Co jest grane – nie żyjesz

Nitek dnia 14 kwietnia, 2016 o 9:30    56 

No i przysiadłem do Soulsów trzecich. Dziwić nie powinno nikogo, że przepadłem. Podobają mi się fest!

Z czasem, po tym jak złożyłem serdecznie dwóch szefów, którzy stanęli przypadkiem mi na drodze, zaczęło się tez umieranie. I to takie w sumie byle jakie i mało spektakularne. Z początku, bo jak mogę inaczej powiedzieć o pojedynku z golasem dzierżącym szmatkę przewiązaną w pasie i machającym kataną. Pierwsze spiny za płoty, a potem jest już tylko lepiej!

Z szacunku do tych, co pograć sami chcą, poodkrywać i ulec zaskoczeniu zarzucanych kłód pod nogi, nie będę się rozpisywał, a i pamiętajcie, że włączając filmik na koniec wpisu możecie zrujnować sobie kilka niespodzianek jakie DkS3 trzyma w kabzie. Zarówno Soulsy jak i gry wszelkiej innej maści powinny być smakowane nie tyle powoli, co w absolutnej niewiedzy, bo już nie raz i nie dwa agresywny marketing powiedział za wiele.

Wiedzieć jednak musicie, że owy filmik to te śmieszniejsze sceny wczorajszego streamu, który trwał fest i smierć przyszła powoli i znienacka, a i znalazło się kilka innych momentów, pełnych zaskoczeń i potu w oczach. Oczy się pocą, wiecie.

Same Soulsy? Bardzo me gusta. W ogóle ładne są mocno i feeling względem poprzedniczek jest ździebka odmienny. Całość wydaje się być szybsza, przeciwnicy agresywniejszy i pokuszono się o fajniejsze zestawy pułapek, które nie atakują nas jakimś człeniem skrywającym się za rogiem, ale nieumarłymi wylewającymi się zewsząd, także spod balkonu i innych dziwnych miejsc. Zwiększenie tampa rozgrywki wprowadziło inną dynamikę potyczek przez co na streamie Revant zgłaszał, że o wiele fajniej mu się gra w trójkę niż poprzednie części. Co dla gry, która nadal potrafi dać w kość, bo przeciwników zdaje się być nawrzucanych tu i tam o wiele więcej niż zazwyczaj, jest dobrą wiadomością. To także dobre info dla tych osób, co stroniły dotychczas od tematu, bo może w końcu zaczną umierać z nami.

Trochę potrwa zanim wysupłam coś większego na temat, bo ogrywać będę tylko na streamach, nie niepokojony przez nikogo, bo brak pauzy jest srogi. www.hitbox.tv/nitek ~22:00, pewnie teraz temat codzienny. Aż do 20 kwietnia, bo wtedy wchodzi Ratchet and Clank na PS4 i do kin, i będzie stosowany zamiennie. Także zapraszam.

Idzie weekend, piątek. Słyszałem, że gikzy grają w F2P Dirty Bomb, na fejsie poszukiwano też kompanów to The Division, ale w to na pc chyba nikt nie gra (?). Sam będę umieral. Czy to w Soulsach, czy w czymś innym. Nie można narzekać, hej!

Serdeczne podziękowania dla TenDziobak i Daoshifu, którzy podsyłali oddshoty umożliwiające polepienie tego w tempie ekspresowym. HATSZ! Oddshot.tv pozwala na zapis mniej więcej ostatniej minuty streama i jest znakomitą sprawą. Dziękuję!

W filmiku padają słowa na k, c, japrdl i inny slang młodzieżowy. Nie wiem co we mnie wstąpiło.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



56 myśli nt. „Co jest grane – nie żyjesz

        1. Revant

          @lemon

          Serio – Rev gra w Soulsy Czy 😉 na razie tylko kawalek za wstepem, ale naprawde jestem pozytywnie zaskoczony sterowaniem. Nareszcie postac rusza sie gibko, a nie jak kolek wzgledem wszystkiego innego. Nadal jednak mierzwi mnie typowe oszustwa ze strony gry- pierwszy boss na przyklad nie mial problemu aby ataki przesuwac wzgledem mojego uniku. Rozumiem jakby zmienil tor zamachu w trakcie – to fantasy wiec mozna przymknac oko, ale chamskie przesuniecie postaci tylko dlatego, ze tworcy na gumke przyczepili targetowanie do gracza juz mnie zniesmaczylo. Jednakze czuc, ze tworcy w koncu ogarneli (przynajmniejna poczatku gry) balans gracz- mobki i nie czuje sie jak “szmata otoczona koksami”, ale jak osoba idaca po schodach. Umazanych krwia, naszpikowanych kolcami lub pulapkami, ale z realna szansa na ogarniecie, a nie masochistycznym szukaniem rozwiazania.

          Ps. Oczywiscie to jeno poczatek i pewnie jeszcze cos zrzuci mnie z tych schodow, ale jestem pozytywnie nastawiony 😉 hle hle

  1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Ech. To trzeba mieć cierpliwość do takiej “rozrywki”. W poprzednim CDA był kodzik na Lords of the Fallen. W sumie pamiętałem ze strimów czym to pachnie ale zainstalowałem. “I’m too old for this shit.”. Niby padzik, niby za dużo tych przycisków, triggerów i innych hebelków i pokrętełek nie ma no ale i tak nie ogarniam. Kilku zaciukałem, potem zasadniczo to już mnie zaciukiwali. A idź pan w cholerę z takimi grami…

    1. Stah-o

      @brum75

      Bo źle do tego podchodzisz 😉 Soulsy to nie gry – to symulacje życia zawodowego. Najpierw opanowujesz warsztat teoretyczno-praktyczny, potem przez wiele czasu praktykujesz zdobytą wiedzę, by na końcu wzbić się ponad ten poziom i zacząć się bawić. Przypominasz sobie także jak wiele zależy od pokory i drobnych kroków stawianych w kierunku celu. Poza tym kształtujesz charakter w tym co najważniejsze – brnięcie do przodu mimo wszystko 🙂 Każdy ścieżka zawodowa ma przecież takie etapy. Dark Soulsy powinny być wręcz na maturze (zamiast religii ;)) !

      PS. No i zapewne miałeś na swojej zawodowej drodze taką książkę (lub ich kilka), którą przeczytałeś minimum 5x (pokłony dla Jerzego Grębosza za Symfonię) – to przecież takie czysto soulsowe jest… 🙂

      1. Epipodiusz

        @Stah-o

        Soulsy uczą pokory 🙂 wczoraj odpaliłem i przez godzinę umierałem na pierwszym bosie (tym kryształkowym). Jaką mega frajdę daje to umieranie.
        Gra przede wszystkim uczy pokory i każe oddalić w niepamięć wyuczone taktyki ( a raczej ich brak) z Wiedźmina 3 i Shadow of Mordor. Powrót do korzeni gier kiedy nie było samouczków i całej mechaniki gry trzeba nauczyć się samemu metodą prób i błędów. Fajnie jest 🙂

        1. Stah-o

          @Epipodiusz

          Ale widziałeś tam komunikat (od twórców) “Zawróć”? – bo może za szybko się na tego kryształkowego zasadziłeś. Nie musisz tak od razu. Też ważne by mierzyć siły na zamiary.

          PS. Mam zajebiście ogromny szacun dla Wiedźmina, ale porównywanie jego mechaniki walk z soulsami to trochę jak porównywanie techniki Tysona (w czasach formy) z techniką Krzycha Ibisza (też z czasów jego “bokserskiej” formy:)) 😉

          1. Epipodiusz

            @Stah-o

            Jestem hardkorem i postanowiłem ubić bestie pomimo komunikatu 🙂 dwa razy prawie mi się udało.
            Z Wieśkiem to raczej chodzi o przestawienie się na inną bajkę i pozbycie się automatyzmu przy wciskaniu przycisków np. wciskanie X na padzie żeby zrobić szybkie uderzenie, a tu pan wyciąga buteleczkę i pije soczek 🙂 Witaj śmierci.

            1. Stah-o

              @Epipodiusz

              🙂 No tak, trzeba sobie mocno wbić w pamięć, że jedyny kolorowy przycisk jaki używasz w walce to B (a jak jesteś już lekkim wirtuozem (z czasem) to też Y). Ja tam też na początku zawsze za często cisnę triggery z przyzwyczajenia.

              PS. Często walka z dużo silniejszymi się nie opłaca, bo np. za nimi są drzwi, do których klucza i tak nie masz.

              1. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Stah-o

                Mnie wczoraj męczyły ogniska. To jest pozupgradeowaniu sterowników do GPU dostawałem CTD przy bonfajerach.
                Gdybyście mieli problem z wyrzucaniem do pulpitu to temporary fix na to jest zniżenie oświetlenia na niskie i w tedy jest okej. Przed aktualizacją nic się nie działo, także jak coś to nic nie aktualizujcie póki co.

              2. Stah-o

                @Nitek

                Xbonerzy nie zmagają się z takimi pierdołami 🙂 Nam doskwiera miejscami sączący się frejmrejt i często wstrętnie kwadratowe tekstury 🙂

                PS. Odciąłeś już jakiemuś bydlakowi ogon? W razie co sypnij info jaka broń wypada z czyjego ogona. Ja na razie w DS3 gram tak do godzinki dziennie bo domęczam farkraja (świetny! – jak na farkraja).

              3. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Stah-o

                Nie lubię takich broni, tak jak nie lubiłem dodatkowego armora z Wieśka drugiego, którego nie musiałem zmieniać. Czy tam mieczyków z poprzedniej części? Coś co się przenosiło i było dobrem na starcie. Wiem, mogłem wyrzucić, ale skoro już miałem to czemu nie.
                jakoś tak w soulsach lubię sobie pójść w ścieżkę kowala, porobić ulepszenia i mieć moc w kosie, którą sam zrobiłem. trochę mi tego brakowało w Bloodborne, bo tam skończyłem tym z czym zaczałem zdaje się, po lekkich upgradeach. A tak to mogę popróbować różnego oręża.

              4. Stah-o

                @Nitek

                No nie do końca możesz próbować różnego oręża – na dalszych etapach możesz próbować jedynie tego oręża, w kierunku którego rozwijasz postać. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ten faktyczny wybór był naprawdę szeroki. Jak już poświęcisz ileśtam tytanitów na porządny fizyczny upgrejd to potem raczej się trzymasz takiej broni, możesz też zawsze wybrać ścieżkę jej zaklinania (o ile jest to opłacalne przy twojej postaci). Także ten – wcale nie taki wachlarz masz do wyboru – a dobra kosa nie jest zła – jak to mawiają 🙂

              5. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Stah-o

                Ale zanim się na coś zdecydujesz możesz sobie pomachać, jeśli nie grasz z solucją na kolanach. O to mi chodzi.
                A mimo wszystko nie podczytuję co mam robić i w co pakować postać w soulsach grając po swojemu.
                Fakt faktem, żeby biegać z tym w czym chciałem w jedynce musiałem mocno się przykoksić i kończyłem pierwsze przejście w okolicach setnego levelu, ale kose miałem taką jak chciałem i armor też, a ten wymagał dużo napinki w bicepsach, bo był koszmarnie ciężki.
                I bawiłem się przednio, przez całą grę.

              6. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Stah-o

                Co? E nie. Dramatyzujesz : )

                Fajnie, że można gdzieś wydropić cacuszko, ale nie lubię. Chyba, że koniec końców osiąga mocno skokszone statystyki, ale do tego czasu trzyma jako taki poziom nie będąc poniekąd gamechangerem.

                A jednak jedna kosa w Bloodborne była problematyczna, bo niby fajnie, ale szkoda, że nic innego się nie opłacało do łapy wziąć, więc przez kilkadziesiąt godzin latało się z tym samym.

                No tak jakoś to wygląda ;d

              7. Stah-o

                @Nitek

                Ten miecz z jedynki był tylko taki kozak na starcie, potem jego upgrejd wymagał trudnych do zdobycia smoczych kamieni (jeśli czegoś nie przekręciłem) – From zawsze dbało o balans. Poza tym trzeba pamietać, że cięcie ogona to zawsze była sztuka, przy której trzeba było się nieźle napracować – broń z ogona – nagroda za tą pracę. Uczciwie.

                Ale jak nie lubisz – to nie 🙂

  2. Stah-o

    Nitek, kurde po paru godzinach siekania wydaje mi się, że jest, o zgrozo, łatwiej w DS3 niż w poprzednich 3 częściach 🙁 Przyspieszenie tempa spowodowało też większą możliwość mijania przeciwników w biegu, ich ścieżki poszukiwania są niezbyt rozległe, więc specjalnie też się za tobą nie nagonią. Na xbonie spadki frejmrejtu są miejscami wołające o pomstę. Poza tym jest świetnie, tylko jakoś tak… dziwnie łatwo.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Stah-o

      moment wejścia jest łatwiejszy, też mi się tak wydaje. Potem zabawa się rozkręca. Nie zgodzę się z tym mniejsyzm terenem do szukania, bo przeciwnicy wydają mi się bardziej upierdliwi niż poprzednio. jest ich też więcej i faktycznie da się ich mijać.
      Pojawiają się też czasem straszne głupoty i bossowie trochę ssą swym zachowaniem i mają więcej martwych punktów.
      Ale są momenty spiny, bo przez zwiększoną ilość wrogów łatwiej im wychodzi gang bang

      Wydaje mi się, że to odczucie jest mocno subiektywne w zależności od stopnia i ilości czasu z poprzednimi częściami.

      Croldin np. nie grał w poprzednie, nie siadły mu, a teraz orze aż miło. Pierwszy boss? Szesnaście razy, a ja poskładałem go z biegu. Także widzisz 😉

      1. Epipodiusz

        @Nitek

        Dziwne ale faktycznie nie jest póki co jakoś drastycznie trudno co nie zmienia faktu, że jest frajda . Podstawa to nie wpadanie biegiem we wszystko co się rusza ( w niektórych trzeba). Pierwszy boss też mnie składał kilkanaście razy dopóki nie użyłem tarczy i nie usiekłem go kilkoma cięciami. Generalnie sądziłem, że na bosów tarcza nie chroni. A tak na marginesie tego typka od katany ( Szimitzu czy Uchigataka ) uciachałem za trzecim razem, także wiesz 😉

Powrót do artykułu