Co jest grane – w lochach piecze dwa razy

Nitek dnia 16 lutego, 2015 o 9:17    113 

Stream i zarazem ja wpadliśmy w monotematyczność błądząc non stop w lochach ciemnych tak bardzo, że dostrzec weń cokolwiek ciekawego jest niesamowicie trudno. Na domiar złego, niespodzianki nie zawsze są ciekawe, bossowie nigdy tacy prości, masowe pogrzeby takie spoko. Stało się i to, a ja rozpocząłem sezon drugi, bo wiedźma musi umrzeć.

Z Darkest Dungeon jest już do zarzygania, bo jest cokolwiek o nim wrzucane na każdym kroku. Nie dziwota, bo zabawa jest przednia i zaskakująca, a sama gra nie może się zdecydować czy nas pieści, czy nienawidzi. Przeplata trochę, bo kiedy człowiek czuje się pewny, uderza z całą nienawiścią skłaniając do refleksji, ale także generując stres i grającemu. Mechanika przeniesiona poza ekran komputera? Proszę bardzo. W dodatku podczas streamu zabawa nabiera rumieńców, bo w tym bądź co bądź, kameralnym gronie, w rolę drużyny i naszych podopiecznych penetratorów jamek podziemnych wcielają się widzowie (Klucznik, kurwa!) przez co afiliacja jest jeszcze większa, a smutek i ból po stracie wprost proporcjonalny. Niesamowita sprawa, +20 do zajebistości ogrywanej gry. Całkiem poważnie, ale to temat na kiedy indziej. A działo się.

Tym samym, Darkest Dunegon obok Crypt of the Necrodancer i I am Bread, jest jednym z tych fajniejszych Early Accessów dostępnych obecnych na parówce. Choć zawartości tam brakuje, patche co moment coś psują, wyłączają jedne funkcjonalności, włączają jedne, emocje nam towarzyszące na Twitchu sięgają zenitu. Podobnie jak czasomierz steamowy, podpowiadający, że nieudolnie walczę z przeznaczeniem od czterdziestu godzin (wtf). Zapraszam, oczywiście. W piątek mocno prawdopodobne, że na streamie będzie The Order 1886 z PS4. Dziękuję Corenieckowi za powyższy gif, wyborny.

Dziwnym nie jest, że za bardzo nic innego nie dane było mi włączyć. Popykałem w luzacki arcade Super Stardust Ultimate, czego zawsze jestem głodny, od czasów amigi lubię. Dlatego Geometry Wars 3 na pecetach trzeba czcić, żeby więcej czystych shooterów było. Odpaliłem także Rim World, survial sci-fi, lekko Prison Architectem pachnący i zapowiada się niezły killer życia prywatnego jak już go skończą. Kolonia na obcej planecie, narrator generujący losowe zdarzenia (moi pierwsi koloniści zmarli w płomieniach, kiedy podczas burzy po uderzeniu pioruna, ogniem zajęły się panele słoneczne – nie do zatrzymania na początku) i pewnie niebawem coś pooglądamy.

Nie widziałem drugiego Saula, bo nie było kiedy, ale na bazie zdjęć, co wczoraj płonącej tę… mostowi robił jakiś dzielny dziadzio, czy też inszy pan, dowiedziałem się lub przypomniałem sobie o istnieniu filmu Nightcrawler. Widział ktoś?

Poniedziałek, jednym zimnym zroś migdałki.

Spoiler! Pokaż

Cała walka z wiedźmą i kopa depresji jest do obejrzenia tutaj, a w przygotowaniu jest także skrót tych feralnych wypraw, jeśli ktoś jest cierpliwy oczekując na Rzeczy, które mogą pójść źle.

Dodaj komentarz



113 myśli nt. „Co jest grane – w lochach piecze dwa razy

      1. MusialemToPowiedziec

        @Nitek

        Ty też masz…

        Po multi nie grałem, na razie pograłem w solo w ramach treningu “z czym to się je” i trochę z bratem.

        Bez jakiś patchy przewiduję szybką śmierć grania z randomami, jako że ragequit pod sam koniec ma trochę zalet, zwłaszcza jak gramy Potworem – gry mój brat tracił połączenie (za słabego kompa ma, staruszek z okolic premiery ME1 jest, choć ostatnio nową kartę mu wpakowaliśmy, po stare GF9800 umarło), to ja nie dostawałem żadnych expów.

          1. MusialemToPowiedziec

            @Nitek

            Podejrzewam że sporo osób na tej liście wciąż ma alfabetę.

            No właśnie powinien robić sie w bota, a nie robił.

            Chyba że to wina tego, że my Prywatną Grę robiliśmy? Się ludzie na sieci wkurzają, że ich wrzuca do gry gdzie jest potwór z 10% hp i akurat obok niego 4 Łowców…

            1. Nitek Autor tekstu De Kuń

              @MusialemToPowiedziec

              Nie wiem, w betach, alfach nie było zamkniętych meczy. Na bank w prywatnych nie dostałbyś expa na koniec, bo dlaczego? Coś ostatnio sprawdzaliśmy, Nosgoth, i tam expa za prywatę nie było, bo farma expa itd.

              Podejrzewam, że dlatego doświadczenie nie wpadło.

              tak czy siak, jak był team, i ktoś nam wypadł, boty wskakiwały, ale to otwarte meczyki było, ino że ze znajomymi

          1. Revant

            @Nitek

            “and then also it opens the door to a lot of questions you might be able to answer either by what you find in the game, or hopefully by what you will find out in the future.”

            Sequel confirmed!!!!oneoneone

            A tak na serio – mam już dość tego durnego “ufilmowywania” gier i tworzenia durnych corridor shooterów dla ciemnej masy amerykańskiej, dla których tylko “piu piu piu” jest jedynym słusznym rodzajem rozrywki.

  1. bosman_plama

    Internety przypomniały mi dzisiaj, że optimus wypuszczał laptopy. I tak sobie riserczuję temat cen tych laptopów, żeby zachować w swoim prywatnym muzeum rzeczy zbędnych pamiątkę po czymś co mogłoby być rodzimą potęgą. Przez nostalgię, bądź plan opylenia tego za sto lat za miliony juanów?
    Bynajmniej.
    Wrzuciłbym na to ikspeka i ciupał w warlords2 bez dosboxa, na którym ta gra chodzi przepowoli.
    Taka uwaga na parszywy poniedziałek, który zacząłem o otworzenia oczu, rzucenia: “krrrrrwa, miało być coraz jaśniej a nie ciemniej!”.

    1. Zwirbaum

      @bosman_plama

      W dosboxie możesz chyba zwiększyć prędkość taktowania itd. Tak robiłem z XCOM-em i Terror from the Deep. Dzięki temu gra z powolnej działała normalnie 🙂

      Ja to bym zabił za dzialające Warlords 3: Darklords Rising. IMHO najlepsza część. Chociaż w dwójce był śmieszny scenariusz z rewolucją francuską. Rekrutowanie latających gilotyn było mocno absurdalne.

      1. bosman_plama

        @Zwirbaum

        Dzienks:).
        Rewolucji nie było w dwójce jako takiej, tylko w Warlords2 De Luxe.
        I to była gra wszechczasów. Oprócz rewolucji francuskiej można też było zagrać w wyprawy krzyżowe, a tam np. poprowadzić Żydów z superjednostką: “Rabin”. Albo w pierwszą wojnę światową, w której jedynym sposobem na wygranie wojny było pustoszenie prawie wszystkich zdobytych miast, inaczej brakowało kasy na cokolwiek. Był też scenariusz na Europę centralną po I wojnie światowej. W nim z kolei można było sobie wybudować Piłsudskiego i stworzyć potężną Polskę. A tych scenariuszy było tyle, że nigdy wszystkich nie przegrałem:).

          1. g4mb4re

            @Nitek

            Przednie. Bardzo fajne robi wizualne wrażenie, fabularnie na poziomie dobrym bez rewelacji, delikatnie ryje banie, miewa momenty, w których wybuchałem śmiechem… największym plusem są kreacje aktorskie Keatona i Nortona.
            W tym oskarowym pierdolniku jeszcze mi sie Whiplash podobał. Amerykanski snajper z plastikowym dzieckiem byl meh a filmu o super fizyku- The Hawke nie skonczyłem…

  2. Tasioros

    Grane nadal jest niewiele. W sobotę udało mi się nocą w towarzystwie browarków trochę pograć w Far Cry 3 – jestem na drugiej wyspie, gra nadal mnie bawi. Biegam, skaczę, latam, strzelam, skradam się i sztyletuję.
    Niemoc mam ogólnie do gier – zima plus dzidzia. Brak sił i czasu.
    Jako iż postanowiłem “Better call Saul” oglądać wraz z małżonką, to musiałem coś sobie znaleźć na samotne noce. Padło na trzeci sezon “American horror story”, choć po dwóch poprzednich odpuściłem sobie. No i szału niestety nie ma jak na razie. Już w pierwszym odcinku jest więcej wątków niż w dwóch sezonach “The killing”. Całkowicie inne tempo narracji, klimat taki se. Ale jest Kathy “ortopeda” Bates, więc jeszcze z dwa odcinki obejrzę i pomyślę co dalej. A jeśli o Saula chodzi, to zapowiada się nieźle.
    Ech te gry. Zobaczyłem pierwszą scenkę z Dead Space 2 i chcę w to pograć:
    https://www.youtube.com/watch?v=ARuZH1KSjrk
    Wspaniałe. Czy wersje pudełkowe już wymagały Origina?
    Na koniec pozdrawiam wszystkich Polaków w kraju i na obczyźnie – niech ten poniedziałek lekki nam będzie.

    1. mtxx

      @Tasioros

      ja też jestem na 2 wyspie i gra nadal mnie bawi 😉 ale ostatnio jakoś brak mi czasu z takich samych powodów 😀 “Dzidzia” prawie 3 letnia cały czas sypie pytaniami: a co to? a do czego to? a co robisz? a ja też mogę ? itd… nie ma jak się skupić na czymś innym niż ona sama 😉

  3. lemon

    Ostatnio zaliczyłem sobie Prototype 2 na PS3 (dawali w PS+). Lepsze od jedynki, daje fajne poczucie zajebistości podczas grania dopakowanym bohaterem (ten sprint, bieganie po ścianach, skoki na kilkadziesiąt metrów, szybowanie, rzucanie samochodami w helikoptery itp.) – chyba najlepsza gra superbohaterska w jaką grałem. Wczoraj natomiast wróciłem do Deadly Premonition na PC i szlag mnie trafił po trzecim crashu. Wcześniej tak się nie zachowywała.

  4. MHT

    Graliśmy ostatnio z kumplem przy piwie w Darkest Dungeon. Wszytko fajnie, drużyna już 3 loch robi, skille podładowane, o dziwo nawet za bardzo stresu nie miały postaci. Przednami komnata, odpalamy pochnodnię, jest na 100%. Wchodzimy i walka – z zaskoczenia i postacie w drużynie się pomieszały. Ledwo udało się skończyć walkę bez straty postaci, stres na 100%, masochizm itd. 🙁 Frustrująca gra, zwłaszcza że stres jest dziwnie rozkładany. Krytyki zadane przez wroga od razu ogromny stres dla całej drużyny, a nasze w zasadzie tylko parę punktów i to nie wszystkim. Brak darmowego leczenia na koniec walki (przynajmniej jedna runda powinna być, jeżeli zaczynamy turę i od razu zabijamy wrogów, powinny postacie z healem móc rzucić jeszcze czar. just saying.

          1. Nitek Autor tekstu De Kuń

            @jediwolf

            Nie do końca. Jak za dużo idlujesz zaczyna się schizować drużyna. Nie było tego, ale już się zaczęło. Nie wiem czy nie jest powiązanie między ilością bezsensownych buffów albo innych metod na pozbywanie się ruchu, ale wydaje się to tak działać.

            Idlujesz/buffujesz i używasz skille niestackujące się parę razy z rzędu w celu przedłużenia walki, gra zaczyna Ci odkręcać stres zaworki.

            1. MHT

              @Nitek

              A czy jest sens posiadania 4 postaci straceńców które olewamy i wysyłamy bez pochodni i itemów na lochy? odkrywamy co się da, wygrywamy 1 czy dwie walki i uciekamy do miasta z kasą. Kasa leci na lepsze postacie a drużyna straceńców gotowa na następny samobójczy run

              1. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @MHT

                Wynosisz golda, c’nie? Odpowiedź zależy od Twojej cierpliwości, bo nie każdy lubi takie grindy golda, ale było to częścią mojej taktyki. Może ekonomicznie pomóc.
                Sęk w tym, że odnieśliśmy wrażenie na streamie, że nawet loszki mniejszego levelu, podczas 40 tygodnia rozgrywki, nie są tak samo łatwe jak na początku rozgrywki.

  5. Goblin_Wizard

    Obejrzałem sobie powtórkę tego streama z DD. Jak spojrzałem na reakcję Nitka to aż mi się go żal zrobiło. Strasznie przykra sprawa jak 3 wymuskanych bohaterów kopie w kalendarz i to za jednym razem (w sumie to czterech). Trzeba robić sobie kopie sejwów. Wtedy człowiekowi ciśnienie aż tak nie skacze i nie szuka komu by tu zrobić krzywdę żeby odreagować.

          1. Goblin_Wizard

            @dywyn

            Co innego adrenalina, a co innego wkurw i świadomość straconego czasu i niepewność czy aby przy następnym podejściu scenariusz się nie powtórzy. Kiedy chodziło się do szkoły i ilość wolnego czasy była praktycznie nieograniczona to można było sobie powtarzać levele czy inne elementy gier X razy. Teraz nie mam na to ani czasu ani cierpliwości.

          1. Goblin_Wizard

            @aihS

            Pozwól, że to czy dana gra jest dla mnie czy nie ocenię sam. Każdy gra w taki sposób jaki sprawia mu największą przyjemność. Mi świadomość, że mogę w każdej chwili stracić to co osiągnąłem w ciągu kilku poprzednich godzin, skutecznie psuje przyjemność z rozgrywki. Brak normalnego sejwa uważam za uciążliwą niedoróbkę. Jest ona na szczęście na tyle niewielka, ze sam mogę ją sobie naprawić.

            1. bosman_plama

              @Goblin_Wizard

              Co kto lubi. Wiesz, nie każdemu chodzi o to, by złapać króliczka:). Frajda z rozgrywania sposobów na bossa też jest duża frajdą. I nie wiem, czy podchodzenie po raz dwudziesty do drania z tej gry nie sprawiłoby mi więcej satysfakcji, niż przechodzenie z sejwami przez łatwiejszą grę, np. takie DAI;).
              Nie, żebym Cię nie rozumiał. Na razie tego najbardziej hajpowanego na gikze tytułu nie tykam właśnie dlatego, że boję się, że pożarłby mi masę czasu.

              1. Goblin_Wizard

                @bosman_plama

                Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale nie chodzi mi o to żeby skończyć grę czy coś tam osiągnąć. 99% gier i tak nie kończę (zwykle dużo wcześniej pojawia się tzw. “zmęczenie materiału”). Wiesz, ja robię kopie sejwów, żeby właśnie uniknąć sytuacji takich jak miał Nitek na streamie. Dzięki sejwom mogę podejść do bossa kilka razy pod rząd żeby potestować i rozkminić najlepszą taktykę. Nie czyni to gry łatwiejszej. Czyni ją po prostu bardziej “user-friendly”. Zupełnie nie uśmiecha mi się opcja typu : podejście i śmierć, kilka godzin levelowania nowej drużyny żeby w ogóle mieć szansę, 2 podejście i… eee to nadal nie jest właściwa taktyka, następne kilka godzin levelowania, itd.. Nie dość że to cholerna strata czasu to jeszcze zero przyjemności, tylko czysta frustracja.

                To samo mam w przypadku gier opierających się na różnych buildach umiejętności bohatera. Możliwość resetu w dowolnym momencie skilli, punktów do rozdania, itp. powoduje, że nie tracę czasu na wielokrotne przechodzenie gry tylko po to, żeby sprawdzić czy fajniejsze są zdolności w tej czy innej gałęzi rozwoju. Gra ma mi dawać satysfakcję, pokazywać różne swoje strony i aspekty, a nie być nudną farmą expa wciąż i wciąż od nowa.

              2. Goblin_Wizard

                @Epipodiusz

                Daj spokój. Przecież gdyby dołożyli tego sejwa nic by się w trudności gry nie zmieniło. Ci co lubią granie z jednym, automatycznym sejwem nadal by mogli tak grać. Jedni lubią swobodny marsz, a inni wolą drobić w miejscu jak gejsza. Kwestia gustu. Chodzi tylko o to żeby nie ograniczać ludzi do jednego , jedynie słusznego sposobu grania, ale dać im możliwość wyboru.

              3. VVReV

                @Goblin_Wizard

                No nie wytrzymam….

                Czyli Twoim zdaniem gry takie jak Darkest Dungeon, FTL, Binding of Izaak, Risk of Rain, Dungeon of the Endless, Sword of the Stars: The Pit i wiele innych – są “dla tych co lubią być zerem” bo nie ma w nich save game i jak zginiesz to trzeba zaczynać od początku ???
                A co z rozgrywką, klimatem, napięciem budowanym właśnie tym sposobem że nie da się spróbować jeszcze raz – teraz ma być dobrze !

                Jak nie lubisz tego typu gier to po prostu powiedz tak i ok. Ja uwielbiam tego typu gry i uważam że Darkest Dungeon jest zajebistą grą mimo wczesnego dostępu oraz śmiem twierdzić że gdyby była w nim możliwość zapisania gry i odczytania nie byłoby to już takie fajne, tak samo jak w FTL i innych.

                To jeszcze dodajmy save game po każdym golu strzelonym przez nas w fifie i po każdym dobrze przejechanym okrążeniu w ścigałkach, itp a co będziemy się męczyć? jak nam się nie uda to load.

                A potem słyszę skomlenie że gdzie się podziały trudne gry, że wszytko dla gimbazy itp. a jak wyjdzie gra z porządnym poziomem trudności wymagającym myślenia, zastanowienia się, zaplanowania to “czemu kurwa takie trudne” .

              4. Goblin_Wizard

                @VVReV

                Napiszę jeszcze raz – poziom trudności gry nie zależy od obecności jakiegoś tam typu sejwa. To jest tylko techniczne udogodnienie dla gracza. Jak ktoś lubi napięcie związane z brakiem normalnych sejwów to przecież może ich nie robić. Nikt go nie zmusza. Dla takiego hardkora każda gra może być roguelike. Natomiast, jeśli w grze wysoki poziom trudności wynika tylko z braku sejwów tzn. że ktoś coś spieprzył już na etapie planowania.

                Dlaczego nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości, że dana gra może się komuś podobać, ale nie czerpie przyjemności z ciągłego martwienia się, że coś może pójść nie tak i jego wielogodzinny czy też wielodniowy postęp może pójść się jebać? Ja nie lubię powtarzać w kółko tych samych etapów. Zwykle po kilku/kilkunastu nieudanych podejściach gra przestaje być wyzwaniem, a staje się po prostu irytująco uciążliwa. Pół biedy jeśli mam sejwa i mogę szybko spróbować różnego typu taktyk, ale jeśli na każde podejście muszę zmarnować kilka godzin to już wg mnie nie ma sensu. Chcę zobaczyć co gra oferuje dalej, a nie do znudzenia powtarzać te same początkowe etapy, questy, itp.. Rozumiem, że są ludzie o różnych masochistycznych ciągotach. Ja jednak za tym nie przepadam.

              5. VVReV

                @Goblin_Wizard

                “Napiszę jeszcze raz – poziom trudności gry nie zależy od obecności jakiegoś tam typu sejwa.”
                Czytasz ze zrozumieniem to co piszesz?

                A właśnie że poziom trudności bardzo zależy od obecności sejwa.

                1. jak nie masz sejwa to masz 1 życie i jest o wiele trudniej!
                2. jak nie masz sejwa to musisz myśleć i kombinować a nie bezmyślnie naciskać cokolwiek, i tak się kiedyś uda przez co jest o wiele trudniej
                3. jak nie masz sejwa to musisz myśleć i martwić się że coś pójdzie nie tak, przez co jest trudniej

                Zdecydowanie poziom trudności zależy od obecności sejwa.
                A poza tym w DD masz sejwa – sejwuje się samo cały czas.

                “To jest tylko techniczne udogodnienie dla gracza. Jak ktoś lubi napięcie związane z brakiem normalnych sejwów to przecież może ich nie robić. Nikt go nie zmusza.”

                To jest tak jakbym powiedział – Dlaczego w Bioszoku nie ma takiej broni co zabija jednym strzałem wszystkich przeciwników w grze ??? To by było techniczne udogodnienie – jak ktoś lubi biegać z pistoletem po całej grze i mapach to niech sobie zapitala, ale mnie to nudzi, ja bym wolał stanąć na środku ”klik” i już wszyscy zabici. Ale jak ktoś nie chce to niech nie używa.

                Dlaczego nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości że dana gra może się komuś podobać, ale nie czerpie przyjemności z ciągłego podpowiadania, pomagania, ułatwiania, autocelowania, prowadzenia za rączkę, wyświetlaniu strzałki do zrobienia questa.

                Wysoki poziom trudności nie wynika z braku sejwów tylko z tego że nie można robić wszystkiego “na pałę” a jak się nie uda to czar LOAD. Wysoki poziom trudności wynika z tego że wiesz że musisz to zrobić dobrze, że musisz pomyśleć, zastanowić się, użyć odpowiednich przedmiotów, buffów, skilli, a nie wpadnę zobaczę troszkę pobiję i czar LOAD. Jest wiele takich gier i nie tylko są to rogaliki – np Footbal Manager.

                Dla mnie gry te nie są dla ludzi o masochistycznych ciągotach, tylko dla ludzi, którzy wyżej stawiają myślenie, rozwiązywanie zagadek, kombinowanie nad szybkimi palcami i bezmózgiej naparzance.

                Następnym razem jak będę grał z bratem w szachy wezmę telefon i co rundę będę robił zdjęcie – SAVE GAME !!! gdyby coś poszło nie tak.

                Spróbuj zrozumieć że brak sejwa dodaje tym grom uroku i zapewnia niepowtarzalne doznania. Poza tym wszyscy narzekają że gry są zbyt krótkie – Bioszok 15h, Alien 12h, Thief 22h. A teraz niech ktoś mi powie ile czasu trzeba żeby skończyć FTL’a albo DD, albo Dungeon of the Endless ?

              6. Goblin_Wizard

                @VVReV

                Dla mnie obecność sejwa (takiego czy innego) jest opcją techniczną jak np. zmiana rozdzielczości, wygładzanie krawędzi, itp. Twój przykład o broni zabijającej wszystko jest zupełnie, za przeproszeniem, z dupy. Dlatego stoję na stanowisku, że sejwy nie zmieniają trudności gry jako takiej. Masz natomiast rację, że sztucznie wydłużają czas spędzony z grą i sztucznie podnoszą jej tzw. trudność (ja nazwałbym to upierdliwością). Po co robić lepsze AI, projektować ciekawsze, zaskakujące mapy, dodawać twisty fabularne na bieżąco zmieniające układ sił i trudność? Wystarczy zabrać normalnego sejwa i dopakować sprzęt, statystyki potworów, itp.. To takie proste i potem wszyscy spuszczają się nad grą jaka to ona trudna, a przez to zajebista. Rzeczywiście wow.

              7. Epipodiusz

                @Goblin_Wizard

                Coś się tu rozjechało.
                Save game zawsze jest ułatwieniem. ZAWSZE. Ale jestem w stanie zrozumieć Goblina i tu takim jak On przyszedł z pomocą Blizzard dając możliwość stworzenia w Diablo postaci Hardkorowych.
                Na początku gier jak już mogłaby być opcja gry z sejwami lub bez i tyle w temacie.

                Ps. świadomość braku możliwości zasejwowania gry przed starciem dodaje niesamowitego dreszczu emocji i świadomości nieuniknionego w czasie potyczki 🙂

              8. Revant

                @Goblin_Wizard

                Jak nigdy, tak zgadzam się z Goblinem – zabieranie sejwa w dowolnym momencie i podkręcanie statystyk to tylko krok wstecz do tworzenia trudności gry. Gracz w każdej grze powinien mieć możliwość wyboru poziomu trudności, od najłatwiejszego do najtrudniejszego, które różniły by się głównie takimi technicznymi rzeczami jak obecność save i poziomem statystyk, ale jednak sama gra powinna być tak skonstruowana, że idąc dalej pojawia się coraz większe wyzwanie na każdym poziomie. Wiadomo, że jest to żmudna robota, aby tak dopracować grę, ale ludziska – idąc na ułatwienia, jakimi jest brak save i permdeath to tylko krok wstecz do gier z lat 80, a nie droga do przodu. Dla mnie najlepszym przykładem gry o wysokim poziomie trudności, ale z dobrym podejściem do gracza, który nie ogarnia za dobrze to CKII – jak chcę to się bawię w loady gdy zginie mój protagonista, ale jeżeli chcę tego co dają rogaliki to też mam możliwość takiej gry.

              1. MusialemToPowiedziec

                @Tasioros

                Znasz ten filmik z Sashą Grey, gdzie ona pokazuje hydraulikowi rurę do przepchania? Podobne tematy, tylko cyfrowi aktorzy i ze znakiem jakości foki wyżej.

                Niby co może być jak piszę o gejowskich porno, a potem że mi to przypomina jakaś grę i filmik NSFW?

                Edit: Chyba że myślisz że jest tam coś ultra mega yuck. Nie, zwykła męska miłość.

  6. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Akurat byłem na tym sobotnim strimie po dłuższej przerwie w udziale w transmisjach (ponad 800 serduszek, fiu, fiu!) i trafiłem na mięsko, to fakt. Kij z tym że to mięsko głównie gotowało się w garze wiedźmy 😀
    Nitek głosem sprawozdawcy sportowego opisuje każde starcie co powoduje że można nie patrzeć a jeno słuchać a i tak wiemy co się dzieje. Do tego pomysł z nadawaniem postaciom imion oglądaczy bardzo zacny i SzalonyBłazen błazen dawał radę 😀
    Sama gra mnie intryguje już od samej strony graficznej bo jest fantastyczne ale czy chciałbym w to grać i ginąć co chwila? No nie wiem, nie wiem. Ale hype rośnie.

      1. fl0dA

        @Nitek

        coś Ci znajdę, kodeks wykroczeń jest długi i ciekawy np to:

        Art. 81. Kto niszczy lub uszkadza urządzenia służące do ochrony brzegów wód morskich lub śródlądowych, a w szczególności wszelkie umocnienia lub roślinność ochronną,podlega karze grzywny do 1 000 złotych albo karze nagany.

        przyjmujesz czy robimy wniocha ?

  7. idomes

    W weekend znowu dałem szansę Space Hulkowi. Nie jest to dobra gra, ale co jakiś czas wracam, a nuż w końcu załapie. Nope, nie tym razem.
    Już się pogodziłem, że terminatorzy, którzy pewnie przetrwaliby bezpośrednie uderzenie z atomówki, to jednostrzałowcy, że gra się wywala w środku misji (chociaż ostatnio z tym lepiej), że mechanika jest taka a nie inna, że w misji “zabij 35 genokradów” ostatni żywy geno stoi pole od mojego ostatniego ocalałego marine, który oczywiście pudłuje i pada od jednego hita i cała misja w pizdu… Ale żeby kurwa nie trafić kogoś miotaczem ognia?!

    1. Iago

      @idomes

      Let me get this straight: grasz w grę, w której sercem mechaniki są rzuty d6 – i dziwisz się, że się idiotycznie prawdopodobieństwo rozkłada? Jakby ta mechanika była mniej “granulasta” i stosowała np. d20 to rozkład prawdopodobieństwa byłby sensowniejszy. Ale nie byłby to już Space Hulk. Stąd mam problem z Ascension, który od mechaniki table-topa odszedł.

Powrót do artykułu