Co jest grane – na plasterki!

Nitek dnia 6 lipca, 2015 o 9:27    151 

Miniony weekend był dość egzotyczny, niczym streamy gikzowe. Także z nimi. Przypomniał mi także jak łatwo jest przynołlajfić jak za kawalera, bo jak się okazuje, po trochu wół zapomniał jak cielęciem był.

Ten pamiętny stream był oczywiście z Chivalry, do którego frekwencja widzów, gikzowiczów, ale także kolegów streamerów nad wyraz dopisała. No bo nie ma to jak znajomemu z internetów przyciąć fryzurę tuż przy samej szyi, c’nie? Ale zanim nastąpiło to, bądź co bąsź, wiekopomne zdarzenie, grałem w Rust, czyli pokaż swojego fifraka wygenerowanego na podstawie Steam ID. Na Rusta polowałem od jakiegoś czasu, ale muszę przyznać, że temat mnie odrzucił po niecałych dwóch godzinach biegania po pustym na wskroś świecie, gdzie nie ma ani zwierząt, ani nawet graczy przez większość czasu spędzonego na bieganiu. Gdybym na co dzień biegał tyle co podczas jednej sesji w Ruście, może miałbym już wagę dwucyfrową, ale nie. No nuda panie, nawet z ludźmi wspólnie grającymi, przepastne stepy Rusta wieją niczym do roboty, a ja wynudziłem się jak mops. Usłyszałem, że nie umiem grać, bo zacząłem z chęcią zabijania kogoś, a nie budowania. No kurde, jasne. Skoro można komuś popsuć zabawę, to idę. Sam sobie popsułem, bo nie działo się nic. Trochę się zawiodłem, a może istotny jest fakt przesytu gierkami o tematyce survivalovej? Z drugiej strony dinozaurowy ARK, choć zgodnie z tradycją także w Early Accessie, oferuje więcej do roboty, bo dinozaury. No i też można domki stawiać. Ale więcej się dzieje, no. ARK jest tematem na kiedy indziej, bo jeszcze nie zdążyłem ograć, zupełnie jak Wieśka.

Piotr Skorpion musi umrzeć!

Trzyletnie Chivalry zaś, zupełnie jak wino z Ostrowina. Pyszne! Ekipa dopisała, wszystkim serdecznie dziękuję, ubawiłem się jak już długo nie, obśmiałem się po uszy, dobrze się cięło. Lekko 5 i pół godziny, a kiedy wyłączyłem kompa ze zdumieniem odkryłem, że Bea musiała zostawić laptopa, bo rolety takie oświetlone. Szybko okazało się, że to wschód słońca, dzięki, któremu okoliczne koguty dostały ała do głowy drąc się wniebogłosy. Typowa czwarta rano w Polsce. Z całego happeningu, podobnie jak wino z Serbii z Beą (-to jest to winko z Serbii? – nie wiem z czego jest), tak i teraz zabawna anegdotka z gikzowiczem Revantem. Wieczór miał taki spokojny, podobnie jak wielu, Jednakże musiszmieć pod wpływem chwili wygrało i Revant w pobliskim sklepie internetowym zakupił wersje complete, po czym stwierdził, że go oszukano, bo dostał tylko dodatek. W obawie przed rychłym końcem naszej zabawy, połasił się na samą podstawkę, prawie zgłaszając sytuację do supportu. Zakupił, aktywował, WTEM, okazało się, że w pierwszym mailu były dwa odnośniki, do podstawki i DLC. Wniosek tego prosty. Jest Chivalry do sprzedania na kolejne zabawy, za 15pln. Polecam, bo sesja sobotnia zerwała nam bambosze z pięt.

To było wykwintne, kawalerskie doświadczenie. Zarwać noc całą, bo gram w gry. Dziękuję.

Przywrą streamów jest także ten mały szczegół, że nie zawsze człowiek jest gotowy na to co go spotka. Tak było wczoraj, kiedy trochę za luźno podszedłem do naszego spotkania i niezapomniane wrażenia zaserwował tym razem risqu wybierając do streamowania absolutnie najgorszą grę na świecie, Vapour. Horror w którym więcej screamerów, niż łysego z Brazzers w całości w ciągu trzydziestu minut. Już dawno nie brnąłem w tak kiepsko zaprojektowanych poziomach, o tak pokręconej geometrii, że tylko nekrofagi z Dead Space są w stanie pojąć jak bardzo te poziomy były wykręcone. I złe. I jeszcze zginąłem, i okazało się, że nie ma checkpointów, i musiałem się męczyć od początku z tymi koślawymi maszkarami. Ja pierdolę, nie często wymiękam, ale tym razem dałem sobie spokój. Lubisz ból i współdzielone cierpienie? Paczaj.

 Wieńcząc weekendową tyradę, pragnę Was zwołać na dzisiejszy stream wyjątkowy. Wyjątkowy, bo nie u siebie, a na kanale należącym do Ja, Rock! gdzie w godzinach 22:00 – 24:00 wjadę i poumieram wszystkimi (le grande spoiler!) w Darkest Dungeon. Stream wyświetlać możecie pod tym adresem i przyjść i wspierać, ho, ho. Kolejny stream w tym miejscu odbędzie się w czwartek, w tych samych godzinach.

Zerknijcie też w komcie pod Turmoil, mr_geo rozwalił absolutnie.

Gorący weekend, w którym gacie trzeba było wykręcać dwa raz dziennie, nie ma co. Tylko po co chawirę opuszczać, skoro tylko gdzieś w kącie pecetowa farelka grzeje. Widzieliście tą znakomitą aukcję Batmana na allegro?

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



151 myśli nt. „Co jest grane – na plasterki!

  1. Revant

    Wraca człek z imienin, w dodatku trzeźwy bo kierowca, tutaj ludziska grają i zachęcają, no to kupuję i taki zonk 😀 nie mogę z siebie…dodam do tego, że sytuacja była jeszcze bardziej idiotyczna – dostałem dwa linki do steam giftów, a widziałem jeden. Klikam, widzę po nazwie, że dodatek, ale myślę – pewnie się zlepiło i pokazuje mi okładkę dodatku, ale to nadal jest complete edytion bo dodatek przecież nie jest standallonem. Aktywowałem więc i zdezo, bo brak Chivalry na liście gier. Kupuje więc podstawkę, aktywuje i git, gra jest na liście. Klikam instaluj, ale coś mnie tchnęło i zerknąłem pod zakładką DLC czy jest ten dodatek. No i go brak xD machnąłem ręką, bo chce już jak najszybciej dołączyć do gry, a listy do supportu zostawiam na następny dzień. W trakcie instalki przejrzałem jeszcze raz maila i wówczas dopatrzyłem się drugiego linku do podstawki xD Damn, son, wkurzam się i rozśmieszam cały stream, Nitek i cały ts płacze ze śmiechu, a ja płaczę z nerwów.Dodatek zaś szczęśliwie pojawił się dopiero gdy skończyliśmy grać, choć wskoczył do ekwipunku jako gift, a nie dołączył do listy xD oprócz świetnego streamu (ścinanie głów i wspólne nucenie motywu z Mario Bros FTW!), na tapecie znów Wiesiek. Brawa dla scenarzystów – quest z poszukiwaniem seryjnego mordercy w Novigradzie genialny w złożoności jak na sidequesta.

        1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

          @deathclaws

          Fajnie, bez przesady z jakimiś kosmicznymi i7 ale wystarczająco wydajnie. Tylko GTX drogi ale dolar skacze i dostajemy po tyłku za nie swoje błędy. Z czego awansowałeś?
          Bo sam bym w swoim sprzęcie pogrzebał (hmmm, jakoś to zabrzmiało) ale z drugiej strony jeszcze daje radę więc to by było grzebanie dla przyjemności grzebania. Kiedyś było łatwiej, szedł urlop, było świadczenie urlopowe w firmie, więc się ekstra forsę wydawało na uprzyjemnienie urlopu czyli upgrade kompa. A teraz żona, wyjazdy, nie ma kiedy odpocząć 🙂

          1. deathclaws

            @brum75

            Z core 2 duo E6750 i GTX 460 (spalenie tej drugiej było bezpośrednią przyczyną upgrade’u). Zastanawiałem się też nad opcją z kartą za ~500 zł i PS4 ale coś mnie jednak kusiło do mocnej grafiki w PC 😛 (zatwardziałe, choć uśpione serce pctowca? :P) W każdym razie poczekam jeszcze z rok na nowego PSa, niech sobie spokojnie exclusive’y powychodzą i stanieją) ;).

    1. Waldek-Mat

      @deathclaws

      Można zagrać ale zdecydowanie z modami. Jest dwa duże mody zmieniające wszystko : Divide and Impera; Radious Total War Mod. Grałem na Radiousie bo mody wykluczają się wzajemnie. Bardzo przyjemnie, sporo trudniej i realistyczniej, choć na koniec to już się męczyłem ale może jestem już za stary na Total Wary i rozgrywanie ręcznie każdej bitwy.

    2. bosman_plama

      @deathclaws

      Rome2 – dobra zabawa przez parę dni, potem zaczyna nużyć, niestety. Miał tak brat i ja tak miałem. Czegoś tej grze zabrakło. Jeszcze nie wiem czego (tzn. wiem, że multi jest nie takiej jak mogłoby być i prawie wszyscy totalłorowi mulciarze wrócili do Shoguna, ale ja nie jestem mulciarzem), a fun maleje z bitwy na bitwę. Trochę też za łatwe te bitwy, a “genialny” mechanizm pokazujący jakie straty przyniesie wybór taktyki przy automatycznym rozgrywaniu bitew sprawiał, że rozgrywałem je tylko, gdy komputer wyliczał, że je przegram.
      W efekcie to TW, w którym prawie nie rozgrywałem bitew. Bez sensu.
      Ale przez tydzień możesz mieć niezłą zabawę.

        1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

          @deathclaws

          Parę razy zagrałem w Arenę ale… Tam każdy sobie rzepkę skrobie, żadnego sensu w tym nie ma. Gdyby jakieś planowanie uskutecznić i się potem planu trzymac – można grać, ale tak to każdy te swoje trzy jednostki rzuca gdzieś tam, gdzie mu się wydaje że jest lepiej. I tyle. Jakoś nie mam serca do takich gier w których widać że mogłeś wygrać ale jeden akurat postanowił pójść w inną stronę niż reszta.

    3. kamilGruner

      @deathclaws

      kilka dni temu odpaliłem ponownie (w ramach relaksu od biegania wiedźminem) i jestem bardzo mile zaskoczony, gra jest już nieźle połatana a na poziomie trudności Legendarny (m.in. brak pauzy w czasie bitwy) trzeba naprawdę mocno się napocić, żeby wygrać niektóre starciatylko, że ROME 2 to już nie jest gra taktyczna a strategiczna, i większość czasu poświęcisz na wybór kierunków rozwoju poszczególnych prowincji (inaczej bunty nie pozwolą odejść Ci armią dalej niż na dwie tury marszu) niż podbój (który z uwagi na stałe garnizony w poszczególnych miastach jest zdecydowanie trudniejszy) ps. polecam grępaństwami o trudnej lub co najmniej normalnej pozycji startowej i Kartaginę, Baktrię lub Partów

              1. shani

                @brum75

                Kumplowi lodówka padła od tych wysokich temperatur, jedynie woda zimna z wodociągu (która po godzinie osiągała temperaturę pokojową o_O) w misce nas jakoś ratowała. Ale trzeba było często ją wymieniać. Więc to nie było takie hop siup lajtowe popijanie wódeczki. Stąd mój bulwers 🙁

  2. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    No napatoczyłem się na ten strim gdy ganiałeś w tym Rust, popatrzyłem, popatrzyłem i chyba po piątym z kolei “WTF, co ja pacze?” się rozłączyłem z paczenia 🙂
    Grany był Wiedźmin. Im bardziej gram tym bardziej się zachwycam. Ganiam po Novigradzie aktualnie. Palec, ten od prawego triggera mnie boli, za bardzo intensywnie Igni sieję 😉 Magda się przysłuchuje i bulwersuje tekstami ale jej wyjaśniłem że to gra od 18 lat. “Gra? Od 18 lat???” – lekkie zdziwko było.

  3. Probabilistyk

    W weekend było tak zajebiaszczo gorąco, że nic mi się nie chciało i lekko ogrywałem Ryse w 4k na nowej grafie. Poza tym nieśmiało próbuję Wargame: Red Dragon, ale ciężko znaleźć początkujących przeciwników, którzy nie spuszczą lania w 4 minuty 😉

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Klucznik

          Spokojnie, ADHD cechuje się tym, że jest mocno nieprzewidywalne. Nie graliśmy dueli, tylko ogarnialiśmy chaos. Na takie potyczki, trochę pitu pitu, to tryb z objectivami jest taki se. Tak mi się wydaję, ale ja to wpadam między dwóch, żeby skroić chociaż jednego.
          HADZIA!

          Ale to bliżej czterech, bo im dalej tym, no.

              1. MusialemToPowiedziec

                @shani

                Furry to drań. Przecież:
                a) mogłem nie zauważyć
                b) może nie być żadnego kodu.
                c) ja mogę już od dawna nie zaglądać na GMG z powodu zmiany $ na funty.

                Tak więc niepotrzebnie narobił ci nadziei na nie wiadomo co…

                Bo znalazłem tylko GET15P-ERCENT-OFFGMG …

    1. Klucznik

      @Nitek

      Przeczytałem tekst i po tonie wypowiedzi już wiedziałem, kto go napisał – Mateusz Gołąb. Dla przypomnienia, to ten sam facet, co porównywał screeny W2 (twierdząc, że to W3) i CGI z W3.

      Sam bym pograł w gwinta online, ale dobrze, że zdjęli go z sieci. Mają do tego pełne prawo, ich własność.

        1. Klucznik

          @Nitek

          Śledzę jego karierę od czasu Gamezilli. 😉 Umówmy się, facet jest skarbem każdego możliwego portalu – to mistrz generowania kliknięć, który późniejsze komentarze potrafi przyjąć bezrefleksyjnie na klatę, czyli dalej robić swoje. Taki, to potrafi podnieść słupki.

      1. Revant

        @Klucznik

        Udało mi się rozegrać jedną partyjkę – bardzo fajnie działało, choć brakowało budowy własnego decka. Rozumiem, że mają prawo do własności, ale mogli by teraz zatrudnić twórców tej stronki i stworzyć wspólnie bardziej rozbudowaną wersję. Jakieś małe mikropłatności i obie strony byłyby zadowolone.

            1. Klucznik

              @Revant

              Bo sorry, ale to takie typowe i zajebiście bym nie chciał by ktoś kradł moją pracę. Spójrz: ktoś wymyślił, stworzył, poświęcił czas i pieniądze by zrobić gwinta. I był to jeden z devów gry (Damien Monnier), nikt inny. Teraz ktoś w necie na chama kopiuje to i jeszcze Redzi mają go zatrudnić? W ramach rekompensaty za zamknięcie zabawy, która jest ich własnością intelektualną powiązaną prawnie z innym produktem, którym jest grą “Wiedźmin 3”? Nic do rzeczy nie ma to, że nie zarabiali na tym. Nie oni mają prawo do tego pomysłu i koniec tematu.

              No i do czego niby ich zatrudnić? Do zrobienia strony, którą sami sobie wyrzeźbią w 2 dni? To jakiś żart. 🙂

              Nitek, sorry, ale od dziś zakładam maskę konia i idę robić materiały na YT używając Twoich tekstów i wyboru gier. Oczywiście nie będę brał kasy, taki jestem fair. Jak stanę się popularny, to możesz mnie zatrudnić. 😛

              1. Klucznik

                @Revant

                Stary, to jest biznes, nikt nie wykłada milionów na produkcje gry charytatywnie. To poważna sprawa i to też są czyjeś pieniądze (przy pewnym zbiegu okoliczności, mogły by nawet być Twoje czy moje). Nie porównuj tego nawet do fanfików. 😆 Gwint jest integralną częścią gry “Wiedźmin 3” i jest jednym z kluczowych elementów nadających atrakcyjność temu produktowi. To jest całość, która nie ma prawa istnieć oddzielnie, chyba że sami twórcy będą tak chcieli. I tak, twórcy od pierwszego dnia zdają sobie sprawę, że gwint mógłby być “online”, bo oficjalne forum ma ładne kilkaset postów na ten temat. Jeśli tego nie robią, to oznacza, że mają swój biznesplan, który tego nie uwzględnia wcale albo na tą chwilę. Pozwolisz by ktoś obcy decydował o Twoim biznesie i własności intelektualnej? Szczególnie jak chciałbyś zarobić jeszcze na tym pieniądze (do czego twórcy mają prawo)? Darmowa strona do gry online, prowadzona przez obcych ludzi, Ci na to nie pozwoli.

              2. Revant

                @Klucznik

                Łał. Widzę, że te chłopaki od strony to naprawdę demony chciwości i ogólnie rozwałki czyiś pomysłów. No cóż, sprzeczać się nie będę. Nadmienię tylko, że przez takie chore podejście do praw własności intelektualnej niedługo nie będzie można robić zdjęć w plenerze bez zgody osób posiadających prawa do budynków, które akurat znajdą się w kadrze. Ale cudowny ten nasz kapitalistyczny świat…

              3. Klucznik

                @Revant

                Po pierwsze – nigdzie nie mówię, że chłopcy od stronki są “demonami chciwości”. Wiesz czemu? Bo to zupełnie tutaj nie gra to roli. 🙂 Tutaj liczy się tylko to, że twórcy mogą chcieć zarobić jeszcze na swoim pomyślę, decydując jaka będzie jego przyszłość. Nikt inny. Jak pozwolą by “reszta świata” robiła z tym co chce, to nie ma tej rozmowy. Ale nie pozwolili.

                Po drugie – i obecne podejście nie jest absurdalne, tak jak Twój argument o wyimaginowanych problemach z robieniem zdjęć w przyszłości. Zrozumiesz to jak będziesz w podobnej sytuacji. Zawsze też możesz zapytać Nitka czy by sobie na poważnie życzył by ktoś zrealizował teoretyczny pomysł o kopiowaniu jego kanału (oczywiście non profit!). 😉

              4. Klucznik

                @Nitek

                Dokładnie tak, normalna sytuacja, bo zdroworozsądkowa.

                Dla przypomnienia tak samo było z Warner Bros i fanowskim modem przenoszącym filmowy świat Władcy Pierścieni do Skyrim – ukręcone, bo WB ma prawa zarobić na własnym sandboxie w filmowym settingu, jeśli tylko kiedyś będą chcieli go stworzyć. W Skywinda, czyli Morrowinda przeniesionego do Skyrim też chyba nie zagrasz, jeśli nie kupisz obu gier – właśnie ze względu na prawa autorskie.

              5. Klucznik

                @Revant

                Zyski może stracić właściciel praw. Było to już tłumaczone dwa razy (a nawet trzy, czytając MTP) – Redzi mogą chcieć zarobić na graniu w gwinta online albo tylko po przez kupienie ich gry. Jeśli pozwolisz na istnienie strony, która możliwa to za darmo, to stracisz zyski, do jakich masz prawo tworząc komercyjny produkt. Robiąc taki plagiat, okradasz go (pomysł, mechanika, assety – sami tego nie wymyślili).

              6. Revant

                @Klucznik

                Cały czas używa słowa “może”. Mówimy więc o “możliwości” popełnienia przestępstwa czy o popełnieniu przestępstwa. Bo się gubię już czym jest teraźniejszość, a czym jest domniemana przyszłość.

                Ogólnie to bym Ci przyznał rację, jakby rzeczywiście istniała dokładnie taka sama gra, ale jej aktualnie nie ma. Jak na razie to przez taką logikę to ograniczamy się wzajemnie – “nie rób tego, bo ja kiedyś mogę to zrobić”.

              7. Klucznik

                @Revant

                Revant, ale zostańmy w rzeczywistości, ok? “Sprawa gwinta”, to nie jest kwestia “może”. 🙂 Przecie gwint ZOSTAŁ SPLAGIATOWANY na tej zamkniętej stronie, prawda? 🙂 Nikt wchodząc na tamtą stronę nie miał wątpliwości, że obcuje z gwintem w jakiego można pograć wkupując W3.

                I wyrażenie “dokładnie taka sama” jest idealnym wytrychem do nadużyć. Czyli jak np. nagram piosenkę, gdzie linia melodyczna będzie w 99% taka jak np. “Scar Tissue”, a ten jeden procent to jedna nuta różnicy, to rozumiem że RHCP nie może mieć do mnie pretensji. Ok…

                I tak, ktoś kto ma prawo do swojej pracy, może z nią robić co chce. I może powiedzieć: “ty nie masz prawa robić niczego z tym co moje”.

              8. Revant

                @Klucznik

                No to dlaczego nie ściga się coverów? 😉 nie przypominam sobie, żeby twórcy zamkniętej strony podawali się za twórców gwinta, nie zbierali za to kasy, ani nie działali na szkodę twórców. Jedyny problem to “niebezpośredni” wpływ na zyski właścicieli praw, bo nie nazwałbym bezpośrednim wpływ na domniemane zyski.

              9. Private_dzban

                @Klucznik

                Probabilistyk już mi to kiedyś odradzał, niemniej nie mogę nie odnieść się do jednej rzeczy. Jeśli posługujesz się terminami takimi jak “kradzież” w przypadku własności intelektualnej w ten sposób, że utożsamiasz nieautoryzowane wykorzystanie utworu chronionego prawem autorskim z kradzieżą, o której mowa w przepisach kodeksu karnego, to wprowadzasz rozmówcę w błąd. Błąd o tyle irytujący, bo jest konsekwencją zastraszania ludzi wmawiając im, że jak wejdą na stronę z torrentem to są złodziejami. Nazwanie ich osobami rozpowszechniającymi, w sposób nieautoryzowany, utwory objęte ochroną prawno-autorską w ogóle do nich nie dotrze, bo go nie skumają czyli się go nie przestraszą.
                Zgadzam się z większością tego co napisałeś, niemniej stosuj poprawną terminologię jeśli wypowiadasz się w sposób kategoryczny na jakiś temat 😉

              10. Klucznik

                @Private_dzban

                Dziękuję, za sprostowanie. Zapamiętam.

                @Revant

                Może tu też pomocy udzieli Dzbanek – nie jestem prawnikiem, ale chyba covery też są ścigane. Widziałeś kiedyś jakiś talent show gdzie uczestnicy śpiewają? Z tego co wiem, to organizatorzy programu muszą mieć wykupioną licencję. Jeśli zmieniasz coś w tekście albo linii melodycznej (robisz np. rockową wersje utworu stworzonego w stylu new romantic), to też jest wymagana zgoda artysty, którego utwór się coveruje. Umieszczasz coś na płycie albo w necie i jest to publiczne, to musisz mieć zgodę. Nie wiem jak jest z jednokrotnym wykonaniem utworu na żywo, np. na koncercie, który nie jest rejestrowany.

                EDIT:
                Revant, to jak – gwint został Twoim zdaniem splagiatowany czy nie, nie odpowiedziałeś.

              11. Revant

                @Klucznik

                Wymijająca odpowiedź, bo jakoś o ściganiu coverów tam umieszczonych jakoś ni widu ni słychu. Czekam na jakiś dowód 😉 anyway, jeżeli chodzi o plagiat to zarzucę copypastą ze słownika pwn:

                plagiat «przywłaszczenie cudzego pomysłu twórczego, wydanie cudzego utworu pod własnym nazwiskiem lub dosłowne zapożyczenie z cudzego dzieła opublikowane jako własne; też: taki przywłaszczony pomysł, wydany utwór lub zapożyczenie»
                • plagiatowy • plagiator • plagiatorski • plagiatorka • plagiatorstwo • plagiatować

                Twórcy strony nie przywłaszczyli sobie gwinta jako własnego dzieła, ale na samym końcu mamy słówko “zapożyczenie” i tak bym to nazwał. Nie jest to plagiat, a ewentualnie zapożyczenie.

              12. Klucznik

                @Revant

                Z tego co pisze Dzbanek, to YT jest śliską sprawą, a nie legalną sprawą. Definicji prawnej plagiatu też bym szukał raczej u prawników niż w PWN.

                Co do coverów, to tutaj opis tej kwestii na stronie legalnakultura.pl:

                Zezwolenie na wykonywanie coverów Pokaż
              13. Revant

                @Klucznik

                Covery – w przytoczonym tekscie nie ma informacji o tym, czy internet jest na równi z koncertem, czyli przestrzenią publiczną. Brak odpowiedzi więc na to, czy covery na tubie są legalne czy nie.

                Co do plagiatu – Internety piszą, że plagiat w prawie nie ma jednej jasnej definicji, ale dzieli się go na dwa typy i każdy obejmuje sytuacje gdy przypisuje się sobie autorstwo.

              14. Klucznik

                @Revant

                Jest opisana kwestia internetu, przeczytaj raz jeszcze:

                Kolejnymi odrębnymi polami eksploatacji będzie nagranie coveru na płytę, wprowadzenie do obrotu takiej płyty, udostępnienie nagrania za pośrednictwem Internetu itp. – na wykorzystanie utworu w każdy z tych sposobów konieczna jest licencja dotycząca tego właśnie pola eksploatacji.

              15. Private_dzban

                @Klucznik

                Ogólnie cale prawo autorskie to śliska sprawa 😉
                Mówię, tu kwestia tego jak patrzą na to sądy (zarówno amerykańskie jak i nasze europejskie) oraz do jakiego podmiotu należą prawa autorskie. Nie wykluczam takiej sytuacji, że covery są co prawda wrzucone na YT bez zgody czyli nielegalnie, niemniej z punktu widzenia twórców/właścicieli majątkowych praw autorskich jest taka sytuacja korzystna/pożądana. To w końcu możliwość łowienia nowych talentów, szukanie potencjalnych legalnych nabywców itp.
                Nie wykluczam też sytuacji takiej, że jakiś cover może być w pewnym przypadku legalne.
                Prawo autorskie odnosi się do różnego rodzaju relacji międzyludzkich, i tak jak one nie jest jednoznaczne.

                Aaa i pamiętajcie jeśli powołujecie się na opinie na temat prawa autorskiego wypowiadane przez adwokatów/radców prawnych, to miejcie na uwadze to, że w 90% reprezentują oni jakiś podmiot związany z prawami autorskimi, więc siłą rzeczy to co przeczytacie/usłyszycie będzie agitacją ograniczania prawa do korzystania z utworu 😉

                Ok mam fajrant będę wieczorem 😉

              16. Klucznik

                @Private_dzban

                Nie wykluczam takiej sytuacji, że covery są co prawda wrzucone na YT bez zgody czyli nielegalnie, niemniej z punktu widzenia twórców/właścicieli majątkowych praw autorskich jest taka sytuacja korzystna/pożądana. To w końcu możliwość łowienia nowych talentów, szukanie potencjalnych legalnych nabywców itp.

                No jasne, że tak. Sęk w tym, że to już prywatna decyzja autora oryginalnego utworu. Liczy się fakt, że jednak jeśli jemu się coś nie spodoba, to ma prawną możliwość blokady tego. I tego dotyczy cała dyskusją związana z Gwintem – autorzy mają prawo blokować, jest to uzasadnione ich własnością.

              17. Private_dzban

                @Klucznik

                Nie kwestionuję tego. W przypadku prawa cywilnego (prawo autorskie jest jego częścią) działa zasada “mój cyrk, moje małpy” i właściciel majątkowych praw autorskich, a nie autor (w większości przypadków sam twórca może sobie w nosie podłubać, jeżeli chodzi o decyzje dotyczące jego własnego dzieła, czego ciekawym przypadkiem jest ostatnio Paweł Kukiz) może dysponować danym utworem i prawem do niego tak jak mu pasuje. Czasem właściciel jest fallusem, czasem postępuje racjonalnie. Jeżeli CDPR chce wykorzystać gwinta jako niezależną produkcję w przyszłości, to postąpiło całkiem sensownie.
                Przy czym zaznaczam, że nie znam sprawy dokładnie 😉

              18. Klucznik

                @Private_dzban

                Sorry, wiem że nie kwestionujesz tego, widziałem po poprzednich postach. Ot źle mi się napisało i całość mojej wypowiedzi chciałem kierować w ogólną przestrzeń.

                I razem z Revantem pewnie mogę się zgodzić co do poruszonej przez Ciebie kwestii – nie znamy całości sprawy. No i ja z pewnością nie mam dostatecznej wiedzy by z posiadanych informacji wyłuskać coś więcej.

                Jedno piwo mogę postawić, że z gwintem to nie jest koniec. Może wersja w internecie, może multi w W3 albo nawet próba stworzenia papierowej karcianki (vide Pillarsy), co da zarobić jeszcze trochę kasy przez jeden sezon więcej.

              19. Revant

                @Klucznik

                Ano, rzeczywiście nie doczytałem. Wybacz,wychodziłem wówczas z pracy i moja głowa myślała o obiadku w domku 🙂 zgadzam się również z tym, że całej historii nie znamy. Pewnie też tak jak piszesz – usłyszymy o osobnym gwincie i tyle będzie z naszych przekomarzań 😉 oby tylko ta cała otoczka prawna z dbaniem o dobra intelektualnie nie odbiła się nam – odbiorcom – czkawką.

              20. furry

                @Klucznik

                albo nawet próba stworzenia papierowej karcianki (vide Pillarsy)

                A karcianka nie była przypadkiem dodawana do edycji kolekcjonerskiej? I ten i ów miał ból dupki, że xboksowcy dostaną dwie talie, a reszta świata jedną? Na 100% pamiętam taką akcję, ale jestem dziś leniwy, nie użyję opcji “Szukaj”. Na termometrze 30,6°C, wolno mi.

              21. Klucznik

                @furry

                Z tego co wiem, to karty dostali tylko i wyłącznie posiadacze xBoxa (okrojona talia Nilfgaardu i Temerii – wszystko już gotowe do natychmiastowej gry). Reszta posiadaczy preordera na inne platformy nie widziała papierowych kart na oczy. Z tego powodu pojawiają się tak absurdalne ceny.

                Zdesperowani ludzie robią screeny z gry, wycinają i sobie całość drukują samodzielnie.

                Gdyby została teraz wydana papierowa wersja, to z pewnością Redzi musieliby rozbudować zasady Gwinta i gwałtownie zwiększyć różnorodność kart, by był sens wydawać kasę na boostery i nie rzuć tego w cholerę po miesiącu zabawy.

              22. Private_dzban

                @Klucznik

                Co do coverów to nie jestem pewien. Najbardziej mnie interesuje prawo autorskie w kontekście mnie jako konsumenta. Covery to z punktu widzenia naszej ustawy jest to pewnego rodzaju opracowanie (utwór zależny), a więc również utwór, który jest chroniony prawem. Tu trzeba zdać się bardziej na orzecznictwo, którego nie znam 😛 Wiem jedynie, że za osobny utwór uważa się zlepek sampli tworzący jakiś mix. Owe sample też stanowią fragmenty innych utworów, jednak Sąd Najwyższy nie przyznał im ochrony w swoim wyroku.
                Czy coś podobnego tyczy się samych coverów? Tego nie wiem. Sporo do powiedzenia będzie mieć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bo kwestie ochrony danych osobowych są przedmiotem harmonizacji prawa unijnego. W tym przedmiocie też nie mam wystarczającej wiedzy, ale jeśli chodzi o jutuby to można wyjść z dwóch założeń:
                – coverów jest tyle, że właścicielom praw pozostaje tylko tolerować ich istnienie
                – algorytmy YT głupieją podczas skanowania aplołdowanego pliku kiedy to porównują wrzucany plik z zawartością bazy danych, czyli właścicielom praw pozostaje tylko tolerować istnienie coverów 😉
                Jeśli ktoś ma większą wiedzę to niech się podzieli. Z chęcią się zapoznam.

              23. powazny_sam

                @Klucznik

                Robiąc taki plagiat, okradasz go (pomysł, mechanika, assety – sami tego nie wymyślili).
                Hmm pomysł i mechanikę chyba można legalnie “sklonować”, wszak powstają klony różnych produkcji i nikt się nie może przyczepić.
                Tu myślę że rozchodzi się przede wszystkim o wykorzystanie rozpoznawalnej nazwy i grafik z gry. Bo kto chciałby grać w kanciarkę “Fantasy” z jakimiś tam kartami, wiadomo że ludzi przyciąga TA nazwa i TE grafiki.

            1. MusialemToPowiedziec

              @Nitek

              Wydaje mi się, że to nie to samo.
              Różnica między domniemanym Free2Play Gwintem i usuniętym Freeware Gwintem byłaby praktycznie tylko i wyłącznie w kosztach – nawet nie wiem, czy Freeware mógłby reklamy jakiekolwiek mieć.

              A różnica między Freeware Case i $2.5-2-Open Case to może być nawet kilkanaście tysięcy dolarów (są noże co po tyle kasy chodzą – inna rzecz, że przy tych milionach skrzynek otwieranych dziennie, wypadły ich 3 czy 4…).

              W Gwinta grasz dla zabawy. W skrzynki – no cóż, wydaje mi się że ludzie wydają te $2.5 dla tej minimalnej szansy na nóż, a nie dla 5 sekund adrenaliny…

              Inna rzecz: mam wrażenie, że te Case Simulatory mają znacznie bardziej pro-gracz nastawienie, przez co ma się wrażenie, że można coś wygrać w tym całym CSGO – więc robią za darmową reklamę XD

    2. Goblin_Wizard

      @Nitek

      Ciekawi mnie na jakiej podstawie usuwa się takie strony i jak to technicznie wygląda? Do kogo zgłasza się, że “proszę zamknąć tę stronę bo to moje”?. Jakiego kraju prawa autorskie bierze się w takim przypadku pod uwagę? Właściciela strony czy właściciela marki, assetów, itp.? ma ktoś jakieś pewne info?

          1. Private_dzban

            @Goblin_Wizard

            Notice and takedown. Często wadliwe rozwiązanie. Masz prawa własności intelektualnej do dzieła i widzisz, że ktoś je narusza, to uruchamiasz wspomnianą procedurę puszczając do właściciela serwerów informację, że hostowane u nich materiały łamią Twoje prawa i żądasz ich usunięcia. Wszyscy szczęśliwi: Ty bo naruszenia już nie ma, prowider bo jest prawnie zwolniony z odpowiedzialności za umieszczone na jego serwerze materiały (ma tylko reagować i usuwać na wniosek), i osoba, która narusza, że nie wytoczą jej pozwu.
            A to, że dzięki NaT Mocrosoft może wywalić z chomika Linuxa, to kto by się tym przejmował.

              1. Private_dzban

                @Nitek

                A to swoją drogą, pewnie mają jakieś algorytmy (pozdrawiamy tłicza i blokadę Twojego kanału). Podobnie jak rapidszary i inne hotfajle (jeżeli coś takiego jeszcze istnieje). Z kolei NaT do zainicjowania wymaga wniosku uprawnionego podmiotu. Tu się też zaczynają schody bo czasem providerzy nie mają dowodu na to, że osoby zgłaszające się do nich są właścicielami praw albo takich właścicieli reprezentują, a utwory i tak znikają :v

              1. Private_dzban

                @Goblin_Wizard

                Nie wiem czy trzeba. Wiem natomiast, że albo stawiasz w jednym z państw, które są związane umowami międzynarodowymi regulującymi kwestie praw autorskich (w poszczególnych państwach są różnice, ale nie może być państwo państwem-stroną takiego porozumienia i jednocześnie dopuszczać rozpowszechnianie utworu bez zgody właściciela) albo stawiasz w Rosji albo Chinach.

      1. MusialemToPowiedziec

        @Goblin_Wizard

        Zależy co. Jak tylko zamknięcie strony, to się głównie patrzy na prawa autorskie kraju, z którym najbardziej związany jest serwer.

        Ale jak chcesz ciągać autora strony, to już różnie – podejrzewam że wiele zależy od umów międzypaństwowych, bo jak nie ma stosunków między Krajem A i Krajem B, to tobie będzie rybka, że jakiś sąd gdzieś tam coś ci karze, czyż nie?

Powrót do artykułu