Co jest grane – pierwsza salwa za nami

Nitek dnia 10 lutego, 2016 o 9:10    25 

Salwa premier tegorocznych, no bo jak inaczej nazwać moment, kiedy trzęsie się ziemia, a ze szpar wszelkich wyrastają jak grzyby po deszczu kolejne gry do zagrania. Zatrzęsienie, w sumie tak można by by było.

Niemniej jednak chciałbym na początku się przeprosić. Z Tom Clancy’s Rainbow Six Siege, którego byłem oponentem przez betę, którą uraczył, a która to jakoś nie wywarła na mnie odpowiedniego wrażenia. Widzicie, z podstawką jest zupełnie inaczej. Warto też dodać, że względnie niższa cena (189pln, hahaha) na Uplayu za wersje z season passem teraz panuje. Czy tam panowała. Tak czy siak nabyłem, pograłem i rzec muszę, że bawię się przednio. Nieważne, że nierzadko nie mam z kim, bo jakoś ludzie napotkani w sieci bawią się bardziej w komandosów z zamysłem przeżyciem, bardziej niż totalnej pożogi. Tę niosę ja, często zaliczając trupa czy to kiedy wchodzę do banku przez świetlik akurat na gościa przemierzającego schody niżej, czy to w zaskoczeniu padając na podłogę, kiedy drużyna przeciwna postanawia dość oryginalnie wyciągnąć zakładnika. Górą. A już w ogóle są fantastyczne motywy na tych mapkach, kiedy żłobimy dziury w ścianach, by wyjrzeć na przeciwnika. I ten moment, kiedy jest się w drużynie defensywnej, a przeciwnicy czy to dla ściemy, czy po prostu nas szukają i w oddali słychać wybuchy, latające szkło i niszczone elementy otoczenia. Ostatni raz tak zaszczuty byłem, kiedy wbiegłem niechcący w rejon artylerii w Red Orchestra 2. Miodzio lodzio. Kurde, serio fajna sprawa. Pomyśleć, że beta zrobiła rzecz odwrotną niż miała, zniechęciła, a tu takie ciacho. To w sumie nie tegoroczna premiera, ale zakup i jest wyborny.

Rainbow-6-Siege-Feature

Rise of the Tomb Raider niezwykle urodziwą grą jest. Lara ma stosowne pucki, widać, że bycie archeologiem jej służy, tereny do zwiedzenia są dość przepastne i fajnie, że namnożono więcej ciekawych grobowców do rozwikłania i przeciwników do wyzerowania. Co ciekawe, z tego wszystkiego strzelanie okazuje się być najbardziej tak se, za to fest spoko jest i Lara w wodzie, i Lara w śniegu, niezmiennie. Zresztą wspominałem już o tym, więc wystarczy teraz popatrzeć.

XCOM2 krótko zagościł na moim ekranie. Wydaje się być całkiem dobrą zabawą, choć jeśli tych misji czasowych (mam za sobą z jedną) jest o wiele za dużo, da w kość. W ogóle jak wyszedł pierwszy sektoid jakiego zobaczyłem i zaczął marszczyć mózgiem moich wojaków + jakieś ciepłe zwłoki, obejmując nad nimi kontrolę, siedziałem w zdumieniu. Skoro to jest poniekąd podstawowy przeciwnik to co wypada na nas później? Strach pomyśleć, dlatego jeszcze się w temat nie zgłębiłem, choć podobało mi się to co widziałem. Minus fakt, że z pierwszej misji nie wszyscy ode mnie wrócili. O so chozi. Za to brat zaraportował mi, że przed drugą misją wszedł do ekwipunku i tam już został, bo wyjść się nie dało. Serio?

American Truck Simulator? Dalej jeżdżę, zwłaszcza, że dzięki Makbetonowi jestem mocno wyposażony na tę okazję (Drive Force GT) to jeszcze w Dircie staram się coś podziałać. Mówię Wam, co tam się dzieje! Zabawnie, że jak nie włażę komuś od tyłu oknem na bombsite na chawirze, siedzę przy tej kierownicy i podśpiewuję do in-game radyjka Toola, jak i dzisiaj o siódmej się stało.

kierownica

Dobrze jest, a przecież to dopiero początek.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



25 myśli nt. „Co jest grane – pierwsza salwa za nami

  1. Tasioros

    Informacja ze spoilera rozbawiła mnie nielicho. Chciałbym to zobaczyć. Coś jak rozprawa Guybrusha w Tales od Monkey Island. Dziwne, że takie coś jest w ogóle dozwolone.
    A co do grania, to dupa ogólnie. Nie ma jak, nie ma kiedy. Wczoraj miałem 15 minut do wykorzystania, zanim po rodzinkę pojechałem, to chciałem sobie na szybko pyknąć w Gunslingera. Aktualizacja Steam – najdłuższa jakieś byłem świadkiem do tej pory. Parę minut. Później, nie wiedzieć czemu, gra wczytywała mi się chyba z 1,5 minuty, a to bardzo długo. Zagrałem z 5 minut i pojechałem. Ale zaczynam wieczorami wykradać żonie laptopa i powracam do Fallout 2.

  2. larkson

    Gdybym miał z kim grać to bym se grał w Siege, ale że nie mam, to zakup odpada.

    Przeszedłem wreszcie to Enslaved. Tak to ludzie chwalili, że fajne i tego, a to zimna ryba niebezpiecznie zbliżająca się do zimnej kupy. Fabuła jest słaba, bo nic się w niej praktycznie nie dzieje, rozwój relacji między postaciami nie istnieje, a o końcówce (cud, że mi się chciało ją zobaczyć) nawet nie wiem co myśleć. Gameplayowo też bieda, używa się tylko lekkich i ciężkich ciosów naprzemiennie plus do tego przytrzymanie lekkiego ciosu coby wykonać stuna i tyle. Wspinaczka też nie sprawia problemu bo wszelkie elementy są podświetlone. Przynajmniej widoczki były niekiedy ładne. Więc nie polecam.

    1. furry

      @larkson

      Jako że chyba ja ci między innymi polecałem, napiszę tylko:

      🙁

      EDIT: Powiem tak, to moja pierwsza “konsolowa” gra na PCMR, tzn. TPP na padzie przed telewizorem. Tak, dużo zrobiła grafika, ta początkowa zieleń zarośniętych miast.

      Możesz polecić coś podobnego, ale z lepiej rozwiązaną walką? Dark Souls mam i raz odpaliłem, ale grafika trochę straszy, nie wyszedłem jeszcze z początkowych lochów… 😳 Aha, pierwsze Darksiders nie podeszło.

      1. larkson

        @furry

        Sam zbytnio nie gram w takie nawalanki, ale mogę polecić Killer is Dead (już myślałem, że nie wspomnę już o tej grze tutaj 🙂 ), pod warunkiem, że lubisz szaleństwo w grach, a w KiD go nie brakuje. Nie tylko grafika, ale rzeczy, które się tam dzieją to istny kwas. Sama walka też jakoś super rozbudowana nie jest, ale jest nawet przyjemna, efektowna i nagradza gracza za nie obrywanie samemu. Fabułę za to jest ciężko ogarnąć, ze względu na ten kwas właśnie. No i jest dość krótka, creditsy zobaczyłem po 7 godzinach. Jeszcze jest blokada na 30 klatkach, ale to idzie chyba ogarnąć w pliczkach dość łatwo, bo Unreal Engine. No i można zaglądać kobietom w bieliznę, co czyni tą grę 10/10 😛 Na promocjach ma najczęściej -80%, więc nawet jak ci się nie spodoba, to nie stracisz zbyt wiele.

        Dark Soulsy, ech… też nie skończyłem, bo skillsów zabrakło. Doszedłem do lasu i jedyne co tam znalazłem to srogi wpierdol 😛 Może kiedyś spróbuję ponownie, bo mam prawilnego pada teraz, ale nie wiem czy mi się zachce.

      2. lemon

        @furry

        Co znaczy “lepiej rozwiązaną walką”? Trudniejszą, bo giniesz od dwóch ciosów (hatsz!)? Taką, przy której musisz się uczyć kombosów na pamięć? Niedawno skończyłem Castlevania LoS2 i walczyło się dobrze, równie dobrze jak w LoS1, którą mogę polecić, ale kto wie, czy Ci spasuje. Na szczęście można sprawdzić parówkowe dema obu części. Trzy rodzaje broni głównej, walka na ziemi i w powietrzu, bloki, uniki, ciosy specjalne i finiszery – nie nudziłem się. Kombo TV+pad wysoce wskazane. 🙂

    2. lemon

      @larkson

      To tylko pokazuje, jak bardzo możemy się różnić jako gracze. Czy to nie wspaniałe? 🙂
      For the record: obiektywnie nie mogę się zgodzić co do tego, że w fabule ani między postaciami nic się nie dzieje. Subiektywnie nie nazwałbym jej słabą, a złożoność systemu walki to kwestia gustu. Dla mnie było ok. W Batmanie też się wszystko podświetla i używa się naprzemiennie ciosu z piąchy oraz kontry.

      1. larkson

        @lemon

        Batman to w ogóle inna liga 🙂 Tam co jakiś czas dochodzili nowi przeciwnicy, którzy wymagali indywidualnego podejścia, nowe zabawki, nowe umiejętności, przez co walka nie stawała się nudna. A w Enslaved? Niby też są jakieś skillsy do walki do odblokowania, tylko chyba ani razu z nich nie korzystałem, bo zwyczajnie ich nie potrzebowałem, a przeciwników jest 4 rodzaje, z którymi walczy się bardzo podobnie, plus bossowie, ale ci też lubią się powtarzać.

  3. Yanecky

    Skończyłem “Rise of the Tomb Raider” – znakomita gra, tylko niestety fabuła leci prawie tym samym schematem co w poprzednim, nawet te same triki stosują przy stopniowaniu napięcia i ujawnianiając, kim są tym razem nadnaturalni przeciwnicy. Ale jest co robić, nie jest za łatwo (grałem na przedostatnim poziomie), zagadki w grobowcach bardzo dobrze wyważone – trochę trzeba pomyśleć, ale nie są to absurdalne wyzwania, tylko logicznie się wszystko układa. Do tego dochodzą jeszcze expeditions, których nie ruszyłem jeszcze. Polecam.

Powrót do artykułu