Co jest grane – owca nie paczy

Nitek dnia 4 czerwca, 2014 o 9:29    127 

Dzisiaj powinno być wiadome kto tam, co tam Wolfensteina dostanie. I po łapach oraz TT3. Wreszcie. Ale nie teraz.

Wczoraj pod recenzjo-notką Among The Sleep wzburzony sunrrrise (drugi raz targam Cię tu za uszy, ha!) obruszył sie niemożebnie na fakt patrzenia na gry przez pryzmat ich cen. Użyję teraz sprytnej funkcjonalności cytatu, którą umiem. Cycaty. Będzie tego więcej, bo ważka dyskusja się tam wywiązała. Zanim to, może jakąś panią wkleję. Żeby nastrój Wam lepszy towarzyszył.

Alicja z krainy czarów

Alicja z krainy czarów

Okey, Hype train mamy za sobą, cytaty, właśnie. Przypominam, że Among The Sleep trwa 94 minuty, życzą sobie za niego 19.99 ojrasów i o to cały ambaras.

Goblin_Wizard

No, ale 20 funtów za 1.5 godziny!? I to jeszcze po łyknięciu kasy z kickstartera!? W dupach się poprzewracało.

sunrrrise

No, ale 20 funtów za 1.5 godziny!? I to jeszcze po łyknięciu kasy z kickstartera!? W dupach się poprzewracało.
Veto!
Wahałem się czy zwrócić na to uwagę już wcześniej, ale komentarz Goblina mnie przekonał, że to ten czas. Czy tylko ja nie zgadzam się z przeliczaniem gier na roz(g)rywkogodziny? To jest strasznie płytka optyka moim zdaniem. Czy „Atlas zbuntowany” jest lepszy od „Busząjącego w zbożu” bo jest dłuższy? A „Buszujący…” jest lepszy od „Tu zaszła zmiana” Dąbrowskiej? No litości. Naprawdę, nie tędy droga jeśli gry i co za tym idzie ich krytyka ma być traktowana poważnie.
Veto dla przeliczania relacji „objętości” dzieła i jego ceny i wyliczaniu na tej podstawie relacji dziwnie rozumianej atrakcyjności.

Mindestens

Jeżeli półtoragodzinne meh konkuruje o moje pieniądze z kilkunastogodzinnym japierdolęniewiemjaktosięmogłoimudaćalesięudało czy ciągnącym się w nieskończoność kurwamaćpoco w tej samej kategorii wagowej cenowej, to uważam to za warte wynotowania każdej grze podług jej cech i zasług według oceniającego.

Chujowe darmowe fan-fiction ocenia się podług samej chujowatości, przy produktach dochodzi jeszcze kryterium cena/zawartość/jakość, deal with it.

sunrrrise

Oj w teorii wiem o co Ci chodzi, ale to jakbyś powiedział, że Mona Lisa jest gorsza od Panoramy Racławickiej bo krócej się ją ogląda, a jeszcze bilety do Luwru droższe. Ma to sens?

Borianello

Nie rozmawiamy o sztuce, tylko wręcz przeciwnie – o grach.
Gra ma być grywalna i ma starczać na jakiś tam czas.
Kupując bilet dajmy na to koncert byłbyś kontent, gdyby zespół wykonał tylko jeden kawałek, ale za to zajebiście?

mokraTrawa

No ok tylko ja nie wiem w czym problem. Ktoś zrobił grę i wycenił ją na tyle ile uważa (no pomijając że czasem sklep nie zgadza się na jakąś cenę, ale tu akurat się zgodził). Nie zgadzasz się na taką cenę to czekasz na promocję, bundle czy inne szwindle i jesteś happy. Ja kupiłem przeszedłem, jakieś 2h mi zajęło i jestem zadowolony, nie czuję wywalenia kasy w błoto. Przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza, każdy ma mózg i wolną wolę.

Podobne długości miał Stanley Parable, Gone Home, taki typ gier i już.

sunrrrise

Ale czemu wręcz przeciwnie? Imho gry jak najbardziej pretendują do miana XII (a raczej XI) muzy.

Goblin_Wizard

Może Ty patrzysz na to inaczej, ale dla mnie wielkość ma znaczenie. Jeżeli chodzi o książki to preferuję duże cegły bo wiem, że zapewnią mi rozrywkę na długie godziny, dadzą mi czas na poznanie bohaterów, zżycie się z nimi, na tzw. wsiąknięcie w świat i puszczenie wodzy wyobraźni. Dlatego przedkładam nawet średniej jakości cegły nad najlepsze opowiadania czy nowelki. Tak samo mam w przypadku gier. Podtrzymuję więc opinię, że 1,5 godziny zabawy nie jest warte 20 funtów.

Osobiście niemożebnie mnie wpienia, kiedy miałbym wyłożyć te 19.90 pesos na coś, co trwa zaledwie półtorej godziny. Cena zupełnie nieadekwatna do tego co produkt oferuje. Nie poruszam tu aspektu poprawności działania, bo to samo z siebie powinno zaniżyć wartość danego tytułu, co oczywiście nie ma miejsca. Niemniej jednak 20 ojro za chwilę zabawy to niesamowicie dużo. Nie dałbym, nie ważne co to za gatunek. To nawet nie pozostawianie niedosytu tylko ściema. Za taką cenę oczekuję czegoś więcej niż wstępu. Chyba, że to chała absolutna. Wtedy mogłaby nie działać, co nawet zdarzyło się w przypadku gier zakupionych na GMG i muve.pl. Na szczęście w obu przypadkach oddali mi moje pesos. Nigdy nie zagram w Powrót do Zony. Ani w sequel. Niestety za Uprising 44 kasy nikt nie dał, ten jest na tyle bezczelny, że nadal działa. Damn.

Biada youtube’owi za poupychanie piosenek przed właściwym filmikiem. I tak odpalając Normę Jean dane mi było wysłuchać jakieś operowej nuty, a zamiast Slipów kota (projan ponoć koncert ma być w 2014 jeszcze) odpaliło mi z partyzanta jakieś polskie pitu, pitu. Trzyminutowe. Quo Vadis jutub.

Dodaj komentarz



127 myśli nt. „Co jest grane – owca nie paczy

  1. Tasioros

    Chyba Analicja.

    mokraTrawa na prezydenta, bo mądrze gada. (A nie, to na prezydenta nie.) Dla mnie to też za wysoka cena, za tak krótką rozgrywkę – dlatego nie kupię. Takie proste.

    Co do nie działających gier, to trochę już nienawidzę Windowsa 7 (64bit). Np. Alan Wake’s AN, czy Legend of Grimrock w ogóle mi nie odpala – pojawia się błąd 0xc000007b i dupa. Czego to ja już nie robiłem, żeby coś zaradzić. Ale walczę dalej. I nie chodzi o to, że koniecznie chcę w te gry teraz grać, ale jak coś mi nie działa gdy powinno, to trochę jednak wkurza.

    A o co z YouTube chodzi, to nie wiem.

      1. Mindestens

        @Nitek

        Ja wręcz przeciwnie, jeżeli po 10, 15 minutach nie jestem w stanie znaleźć rozwiązania problemu, to naprawdę musiałbym w coś chcieć bardzo zagrać, żeby się tym dalej zajmować. Ostatni raz chyba dużo dłużej spędziłem tylko przy Robin Hoodzie, ale to było dobry rok temu, a jak już w końcu znalazłem rozwiązanie problemu (ktoś wrzucił .exe z niemieckiego wydania pudełkowego), to włączyłem, pograłem parę minut i mi się odechciało… Pomyśleć, że przeszedłem tę grę przynajmniej dwa razy ileś tam lat temu.

            1. aihS Webmajster

              @Tasioros

              Zaraz się okaże, że fobia przed Internet Explorerem i wywalenie jego funkcjonalności się mści 😉

              Z Win7 nie mam totalnie żadnych problemów, ale zawsze trzymam się procedury. Czysta instalka, wywalam crapware jak to laptop, instaluję nietypowe drajwery, których 7 sama nie rozpoznała, 4h przerwy na pobranie wszystkich aktualizacji i dopiero wtedy zaczynam instalować jakieś swoje rzeczy. Nigdy mnie to nie zawiodło.

            2. Tasioros

              @Tasioros

              Wiem, że i tak nikogo to nie obchodzi i wszyscy sobie smacznie grają, ale pobrałem wersję steamową. Steam coś tam poaktualizował sobie (Directx itd.) i jedyna zmiana jest taka, że włączając grę z poziomu parówki nie wyskakuje błąd, ino nic się nie dzieje.

  2. Λ ᶙ † ᶙ м ɳ Ш וּ ɳD

    Nie czytałem wzburzonych opinii, ale zgadzam się, że za drogo.
    Nie jest to nasz ulubiony film do którego będziemy wracać, ukończymy grę i o niej zapomnimy.

    Gry SinglePlayer powinny trwać minimum 50h
    Jeśli trwają 75-100h jest bardzo dobrze, taki Skyrim albo FALLOUT 3
    Mój brat właśnie ukończył Skyrim z wynikiem 140h
    Do tego gry takie dzięki modyfikacjom tak po prawdzie nie kończą się nigdy.
    Możemy spawnować sobie hordy mobków i trzepać je stuffem z MOD’ów.

    Hmm, moim zdaniem jeśli nie stać nas na kupowanie w ciemno, trzeba dokładnie zbadać temat, aby później nie pluć sobie w brodę.

    Kupować z głową!

    Ale idąc dalej tym torem, to uważam, że jeśli gra multiplayer nie wciągnie gracza na tyle aby poświęcił na nią od 300h w górę to także zmarnowane pieniądze :p

    1. Marcin O

      @Λ ᶙ † ᶙ м ɳ Ш וּ ɳD

      Ja poniekąd stałem się graczem casualowym ( no może nie do końca ) i dla mnie optymalny singiel player to taki w przedziale 10 – 20 godzin grania.
      Pomijam sandboxy bo tam faktycznie można poszaleć i 100 godzin i nie mieć jeszcze dość.
      Stworzenie 1,5 h gry to przegięcie pały jak dla mnie . Rozumiem, że stworzenie tekstur, modeli postaci, modeli otoczenia wymaga czasu i pieniędzy jednak jak już się ma wszystko od strony technicznej to tak naprawdę zaczyna się zabawa tylko z ustawianiem gotowych klocków. Ta gra jest taka krótka bo zabrakło twórcom pomysłu na dłuższą historię. Dla mnie jako klienta jest to dymanie, chociaż rozumiem Twórców, że ponieśli koszty na modelowanie i chcą kasę odzyskać.

  3. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

    Jestę celebrytę!

    A ja mimo wszystko nawrócę do mojego porównania bo uważam, że wyszło mi całkiem dobrze:

    Oj w teorii wiem o co Ci chodzi, ale to jakbyś powiedział, że Mona Lisa jest gorsza od Panoramy Racławickiej bo krócej się ją ogląda, a jeszcze bilety do Luwru droższe. Ma to sens?

    I nie chodzi o to, że uważam, że uczciwe jest gdy przelicznik wynosi 1€=60min, a nie gdy 1€=5min (zresztą takie stawianie sprawy niechybnie kojarzy mi się z wesołym miasteczkiem). To jest kwestia oceny indywidualnej atrakcyjności. Ale mimo wszystko w szerszej perspektywie uważam, że takie podejście strasznie spłyca odbiór gier, a w dalszej konsekwencji będzie miało negatywny wpływ na rynek i to nie tylko dlatego, że istnieje teoretyczne ryzyko syndromu Battlefielda (system unlocków), ale też krytyka gier zawsze będzie sprowadzała się nie tylko już do “grafika 5/10, dźwięk7/10, grywalność 6/10, długość 5h, cena 100zł = ocena ogólna 5/10”, a inna gra “”grafika 5/10, dźwięk7/10, grywalność 6/10, długość 4h, cena 50zł = ocena ogólna 8/10”.

    Plus dochodzi to o czym pisał Trawa – nie chcesz to nie kupuj teraz. Poczekaj, będzie taniej.

      1. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

        @Probabilistyk

        To nie jest tak, że cena nie wpływa na ocenę bo nie raz zdarzało mi się stwierdzać, że “za 20zł, które dałem ok” albo “nie warte było tych 50zł”. Jednak to było tylko opinia-zderzenie oceny po zagraniu z ceną, nie ocena gry uwzględniająca cenę.

        Ale nie widzę tu za bardzo związku z długością 😉

  4. Makbeton

    oki nie czytałem połowy tego co napisane w notce , ale Borianello (którego cenie podziwiam i jak dorosnę chcę być taki jak on) pisze :”Kupując bilet dajmy na to koncert byłbyś kontent, gdyby zespół wykonał tylko jeden kawałek, ale za to zajebiście?” jeżeli zespół piszę “gramy jeden kawałek za stówe – uj ci w dupe” nie widzę w tym nic złego nie płace wolny rynek z czasem albo zabija zespół albo zmusza go do grania 10 czy 20 utworów za stówę z grami podobnie.

  5. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Ciekawa sprawa. Ale to chyba nie tak. Nie chodzi IMHO o ocenianie gry podług kryterium ceny i dawania temu kryterium wysokiej wagi, równej z dajmy na to grafiką czy “grywalnością”. Raczej o myśli w stylu: półtorej godziny zabawy zza 20 euro? Chyba kogoś… To bardziej ocena twórców niż dzieła. No, przynajmniej w moim wypadku.
    Ja rozumiem że producent ma wolność wołania ceny jaką sobie wymyśli ale ja mam wolność niekupowania w tej cenie oraz wolność pukania palcem we (własne!) czoło na myśl o tym. I tyle. Nie sądzę żeby ktoś powiedział “kiepska gra bo krótka i droga”. “Kiepska gra bo krótka. I do tego droga” – to już prędzej. “W sumie fajna gra ale krótka i droga” też brzmi sensownie. A już “Kiepska gra bo chociaż fajna to krótka i droga” wydaje mi się niemożliwe.
    Albo odwróćmy sytuację: czy uprawnione jest powiedzenie: fajna gra, długa i do tego w dobrej cenie? No pewnie. Chyba tego typu teksty krążyły np. wokół Wiedźminów. Że proszę, można, i do tego w bogatym pudełku, bez DRM i jeszcze w strawnej cenie. Więc tak, cena gra rolę. Nie największą ale gra.

    1. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

      @brum75

      A już „Kiepska gra bo chociaż fajna to krótka i droga” wydaje mi się niemożliwe.

      Jak to? Przejrzyj mainstreamowe fora (np. GRY-Online) pod tytułami AAA (zwłaszcza pod CoDami, MoHami czy BFami) i poczytaj wpisy – ile to jest gromów na długość tych tytułów.

      Więc tak, cena gra rolę. Nie największą ale gra.

      Zgadzam się, że cena może wpłynąć na chęć sprawdzenia dzieła, mam wątpliwości czy wpływa na samą ocenę tego dzieła. Ale tu pojawił się bardziej złożony temat tj. gra vs jej długość vs cena.

      1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

        @sunrrrise

        I ktoś tam pisze że gra sama w sobie jest fajna ale ponieważ jest krótka to jest kiepska? Bo że gromy na krótkość padają to jasne.
        Mi chodzi o ocenę w stylu: gra jest supermiodna ale ponieważ to tylko parę godzin to jest słaba. Czyli totalnie dyskwalifikujemy grę tylko przez kryterium “czas rozgrywki” nie biorąc pod uwagę rewelacyjnych ocen w pozostałych punktach.
        I znowu: piszę tylko za siebie, nie wątpię że są i tacy którzy tak oceniają. Ale IMHO chociaż pozory obiektywizmu warto zawsze utrzymać 😀

        1. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

          @brum75

          Chodzi mi o pomstowanie na długość, nie na jakość rozgrywki. O rozgrywce często jest niewiele lub wcale więc zakładam, że się podoba. A zakładam tak bo chyba nie ma nikogo kto myślałby “nie dość, że gówno to jeszcze jest go za mało!”:>

          @Marcin O

          Fakt, ale to opinie dotyczą krótkiego SP>

  6. Caldur

    Starzeje się już pokolenie graczy, które pamięta jeszcze “jak to drzewniej bywało”, gdy 40 gry to mogło oferować rozszerzenie (dlc), a nie poważny tytuł, bo inaczej nikt by na nim suchej nitki nie zostawił.
    “Dzięki” rozwojowi “self publishing”, przede wszystkim na Steam, każdy “John” może zaprezentować światu swój niepowtarzalny dorobek “artystyczny” i co najważniejsze ustalić sobie za niego dowolną cenę.
    W takim układzie powstają różnego typu “gry-przekąski”, które wpisują się w nurt “włączyć-przejść-zapomnieć” lub, co kuriozalne, opinia na ich temat jest wymagana towarzysko.
    Spłycam oczywiście temat, bo podobnie jak sunrrrise uważam, że gry komputerowe mogą spokojnie aspirować do miana sztuki i w związku z tym pojawiają się również perełki. Należę do ludzi, którzy wolą o takim “arcydziele na godzinę” poczytać (lub pooglądać relację) niż tracić czas na jego ściąganie i instalację.
    Tak więc jeżeli o mnie chodzi to im gra dłuższa tym lepiej.

    1. sunrrrise Mistrz złotej łopaty

      @Caldur

      Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz:

      Mianowicie nie raz i nie dwa pomstujemy na brak czasu, półki wstydu, promocje na Steam, etc. Dla mnie przykładowo długość Fallouta New Vegas nie wpływa zachęcająco bo jeśli chcę grać to chcę się wczuć jak się da, a nie siadać na godzinkę, może dwie i koniec bo trzeba wypełnić obowiązki wszelkiego rodzaju. Super, że F:NV jest długi, ale brak czasu sprawia, że wolę usiąść i zaliczyć perełki w rodzaju Stanley Parable, Brothers, Dear Esther, Hotline Miami czy To The Moon.

      I choć wiem, że jest to argument z dupy i ktoś mógłby zarzuć mi odwrotność myślenia Goblina. Nie do końca jednak tak jest bo nie chodzi o to, że daję Dear Esther +3 punkty za możliwość skończenia jej za jednym posiedzeniem. Chodzi o to, że przez jej długość jest dla mnie bardziej dostępna.

      @Caldur – tu mi się odpowiedziało przypadkiem, a nie wiem jak przenieść posta niżej.

  7. nacho66

    Na tych co uwazaja, ze cena powinna zalezec od dlugosci gry, czeka pulapka. Mianowicie ktos moglby uznac, ze w takim razie za BF, Skyrim, Diablo czy Football Managera nalezaloby chargowac 200, moze 300 euro. A moze abonament

    W Among the Sleep jeszcze nie gralem, ale z subiektywnego punktu widzenia, np Brothers Tale of Two Sons, mimo ze krotka, warta jest 20 euro (mimo, ze kosztuje mniej, co tylko dziala na jej korzysc). Bo jest swietna, wrecz genialna i pamietam o niej kiedy zapomnialem o wielu wiekszych i dluzszych grach. A np Arkham City nie jest dla mnie warta nawet tych 7 euro, ktore na nia wydalem bo po 8 godzinach gry, przerwalem ‘przygode’ i wywalilem gre z dysku (czytaj, zmarnowalem 8 godzin zycia i nie dostalem nic w zamian)

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @nacho66

      Teoretycznie tak, jednak w domyśle cały czas biorę pod uwagę obecny max czyli te 60$

      Abonamenty są za molochy MMO. Może gdyby BF miał abonament wyglądałoby to inaczej? Jakiś sensowny rzecz jasna. Z możliwością mrożenia kont na wypadek zjebanej jakości produktu, aż do połatania np.
      Co ja piszę.

      1. nacho66

        @Nitek

        No dobra, to ktos kupuje Skyrim za 60$ i bawi sie 200h a ktos inny kupuje Zegarek_Psy za tyle samo (albo i wiecej) i bawi sie powiedzmy 70h. Czy ten drugi mialby racje piszac, ze WD nie powinno tyle kosztowac bo jest krotsza niz inne gry za 60$ (ale jednoczesnie jest o wiele dluzsza niz np, nie wiem, Metro)

        Fakt, ze mamy tzw ‘max’ cenowy w tej branzy wylacznie utrudnia ocene wartosci gry przez jej dlugosc. Moim zdaniem taki sposob oceny jest splycony i pelen sprzecznosci

          1. nacho66

            @Nitek

            Tez nie… bo moze byc gra, ktora trwa 20 godzin ale jest napakowana zajebistym gameplayem, dobra fabula, cudowna grafika i emocjami i moze byc jakis rozwlekly nudny sandbox na 70 godzin, w ktorym godzine zajmuje dostanie sie do nastepnej, niekoniecznie fajnej, misji, a zeby wogole dobic do tych 70 godzin to trzeba wykonywac nudne jak flaki z olejem misje poboczne albo jakies minigierki.

            Znow przytocze przyklad – Metro LL. Kupowalem gre bardzo pozno wiec zaplacilem na sale’u niewiele, ale dalbym 60$ bo uwazam, ze gra jest tego warta (pytanie stulecia oczywiscie, jak to sprawdzic przed wydaniem kasy 😉 ). Jesli to mialby byc benchmark wartosciowej gry, to wszystko inne, nawet trwajace pierdylion godzin (w zalozeniu, ze rzeczywiscie robisz te poboczne misje) GTA czy Asasyny, powinny kosztowac mniej

              1. nacho66

                @Nitek

                True, TR to fajny przyklad

                Jeszcze cos dodam. Niektorzy (w tym ja) maja tak, ze musza skonczyc zaczety film, czy ksiazke, nawet jak sa slabe. Podobnie z grami. I mnie na dzien dobry odstraszaja gry dlugie, nawet jesli sa swietne, bo wiem, ze istnieje duze ryzyko nieukonczenia ich. A w grach singlowych, w przeciwienstwie do mmo czy multi, celem jest wlasnie jej ukonczenie. W przeciwnym razie to zmarnowany czas. Obecnie z trudem mi przychodzi ukonczenie gry 15-20 godzinnej. Dlatego miedzy innymi, uwaga, Borderlands 2 nie jest (nie byl) dla mnie warty 60$ 🙂 A ile jest warty dla mnie Football Manager 2014? Zero. Nada. Za darmo bym pewnie dodal do listy steamowej ale watpie, zebym zainstalowal. Nie mam po prostu mozliwosci, zeby poswiecic tej grze tyle ile potrzeba (a chcialbym bardzo)

                Wszystko zalezy od gry, od osoby… za duzo jest zmiennych zeby ta kwestie pokolorowac na czarno bialo

                PS: Oczywiscie zalozeniem tej dyskusji jest wyobraznia, ktora wyklucza wyprzedaze czy istnienie key-shopow

    2. Goblin_Wizard

      @nacho66

      To nie żadna pułapka tylko normalna sprawa. Sam płaciłem przez 1,5 roku za EVE Online i bawiłem się świetnie. Tylko, że w eve za 20 euro to ja grałem przez miesiąc tyle ile tylko dałem radę i zawsze miałem coś nowego do zrobienia, a nie 1,5 godziny po której już wszystko widziałeś i nie ma w grze nic do roboty.

    3. powazny_sam

      @nacho66

      Zasadę “cena powinna zależeć od długości gry” można sprowadzić do absurdu w bardzo prosty sposób : a co z grami których z założenia się nie “przechodzi” ? Mowa tu oczywiście o sandboxach typu minecraft, terraria albo sim city, ale również o grach z założenia przeznaczonych do wielokrotnego przechodzenia jak Diablo czy nawet Borderlands. O grach sieciowych nie wspominając.
      Najlepiej to ujął nasz specjalista od taboretów, niech se wołają ile chcą , rynek to wszystko zweryfikuje. A my musimy jedynie pamiętać aby nie robić pre-orderów i kupować dopiero po ukazaniu się recenzjii. (tak przy okazji nie wiecie kiedy w końcu będzie można zamówić ten borderlands the prequel ? 😉 )

  8. slowman

    Tak sobie myślę, że większość gier jest w gruncie rzeczy hedonistyczna. Niewiele się różni od masturbacji – ot proste pobudzenie układu nagrody, kiedy się pokona bosa, dowiezie drewno lub zdobędzie poziom. Do tego służą zabiciu czasu, ucieczce przed nudą, a nie jak sztuka jakiemuś doświadczeniu wzbogacającemu osobę.

      1. slowman

        @Goblin_Wizard

        Jeżeli jakieś doświadczenie wpływa na sposób spostrzegania świata, to wzbogaca. Obejrzysz film i np. staniesz się bardziej empatyczny – bam, jesteś wzbogacony, staniesz się Albertem Schweitzerem – też bam! W innym wypadku należy mówić o rzemieślnictwie.

        Poza tym trochę źle to ująłem, ale chodzi o potencjał do zmienienia człowieka przez kontemplację na temat dzieła (tak, żeby wyłączyć modelowanie i różne nieświadome procesy).

        1. Goblin_Wizard

          @slowman

          Zaryzykował bym stwierdzenie, że każde nowe doświadczenie zmienia sposób postrzegania świata, ale czy każde wzbogaca? Czy negatywne doświadczenia też wzbogacają? Przypomina mi się w tym momencie jak Johnny Cash śpiewał: “But I shot a man in Reno just to watch him die”. Czy takie doświadczenie też wzbogaca?

  9. projan

    Troszkę jałowa ta dyskusja się zrobiła. Prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku. Jeśli miałbym zapłacić 100 zł za 1 kawałek Slipknota na koncercie (dzięki za cynk, szkoda że na razie to tylko “ponoć”) albo wydać go na 20 kawałków na koncercie, nie wiem, Michała Wiśniewskiego, to wybieram oczywiście pierwszą opcję. Ale gdybym miał wybór, to nie wydawałbym wcale, bo jeden kawałek nie wart. Chociaż, jeśli np. byłbym sam na tym koncercie i Corey śpiewałby tylko dla mnie (siedząc metr ode mnie) to może jednak by się opłacało. 🙂 Wszystko zależy…

    Co do wczorajszego wydarzenia kryminalnego, Raczkowski – http://bi.gazeta.pl/im/63/85/f5/z16090467V,Raczkowki.jpg. 😀

    Zabawna rzecz, do połowy tekstu myślałem że napisała go owca. I tak coraz bardziej mi nie grało. Nawet Sasza nie wyrwała mnie z tej pewności (choć wzbudziła podejrzenia) 🙂

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @projan

      Corey to taki człeniu, że na Stone Sour rzucił we mnie i zioma butelką, bo skandowaliśmy Spliknot! Spit it out! A potem się uśmiechnął, powiedział, że dzisiaj są z innym zespołem i zrobił unik kiedy odrzuciliśmy butelkę.

      To może będzie.

      http://www.eskarock.pl/eska_rock_news/94075/slipknot_w_polsce_w_2014_-_koncert_coreya_taylora_i_jego_zespolu_w_polsce_mozliwy_video#.U43gPj89fFo

      Piosenka za stówę, śpiewana 1 na 1 przez Coreya

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @projan

          To jest debilizm. Kiedyś mogłeś gdzieś jakoś wbić na zespół, na meet and greet. Robiły to slipy kiedyś w katowicach przed pierwszym koncertem – mam plakat z autografami 😉
          Teraz, żeby móc uścisnąć grabę coraz więcej zespołów sobie życzy hajs. Najpierw widziałem jakieś takie pakiety biletowe za niemożebne pieniądze u Chimairy, potem coś przemknęło mi przed oczami u Soulfly’a

          Za to Dez Fafara przed Coal Chamber se normalnie pomykał. To był koncert typu dziwny. Fest mało ludzi, jak wyszli to smuteczek, bo żadne tłumy, wszak nu-metal pizdu pizdu, to passe. Ale jak zaczęli wygrywać początek Loco, jak obecni się zerwali tak uśmiech zespołowi z gęby nie schodził. A jakie ciacho gra tam na gitarze, Panie! Trzymała mój palec!

  10. MHT82

    Temat mnie nie dotyczy za bardzo, są gry które kupię od razu ( ot diablo takie) bo i tak wiem, że cena nie spadnie za bardzo, a są takie, które dopiero w super wyprzedaży. Płacenie w dzisiejszych czasach kupę kasy za grę uważam za totalny idiotyzm, a już ceny za gry na konsolę to zwyczjny wyzysk. Ba usnułem nawet teorię spiskową że to przeciwko biednym rodzicom, którzy stoją przed wyborem płacz dziecka czy kupienie mu tej gry.

              1. MHT82

                @aihS

                Chodzę, mam zniżkowe bilety po dychu 🙂 Jednak kino to inna rzecz, wielki ekran, dobre nagłośnienie, wkurzający ludzie z papierkami i komórkami – tego nie da się załatwić w domowym klimacie 🙂 Poza tym kino jest chwile i go nie ma, nie można iść na film rok po premierze za 1/3 ceny biletu.

                Kiedyś spędzałem setki godzin, dni, miesięcy na tekstowym MUDzie i wiem jak takie MMO bywają uzależniające. Dlatego stronię jak bardzo się da 🙂 Chociaż kiedyś problemem były pieniądze, to teraz tak naprawdę sam czas który trzeba poświęcić. Z moim systemem grania, godzina-dwie co drugi lub trzeci dzień takie coś zupełnie nie ma sensu 🙂

              2. aihS Webmajster

                @MHT82

                Suba w mmo po roku też nie kosztuje 1/3 ceny. Tak czy inaczej ja nie rozumiem jak ludzie mogą wydawać kasę na kino. Być może to kwestia tego, że zostałem wychowany w czasach gdy kino to był taki teatr tylko bez garnituru, w każdym razie kultura a nie spęd bydła. Szeleszcząca, gadająca i uj wie co robiąca hołota nie zachęca mnie do wydania nawet złotówki. O filmach to już nawet przez litość nie wspomnę 😉

        1. King Julian

          @MHT82

          FM w grudniu działał całkiem znośnie, ale i tak uważam cenę za przegiętą w relacji do polskich zarobków. Ale zastanawiam się, czemu człowieki wybulają jakieś nieprzytomne sumy na coś, co nie działa/może nie działać na premierze. Aż tak mało jest gier? Że o preorderach nie wspomnę.

          1. MHT82

            @King Julian

            Ja miałem kilka sytuacji takich, chociaż najbardziej pamiętam to jakie miałem problemy z Falloutem Bethesdy tuż po wydaniu. Od płytki która nie chciała chodzić, po rozmowy z pomocą techniczną twierdzącą że mój napęd ma złe sterowniki kończąc na wywalaniu się gry po kilku minutach do systemu. O zgrozo, jak ja kiedyś dorwę kolesia który odpowiadał za lokalizacje…. wrrrr!

Powrót do artykułu