Co jest grane – małe samochodziki rakietowe

Nitek dnia 13 lipca, 2015 o 9:44    80 

Czemu muszę pisać w poniedziałki? Poniedziałki mają dwa zasadnicze problemu. Po pierwsze są w ogóle, a po drugie następują niejednokrotnie po intensywnie spędzonym weekendzie. O ile, wiecie, intensywnie znaczy wypełniony klikaniem, gadaniem do mikrofonu i grania w różne rzeczy. Dziwne. Tak tylko tłumaczę, bo niektórzy nie akceptują, że gry to nie sport.

Autentycznie dzisiaj jest poniedziałek, w którym ciężko się ustosunkować do czegokolwiek. Weekend spędziłem pod banderą Luźnych Gadek, za co podziękowania dla Żony, bo wiecie, Żona czuwa. Czuwa i czasem się złości, że pogadać do monitora należy, a tymczasem kupka wstydu zaczyna przypominać wieżę w Pizie, a to źle. Na szczęście jest sezon ogórkiem kreślonym, nic ciekawego na horyzoncie, Wiedźmin taki nie skończony (czekam se już na łatę 1.07), ale z ukrycia i cienia wychyliło się Rocket League. Wiedzieć musicie, że o zajebistość tego tworu uderzyła mnie w twarz mocno, nie pozwalając grać w nic innego. Na tyle, że dzisiaj na jarocku (znowu gościnne występy w tym tygodniu zaliczam, poniedziałek 22-24, czwartek 22-24) będę orał samochodzikami w piłeczkę. Choć szerzej tematem zajmę się przy okazji, tak wiedzieć musicie, że jakkolwiek idea wydawać się mogła dziwna, tak gra trafiła do ESL (sport!) i jest fest hiper miodna. Po prostu. Jednakże o tym kiedy indziej, choć pewnie wszyscy mnie wyprzedzą, bo jak grzyby po deszczu rosną pozytywne rzeczy na temat w internetach. Słusznie.

To ino trzy minutki wodospadu emocji.

Z innych ważnych informacji, nie ma żadnych informacji. Leniwie jest. Zasnąłem na podobno fantastycznym odcinku drugim Detektywa i jeszcze doń nie wróciłem, ale wiecie. Spędziłem w trakcie weekendu dużo czasu w mojej nieistniejącej kabinie nagraniowej i szykowałem wyprawkę na ten tydzień. I chyba trochę następny. Baczajcie.

Już nie pamiętam kiedy poniedziałek był aż tak wyjątkowo nieprzystępny, choć Diablo 3 weszło z rana jak śmietana (renderowałem!).

Spoiler! Pokaż

Sobotnie Chivalry

Dodaj komentarz



80 myśli nt. „Co jest grane – małe samochodziki rakietowe

  1. Revant

    Tragiczna pogoda, tragiczny poniedziałek. Deszczowo, ujowo i inne określenia. Nie grało się praktycznie w nic, wieśka również odłożyłem w oczekiwaniu na nową łatkę, a w sobotę były odwiedziny i brak mojej osoby na sobotnim Chivalry. Jak wyszło? Mam nadzieje, że będą jeszcze kolejne okazje, bo nie po to kupowałem grę dwukrotnie 😉

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Revant

      Okazje będą, a było godnie choć trochę inaczej, albowiem stawiło się gotowych do boju wiele armii. Poza Rumakami, był też m.in. Kycu, Łosiu, Highstyled, Yuuhi, Freaky Gamerz (Niklaus). Mieliśmy serwer od HSa na 28 slotów, co było wyborną opcją, acz nie każdy mógł się dorwać do gry. Niemniej jednak było godnie, były ustawki jak w walecznym sercu, duele między dwoma armiami na ubitej ziemi, czy szarże na same piąchy. Dobra zabawa, także ten.
      Na bank nie ostatni raz.

    2. furry

      @Revant

      Nie grałem, ale oglądało się zacnie, choć Nitkowi lepiej chyba szło w samochodziki 😀

      Po półgodzinie patrzenia jak odcinają mu to i owo, stwierdziłem że biere, niestety krasnale donoszące przelewy do paypala miały wolne, a nie chciałem zostawiać numeru karty w GMG. A szkoda, bo z kodem rabatowym i odsprzedażą jakiejś gry, w którą i tak nie zagrałem, miałem na rachunku cenę £1.98.

      Skutek jest taki, że na allegro nie kupię, bo 20zł to teraz dla mnie obłędnie drogo…

      1. Nitek Autor tekstu De Kuń

        @furry

        No widzisz, a te co miałem, wszystkie mi wyszły : )

        Nie ważne czy z tarczą, czy bez nóg i tak Chivalry było przednie. Procesuje się tam replay na Hitboxie, coby można było popatrzeć na ustawki, także podlinkuje jak będzie.

        Na G2A ponoć tanio stoi. Albo u Revanta 😉

  2. shani

    Jakby nie było poniedziałków, to byłyby wtorki 🙂
    Trochę tych samochodzików pooglądałem i przyznam, że ogląda się świetnie 🙂 Ale jak tylko Klucznik mnie poinformował ile to kosztuje, to zapał odnośnie kupna ostygł ;P
    W samochodziki pewnie nie zagram, ale przedstawianym ostatnio Blood Bowl II się jaram! Oczywiście NIE preorderom, kiedyś … może kiedyś.
    U mnie też pogoda z tyłka i nic się przez to nie chce … ach, zaraz, zazwyczaj w poniedziałki nic mi się nie chce 🙁 I na dodatek jeszcze spóźniony do pracy ;( To będzie długi deszczowy dzień 🙁 byle do czwartku i przedłużony weekend będzie 🙂

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @shani

      No tak, 20 jurków na pecetach, obecnie za darmo na PS4, w ramach abonamentu ps+. Grałem rano i różnic nie zauważyłem.
      Pewnie hajp wróci przy okazji wyprzedażowych, ale powiadam Wam, że jest taka frajda samemu to ze znajomymi musi być kosmos. Also z prztyków technicznych, zaliczają jeszcze pady infrastruktury sieciowej i czasem (wczoraj) laguje. Nie byli przygotowani na 150k graczy jednocześnie.
      I jak coś jedt dobre dziś, pewnie będzie dobre (lub lepsze) jutro i do tematu się wróci vide Chivalry 😉

  3. Zebulah

    W sobotę ganiałem po łąkach, polach i lasach podczas biegu na orientację “Szaga”. W niedzielę na dobitkę wycieczka rowerowa.
    Mam więc wymówkę aby w tym tygodniu nie chodzić na siłownię i nie biegać tylko siedzieć i grać w ramach regeneracji 🙂 Deszczowa pogoda jest w tym przypadku sprzyjająca.
    Skończyłem ogrywać pierwsze Blood + dwa dodatki. Kurcze, ten klimat + zakręcone mapy + poziom trudności spotęgowany brakiem autosave… Nawet grafika nie przeszkadza po chwili przyzwyczajenia. Zanim zabiorę się za nowego Shadow Warriora, mam do ogrania jeszcze poprzednika z 1998 🙂

        1. shani

          @/mamrotha

          Hmm, monitor, a raczej laptop w łóżku? 🙂 Powodzenia zatem! 110km … heh, takich rzeźników, czy innych *ników raczej nie będę biegał, u mnie to wychodzi co drugi dzień koło 8-10km. Ale przynajmniej mam pewność, że mi tyłek nie urośnie po rzuceniu fajek 🙂 To już ponad 7 miesięcy! Nie ciągnie mnie zbytnio, tylko czasami mi się śni, że popalam … taa.

            1. shani

              @furry

              Racja 😉 Ale sporo osób znajomych jeszcze pali, a ostatnio chyba się starzeję, bo zacząłem same domówki uskuteczniać, zamiast się włóczyć po knajpach i tak bardzo łatwo to nie jest. Nie mniej apetyt na wszystko co słodkie mam przeogromny 🙂 To nadal skutek rzucenia fajek? o_O

              1. urt_sth

                @shani

                Niestety względem mojej osoby takie stwierdzenie było by zbyt grubymi nićmi szyte, aczkolwiek pracuję w temacie na miarę swoich skromnych możliwości.
                Udało mi się przekraczać setkę tygodniowo na rowerze – celem jest 200 (3 dni w tygodniu do pracy) plus okazjonalnie koszykówka.
                Niestety rower nie bardzo sprzyja bólom nadgarstków i pleców (pomimo jazdy na podwyższonej ramie z przodu), ale łykam co popadnie, rehabilituję (podobno to bardziej mięśnie niż ucisk kręgosłupa) i do przodu.
                Z zabawnych sytuacji ostatnio zjeżdżałem sobie cztery dychy z górki ścieżką i jak zwykle ktoś poprowadził ją w bok aby przejechać podporządkowaną, no to ja na skróty i nieco spóźniłem uniesienie czterech liter, co źle wspomina moje krocze.

              2. urt_sth

                @Private_dzban

                Żywych zębów niewiele zostało. kanałówki to ja już mam po resekcjach czy jak to się tam zwie. Jak chirurg odmówił cięcia żuchwy w celach leczniczych to mój najdroższy martwy ząb leczyłem przez 2 lata przez kanały (pewnie na implant bym uzbierał z rachunków za tę przyjemność).
                Najgorsze jest leczenie pod mikroskopem, gdyż mam problem z drożnością nosa, a pozycja nie sprzyja.

                PS. To silniejsze ode mnie.

              3. shani

                @Private_dzban

                Da się przyzwyczaić do takich rzeczy. Oczywiście staram się też od czasu do czasu jakimś niezdrowym żarciem najeść, głównie weekendy.
                Jeśl chodzi o sprawy żywnościowe to jakaś masakra. Jak zacząłem czytać etykiety, to praktycznie nic w “Spożywczakach” nie kupowałem.
                Dieta to nic specjalnego, pieczywo żytnie (absolutnie pod żadnym pozorem przenne!!), nabiał, dżemiki własnej roboty, czasami jakaś wędlina, sery, warzywa, owoce. Jako, że z czasem kiepsko u mnie na gotowanie i bardzo mnie to boli, to staram się stołować w barach typu mlecznego 😉
                W zasadzie to żywię się chyba jak każdy inny, z zastrzeżeniem, że od jakiegoś czasu już czytam etykiety i wszystkiego już nie kupuję.

              4. urt_sth

                @shani

                To rzecz względna, jak już mnie dopadnie ta cukrzyca i zawał to może się przestawię, nie wcześniej. Bo jak tu żyć bez pizzy carbonara z boczkiem, bawolą mozzarellą, serem pecorino i sadzonym jajem, albo cztery sery. Do tego serniki, drożdżowe, torty bezowe, nie wyobrażam sobie tego.

              5. urt_sth

                @Beti

                Ciekawe jak mam na Xylitolu zrobić karmel w celu uprażenia jabłek do tarty tatin. Symptomów to pewnie nie zauważę jak staną za mną i kopną mnie w przysłowiową rzyć. U psa zauważyłem jak oślepnął więc teraz insulina rano i wieczorem i oczywiście dieta.

                PS. 25 to już dawno za mną. Tęsknię za tamtym metabolizmem.

              6. Private_dzban

                @furry

                No teraz też pogryzam jakieś gorzkie czekolady, ale mam capa na 85%, bo więcej nie toleruję. Ale nie w tym rzecz.
                Wincyj żelków!! Od pół roku nie jadłem i jak tylko wchodzę w dział cukrzycy i zatwardzenia w sklepach i wyciągam rękę po coś, to od razu na mnie i na mój portfel pada blady strach, że dentysta wywierci ze mnie hajs jak nieszczelną plombę z zęba.

  4. urt_sth

    Ja grałem w kosza (w realu) z ludźmi 20 lat młodszymi i czułem się nawet przez chwilę jak młody bóg, ale po chwili (i kilku kontratakach przez całe boisko) dostałem dwie czapy i nie trafiłem spod samiusienkiego kosza, bo mi się buty przykleiły do tartanu, a dzisiaj czuję się o te 20 lat starszy – nic za darmo.

    PS. Przed meczem zaliczyłem jeszcze 3h na rowerze z synem, więc na wytłumaczenie dodam, że miałem już trochę w nogach (trzeba mieć wymówkę przed samym sobą).

  5. Tasioros

    Hear Ye! Hear Ye!
    Planujemy wspólne rozmowy o grach, filmach, książkach i innych zboczeniach. We Wrocławiu. Kto ma ochotę niech przybywa, serdecznie zapraszamy, zimnym piwem go przywitamy. Jak do tej pory najlepszym terminem wydaje się być drugi weekend sierpnia. Chęć przybycia potwierdził już Revant, któremu to na noc Yerzu użyczy swej norki. To. Zabrzmiało. Źle.
    Kto jeszcze, kto jeszcze? No dalej, przyjdźcie. Weźcie nie bądźcie tacy no…

    1. nieja

      @Tasioros

      Zobacze / skonsultuje z moja asystentka, bo cos pamietam, ze nad morze mamy jechac.
      Jakby sie udalo, to przypominam o dzialeczce – jak beda chetni na biforek/afterek w czasie zblizonym do glownego wydarzenia to udostepniam “platforme” spotkan.

      Edyta:Sprawdzilem i… w piatek 7 mego smigamy nad Baltyk… 🙁

      Jakbym poznal gokos komu zaufalbym to klucz moglbym udostepnic. Czemu zaufanemu? bo mam np taboret w altance…

Powrót do artykułu