Rambo the Video Game – wielka pożoga w Baker Team DLC

Nitek dnia 20 kwietnia, 2016 o 9:37    33 

Dwa lata po wyjściu z traumy ktoś zaserwował mi niespodziankę. Darmowe DLC do najlepszej, w dodatku polskiej, gry na świecie. No przecież nie mogłem sobie odpuścić, zwłaszcza, że to był prezent od Ajsa, Rambo, podstawka. Ajs bardzo mnie lubi. Bądź jak Ajs.

Rambo The Video Game to znakomity przykład spalenia za sobą wszelkich mostów i niewykorzystanego potencjału jaki drzemie w samej marce. Zastanawiające w tym wszystkim jest jednak to, w jaki sposób deweloperzy pozyskali licencję na to cudeńko. No bo jak? Nie mam pojęcia.

Rambo the Video Game cofa nas w słodkie lata dziewięćdziesiąte, kiedy na szkolnych korytarzach spijaliśmy nereczki, oranżadę w workach i po szkole wychodziliśmy na pole. Czy tam na dwór. Nie tyle pod względem oprawy graficznej, bo ta mam wrażenie uległa poprawie względem podstawki, choć mówię tu o samym Baker team DLC, no i jest 3D, ale dlatego, że jest strzelanką z gatunku idź-stąd-nie-dotykaj, shootera na szynach. Teoretycznie nie da się tematu zgałganić, bo choć teraz wydaje się nam to śmieszne, sięgnijcie pamięcią wstecz, a okaże się, że grało się! Virtua Cop, panie, pamiętam jak dziś ten oskryptowany ragdoll umownych chłopków, którzy róznie reagowali w zależności od miejsca postrzelenia. Szalone strzelane w Die Hard Trilogy po słynnym lotnisku, nawet Resident Evil miał takowy shooter, ale tam była bieda.

A nie, to jednak da się zgałganić.

No, ale panie, Operation Wolf, Mad Dog McCree, nie można mówić, że zawsze było źle. Baker team DLC jest trochę tym dla Rambo, co patche dla Aliens Colonial Marines. Zasady zabawy się nie zmieniły, twarz Sly opadła jeszcze bardziej z powodu zbyt obciążonej zajęczej wargi i nadmiaru skóry, ale grafika poprawiła się. Trochę, takie mam wrażenie. Cholera jasna nie pamiętam oryginału, ale tam było źle, tu jest tak se, ale bardziej poprawnie. To pewnie zasługa, że lecimy tu po ciasnych podziemiach i nie widziałem jakichś większych otwartych przestrzeni. Co jednak rzuca się w uszy to fakt, że dźwięki zostały chyba dograne. Mówię o dubbingu, bo podstawka to wyciąg z VHS, gdzie wszystko szumiało jak w miejscu wytartej taśmy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Strzela się, sadzi hedziki, przeładowuje broń, chowa za osłonami i jeździ na szynach. Dziwne uczucie jak gra faktycznie gra się sama, a nie oszukuje, że mamy jakiś wpływ na cokolwiek. I generalnie tyle. Nie ma fajnego ragdolla stosowanego w latach dziewięćdziesiątych, nie ma interaktywnego otoczenia, też z lat dziewięćdziesiątych. I nadal jest tak samo frustrująco jak wcześniej.

Rambo the Video Game to moja gra wstydu. Wymiękłem na ostatnim poziomie. Do dzisiaj nie dokończyłem PTSD.

Każda potwora znajdzie swojego amatora wydawać, by się mogło. Być może. Jestem fanem Rambo, zawsze to powtarzałem. Gry w sensie, bo siedziałem na niej dłużej niż na filmach swojego czasu. Należę do #teamArnold i wolałem Commando. No, ale Commando nie ma gry tak fest nowoczesnej jak John. Nijak Rambo polecać, zresztą wiecie chyba, że szukacie czegoś na kształt interaktywnego samouczka z obsługi myszy. Wtedy i tak lepiej poklikać gdzie indziej.

Czas na IS Defense. Rękawy zakasane.

Recenzję podstawki znajdziecie tutaj.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



33 myśli nt. „Rambo the Video Game – wielka pożoga w Baker Team DLC

  1. Epipodiusz

    Wczoraj w DS3 zostałem najechany przez innego gracza. Trafił na najgorszy moment chyba z możliwych, bo akurat miałem przyzwanego ducha z którym czyściłem plansze. Gościu został rozniesiony w 10 sekund. Jakie są konsekwencje zostania zabitym w czasie takiego najazdu ? Ktoś wie ? Ktoś miał? 🙂

    1. Stah-o

      @Epipodiusz

      Najazdy zawsze były miłą formą relaksu o ile trafia ci się honorowy najeźdźca i nie atakuje cię w sytuacji gdy walczysz z AI. Honorowy najeźdźca też ukłoni ci się przed walką – takich spotykałem zawsze jakichś 75%. Nigdy też nie było żadnych konsekwencji przegranej (w tej edycji jeszcze nie przegrałem, ale nie sądzę by to zmienili). Możesz wejść w sojusz, który spowoduje, że w trakcie najazdu dołączy do ciebie ktoś ze wsparciem lub możesz też błyskawicznie wywalić najeźdźcę (opcja w menu szybkiego dostępu) gdyby okazał się niehonorowy. Najeźdźca to dobry moment na wypróbowanie własnej postaci i umiejętności – warto powalczyć dla dobrego treningu.

        1. Stah-o

          @Epipodiusz

          To albo zwykła tchórzowska natura ludzka, albo ktoś nowy i nie zaznajomiony z etykietą. Z tego co kojarzę, kiedyś była opcja księgi grzeszników, do której można było takich typów wpisywać, co powodowało, że dostawał się na specjalną listę tych, którzy są często nękani najazdami ludzi z któregoś z sojuszu tych dobrych. Fajne to było, nie wiem czy nadal funkcjonuje.

          1. Epipodiusz

            @Stah-o

            żalu nie mam 🙂 bo go usiekłem chociaż trochę poprzeszkadzał przez co ten miotający na odległość w końcu mnie utłukł( za mało życia miałem). A tak na marginesie to nieźle się wczoraj uśmiałem jak ludzie bezkrytycznie czytają wskazówki trolli i popełniają samobójstwo skacząc z mostu 🙂

            1. Stah-o

              @aihS

              Wydaje mi się, że nie. Ich algorytmy od zawsze były nieszablonowe i wątpię, by i w tym przypadku stosowali się do jakichkolwiek wytycznych bądź korzystali z jakichkolwiek dodatkowych API poszczególnych konsoli. Na starcie jest wybór konta gracza i zakładam, że to tyle tej integracji, reszta jest już wołana z ich serwerów. To moja czysta spekulacja oparta na obserwacji tej gry na PS3, XBOX360, XBOXONE i PC i począwszy od Demon’s Souls.

              1. Stah-o

                @aihS

                Ajs, chciałbym żebyś mnie dobrze zrozumiał – ja tylko tak podejrzewam na podstawie obserwacji jak ten mechanizm działa (w zasadzie niezmiennie od lat) i to są moje czyste spekulacje. Nie wydaje mi się po prostu, żeby chcieli swoje wypracowane mechanizmy mieszać z zewnętrznymi API. Ale to jak faktycznie jest mógłby powiedzieć ci tylko i wyłącznie ich programista i nikt inny.
                Oni od lat charakteryzują się pewną zamkniętą formą tworzenia, tzn. to co oni robią jest kompletnie nieszablonowe – to są twórcy przez duże T, oni faktycznie tworzą (czyli robią coś czego do tej pory nie było), tak to przynajmniej dla mnie wygląda (pomijam fakt, że DS jest od lat ten sam). Stawiałbym na to, że to tacy Kurci Cobaini game developingu, czyste złoto. Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że większość z nich to samoucy i mają osobiście głęboko w dupie te wszystkie definicje i utarte schematy gamedevu. Ale może trochę ich idealizuję 🙂

    2. lemon

      @Epipodiusz

      W ubiegłym roku grałem w Demon’s Souls i też mnie ktoś nawiedził. Co za emocje! Najpierw zdziwko, że ktoś jeszcze w to gra i że multi działa po tylu latach. Potem strach: “kurde, przecież ja dopiero po pierwszym bossie jestem i nie mam sprzętu”, potem zabawa w chowanego, ale w końcu mnie znalazł w korytarzu pod mostem, nad którym lata smok. Myślałem, że raz, dwa mnie załatwi, ale dość ostrożnie działał i tak się szturchaliśmy i turlaliśmy przez parę minut. Miał jakiś sprzęt, który psuł mi broń i zbroję przy każdym trafieniu i więcej ziółek leczących ode mnie, więc ostatecznie wygrał. Byłem zaskoczony, że tak dobrze mi szło, bo od wygranej dzieliły mnie jeden, dwa ciosy. A przez następne parę godzin zbierałem dusze na naprawienie sprzętu. 🙂

  2. iago

    Obecność spoilera AFAIR znaczy, że to temat ogólny, z offtopami.
    To ja w ramach offtopu zasugeruję chętnym, żeby udali się na Steama i zakupili Don’t Starve MegaPack Bundle (http://store.steampowered.com/bundle/312/) – jeśli nie macie jeszcze Don’t Starve: Shipwrecked (a macie wszystkie pozostałe elementy bundla), to dostaniecie je już za 2.69€.
    Ładna kumulacja zniżek, taniej jeszcze nie było.

    No i przy okazji warto zauważyć, że Don’t Starve Together wyszło z fazy beta 🙂

Powrót do artykułu