznie świecić przykładem, a nawet fizycznie nie musi, przygotowanie zajęć mu nie zabiera tyle czasu (jeśli w ogóle), nie przygotowuje sprawdzianów itp., nie musi ich sprawdzać, pracę ma zdrową… I pewnie jeszcze bym coś znalazł. Tak, zazdroszczę wuefistom. A za to zupełnie nie zazdroszczę polonistom.

              2. Kiler

                @projan

                tradycyjnie są wuefiści i wuefiści. U mnie w LO miałem okazję spotkać się z dwoma:
                – wicedyrektor (to brzmi dumnie 😀 Choć zawsze zastanawiałem się czy fakt posiadania przez niego brata, który był, za przeproszeniem, “posłem” nie był jednym z decydujących czynników o jego funkcji w szkole ), którego widziałem 4 razy w roku (na pierwszej lekcji każdego semestru i jak oceny wystawiał)
                – taki który poza prowadzeniem zajęć “dydaktycznych” swoich, plus z reguły tych za “wicedyrektora” , organizował 5 dni w tygodniu zajęcia sportowe dla uczniów (2x siatkówka, 2x koszykówka 1x piłka nożna po 2h – tak wiem bez sensu po co piłkę wpychać lepiej kosza dać więcej ; )), w których sam uczestniczył ; ), a czekając na te zajęcia z reguły pakował na siłce szkolnej – oczywiście mógł każdy przyjść i korzystać też z siłki wtedy : ) Był również opiekunem reprezentacji szkolnych. Łikendami natomiast biegał po lesie, jeździł na basen i grał w koszykówkę z kim się tylko dało : ) (wiem bo to sąsiad z bloku i na tych samych boiskach grywaliśmy : ) ) No ale sam był kiedyś koszykarzem i szczerze mówiąc być w takiej formie jaką on miał mając 45 lat (gdy kończyłem liceum) to każdy by chciał być 😀

    1. nieja

      @lehusan

      Nikt wiecej nie doczytal o przygodzie w basenie?

      A moze to nic wyjatkowego (w sumie byc moze, bo we wroclawskim Aquaparku pewnego zimowego wieczoru spotkalo mnie cos podobnego):
      Moj syn lubi chyba 2 rzeczy tam – sztuczna fale i leniwa rzeke. Ja nie lubie sztucznej fali, wiec ciagne go na rzeke, marudzil, bo mowil, ze “tam bedzie kupa”.
      Mysle sobie, ze szybko sie uczy – zamiast bedzie kiepsko, to mowi bedzie kupa – dobrze ze inaczej…
      Skonczyla sie sztuczna fala – wiec ciagne go znowu na leniwa rzeke.
      Po 2 gim okrazeniu malec pyta czy moze juz isc na fale, bo on sie boi kupy – pytam jakiej kupy??
      A on na to – no tej – i pokazuje palcem plywajacy baton tuz obok…
      Porwalem dziecko – biegne jak Hasselhoff do ratownika i informuje go o zaistnialej niedogodnosci.
      Ratownik na to: a czy jestem pewien ze to kupa, to ja, ze nie sprawdzalem, ale plywa jak kupa i wyglada jak kupa, to on ze sprawdza.
      Po kilku minutach przyszedl czlowiek, ktory sie pokrecil w okolicach ostatniego zarejestrowanego kontaktu, ale juz nie patrzylismy co robili dalej, bo szorowalismy sie pod prysznicami…

  2. bosman_plama

    Z lego trafiłem na coś, co się nazywa po polsku “Nowe przygody mistrza Yody” i jest lego interpretacją Star Wars.

    W jakimś szalonym ciągu obejrzałem też specjalny starwarsowy odcinek Fineasza i Ferba. Tam najbardziej podobał mi się numer ze zgubieniem planów Gwiazdy Śmierci i wynikającą z tego nieszczęścia dyskusją dwóch rebeliantów:
    “- Może zwalimy winę na Jara-Jara?
    – Co ty, on od dwudziestu lat jest na emeryturze!”

    Niezłe było też z Lukem:
    “- Mamo, tato, byliśmy u Luke’a!
    – I co u niego? Jak zwykle melancholijnie wpatrywał się w dal?”

  3. Twoja_Stara

    Widzialem z Mloda Lego w kinie, podobalo jej sie, teraz staram sie ja nauczyc obslugiwac pada i klawe na klockowej grze.
    Swoja droga polecam Castle of Illusion z myszka miki, niezly platformer, mozna z mlodzieza grac. Nabylem ten Sonic Racing i Sonic Generations, jako ze na Sedze wychowany mam sentyment a Mloda Sonica lubi.
    Nie polecam za to probowac grac w cokolwiek innego jak juz sie dorwie i jest tata ja chce Sonica / Miki / whatever.

  4. powazny_sam

    Lego przygoda wymiata, a poza tym jest to true story, superklej czy jak mu tam istnieje naprawdę! Przekonałem się o tym gdy kupiłem kiedyś dziecku zestaw ludzików lego i okazało się że nie tylko mają posklejane elementy, ale są przyklejone do klocków-podstawek. Na szczęście metoda na suszarkę zadziałała i wszystko wróciło do normy, ale do dziś nie rozumiem intencji producenta – to mają być klocki kurde bele, a nie figurki.

  5. Tasioros

    Ta pływająca kupa to Polsat w basenie innych kanałów, które też może krystalicznie czyste nie są, ale jakieś podstawowe zasady etyki (?) zachowują. Stanowią mniej więcej jednolitą substancję i żaden nie wykracza poza granice w tę dobrą, czy złą stronę – wiadomo czego można się po nich spodziewać . Ale Polsat nie. Polsat musi pokazać, że jest inny (gorszy) i zaznaczyć swą obecność nieprzyjemnym zapachem licząc, że przyciągnie tysiące much.
    Tak, mam nerwa, że nie będę mógł sobie normalnie mistrzostw w “siatkę” obejrzeć.

              1. Tasioros

                @Beti

                Za miesiąc, o ile się nie pospieszy, na świecie przywitam kolejną kobietę mojego życia. A że już nam raz strachu narobiła, przez co żona musi niemal cały czas leżeć, to przygotowany być muszę na różne scenariusze a do tego opiekę wszelką sprawować mam zadanie. Tak więc nawet piwko w domowych pieleszach powoli odchodzi w zapomnienie.

  6. Beti

    Właśnie byłam odebrać zamówione książki Gears of War ( w Galerii Dominikańskiej). Makdonald przeżywa oblężenie, nie dało się przejść. Rozumiem, że młodzież tak odreagowuje inauguracje roku szkolnego 😉
    W Świecie Książki widziałam również pokaźny stos Dzielnicy Obiecanej naszego kolegi bosmana 😀

  7. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Przeżyłem wycieczkę po polskich drogach tam i z powrotem. Wbrew pozorom nie było tak źle. Sporo jechałem po autostradach (w niedzielę nawet na koszt Donalda), gierkówka też daje radę. Zaciachy zasadniczo były dwa: Łódź w której o zielonej fali w osi tranzytu nie słyszeli i Częstochowa gdzie remontują jakiś wiadukt i dobrą godzinę w korku przestałem. Radarów chyba jakby mniej ale obawiam się że przynajmniej w jednym przypadku mogłem się nadziać. Trudno.

  8. mr_geo

    Wiesz że jesteś starym zgredem i pora ci już o wieczności myśleć kiedy twój pierwszy zestaw jaki miałeś (i nadal masz) jest pokazywany w oficjalnym berlińskim muzeum klocków LEGO w sekcji “old & vintage” 🙁
    Tak mnie to przygnębiło że w muzealnym sklepie kupiłem sobie zajebiście wielkie Lego Castle… Wydając na to taką kasę że żona kiedy zobaczyła paragon określiła mnie słowem tak wielce nieprzystojnym że o jego znajomość nawet jej nie podejrzewałem.

    Ale było warto.

Powrót do artykułu