Co jest grane – Momenty

Nitek dnia 13 czerwca, 2016 o 9:46    42 

Nie dalej jak w sobotę wieczorem, na kolejnym zabawnym streamie z uroczego i ze wszech miar słodkiego i kolorowego Dark Souls 3, gdzie tęcza jest i misie troskliwe, dostałem zapytaniem w twarz, czemu lubi się soulsy. No trochę zgryz, bo właściwie jak można tłumaczyć sympatię do czegoś, co w założeniach nie szanuje gracza i tarmosi nim po podłodze przy każdej okazji, wzbudzając gniew i dużo emocji towarzyszących, niczym Furby nocą. Są też inne “momenty”.

Właściwie to Momenty. Obecnie z soulsami spotykam się nie tyle sporadycznie, co rzadko mimo, że są bliskie memu sercu, bo przecież nie taki diabeł straszny jak go malują, a ja siedzę w klimacie już od pierwszej części, Demon’s Souls, mając za sobą potyczki we wszystkich częściach, z czego nie dokończyłem dwójki. Nie dokończyłem, ale nie dlatego, że była jakaś zła. Po części, bo nie pasował mi świat z rotacją lokacji jak kryształków w kalejdoskopie. Tak się jakoś złożyło, że w momencie, kiedy parłem do przodu, coś odwróciło moją uwagę. Pewnie jakaś gra, huehue, no i wiecie. Odłożyłem na za długo, czyli okres w którym emocjonalna więź między grającym a grą znacznie opada, z głowy wypadają schematy poruszania się, a czasem nawet zapomina się całkowicie klawiszologii błądząc przy powrocie palcami po klawiaturze z odwiecznym pytaniem na ustach jak to się robiło. Wiedźmin 3 to trochę inna kategoria odrzutu. #teamskellige

No i zastanawiałem się przez chwilę, no bo poziom trudności po siedzeniu w soulsach nie wydaje się być taki zły. W trójce dochodzą do tego miejscówki z szefami, które roją się od błędów, a bossowie mają przywilej walenia przez ściany ubrani w noclip i cisną specjalami i tymi wszystkimi chorymi rzeczami, które wyssali z mlekiem matki nie bacząc na żadne przeszkody, kiedy my walczymy z szefuńciem, z otoczeniem, z samym sobą, by nie rzucić tego w hen i zająć się czymś innymi. To może fabularne fikołki? Nie bardzo, przynajmniej nie w moim przypadku, bo niespecjalnie zwracam uwagę na wątki ruszane w soulsach. Owszem, podczytuję, ale ni mnie to jara, ni ziębi. Za to cenię sobie grę za jej intymność, za zderzenia w wariancie 1v1, czasem 1v3, ale generalnie to prawie potyczki w tańcu, bądź łóżku, z modliszką, śmiercionośnym partnerem. To lubię i zawsze jakoś powieka mi drga z tego względu, kiedy włączam na moment Diablo 3 i czuje się jak maszynka do mięsa. I serce bije mocniej.

Bo są emocje i sously tego samego wieczoru wpisały się złotymi zgłoskami do mojego cv gamingowego, gier przy których coś mi drgnęło. Life is Strange, GTA V (no, tak było przecież), Uncharted 4 to tylko parę tytułów przy których wiedz, że coś się dzieje. I soulsy, trzecie jako pierwsze, bo nie przypominam sobie, żebym kiedyś zareagował na zdarzenia tak mocno. Trzęsące się ręce, przyspieszone bicie serca, bogata paleta barw przed oczami. Owszem, kiedyś było podobnie doświadczając soulsy, nie w takim stopniu, ale satysfakcja co jakiś czas generowana była znaczna. Tylko, że ten jeden raz, ten jeden jedyny raz, mógłbym opowiadać wnukom przy kominku, w szlafroku ala Heffner, ćmiąc fajkę, w czapce kapitana jachtu, siedząc na skórze z dzika na fotelu bijanym, sącząc rudą na kamieniach.

Oczywiście gdybym miał wnuki, kominek, szlafrok, fajkę, czapkę kapitana,  jacht, skórę z dzika, fotel bujany to niewątpliwie tak bym zrobił. Ale mam gikza, dlatego Wam to tu zostawię.

Dlatego.

Spoiler! Pokaż

2 lipca planuje się małe co nieco w Krakowie. Ktoś, coś?

Dodaj komentarz



42 myśli nt. „Co jest grane – Momenty

  1. fl0dA

    Hej Ptysie miętowe!
    U mnie weekend minął pod znakiem zdenerwowania. Zakupiłem sobie pakiet na ipla.tv za 99 złotych i głupi wierzyłem, że będę mógł sobie spokojnie oglądać mecze w dobrej jakości na moim PC (nie mam telewizora). Nie opłaca się grać uczciwie. Wczoraj podczas meczu Niemcy-Ukraina musiałem szukać pirackich streamów bo ipla oczywiście nie dawała rady. Pomijam już fakt, że zmusza do korzystania z Silverlighta, maksymalna rozdzielczość to niby 720p ale jakość streamu jest tragiczna. Zupełnie jakbym oglądał Premier League na SopCaście w 2008 roku. Dodatkowo ich pomoc techniczna nabiera wody w usta.
    #niepolecamipla

    1. aihS Webmajster

      @fl0dA

      Dopiero co skończyłem czytać wiadra pomyj na iple na wykopie 😆 Dałeś się wyrolować ostro. Darmowe streamy z angielskim komentarzem chodzą lepiej niż ipla. Było dość głośno w necie żeby tego nie kupować bo już w przypadku mistrzostw w siatkówce dali ciała, ale ludzie i tak kupują.

            1. Epipodiusz

              @fl0dA

              opaliłem wczoraj I program polskiego radia jak się mecz zaczął ( wracałem z teatru) i zamiast Zimocha było jakiś dwóch leśnych dziadków, którzy próbowali go naśladować. Pomijając styl gadek to rozbroili mnie tekstem, że Irlandia pierwszy raz na Euro występuje. I tak się zastanawiam z kim grali Hiszpanie 4 lata temu w Gdańsku, no bo chyba nie z zielonymi ludzikami Putina 😛

    2. /mamrotha

      @fl0dA

      Ipla. Przykro mi, że takie wrażenia.
      Część CDNów nie ogarnęła tematu. Jak zrobisz traceroute, zobaczysz gdzie sygnał ginie. Efekt taki, że u wielu osób na LTE lepsza jakość niż po kablu – pracujemy z dostawcą usługi, by to rozwiązać (tak, ja od nich).

        1. /mamrotha

          @aihS

          Żadna odwaga. Uczciwość. Mój zespół robi blisko tego wydarzenia i najnormalniejw świecie zły jestem, że pomimo tego, że sama ipla ma duży zapas obciążenia, coś takiego się wydarzyło. Mogę Was tu prywatnie przeprosić i zadeklarować, że jutrzejsze mecze powinny działać lepiej (może też dzisiejszy o 21:00).

Powrót do artykułu