Co jest grane – pierwsze wietrzenie portfeli zakończone

Nitek dnia 2 grudnia, 2015 o 10:26    88 

Święta, święta i po pierwszej promocji Steamowej, hej!

Dziwnym jest to, że faktycznie tym razem coś kupiłem, bo wiecie, nie ma w co grać.

The Legend of Heroes: Trails in The Sky to jRPG. Zainteresowanie me wzbudził tym, że to faktycznie jRPG. Wiecie, małe wielkooczne postacie, masa tekstu bez dubbingu i pewnie sztampowa historyjka, gdzie następuje ZDARZENIE i my na bułę z innym bohaterem, żeby było do kogo gadać w czasie podróży, ruszamy z krucjatą ratowania świata. W moim przypadku zdarzenie nie miało miejsce, a i tak zaiskrzyło, bo to jRPG, a tych dawno nie grałem. Ostatni to zdaje się Final Fantasy XIII, który ssał piąte przez dziesiąte i o dziwo jak już doszedłem do większej swobody poruszania się, większej niż w Call of Duty, to gra mnie znudziła. FF XIII serio ma korytarze z odnogami na skrzynkę przez 90% gry. To tak jakby ktoś się zastanawiam.Tymczasem Trails in the Sky oferuje bieganie sprajtami po niezbyt już urodziwych wioskach i innych terenach, a samą walkę prezentuje w systemie turowym, włączając w to specjale wszelkiej maści i zarządzanie magiczymi kulkami. Fabularnie nie jest najgorzej, Zdarzenia jeszczee nie było, ale wcielamy się dzierlatkę i jej brata, którzy dołączyli do gildii i motają różnorakie zlecenia, począwszy od obowiązkowego grasowania w ściekach. Dawno nie grałem w jRPG, biorę.

Ziggurat chodził za mną od paru wyprzedaży, ale jakoś tak nie wiem co. Tym razem tknięty impulsywnym MUSISZMIEĆ, zjawiskiem dobrze znanym kiedy umysł chce i kupuje, a ciało się stawia, ciepnąłem to do koszyka, szybko pstryknąłem BIER TO na Steamie, no i mam. I jest w pytkę. Zabawa w roguelite zdaje się mnie jeszcze kręcić, więc czerpię z tego garściami. Tym razem jest szybko, wysmarowane podszewką z Serious Sama, a my jesteśmy czarodziejem, który grasuje po labiryncie wypluwając z różdżki kolorowe kulki do wszystkiego co się rusza. Proceduralnie zestawiane pomieszczenia, dużo strzelania, tempo rodem z Quake 3 i siatki pełne unlocków niczym toboły chytrzej z Waszego miasta po promocji w Lidlu. Jest dobry wygrzew, dobry tutorial dla leszczy ciepających m+k, bo trzeba się nieźle oarnąć, żeby wykrzesać coś więcej niż dwa pierwsze pomieszczenia. Bardzo fajna sprawa. Problematyczne jest tylko to, że jakoś dziwnie przeciwnicy strelają w naszą stronę. Jakby z wyprzedzeniem, nie tam gdzie jesteśmy, ale tam gdzie będziemy za moment. Jakby wiedzieli. Nieważne. Na pohybel!

2015-12-02_00001Just Cause 3 to odprysk, który uderzył po promocji. Premiera świeża, graliśmy wczoraj na streamie (www.hitbox.tv/nitek). Sypnął z kieszeni artefaktami w pewnym momencie, co nie napawa mnie optymizmem, co do mojego sprzętu, ale szybko też się uspokoił, więc zwalam to na bary kiepskiego przystosowania do użytkowania przez osoby nie będące w zamknietym, kontrolowanym środowisku. Beez streama wyczesać go można maksymalnie i śmiga. Taki psikus. Gra się jak w Just Cause 3, co za tym idzie, mapa rzuca na twarz masę miejscówek do odwiedzenia i wszystko do wysadzenia. Podobne zlecenia jak kiedyś, wyzwalanie miast przez zniszczenie narzędzi propagandy i misje fabularne robiące za tutorial. Jest też wingsuit, zamieniający nas w latającą wiewiórkę, w którego przyodziani możemy szybować nad całym terenem, fajnie. Wybuchy grzeją i generują kisiel, bo są znakomite, a wybucha tu większość otoczenia. Latają zbiorniki z paliwem, transformatory zabijają latającymi drzwiczkami, łamią się drzewa, jest czym oko nacieszyć. Jeśli jest powtarzalnie, co zarzuca większość internetu JC3, to dobrze temat się sprawdzi na krótkie sesje, takie po godzince, bo może sprawić masę frajdy. A jeśli krzyczałeś grając w BROFORCE (HATSZ!) to na bank Just Cause 3 zagra Twoje nuty. Po prawdzie musze przyznać, że i tak nie do końca robi to wszystko na mniee wrażenie, na pewno mniejsze niż dwójka, a i mam wrażenie, że wizualnie JC3 wypada trochę mniej okazale, a na pewno nie robi tak samo jak kiedyś. Może to starość, może to fakt, że to kolejny sandboks, który wychodzi mi bokiem i cieszę się, że jakoś do kwietnia nie wychodzi żaden inny. Z drugiej strony, w innej grze w ciągu dwóch minut nie przejedziecie się furą babci Stasi, by po chwili wlecieć mokasynami wyciągniętymi do przodu prosto do kabiny helikoptera, a potem ratatatata Michael Bay.

To była pierwsza wyprz od roku, gdzie coś pochytałem. Nieźle.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



88 myśli nt. „Co jest grane – pierwsze wietrzenie portfeli zakończone

  1. furry

    Przypomniało mi się, że mam płytę z Komputer Świata, gdzieś się trzeba zarejestrować i cośtam-cośtam, nie chce mi się. Jeśli ktoś chce i wie o co chodzi, oto kod. Jeśli dobrze zrozumiałem, da się nim pobrać dwie gry:

    A New Beginning: Odrodzenie (obecnie na Steamie poniżej dolara)
    Afterfall: Reconquest (wiecie, kontynuacja Insanity)

    Można podziękować w ramach akcji #stopcebuli.

    A tak na temat bardziej: skusiłem się na Ori and the Blind Forest, choć tylko 40% taniej, co się ze mną dzieje… Jeszcze nawet nie siadłem, może w weekend.

      1. iago

        @aihS

        “dziękuję, nie biorę”? :>

        Ja się obłowiłem strasznie: Lords of the Fallen na Nuuvem (jakoś Brazylia może mieć rozsądne ceny i fajne wyprzedaże mimo tej samej siły nabywczej pieniądza. Nie rozumiem tego…) i…. Anno 1404 Gold na uPlayu. Razem jakieś 33 PLN.

        Eurogabeny uciułane za karty spokojnie czekają aż Hand of Fate będzie miało przecenę 75% (a jeszcze lepiej jakby się takiej dorobiło na Humble Store/GOG, bo tam podstawa wynosi 15€ nie 25…). Lub cos innego z wishlisty zaliczy podobną obniżkę.

  2. MusialemToPowiedziec

    Ja z Nuuvem dorwałem Polskiego Fallouta 4, znanego lepiej jako Dying Light – co prawda nie ma najważniejszej rzeczy w dzisiejszych cRPGach, czyli budowania domków, ale jest parkour, więc się wyrównuje.
    Zobaczymy, czy plotki “Black Friday Sale = Xmas Sale” okażą się prawdziwe, po cichu mam nadzieje na jakiś fajny event z kartami, dzięki czemu ich cena by wzrosła.

              1. furry

                @aihS

                Wiem, już wczoraj kupiłem i zastanawiam się czy zabierać się za to, czy za Czarną Kompanię 😀

                Ciekawy jestem konfrontacji z przeszłością, kilka z tych książek czytałem jeszcze w liceum, kilkanaście lat temu, jak by nie było.

                “Wydziedziczeni” i “Lewa ręka ciemności” mam już bardziej na świeżo i zaprawdę, powiadam, dobre są to rzeczy, 12/10 bez cienia ironii.

        1. Stah-o

          @aihS

          Ajs, jesteś tak bystrym człowiekiem, że aż niebezpiecznym 🙂

          Bardzo chciałem być graczem PC, ale nie dałem rady. Na parówie przekroczyłem 250 tytułów (zagrałem w jakiś procent z nich), ale miałem już autentycznie dosyć jęczących ludzi na steamie, dla których “chrupanie” animacji jest wystarczającym powodem, by zrównać z ziemią ludzi zapierdalających nad danym tytułem w pocie czoła. Absurdem w tym wszystkim jest oczywiście fakt, że ci “pokrzywdzeni” na co dzień zjadają i wypijają niezliczoną ilość substancji rakotwórczych pakowanych do śmieciowego jedzenia – ale firmy, które próbują ich zabić nie są złe – źli są tylko ci, którzy próbują dostarczyć im produktu rozrywkowego i on im nie działa. Multi na PC? Nie gra się tu w nowe gry, za które trzeba zapłacić. A jeśli już – po miesiącu taka społeczność wymiera. Widziałeś co się działo jak na gikzie pisałem, że gram w FPSy na padzie? Chyba tylko kultura osobista tradycyjnego czytelnika gikza (czyli radykalnego gracza myszko-klawiaturowego) nie pozwalała im nazywać mnie debilem, no bo jak przecież tak można – to niezgodne z dogmatem. I to takie mam wspomnienia… PC zostawiam sobie do exów w stylu FM czy Starcrafta.

          1. aihS Webmajster

            @Stah-o

            Dawaj gamertaga, nie pierdol 😉

            Każda platforma ma swoje mocne i słabe strony, ale na końcu liczą się tylko gry. Ci, którzy to pojęli są szczęśliwymi ludźmi, a reszta, z jednej czy z drugiej strony, niech sobie idzie dalej w zaparte. Z wyłączeniem PlayStation, PlayStation można hejtować i nie stracić ni krzty wiarygodności 🙂

  3. Probabilistyk

    Bez szału, kilka gierek weszło, głównie takich co chciałem mieć w kolekcji, kilka zostało do zgarnięcia w święta. Osobiście liczę na jakąś zniżkę na SP dla Wiedźmina.
    Szkoda, że nie ma dniówek, ale pewnie Gaben zrezygnował z nich bo dużo refundów by wpadało od ludzi co się pośpieszyli 🙂

  4. aihS Webmajster

    Nabyłem drogą kupna jedynie Season Passa do Pillars of Eternity. Na tej drugiej platformie, której imienia się nie wymawia, zakupiłem wreszcie Forza Horizon 2 i jezuuusie ta gra jest tym wszystkim czym TDU chciało być, ale mu nie wyszło. Do nowego NFSa to nawet nie porównuję bo to piąta liga okręgowa.

  5. Wyspa

    Mimo tego ze nie boję się japońszczyzny to w jRPG stosunkowo mało grałem, ale w te co grałem zazwyczaj bardzo pozytywne wrażenie sprawiały. Pominę FF które są liniowe i przechodzi je się dla kolejnych cutscenek. Natomiast jakiś czas temu kupiłem sobie Star Ocean 2, dzizas jaka ta gra jest fajna.
    Nawet nie chodzi o walkę czy świat ale wybory! Po pierwsze drużynę zbieramy w miarę postępu gry i co ciekawe pewne postaci się nie lubią więc jak przyjmiemy jedną to już inna do nas nie dołączy, z kolei aby otrzymać inne trzeba spełnić bardzo określone warunki, przy czym nie są one nigdzie wytłumaczone, nie jest to quest gdzie po prostu zrobisz i masz. Wynika to bardzo naturalnie bo np spotykamy jakaś postać pomożemy jej i się rozdzielimy i gdy już dawno o niej zapomnieliśmy jak nagle zawitamy do jakiejś miejscówki w określonym czasie to ją spotykamy i gdy poprzednio odpowiednio ją potraktowaliśmy i zdobyliśmy jej zaufanie mamy możliwość ją zwerbować. Ponadto gra ma wiele zakończeń,wszystkie zalezą od relacji między postaciami na koniec gry. Do tego dochodzą specjalne zdarzenia dotyczące postaci, które też wymagają pokazania się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie lub spełnienia innych warunków, stanowią one backstory dla członków naszej drużyny. No i samą grę można przejść z 2 perspektyw bo są 2 główne postacie, są momenty gdzie bohaterowie są rozdzieleni, a ponadto mają swoje tajemnice którymi niekoniecznie się chwalą :).
    Bardzo fajne, gierkę polecam mimo że leciwa. https://www.youtube.com/watch?v=Kid7RI29UQs
    Jak kto zna podobne tytuły zapodawać, bo o jRPG wiem nie wiele a ewidentnie warto obadać 🙂

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Wyspa

      Na myśl przychodzą mi dwa tytuły, choć nie wiem jak grasz – emu czy jakaś konsola.

      Suikoden 1 i 2, późniejsze są słabsze, gdzie masz do zaorania 108 postaci o zależnościach między sobą jak choćby różne kombinacje ciosów, ale też warunkują zakończenia
      Chrono Cross – tu również postaci i zakończeń jest od groma. Możesz bawić się pierw w jednykę, Chrono Trigger, ale tego akurat nie grałem, więc nie wiem za bardzo nt. poza tym, że wszyscy mówią, że jest eloszka.
      Xenogears, o. bardzo fajowskie też.

      SO2 był super, ale kolejny jakoś tak meh

      1. Wyspa

        @emperorkaligula

        Jako że jedyna konsola jaką posiadam to handhelda jakim jest PSP to dorwałem wersję “Second Evolution”.Na PSP trochę tego jest ale nie aż tak dużo a master race niestety wybór też ma niewielki, choć w starsze tytuły można się bawić emulatorami. Trochę pociesza to że na steam coraz więcej tego się pojawia stąd moje pytanie czy co ciekawego jest do wyboru ;). Sam oprócz FF to grałem ledwo właśnie w SO2 czy Sengoku Rance.
        Swoją drogą Sengoku Rance też polecam, ciekawe połączenie jRPG, Strategii turowej (z mapa strategiczną) i VN. Jest akurat to na PC dostępne z fanowskim bodaj tłumaczeniem. Rance akurat mnie zachwycił tym jak w grze strategicznej na podstawie postępów i decyzji gracza byli w stanie zrobić całe chainy eventów fabularnych. Chyba w żadnej strategii czegoś takiego nie widziałem. Takim przykładem jest np sytuacja gdzie gdy zaatakowałem i prawie zdobyłem terytoria jednego z władców, żonka innego władcy okazała się być siostrą mojego przeciwnika, namówiła więc męża aby pomógł jej bratu przez co zostałem zaatakowany z flanki.
        Jedna uwaga: gierka ma elementy hentajcowe i np polepszanie stosunków z żeńską częścią naszych generałów triggeruje pewne scenki, a opłaca się te relacje polepszać bo unlockuje nam to specjalne zdolności tych postaci.
        A no i gra do łatwych nie należy 😉
        https://www.youtube.com/watch?v=LnSTQiQdPB0

        1. emperorkaligula

          @Wyspa

          no to wypada mi kupić PSP albo Vite. od dawna się nad tym zastanawiałem bo jest sporo fajnych rpgów w formie odświeżonej w porównaniu do tego co kiedyś się grało na PSX. nie znam się kompletnie i preferuje raczej YARR podejście więc chyba stanie na tanim jak barszcz PSP z trzeciej albo i czwartej ręki. no chyba, że to całe PSP ma sony sklep i sensowne ceny wersji wirtualnych – w co wątpie 😛

              1. emperorkaligula

                @aihS

                czyli kolejne koszty, no i ta vita nie łyknie chyba wszystkiego z PSP i PSX’a, c’nie ? aż tak chyba dobrze nie ma 😛 absolutnie nie znam się na przenośnych kąsolkach sony. zawsze wolałem nintendo 😛 czyli zostaje PSP po taniości, pogram co chcę, sprzedać i dopiero potem Vita i jej sony sklepik.

              2. Wyspa

                @emperorkaligula

                Vita chyba łyka wszystko z PSP pod warunkiem że jest w wersji elektronicznej (bo nie ma czytnika UMD) z kolei stareńkie PSP nie łyka wszystkiego z Vity, choć po prawdzie dużo gier “Vita only” nie ma, stąd ja się nie zdecydowałem na upgrejd z mojego 3000 na Vite ;). Do 300 można zamontować memory sticka i wtedy ściągamy sobie na niego dostępne gierki z PS store jak na Vitę. Jedyne w sumie czego mi brakuje w starym PSP w stosunku do Vity to sticków (Vita ma 2 a mój 3000 tylko jeden i to badziewny dość)

    2. saucer

      @Wyspa

      O tak, star ocean 2 fajowski, i ta muza, jak ja kocham muzyke w tej grze 🙂
      Obadaj Vagrant Story
      Obadaj Parasite Eve
      Obadaj Brave Fencer Musashi
      Obadaj Saga Frontier 2
      Chrono Cross i Xenogears wymienione, ale obadaj koniecznie, podwójnie 😉
      To tyle, co znam się na starożytnej Japońszczyźnie… a nie , jeszcze było final fantasy tactics, vandal hearts, front mission 3. 🙂

  6. Geralt_Bialy_Wilk

    Nie kupiłem nic. Próbowałem Cities: Skylines na Nuuvem, ale nie pykło. Czekam na zimówkę na Steam – pewnie kupię Elite, może jakieś DLCki do tego co mam i ew jak będą jakieś super niskie ceny na coś z wishlisty. Jak nic nie kupię, to też się nic nie stanie, bo sobie zamówię w styczniu Season Pass do wieśka :3

  7. Yerz

    Pochytałem Season passa do Dying Light. Following bedzie dużym dodatkiem!
    Takze Blazkowicz zawital do moich włości. Przyjemnie sie miele Nazioli!
    Szczury hordą też jakoś się wdarły do portfela. Ale nie ma co żałować tylko mordowac, mordować, mordować!

  8. EveryEnd

    Ja tym razem trochę więcej rzeczy wziąłem: Wolfenstein: Old Blood, The Evil Within, Assassin;s Black Flag, Remeber Me, Rage, Spóźniłem się na Thiefa i przegapiłem najlepszą cenę na Watch Doga.

    Mam nadzieję, że na święta uda mi się jeszcze uzupełnić te dwie pozycje. Chciałbym jeszcze Far Cry 4, ale na razie najtaniej chodzi po 80 zł i wolę poczekać, bo i tak mam sporo rzeczy do grania.

    Edit: Jednak cieszę się, że nie załapałem się na Thiefa, obejrzałem przed chwilą trochę gameplaya i jednak mnie odrzucił. Dishonored to to nie jest.

  9. lgyhx

    @Nitek Miałem napisać o wrażeniach z Ziggurat. Zacne, przypomina bardzo Hexena i chyba nawet bardziej Heretica. Ta cała kolorowa mana i bronie robiące magiczne pew…pew…przypomniały się stare czasy. Przypomniały się tym bardziej, że levele architektonicznie nie powalają…wszystko prostokątno/kwadratowe (chyba, że na dalszych levelach proceduralnie generowana architektura szaleje bardziej) i WTF z marchewkami!?!?!?!? Gobliny, trole, czasy, orby to rozumiem, to OK, ale evil marchewki???
    DZIĘKUJE NITEK gra się fajowsko – trochę poważny sam trochę przeciwbólowiec z bardziej kreskówkową grafą. Efekt Gikza(tm) +2.
    Ps. ORI jest fantastyczne 10h zajebiaszczości… choć po animacji i historii więcej się spodziewałem.
    Ps2. gram w gry z dużym opóźnieniem (2 lata i wiecej) więc zaskoczony jestem, że Ori mam już ograne a gikzowicze dopiero się za ten tytuł zabierają.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @lgyhx

      huehue, HATSZ!
      Cieszę się.

      Levele jako takie zawsze są takimi samymi komnatami, ale zmienia się ich wystrój i czasem więcej w nich zalega, są też labirynty i różne inne wariacje. Jednak zawsze schemat jest zbliżony do siatek jakie stawiał Isaac, a sama gra się opiera na tej samej mechanice.
      Dobry na chwilowy wygrzew, znakomity do jeszcze jednego razu, nie wyszedłem poza trzeci level.

      1. lgyhx

        @Beti

        Przy tych wszystkich ochach i achach to słabo jest z optymalizacją. historia bardzo płaska jest. 3-4 filmiki mają robić za całą opowieść. nastawiałem się bardziej na coś w stylu Ghibli ale żeby nie było tylko marudzenia. platformer fest. miałem taki dysonans poznawczy niby bajkowo i onirycznie a czasami poziom trudności “ogien w dupie” robil slaba robote.

  10. Eschelius

    Ze Steamowej wyprzy to wziąłem niewiele, jedno DLC do Sleeping Dogs (Wheels of Fury) i DLC do Dungeon of the Endless (Rescue Team). A tak powoli sobie zbijam kapitał z kart w oczekiwaniu na zimową, realną kasę wydaję na GOGu (Archimedean Dynasty i Wings! Remastered na jesiennej, teraz Shovel Knight i Revenant)

Powrót do artykułu