Co jest grane – nocne kąpiele w strumyku

Nitek dnia 28 lipca, 2014 o 8:30    66 

Bo są długie, znakomite, zimne i Darkwood jawi się w pytkę, grane wraz z developerami to już w ogóle. WTEM robi się prawie-że trzecia i trzeba obejrzeć drugą stronę powiek, żeby na drugi dzień być prawie-że wyspanym. Mimo to patrzeć można prawie codziennie. Znakomicie.

Samo Darkwood robi robotę. Proceduralne losowanie przed każdą rozgrywką skutecznie nie pozwala przewidzieć nadchodzących zdarzeń dziejących się poza mocno schizującym prologiem. Późniejsze wędrówki to insza inszość. Wszędobylskie nawiedzone psy, wielkości scooby doo, zapędzają w grzyby, które gwałcą wyobraźnię chemią jaka z nich płynie, wkładając nam dziwne wizje i dźwięki do głowy. Jeśli nie psy to pokraczne monstra, które są efektem prawdopodobnie kogoś, lub czegoś, żyjącego w lesie, a które chcą nas skrócić o 20kg mięcha. A walka łatwa nie jest, bo jak już się ma czym, to ręce się trzęsą, jest panika, świnie gryzą skarpety i zlęknąć się można. Poza tym jak na alfę to Darkwood jest śmietana, wszystko w porządku, choć miałem wrażenie, że jakiś segment się nie wygenerował przez co nie mogłem znaleźć baby kury. Ani wilka. Ale twórcy siedzą z nami i porady dają, dzięki którym ewoluuje niczym pokemon w gestii rozgrywki. IDDQD to kod na nieśmiertelnoć. Podobno. Jednak umiem już i wylevelować postać kompotem na grzybach pędzonym, ogarnąć skille i dwa razy szybciej wszystko stracić. Jedna z tych fest dobrze idących rozgrywek oraz ostrych zabaw na czacie na zawsze będzie zapamiętana przez internety tutaj. Tam zresztą wszystko się archiwizuje, Valliant Hearts nawet z napisami! Owca pytała na czym stanęło Darkwood, kiedy impreza. Jaka impreza?


Watch live video from Nitek69 on Twitch

I nie lękajcie się Ci, co trafić nie mogą. Jak udało mi się ustalić, cykliczne strumyki polecą dwa razy w tygodniu o wcześniej zaanonsowanej porze, a wszelkie inne, jak wczorajsze Valiant Hearts, co przyhajpowały ostro Owce, włączać se będę przy okazji. Z pierwszej ręki wszelkie gameplaye, fest, zapraszam. Teraz jakoś, może dziś już, pooglądać będzie można The Last Of Us, hiper fest mocno remastered. Aha i póki co zostajemy na Twitchu, nie żaden hitbox, bo znowu ktoś będzie chciał Wasze dane, a to bez sensu się rozdrabniać na tyle. Chyba, że ma to jeszcze jakieś plusy o których nie wiem.

Z innej beczki to Mentalista zrzucił maskę nie bycia czymś dla pań domowych i w odcinku wieńczącym sezon wszyscy się kochali, płakali, kochali jeszcze trochę i śmiechowo. Wierny jednemu z najgorszych seriali ever, Pod Kopułą, oglądałem otwarcie drugiego sezonu, który książki nie przypomina już wcale, ale pierwszy raz ciepnęli takim wiszącym Cliffem na końcu, że chciałem od sztycha oglądać kolejny epizod. No i ruda się dalej trzyma na nogach. Ruda zawsze wporzo. A w trailerze Batman vs. Superman oboje świecą oczami. Dosłownie.

Sierpień za pasem, wszelkie drogi do czegokolwiek zablokowane, urlop panie, urlop! Urlopujecie? Dajecie słit foteczki gdzie czytacie gikza! Może jakiś dar się znajdzie.

Spoiler! Pokaż

 Make spam not war.

I ostatnie. Pamiętacie o bosmanie aka Pawle Majce, lubi jak patrzysz, gikz.pl ?

majka

Dodaj komentarz



66 myśli nt. „Co jest grane – nocne kąpiele w strumyku

  1. creep

    Ostatni odcinek Mentalisty był kręcony jako ostatni odcinek serialu. Dopiero potem okazało się, że widownia dopisuje, etc., więc trzasną jeszcze jeden sezonik. I faktycznie, strasznie mnie ciekawi, co wymyślą, skoro dwa największe wątki (RD, Jane vs Lisbon) są już zamknięte.

    1. bosman_plama

      @creep

      Bardzo im brakuje prawdziwego wątku przewodniego. Było to widać w ostatnim sezonie, którego pojedyncze odcinki bywały naprawdę fajnie, ale całości nie towarzyszyło napięcie. Bo napięcie Jane&Lisbon to nie napięcie.

      Red Johna już nie wyciągną z kapelusza, ale zostało przecież paru kolesi, którzy z nim współpracowali i nie zostali odkryci. Jeden z nich mógłby się okazać lepszym cwaniakiem i może coś by się znowu zaczęło w serialu dziać?

      Nowy szef mógłby okazać się draniem na przykład. Zbyt szybko zaakceptował metody Jane’a i zrobił się wyluzowany i sympatyczny. Moim zdaniem to podejrzane.

    2. MusialemToPowiedziec

      @creep

      Jak urzędu cywilnego nie odwiedzili (nie wiem, nie oglądałem), to można spokojnie zrobić sezonik o tym, jak to próbują się oficjalnie hajtnąć. A jak widownia dopisze, to można lecieć dalej z tym koksem.
      Castle się chyba udało, bo kolejny sezon się dzieje, a 6ka to głównie oparta była na ślubie CasKett, z trupami w tle.

      I muszę przyznać, że nawet jestem ciekawy tej 7ki. Na tyle, że nawet mam czasem na myśli “a może zajrzeć na jakaś stronę”. Ale nie, twardo się trzymam, nie będę sobie niespodzianki zabierał.

  2. thesheep

    Zdecydowanie Valiant Hearts to jest sposób na zapoznanie z ważnym historycznie tematem bez tego całego romantycznego zadęcia, co mnie niezwykle ujęło. 🙂 A paczyłam streaming tego, czego nie widziałam noc wcześniej, bo Darkwood to nie gra, w którą miałabym odwagę grać sama. Natomiast przy śmiechowym komentarzu i wszystkich światłach zapalonych paczy się bardzo przyjemnie. 😀 Przypomina mi to stare dobre czasy paczenia jak brat gra. Co do imprezy natomiast – odniosłam wrażenie, że pod koniec Darkwooda, przed zmianą na The Forest, zaczęliście się umawiać na spotkanie w realu, tylko konwersację ucięło, bo przy włączeniu nowej gry temat już nie powrócił. Ale to może ja miałam omamy słuchowe w takim razie. 😉

  3. MusialemToPowiedziec

    Skopiuję to co dałem w newsa o nowościach – na wypadek gdyby poranna notka miała większą poczytność. Jak dziś nikt nie odpowie, to zostanę z czaszkami na dłużej.

    #path of exile

    Jako że nie zamierzam grać a ich aktualna wartość rynkowa to 1 cent, mam do oddania Engraved Skull i Ornamental Skull z Summerowego Craftowania. Jak ktoś chce, niech napisze komentarz którą a następnie wyśle gikzową PMkę z linkiem do profilu na Steamie (chyba że się nie wstydzi, wtedy może nawet w komentarz wpisać) . Kto pierwszy, koniom lżej czy jak to tam szło.

    Ps.: Na Steamie będę wieczorem.

  4. idomes

    W weekend grane było Binary Domain, okazuje się, ze całkiem po drodze mi z produkcjami Segi. Gra garściami czerpie z Blade Runnera (wariacja nt. Deckard w Navy Seals w Japonii), temat i scenariusz w sumie nieoryginalne, ale i tak dało mi do myślenia znacznie więcej niż Deus Ex: Human Revolution. Pierwsza gra, którą zacząłem od razu przechodzić na nowo od, bo ja wiem, Mass Effect2? Bardzo pozytywne zaskoczenie bo przeszła raczej bez echa i tak jak Alpha Protocol, pewnie marne szanse na sequel.

            1. MusialemToPowiedziec

              @Private_dzban

              Duży wpływ na to ma fakt, że wydaje Ci się, że wybierasz między dobrem jednostki a wszechświata. Bo rzecz jasna koniec końców wybór ten nie ma znaczenia.

              Hmm, czy jest RPG które zmusza nas do jakiegoś trudnego wyboru na początku po to, by pod sam koniec walnąć nas informacją że wybraliśmy źle?

              1. Private_dzban

                @MusialemToPowiedziec

                Hmm takiego RPG nie kojarzę, ale kojarzę kilka sytuacji z istotnym udziałem gier RPG. Dokonałem wyboru ich kupna, a potem gra udowodniła mi, że mogłem z wyborem jej zakupu poczekać do wyprzedaży. Żeby daleko nie szukać, to na horyzoncie jawi mi się ME3 i taka sytuacja…
                A co do samych gier to nie wiem, Wiedźnimy? Choć w kilka klasyków nie grałem co zamierzam nadrobić.

              2. MusialemToPowiedziec

                @Private_dzban

                Byłoby ciekawie np. w takim Deus Ex dostać wybór “zabić czy wypuścić wroga”. Przeciętny gracz by myślał, że to Deus Ex, więc ci źli okażą się tymi dobrymi więc go wypuszczą, a ten sobie znajdzie bombę atomową i wysadzi jakieś miasto – najlepiej w czasie jakiejś cutscenki jak my z niego wyjeżdżamy na ostatnią akcję, dzięki czemu całe nasze zaplecze idzie w rozsypkę 🙂 .

              3. Private_dzban

                @MusialemToPowiedziec

                Przy czym dobrze byłoby, gdyby nie okazało się, że zabijając wroga, ktoś inny (niezależnie od tego co zrobimy) znajdzie bombkę i postawi w mieście atomowego grzyba. Zresztą fajny przykład podałeś, bo skojarzyło mi się, że właśnie w Wiedźminie 2 były chyba ze 2 opcje pozostawienia przy życiu bądź zabicie ważnych z punktu fabuły NPC i jestem ciekaw czy to będzie miało jakieś znaczenie w W3

              4. Private_dzban

                @MusialemToPowiedziec

                No to w końcu byłoby urzeczywistnieniem zapowiedzi, że akcje rodzą konsekwencje, czym się niestety objadłem podczas masseffectowego hajpu i wydałem 130 zł tylko po to, żeby dostać kupą w twarz w trakcie rozgrywki -_- Gdyby CDRed coś zaimplementowałoby taki fajny system wyborów oraz ich konsekwencji, to z czystym sumieniem uznam, że zmodernizuję kompa nie tylko po to żeby zagrać w Wiedźmina 3 😛

              5. Private_dzban

                @MusialemToPowiedziec

                Prawda, nie nastawiam się za bardzo żeby się potężnie nie rozczarować. Poza tym tym mając za przykład Skyrima to jeśli w ogóle jakiś konsekwencje przy grze open world będą to już w sumie sukces. Wyprowadź mnie z błędu, ale w TES tak średnio z tym było, chyba że za bardzo po łebkach słuchałem/czytałem a więcej czasu wyłupiałem ślepia na sam świat upiększany modami ^^

              6. MusialemToPowiedziec

                @Private_dzban

                To raczej problem z Bethesdą która ogólnie olewa sferę RPG (dialogi, questy itp. – w ich grach to nawet nie drugie skrzypce).

                Trochę lepiej z tym w New Vegas – tam jak jesteś niemiły dla NCR/Legionu, to wysyłają za tobą zabójców, albo jak pomagasz bandytom to ci cię nie atakują. Lecz konsekwencje głównie są po skończeniu gry, gdy się dowiadujesz że z kimśtam stało się cośtam.

              1. Private_dzban

                @Probabilistyk

                @idomes
                Potwierdzam, Overlord ma klimat. A co do wycięcia dlc to nie mogłem ze śmiechu jak zainstalowałem brokera, który nie ma spolszczenia (w każdym razie kiedy kupowałem) do polskiej wersji to dialog inicjujący dlc (na kółku “poszukajmy Handlarza Cieni”) był po polsku trololo. Ogólnie mimo, że założenie fabularne ME2 nie powalało to te dlc i misje lojalnościowe (jeśli Ci się podobają to niestety będzie Ci ich brakować w ME3), były niezłym stymulatorem żeby kilka razy przejść grę, co z niemałą przyjemnością zrobiłem.

  5. MHT82

    Wczoraj w Skyrim koń zawisł mi na drzewie. Jebać ule zawieszone w powietrzu, mamuty spadające z nieba, smoki na 5 strzał z łuku. Widok konia w połowie jakiegoś świerku parę metrów nad ziemią dobił mnie totalnie! Serio – tę grę tak chwalili? To żenada jest! :/ Już Fallout NV nie raził taką prowizorką :/

    1. bosman_plama

      @MHT82

      Też jestem zaskoczony, nie miałem takiej przygody. Inna sprawa, że ja przeważnie wędruję pieszo. Mnie mógłby się zawiesić na drzewie pies albo towarzysz. Ci zaś co najwyżej bawią się w saperów ochoczo wdeptując w każdą napotkaną po drodze pułapkę.

      1. MHT82

        @mokraTrawa

        Paradoksalnie jest klimat starych podziemi, ruin, cmentarzy. Czytam książki które są naprawdę wielkim plusem. A potem zabijam smoka paroma kawałkami drzewa… Meh! Nic dziwnego że te smoki wyginęły jak byle ciućmok z kawałkiem kija i sznurka może je wybić. I po co? Chyba będę hejtować 😉

Powrót do artykułu