MusiałemToPowiedzieć o Zarażonych w L4D2

MusialemToPowiedziec dnia 2 kwietnia, 2015 o 9:04    141 

Jak może niektórzy zauważyli, od jakiegoś czasu piątkowe wieczory spędzamy w towarzystwie Left4Dead 2. I o ile granie Zdrowymi nie sprawia większych problemów (“ta strona w kierunku wrogów, ciągniesz za to”), to wypada trochę lepiej poznać Zarażonych, żeby wiedzieć kim to się je. I o nich będzie ten tekst.

Rodzinka w komplecie, by clacier.

Rodzinka w komplecie, by clacier.

Zarażonych można podzielić na Atakujących (ich ataki “rozbrajają” Ocalałego) i Wspomagających, a przy tym bardzo ogólnie można podzielić na tych atakujących w pierwszej kolejności i tych atakujących drugich – choć nie jest to Złota Zasada, bardziej zależna od sytuacji, o czym wspomnę na samym końcu. Ale najpierw, podstawy. Po pierwsze, gdy gra się pełną drużyną to przeciętny czas respawnu to między 20-30 sekund. Po drugie, gra zawsze przydziela Zarażonym przynajmniej jednego “supporta”, przez co nie da się przyszpilić całej drużyny na samym początku – choć jak się dobrze drużyna zgra, to można wygrać na samym początku, zwłaszcza na pierwszych planszach,gdzie zaczyna się ze SMGami, często także bez broni białej. Po trzecie – jak Ocalały leży ranny na ziemi i wymaga podniesienia, tak długo jak jest bezpośrednio atakowany nie można go podnieść (chyba że jest się botem, bo AI potrafi zawsze podnieść) – warto o tym pamiętać i używać prawego klawisza myszy na kimś kto leży, zwłaszcza jak widzimy że jeszcze długi czas będzie nam się odnawiał kolejny atak. A teraz przechodzimy do opisów Zarażonych, zaczynając od tych, którzy na ogół rozpoczynają ataki.

l4d_2

Boomer sobie rzyga

Boomer często jest niedoceniany, lecz jedno dobre użycie pozwala poważnie zranić, a nawet zabić całą przeciwną drużynę. Dlatego nie warto go marnować po prostu skacząc na ludzi z dachu. Boomer jest “supportem”, którego atak nie robi bezpośrednich obrażeń. Jednak trafienie rzygami w Ocalałych powoduje przywołanie Hordy, a przy tym każdy obrzygany staje się “półślepym”. Jeżeli uda się trafić całą drużynę to mają sporo kłopoty, zwłaszcza jak nie mają broni białej. Wadą Boomera jest ślamazarność, duże rozmiary i liczba HPków nie pozwalająca przeżyć nawet pojedynczego strzału z pistoletu. Za to umierając rozrzuca dookoła swoją zawartość, co ma podobny efekt jak obrzyganie. Dlatego grając boomerem najlepiej pojawiać się przed przeciwnikami zza zakrętami, ewentualnie trochę wyżej, żeby móc szybko kogoś obrzygać. A po jego ataku powinna wkroczyć do akcji reszta drużyny. Na przykład…

 

… Charger. Bardzo skuteczna jednostka do rozpoczynania l4d_3ataku, zwłaszcza w ciasnych korytarzach. Trzeba tylko uważać, bo po rozpoczęciu biegu nie da się zmienić kierunku, więc lepiej najpierw przycelować. Jeżeli już uda nam się jedną osobę złapać, każda kolejna będzie odrzucona na bok (zadając obrażenia i zabierając kontrolę nad postacią na sekundę czy dwie). Dodatkowo atak prawym klawiszem myszy Chargera zadaje całe 10 obrażeń (w przeciwieństwie do 1-2 HPków u innych), więc czasami zamiast od razu atakować biegiem rozsądniej jest uderzyć kogoś dwa razy żeby padł na ziemię, a dopiero następnego zaatakować standardowym atakiem. Dodatkową zaletą Chargera jest to, że nie da się do strącić z Ocalałego za pomocą uderzenia bronią (Prawy Przycisk Myszy), tylko trzeba strzelać tak długo, aż padnie.

 

l4d_4

Smoker to ten po prawej. Ta po lewej za to jest smokin’ hot

Atak Chargera warto kontynuować Smokerem. Kiedy reszta drużyny leci pomóc biednej ofierze, Smoker wychyla się zza węgła i łapie językiem ostatnią osobę, odciągając od pomocy. Bo Smoker to jedyna postać w drużynie, która posiada możliwość bezpośredniego ataku na odległość. Z czego warto korzystać, zwłaszcza że po oplątaniu językiem osoba zaatakowana ma jakaś sekundę aby samemu się wybronić przed atakiem – strzelając albo sprzedając kolbę Smokerowi prosto w twarz.

 

l4d_5

Who’s the bad gangsta?

Atak Chargera można go też kontynuować Jockeyem, ale warto to robić tylko gdy Ocalali mają dużo HPków, bo im mniej mają HPków, tym rola Jockeya staje się trochę inna. W przeciwieństwie do innych atakujących bezpośrednio, Jockey nie unieruchamia swojej ofiary, ale za to może próbować nią sterować i zaciągnąć w ciemny zaułek albo zrzucić z mostu. Jest przez wielu bardzo niedoceniany, a tymczasem potrafi zadecydować o zwycięstwie, kiedy wskoczy na ostatniego stojącego na nogach Ocalałego i odciągnie go od jego leżących i krzyczących o pomoc kolegów.

 

l4d_6

Hunter w jego ulubionej pozycji. Za to Ellisowi ta sytuacja się w ogóle nie podoba

O Hunterze trzeba wiedzieć dwie rzeczy. Atak nim musi być poprzedzony trzymaniem guzika odpowiedzialnego za kucnięcie – jak już zaczynacie nim atak, najlepiej w ogóle go nie puszczać aż do śmierci. Po drugie, warto nim atakować z góry – za spadanie na Ocalałych zadaje się dodatkowy damage.. Z innych rzeczy, które warto wiedzieć – kiedy już się na kogoś wpadnie, to odpycha się innych Ocalałym. A jak już się kucnęło i zaczęło skakać, to się można odbijać od ścian. Hunter na liście pojawia się dość późno, gdyż rozpoczynanie nim ataku nie jest najlepszym pomysłem, gdyż wprowadza on dość mało chaosu – jedna osoba leży, reszta może w sekundę ją uratować. To co wyróżnia Huntera to szybkość, całkiem spore zadawane obrażenia i  możliwość bezpośrednio atakowania kogoś wcześniej przewróconego. Dzięki temu Hunter sprawdza się w atakach na samotników – jeżeli grupa została zaatakowana przez hordę i jedna osoba leży, niegłupio jest wskoczyć na nią, bo istnieje szansa, że reszta Ocalałych nie zdąży go uratować.

 

l4d_7

Ciekawe ile modelek było zatrudnionych żeby pomóc Valve w stworzeniu tego ideału

Na prawie sam koniec Spitter, czyli drugi “support”. Ta pani pluje kwasem. I warto pamiętać, że liczba obrażeń zadawanych przez kwas rośnie z czasem, jaki Ocalały w nim spędza. Stąd skuteczne taktyki to plucie na kogoś złapanego przez Chargera lub Huntera, co pozwoli wspólnie zadać duże obrażenia. Jest niezwykle użyteczna w czasie finału Dead Center (albo w czasie rozgrywek w Scavenge), gdzie jej ataki powinny się koncentrować na upuszczonych kanistrach z paliwem – stąd idealna taktyka ataku to atak Chargera/Huntera/whatever powodujący, że zaatakowani wypuszczają kanistry, po czym następuje atak Plujki na samotną benzynę. Można nią też blokować na kilka sekund przejścia albo próbować rozdzielać drużynę, lecz główna siła Spittery leży w pluciu na tych, co już zostali złapani. No i warto pamiętać, że umierając Plujka rozlewa dookoła siebie kwas – dlatego czasem warto nią umrzeć na kimś, kto już dłuższy czas leży bez pomocy na ziemi.

l4d_8

Tank okazał się za duży, żeby dostać miniaturkę, która byłaby obok tekstu. Bywa i tak.

A jako ostatni możliwy do grania Zarażony – Tank. Pojawia się od czasu do czasu i powoduje spore problemy. Atakuje swoją bardzo dużą pięścią, może rzucać kamieniami. Jednak prawdziwa jego siła leży w możliwości grania w kręgle – gdzie kulą są samochody czy kilkutonowe kamienie, a celem do zbicia są Ocaleli. O czym trzeba pamiętać? Po pierwsze – Tanki bardzo nie lubią ognia, dlatego trzeba uważać na koktajle Mołotowa i kanistry z benzyną. Po drugie, tank jest wolniejszy od Ocalałych mających więcej niż 50 HPków (za to kamienie nie są). Po trzecie – mimo że Czołg może sam zniszczyć wrogą drużynę, to przyjdzie mu to o wiele łatwiej z pomocą innych Zarażonych. Zwłaszcza duet z Boomerem jest bardzo przydatny, bo niewiele widzący, atakowani przez Hordę Ocaleli są niezwykle łatwym celem.

 

l4d_9Jest też niemożliwa do grania Witch. Gdy tylko jakaś pojawi się na planszy należy skupić wszelkie swoje siły na tym, żeby udało się jakimś sposobem zapoznać Ocałałego z nią. Można próbować ściągać Smokerem, wbić za pomocą Chargera, podprowadzić Jockeyem. Tak czy siak, jej potężny sierpowy zwala z nóg, co jest dla Zarażonych bardzo dobrą rzeczą. Na obrazku po prawej jest Witch w wersji siedzącej. One są ogólnie mówiąc groźniejsze, gdyż aby rozpoczęły atak wystarczy za blisko podejść, albo nawet poświecić latarką. Jest też drugi typ, tak zwane Wiedźmy Wędrujące, które są trochę bardziej miłe dla Ocalałych, jako że je do ataku pobudza praktycznie tylko bezpośredni atak Ocalałego. Będąc Zarażonym warto pamiętać, że jak drapiesz Witcha za pomocą prawego klawisza myszki, to ją to denerwuje i kiedy Ocaleli podejdą za blisko to może od razu się na nich rzucić.

 

I to tyle jak idzie o opis podstawowych taktyk zachowania poszczególnymi Zarażonymi. Jednak tak jak wspominałem na samym początku, czasami sytuacja zmusza do stosowania innych taktyk. Czasami lepiej najpierw zaatakować Chargerem, a dopiero potem wpada boomer by oślepić tych, którzy stoją. Albo gdy drużyna broni się z jakimś zaułku – boomer do nich nie podejdzie, ale skok Hunterem albo naplucie na nich kwasem przez Spittera może rozbić ich obronę. Zaś najczęstszą sytuacją zmieniającą taktykę jest są insta-kille, a zwłaszcza tak zwany “karma-charge”, którego przykład widać l4d_10gdzieś po prawej. Polega on na tym, że za pomocą Byczka atakujemy Ocalałych w taki sposób, żeby wypaść razem z nim poza mapę. Najbardziej skuteczny jest duet smoker+charger, gdzie najpierw pierwszy ściąga Ocalałego w niebezpieczną strefę, po czym Byczek wpada na pełnej ku… szybkości i wylatuje z ofiarą poza mapę. Co ciekawe, o ile Charger przoduje w liczbie tego typu zabójstw, nie jest jedynym z taką możliwością. Są na mapach takie miejsca, gdzie Smoker może kogoś ściągnąć na pewną śmierć (schody ruchome w Dead Center, na ten przykład), zaś Hunter/Jockey na kogoś wpadając albo Boomer umierając odpycha od siebie Ocalałym w pobliży ofiary, co może spowodować ześlizgnięcie się z gzymsu. O tego rodzaju miejscach napiszę następnym razem, jeżeli będzie mi się chciało napisać coś na temat “jak spowodować, żeby Ocalały pozostał ocalały do końca mapy” 😛

Dodaj komentarz



141 myśli nt. „MusiałemToPowiedzieć o Zarażonych w L4D2

  1. Fantus

    W całej współczesnej popkulturze jest bardzo mało rzeczy, których “nie czuję” tak bardzo jak Zombie…
    Filmy omijam, gier survivalowych nie dotykam, generalnie patrząc na rozrost tego zjawiska mam duże WTF na twarzy.

    Jedyne prawilne Zombie to kawałek Cranberries 🙂

      1. idomes

        @Revant

        Temat został do cna zajeżdżony i obrzydzony przez popkulturę. Kilka lat temu to była fajna nisza, filmy Romero, 28 dni, Walking Dead jeszcze było ciekawe. A teraz jest tego do porzygu. Co druga gra ma zombie-mode, filmy, koneserzy serialu, memy, flashmoby. Litości, ile można…

          1. Revant

            @Fantus

            Jak ja nie cierpię tych wszystkich survivali…toż to kompletnie gry bez sensu, jeżeli zombie tam są tylko elementem otoczenia, a wszystko sprowadza się i tak do deathmatchu lub symulatora biegania :/ zrobiliby jedno wielkie miasto, hordy zombie ala Dead Rising i wtedy miałoby to sens.

      2. Fantus

        @Revant

        Powiedzieć, że się sparzyłem to złe słowo. Po prostu spróbowałem różnych “zombiastych” tematów i kompletnie mi nie zagrały. Miałem raczej uczucie “o co tyle krzyku? TO ma być fajne?!” (niczym po obejrzeniu “Grawitacji”).

        28 dni później, Letf4Dead (owszem próbowałem), parę innych, ikonicznych reprezentantów też. KOMPLETNIE nie moja bajka, niczym średniowieczna poezja francuska.

        Nie wiem dlaczego, ale teraz, gdy się zastanawiam… chyba chodzi o to, że te filmy to jest kwintesencja braku logiki w wykonaniu bohaterów. A ja nie lubię, gdy ktoś w filmie zachowuje się nielogiczni )vide “Grawitacja” choć to nie o zombie)

        1. Revant

          @Fantus

          W przypadku filmów brak logiki to można powiedzieć, że efekt zamierzony. Jeżeli uważamy, że filmy z zombie są o zombie to wtedy można się łatwo zniechęcić. W temacie zombie kładzie się nacisk na psychikę żywych niż efekciarska walka z nieżywymi, więc brak logiki to raczej próba ukazania jak strach może wpłynąć na nas w momencie zagrożenia. Oczywiście można robić to dobrze (np. pozostawienie przez bohatera kogoś na pastwę hordy, choć ewidentnie można byłoby go łatwo uratować) lub zrobić kompletnie źle (np. zachowanie Lori w serialowym The Walking Dead). Najgorzej jest jak sami twórcy mają wywalone na ten aspekt i skupiają się tylko potyczkach oraz uśmiercaniu głupich nastolatków 🙁 rozumiem jednak, że tobie to nie przypada do gustu, po prostu chciałem przedstawić swój punkt widzenia 😉

          1. Beti

            @Revant

            Poza tym. W takim WD obserwujemy perypetie ocalałych. To co przeżywają, jak cierpią głód i saszę w ustach yyy suszę 😀 jak zaczyna siadać im psycha, jak robią się bezwzględnymi ludźmi.
            W L4D2 od zombiaków możemy dostać co najwyżej w ryja lub pod żebro, natomiast w WD one jedzą. Szkoda, że w L4D2 zombiaki nie konsumują towarzyszy z drużyny.. 🙁

            1. Revant

              @Beti

              Eh, właśnie dlatego tak bardzo problematyczny jest WD. To całe przeżywanie i cierpienie to nieźle rozlazłe tematy, jak dla mnie mniej emocjonujące niż taki strach przed ciągłym zagrożeniem. Przez to np. w ostatnich odcinkach rozśmieszają mnie badassowe miny bohaterów – twardzieli po przejściach. W komiksie to przynajmniej ciągle kogoś ubywało i przychodził nowy, były dobrze rozłożone powiewy świeżości w grupie. W serialu teraz dostaliśmy stałą ekipę zabijaków, których scenarzyści chyba boją się uśmiercić ze względu na fanów (tak jak było to np. z gubernatorem). Oby nadchodzące perypetie nie były wygładzone tak jak zrobili to z akcją kończącą pobyt w więzieniu.

              1. Revant

                @MusialemToPowiedziec

                spoiler Pokaż
              2. MusialemToPowiedziec Autor tekstu

                @Revant

                Spoiler! Pokaż
              1. Beti

                @Revant

                Tym bardziej jak stracił całą rodzinę prawie na własnych oczach lub jego dziecko zabiło własną matkę, aby ta nie stała się żywym trupem lub widział jak zombi pożera jego przyjaciół, musiał zabić wielu ludzi, żeby jego przyjaciele musieli żyć. Po 2 latach w świecie zombi każdy ma być mega twardzielem, pić melisę i udawać, że nic się nie stało 😛

    1. MusialemToPowiedziec Autor tekstu

      @Fantus

      No to pocieszę (albo zasmucę, bo teraz to będziesz musiał grać), że L4D nie jest grą o Zombie. Opowiada historię 4 kibiców Legii, którzy zabłądzili w Krakowie i muszą przebić się przez hordy kiboli do najbliższego środka transportu zabierającego ludzi do Warszawy 😛

            1. MusialemToPowiedziec Autor tekstu

              @Revant

              Serwery są nawet do 10×10. Nie wiem czy udałoby się mi postawić taki serwer i jakby to było z pingami, ale można niby poszukać jakiegoś na necie.
              Tylko trzeba uważać, bo często bywają tam różne inne mody włączone – możliwość “czołgania się” jak Ocalały leży, boomery szybsze niż wyścigówki albo gaszące ogień swoimi rzygami, smokery mogące się cofać po tym, jak kogoś złapią.

  2. Fantus

    Z innej, ale dalej co-opowej beczki. Czy współcześnie istnieją jakieś odpowiedniki antycznego PBEM (play by email)?
    Z definicji mogłyby to być tylko gry turowe, ale takie gdzie nie jest wymagane, aby wszyscy gracze byli obecni jednocześnie.

    Wiem, że chyba nawet CIV dało się z jakimiś modami tak zagrać, ale pewności nie mam…

    Jako człowiek z dwójką berbeciów to czas mam jedynie z doskoku i to w najmniej spodziewanych momentach, więc o planowaniu wspólnego grania nie ma mowy 🙁 Chyba, że za 10 lat.

  3. Beti

    W końcu wzięłam się za Interstellara. Zasnęłam po godzinie. Obudziłam się na sam koniec, kiedy główny bohateros pokazywał o co chodzi

    spoiler Pokaż

    I tak jakoś meh.
    Ale chyba dam mu jeszcze jedną szansę i zacznę oglądać od 2 godziny 🙂

        1. shani

          @Garett

          Podpisuje sie pod ta wypowiedzia czterema lapami ^^
          Co do zakonczenia to wymyslilbym lepsze, a w zasadzie jestem pewien, ze wiele osob wymysliloby podobne. I tak, poszedlbym dokina jeszcze raz.
          @Beti: po meczacym dniu w pracy to pije sie whiski/whiskey/nieBurbon, drinie z wodki, tudziez inne wyzejprocentowe alko, bo wtedy piwo wymiata zanim dostrzeżesz w nim dno 🙂

              1. Garett

                @Tasioros

                Tak, wyprawa na Europę jest pokazana tak jak naprawdę mogłaby wyglądać, jak działa to na psychikę astronautów, film też jest zmontowany na zasadzie “pulp”, przez pół filmu nie mogłem się zorientować co się działo najpierw a co potem, albo na jakim etapie. Później wszystko się układa w spójną całość. Jedynie zakończenie, jakoś tak mehnąłem po zobaczeniu go. Reasumując, jeśli lubisz sf to warto.

  4. Arachnos

    dosyć śmieszne, ale posiadam obie części L4D praktycznie od premiery (te 130zł wydane potajemnie na pudełko L4D2 :)), ale w versus rozegrałem 1 mecz. Tak bardzo mi nie leży ten asymetryczny multi. Przez to, że coopa grałem głównie (nawet splitscreen z żonką :D) Ocalałych mam oblatanych we wszystkie strony. Jak w versus grałem zombiakami, to normalnie fail na failu. Dlatego pewnie jeszcze nigdy nie wbiłem na wspólne granie.

Powrót do artykułu