Co jest grane – podróże małe i duże

Nitek dnia 22 czerwca, 2015 o 9:41    42 

Słowo o tygodniu zeszłym, słowo o Batmanie i fest ważna sprawa organizacyjna. Tak właśnie będzie w ten jeden z najbardziej niedospanych poniedziałków ostatnim czasów.

Niemal dwa lata temu sytuacja na gikzie była kosmiczna. Przenosiny na ładne serwery, odpicowywanie środowiska, testy zewnętrzne, cuda się tu działy, cuda! I ja, wówczas ten od słabych komiksów, jak powiedział niegdyś taki jeden, hue, siedzący nad netbookiem na węgiel, w Bułgarii, nad basenem, spamujący i testujący. To w ogóle była wycieczka.

Co słychać?

Posted by Nitek on 16 czerwca 2015

kopalniaTym razem nie było inaczej, bo wycieczka w te same rejony była, choć w innym składzie i z innymi widokami. Co nie było widziane, musiało być zobaczone, stąd wizytacje w dziwnych miejscach w Rumunii (jak spostrzegł po zdjęciu w kopalni Shani, propsy, a jednocześnie WTF). Tam dziwne zdarzenie miało miejsce, bo była wycieczka szkolna, podejrzewam, że dzieciaków z Rumunii i jedna taka dziołszka nie ogarnęła tematu przeszklonej windy. Być może lęk wysokości czy coś. Tak czy siak, winda był fest konkret, a nauczycielka debilem, albowiem zamiast jej jakoś pomóc zaczęła ją szarpać za włosy i okładać z otwartej. japrdl. Reagować nijak, bo się nie dogadam, acz jakiś człeniu zareagował i w swej wspaniałomyślności wziął dziewczę i sprowadził schodami nieopodal. Incydent. Kopalnia soli, na tyle ile pamiętam Wieliczkę, lepsza. Wielka sala upstrzona światłami, jakieś stragany, był nawet diabelski młyn i plac zabaw, a także możliwość grasowania w bajorze (nie Bajorze, jak mogą sądzić dociekliwi) w łódeczce, na co się nie skusiłem, bo wiecie, nie potrzebowali tam bojki unoszącej się po tafli wody. Miejscówka to Salina Turda i gdyby ktoś z Was kiedyś był w pobliżu, dobrze tam zejść. Choćby dlatego, że na powierzchni słońce topi twarz temperaturą powyżej trzydziestu, a pod ziemią i deatrhclawy i około dziesięciu stopni, błogo. Miejscówka to Salina Turda, wyborna, a tam w sezonie jeszcze jakieś baseny i szał ciał, mega.

wampikońBosman w spamie mailowym napisał mi, jedź do Sigisoary, bo nie wiem czemu. Rychło okazało się, że to przecież miejsce, gdzie urodził się Vlad Tepes, znany szerszemu grony jako Vlad Palownik, Dracul, Dracula. I to akurat trafiłem tam niedługo od śmierci Draculi najlepszego, Christophera Lee. Przypadek? Nie sądzę. Życzą sobie jednego jurka za odwiedziny w pokoju, w którym się urodził, a do którego prowadzi gustowna knajpka. Dziwnie, mocno, trochę szkoda. Do pokoju wiedzie ciasny korytarzyk, ciasny dla ludzi moich gabarytów, skromnych, strome schody, tandetny włochaty pająk na pajęczynie rozwieszony na ścianie. W środku zaś ze skrzętnie, nawet niczym nie przykrytego, zestawi Hi-Fi (sto lat nie widziałem, toż to relikt!) sączy się jakaś klimatyczna muza. Cały pokój spowity w mroku, przecinany ostrą czerwienią za sprawą zasłon rozwieszonych wszędzie. Trochę burdelowo. Po środku zaś ON. Trumna i jakiś człeniu czyhający całą szychtę, aż ktoś wysupła juraska na wejście. I czeka. I podchodzę. I wyskoczył. W sumie nie wiem czy choć raz on się nie wystraszył, albowiem człowiek koń pewno codziennie tam nie wchodzi. W drugiej sali stół (wow) posągi Vlada, obrazy, konsol nie widziałem. Zresztą obraz wyglądał na taki co woli pecety.Dobry kicz za ojrasa, choć więcej se powyobrażałem, bo klimat lubię, choć Dracula w żółtym domku? Wat. W Brnie w tym roku nie byłem, byłem dwa lata temu. Wiecie, tam gdzie zamek Jego, a pewnie ma z nim tyle wspólnego, co kredyt we frankach.

I byłą Bułgaria, był Neseber, zupełnie jak dwa lata temu, choć tym razem gikz nie migrował, al ja waliłem newsy pokątnie o zwiastunach z E3, gdzie tylko łajfaja łapałem. Śmieszna sprawa. Z gikzem dookoła świata, bo jeszcze o Serbię zahaczyłem. W Belgradzie ponoć nie posprzątano do dzisiaj ruin ambasady, ale niestety nie widziałem. Za to jakieś czerwone wytrawne wiozłem, dla Bei, bo wiecie, nie jestem koneserem. Jak dowiódł stream, Bea wczoraj też tak jakoś dziwnie. Zapytana czy to to z Serbii, nie wiedziała z czego. Kupa śmiechu, mówię Wam. No i w Bułgarii, jak dwa lata temu, padało. Jedzie się tam specjalnie te 1,5k km, dla rzeczy co w Polsce nie ma. A tam pada.

O Batmanie

U niego też pada i jest zajebiście.

pierogi

Organizacyjnie

Przenosiny serwera, domeny, inne takie. To faktycznie ten czas kiedy wystawiają rachunki za kontynuację z usług hostingowych. W bieżącym roku kwota jaka się pojawi to lekko 380 PLN (za cały kolejny rok). Jeśi ktoś reflektuje wspomóc gikza dowolnym rzutem na tacę czy też wiklinowego kosza (swoją drogą, wiedzieliście, że bocianie – te od ptaków – gniazda mają rusztowania do obudowania? Prosto w dzieciństwo). Wszelkie metody wsparcia inicjatywy gikzowo, jutubowej czy streamowej też, bo i tak trzeba się licencjonować opisywałem TUTAJ. Wszystkie informacje tam zawarte są nadal aktualne, za każdy gest serdecznie dziękuję. Jeśli ktoś ma dylemat, że jak to, hajsy z jutuba, hitboxa, gikza! Tu też się nic nie zmieniło. No i nie zapominajmy o diamentach dla Bei. I pewnie butach. I liście zakupów z milionem pozycji.

Dziękuję, z góry.

Poniedziałek, wczoraj z Beą graliśmy w Batmana do pierwszej. Było fest śmiesznie, polecam.

 

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



42 myśli nt. „Co jest grane – podróże małe i duże

  1. emperorkaligula

    “konsol nie widziałem” 😀

    na batmana czekam! czekam tak bardzo, że o wiesławie, którego miałem zaczynać zapomniałem. chyba nawet z dysku wiesław poleci bo trzeba będzie ~50gb wolnego na SSD zrobić pod nietoperka 🙂

  2. Sekal

    Batman mnie nie zagrzał od samej pierwszej części. Niby fajne, ale jaaaaakie nuuudne… Powtarzalność mnie utłukła na śmierć i nie grałem w następne części wcale.

    Ale Rumunii zazdroszczę. Może się kiedyś wybiorę, skoro to strefa UE teraz. 🙂

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Sekal

      Ten kamping to na Rumunii właśnie 😉

      Ale wiesz, generalnie jest tak, że ze wszystkich straszydeł uwielbiałem najbardziej wampiry. I teraz jak byliśmy brat mi sprzedał story jak jego znajoma wysiadła gdzieś w Rumunii z busy, czy może stopem jechała, w jakiejś wiosce gdzie NIKOGO nie było. nikogo. i nagle, jak zaczęło się ściemniać, z domów wylęgli ludzie, dziwnie wpatrzeni w turystów.
      Osobiście postawiłbym krzyżyk i pewnie coś jeszcze i uciekł hen. W sumie tak też się stało jak trafiłem do wioski Romów niedaleko Słowackiego Raju i wkręciłem wszystkim znajomym, że to sługusy Drakuli i nas pewnie wszamają.
      Ale żeśmy się szybko stamtąd usuwali
      😀
      A w Bukareszcie zaś nieznajomi kiedyś skroili brata. Cola z dodatkiem, rozwalona głowa i pobudka pod ławką plus szycie łuku brwiowego. tak się bawią!

  3. Revant

    A ja powoli z żonką zbieram się na wyjazd do Trójmiasta. Ktoś coś poleca? Co warto zobaczyć i się nie zanudzić?

    Grane zaś było fest w piątek – najpierw porządne kampanie w L4D2 i mega fajna młócka w Insurgency 😀 samotnie zaś jak zawsze sami-wiecie-co i nieśmiało trochę w Wolfensteina: The New Order. Po jakimś czasie doczytywanie się tekstur już tak nie razi i fajnie można się w ciągnąć w sianie ołowiu 😀 niby stealth też fajny, ale podwójne karabiny rulez! 😀

    Na owies skromnie dałem, mam nadzieje, że troszkę przybliży to do szczytnego celu 😉 bo co ja będę w robocie czytał i gdzie komentował jak nie tu? 😀

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Revant

      W sam wiesz czym postanowiłem, jeszcze przed Batem, nadgonić trochę wątku głównego i zagrzebałem się w Nowigradzie, z któego zaś powoli wychodzę.
      Fest fajne historyjki tam są przy zadaniach, dobrze i oryginalnie budowany świat historią, a nie kartkami (choć też) i ścianami tekstu.
      I w sumie wkręciłem się w bohaterów i opowieść i jest to bardzo dobre.
      A zadania poboczne, robię, ale nie w takim natężeniu jak zawsze. Może przy fefnastym dlc i patchu, i w sezonie ogókowym będę się gonił, bo tego tam jest kilogramy. I trochę mi też z tego powodu smutno.
      Tak dużo do zobaczenia, tak niewiele czasu.
      I dziękuję 🙂

      1. Revant

        @Nitek

        Novigrad wyszedł im zajedwabiście. Zwłaszcza, że z czasem i posuwaniem linii fabularnej do przodu zmienia się – np. po moich ostatnich przygodach ze strażą świątynną zaczęto sprawdzać ludzi przed wejściem do miasta, pojawiło się mnóstwo patroli itd. Świetnie też wyszło przenikanie się książek z grą i powrotem wielu bohaterów. No i w końcu Geralt odzyskał pamięć i sam oświeca gracza, pomijając zbędne pytania dialogowe : “Hu ar ju?” 😉

    2. amonlb

      @Revant

      Na rybkę polecam Tawerna Orłowska w połowie drogi między Gdynią, a Sopotem. Fajny widok z tarasu na piętrze i dobrze przyrządzone ryby. Po obiadku spacer plażą w stronę klifu można też wejść po schodach na szczyt i dojść do klifu górą. Ewentualnie trochę taniej, a równie dobrze na kutrze rybackim w Gdyni zaparkowanym koło Róży Wiatrów jakieś 150 metrów za Darem Pomorza tylko klimat trochę inny.

      Co do zwiedzania to jeśli lubicie hipikę polecam odwiedzić Hipodrom Sopot. O ile w tym terminie się coś dzieje to przeważnie jest tam ciekawie ostatnio były zawody i zjechały się food trucki z całej polski. Hipodrom był niedawno wyremontowany więc nie straszy prlem.

      Co by tu jeszcze… spędzenie dnia spacerując po Sopocie to bardzo dobry pomysł tylko ludzi tam od zarąbania.
      Warto wejść na taras Hotelu Hilton w gdańsku i napić się kawy. Fajny widok jest, dobra kawa czy drinki. Nie wiem jak teraz ale jakiś czas temu kawa biała czy cappuccino było po około 9zł więc nie przeginają z ceną, a wrażenia całkiem przyjemne.

      ps. Trójmiasto pęka w szwach ja szukałbym spokojnych miejsc takich jak Tawerna Orłowska właśnie 😉

      1. Epipodiusz

        @amonlb

        Na rybkę to do Przystani w Sopocie niedaleko molo. W Tawernie byłem na pochlej party z jedzeniem , które było średnie w mojej ocenie.
        Sopockie BMC w sezonie to jak krupówki w Zakopcu. Ale krzywy domek warto zobaczyć po czym pójść gdzieś w bok podziwiać architekturę kurortu.
        Gdańsk to Stare miasto do połażenia. W Gdynii świętojańska i skwer.
        Pytanie generalnie to czy chcesz posiedzieć czy połazić zwiedzając zakamarki. Muzea ? itp.

        1. amonlb

          @Epipodiusz

          Nie jestem zachwycony rybami podawanymi w Tawernie sugeruję jedynie że są smaczne, ładnie podane i nie poczujesz się jak w smażalni nastawionej tylko na wyssanie kasiorki z klienta. Ogólnie ciężko nad morzem o dobrą rybę (beczka śmiechu) Moja babcia robi dorsza o wiele lepiej niż większość smażalni w jakich byłem w trójmieście.

          Jeśli żona ma zapamiętać że zabrałeś ją na rybę nad morzem to Tawerna na pewno sprawi jej przyjemność ale nie dozna tam orgazmu podniebienia. Prawdę mówiąc to nie wiem gdzie można doznać takiego orgazmu jedyne miejsce jakie znam które zbliżyło się do tego poziomy to mała niepozorna smażalnia w Łebie po drugiej stronie kanału portowego jak się jedzie w stronę wydm. Tam dawali ryby duże smaczne i tanie jak przystało na nadmorskie miasteczko.

          W każdym razie pobyt w Trójmieście na pewno będzie udany to piękne i zróżnicowane miejsce.

          1. Stah-o

            @amonlb

            Ot właśnie to cały paradoks trójmiasta. Jak się tu sprowadzałem jakieś 8 lat temu z Wawy to też myśleliśmy, że co jak co ale płetfale to będziem szamać najlepsze w Polsce. Rozczarowanie trwa do dzisiaj… Poza tym 3-miasto to faktycznie piękny region i żyje się tu tak, że naprawdę niczego nie brakuje, no może poza górami 🙂

  4. furry

    Ej, graliście w Cave Story? Siadłem na chwilę i wow, jest bardzo fajnie. Nawet nie wiem dlaczego, wszystko jest posklejane ładnie do kupy, dopracowane, jak granie na Amidze (której nie miałem) 20 lat temu… 😀

    Jeśli się komuś kurzy na półce HumbleBundle i nawet nie wie co to, to zakrzyknę jak blondynki w dowcipie “Dać jej szansę! Dać jej szansę!”

    EDIT: Szanowni państwo, miło mi ogłosić sezon ogórkowy za rozpoczęty. Na portalu gazeta.pl główną informacją jest niebezpieczny barszcz Sosnowskiego. Nareszcie wakacje!

  5. shani

    Nitek, ja po prostu byłem w tym samym miejscu jakiś czas temu 🙂 A jak sam już pewnie wiesz, to są widoki niezapomniane, zwłaszcza jak się windą zjeżdża w dół i takie wielkie WOOOW 😀
    —- Edyta, między edytą o_O —-
    Żałuję, że wówczas kiedy odwiedzałem Rumunię nie było czasu, żeby do Vlada zawitać, a teraz kto wie, kiedy dane mi będzie zawitać do Rumunii. A RUmunia to naprawdę świetne miejsce, w dużej mierze Polskę mi przypomina. No miasta tak, wieś to w sumie zacofana … tak jak nasza do Niemieckiej. Rumun to Rumun, a cyganów to więcej pewnie w Bułgarii, więc nie mylić. Rozmawiałem z takim jednym gościem i ze smutkiem stwierdził, że do nas Polaków mają żal o to, że ich kojarzymy z cyganami, a oni poprostu zostali przez cyganów najechani, zupełnie jak Słowacy.
    ~Anegdotka~
    Kumpel z którym piłem w busie do granicy z Rumunią wytrzeźwiał w mgnieniu oka, choć słaniał się na nogach, gdy podczas sprawdzania dokumentów okazało się że dowód osobisty ma od tygodnia nie ważny (paszportu oczywiście nie miał) 😀 A jeszcze zabawniejsze było to, że on był organizatorem i fundatorem wycieczki 😀

    ——-
    Oczywiście dorzutka na tak szczytny cel jak Gikz obowiązkowa z mojej strony i choć czasami czasu nie ma żeby komentować, to jestem tu cały czas.
    Acha, ja tam się nie znam i w ogóle, ale skąd pomysł z hitboxem? Z twitchem było jakoś tak … na twitchu siedzę sporo i zawsze znajdowałem chwilę żeby wpaść i się przywitać na szybko, albo bardzo szybko. A na “hicie” to jakoś tak… Pewnie był jakiś powód, albowiem (aczkolwiek, tudzież, uw dzież… dziwne słowa o_O), nic bez przyczyny się nie dzieje! 🙂

            1. shani

              @Revant

              Zmieniłem na customa 🙂 Ale wybrałem chyba zły rom, znaczy się na moim SgS 3 mam aktualnie przerobiony i przystosowany rom z Galaxy Note 3 bodaj (nazywa się Sensation S5 rom). Po próbach i testach okazało się, że jest cięższy od stockowego którego używałem (Poprzednio wolnego ramu miałem zawsze podręką koło 300, teraz niestety 150-200 :/) W HS`a raczej nie pogram, ale reszta po Greenifikacji wielu apek działa naprawde fajnie. Na tyle się przyzwyczaiłem, że będę na nim póki co działał (dodatkowo super sprawa, że podczas instalacji mogłem zrezygnować z instalowania wielu Googlowskich i Samsungowych śmieci). Sporo ciekawych rozwiązań posiada, w końcu nie dane mi było do tej pory (thx Samsung … :/) spróbować androida 4.4.4.
              Z reszta czasu nie mam ostatnio na takie zabawy. A co do HS`a to jednak konieczny jest telefon z 2gb ramu.

              1. Revant

                @shani

                Nice. Wybór gappsów to od zawsze micro/nano i ewentualne dogrywanie sobie z googleplay. Nie zajmują wówczas pamięci systemowej i telefon tak nie zmula. Spróbuj może wgrać czystego CyanoModa – one pozbawione są kompletnie badziewu, a to co ci brakuje spokojnie dogrywasz sobie przez recovery 😉 ja czekam teraz na ruch ze strony moderskiej mojego telefonu – wyszła właśnie oficjalna aktualizacja lg g 2 mini do lollipopa i może się wreszcie ruszy coś z cm ^_^

              2. Revant

                @shani

                Od CMa najlepiej zaczynać – jest niemal najczystszy i daje wyobrażenie co można uzyskać na customach. Gdyby oferował za mało, wówczas warto spojrzeć na inne, bardziej rozbudowane. Pamiętam jak na LG L7 przechodziłem z CM na zdaje się ParanoidAndroid i zaskoczyły mnie różnice 😀 pamiętaj tylko o jak najmniejszych gappsach – wszystko inne dograsz z googleplay lub przez recovery.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @shani

      na twitchu gorzej się przepchać i ogarnąć zasięg, sprawiał techniczne problemy, nie szły powiadomienia i ma mniejszy próg wejścia w jakieś potencjalne partnerstwo i drobne z reklam. H ma wymóg średnio 100 os na streamie, T to 500. To i tak groszowe sprawy, ale zwiększają zasięg, a to ważne jest dla dobra każdej inicjatywy jaką trzymam za ogon.
      Hitbox styka, że masz andkow appkę i piszczy jak stream idzie 😉

      No i jakość jest lepsza, bo i widzowie mają jej wybór, co na T jest możliwe dopiero przy osiągnięciu partnestwa. Wspominałem, że na H leci transmisja bez opóźnień, 1:1? 😉

      1. Revant

        @Nitek

        Siedzę wczoraj z żonką i nagle piknięcie komórki. Żona do mnie “a kto to do ciebie wypisuje, kochanka?”, a ja zerkam na ekranik i uśmiech. Ona podnosi brew w oczekiwaniu na odpowiedź. Mówię “Koń, znaczy Nitek, że streama zaczął”. Ona na to: “To wymieniliście się numerami?”, a ja z jeszcze większą beką “nie, zainstalowałem program do streamowania i przypominajka się włączyła” xD true story 😉

Powrót do artykułu