Co jest grane – koniec baśni

Nitek dnia 16 marca, 2015 o 9:09    184 

Dziwnym nie jest, że w weekend nastąpił koniec przygód Ori’ego i zgodnie z oczekiwaniami, szpil pozamiatał na wielu płaszczyznach. I w ogóle wiele gier dobiegło końca. Produktywnie, a co.orewiczJako, że nie wiem od czego zacząć, będzie o Orim. Trochę. Mieliście już przsyjemność zobaczenia co nieco, ale wiedzieć musicie, że gra jest dobra od początku do końca. Platformer z krwi i kości z dobrze wyszlifowanymi aspektami jak rozwój postaci czy hardkor lekko stopniowany. Miewałem problemy momentami, zgadza się. Cofka w Mount Horu, gdzie wyśmienicie zaprojektowane pułapki zręcznościowe przyprawiają o siwe włosy robiły swoje. Podobno są także elementy niepotrzebne jak czasówki występujące trzy razy w całej grze, gdzie przez moment jesteśmy niezwykle delikutaśni i podatni na śmierć, podczas gdy coś lub ktoś nas goni, a zatrzymać się nie ma jak. Dobra sprawa nadająca dynamiki, momentami wolnej rozgrywce. Struktura otwartego świata zrobiła swoje i są miejsca i miejscówki, gdzie faktycznie bywa ciężko. Wszędzie jednak można wrócić z powiększonym wachlarzem mobilności, a wtedy robi się nad wyraz lekko. Nie ulega jednak wątpliwościom, że licznik śmierci oscylujący wokół czterystu, za pierwszym podejściem, mimo bajkowej oprawy i treści, plasuje Ori and the Blindforest na półce nie dla świeżaków, tudzież nieobytych z gatunkiem. Albo szeroko pojętej geriatrii wśród graczy. Jeśli jednak ktoś lubi, ktoś tęski za dobrym platformerem powinien brać jak ocet za PRLu. Rozgrywka kończy się z licznikiem z jedynką z przodu, co daje całkiem niezły wynik jak na zwyczajną skakankę, nie?

HotlineMiami2 2015-03-12 12-23-49-903Pod naporem krytyki Hotline Miami 2, że niby robi wszystko źle, a dobrze było w jedynce, odpaliłem część pierwszą. Komingołt, bo nigdy jej nie skończyłem. Parę razy niefortunnie coś odinstalowałem, kiedy indziej porzuciłem w połowie i końca nie widziałem. Wziąłem jednak byczka za rogi, wziąłem i skończyłem. W niecałe cztery godziny od startu obejrzałem napisy końcowe. Czy było źle? Nie, odczuwalne były jednak braki jakie jedynka ma do dwójki, choćby w kwestii dynamizmu, który obecnie przypomina przecinającą budynek babcię o balkoniku niźli galopującego konia. W dodatku perki per maski, choć motyw fajny, tak lepiej mi się grało szerszym wachlarzem postaci w dwójce. Preferencja osobista. I cały ten spieprzony design poziomów w dwójce. Banialuki. W jedynce dzięki ogólnej ciasnocie idzie się i kosi, w sequelu należy jednak pokombinować, bo o ile w jedynce na nasze zachowanie mało kto reaguje, tak w tegorocznej edycji, każdy chce nam ołów w plecy sprzedać. W ogólnym rozrachunku, zwycięża sequel, który ludzi jednak podzielił. Bywa.

gtaheists17Na zakończenie karny penis dla GTA Online i tak dobrze rozdmuchanych napadów. Online wreszcie działał, bo nie działał zaraz przy premierze DLC (!), czego oczywiście należało się spodziewać, bo takie czasy, do kaduka. Zaliczyłem póki co jeden, na dwie osoby, gdzie najpierw należy zwinąć pojazd, potem sprzęt, a na koniec wyegzekwować wysublimowaną akcję, gdzie jeden z grających wierci wiertełkiem w skrytce bankowej, a drugi przechadza się przy ludziach w banku i śpiewa im Cumbaja, żeby pomysłów głupich nie mieli. Potem brawurowa ucieczka, której Mr. T by się nie powstydził i wszyscy gracze mają kisiel. Niestety zaraz potem następuje wiadro zimnej wody w okoli poniżej pasa, bo trzeba czekać na kolejne zlecenie, co jest pomysłem totalnie z czapy. To robię jakieś misje, ścigam się, rozbijam po mieście, napadu nie ma. Tymczasem Croldin/Kuchar napad już miał, bo po dwudziestu minutach się odblokował, wtf. To robimy. A takiego wała panie graczu. Nie masz czwórki grających, nie napadniesz, a jedyne ekrany jakie popatrzysz to lobby, gdzie szabrować nie ma kogo. A gdy w końcu ekipa jakimś cudem się zbierze, najlepiej im przyhajsuj, bo jak wyjdą gdzieś w trakcie to wszystko leży i wraca do punktu wyjścia. Kolejny napad w pierwszej części, organizacyjnej ma aż trzy misje. Nie muszę mówić co się stało, kiedy przed ostatnią jeden z graczy nie zdecydował się kontynuować zabawy? Lobby. To się stało. A potem ciężko było już kogoś znaleźć, więc stwierdziliśmy, że będę hostem. Tylko jak, skoro napadu jak nie miałem, tak nie mam. Bez sensu. GTA Menu Online. A zabawa jak już jest to jest, tylko musisz mieć z kim pogadać, bo jeździ się dużo. Co nie dziwi, wszak to Los Santos i jednak długie dystanse. Potem kapka strzelaniny i rychłe jeżdżenie w kolejne miejsce. Jest dziwnie, jest dużo za dużo menusów, wpieniłem się niemożebnie.

W tym tygodniu Battlefield. Czemu nie ma oklasków? Nie, nie byłem na IEMie.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



184 myśli nt. „Co jest grane – koniec baśni

  1. MusialemToPowiedziec

    Ha, więc o to chodzi z tymi napadami. Teraz Nitek musi kupić jeszcze ze dwie kopie gry (najlepiej od razu z końsolami, żeby mieć szersze pole do znalezienia chętnych) żeby móc w nie pograć. A za miesiąc tych dwóch stwierdzi że woli grać w 4k, więc trzeba będzie kupić kolejne kopie gry.

    Rockstar umie robić Heisty.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @MusialemToPowiedziec

      To jest jakoś dupnie rozwiązane. Zamiast dać playliste – hajsty – musisz bawić się w online i czekać na kolejne telefony, z dalszym hajstami, cholera wie ile. I tak czekam na drugi hajst z godzin pięć i nie mam. A Kuchar/Croldin ma. I inni też mają, bo zapraszają na robotę.
      Śmierdzi śledziem.

  2. Revant

    Hajsty. Odpaliłem w ramach darmowego weekendu Paydaya 2 i po dwóch godzinkach zakupiłem 😀 gra przednia, zdarzają się kicki od bardzie “pro” graczy, choć przez weekend trafiałem częściej na znikających podczas misji hostów (wtf? świetnie idzie, mało lamię jako noob, gotujemy sobie metę, mamy już tylko z 30 sec do przyjazdu wozu ewakuacyjnego a tu nagle wywala z gry bo host poleciał w pizdu…) i noobów (spokojnie sobie czekam aż drill wywali sejf, a reszta zespołu lata jak kurczaki i strzela się z policjantami, co oczywiście kończy się tym, że dwóch leży, trzeci próbuje ich podnieść, a ja sobie spokojnie czekam bo nie mam ochoty latać za takimi ciumciakami…mistrzem był gość, który wywalił całe ammo a później się schował w furgonetce do ucieczki i wrzeszczał na czacie, że mamy już uciekać, choć tylko 1 torba z hajsem zabrana :/), ale to pewnie wina darmowego weekendu i napływu świeżej krwi. Trafiają się jednak ogarnięci ludzie i szybko można podpatrzyć co należy robić, aby współpraca się udała (np. bez żadnej komunikacji w trakcie napadu na jubilera każdy z randomowej ekipy szybko załapał, że jeden broni głównego wejścia, drugi okien z tyłu, trzeci z czwartym przerzucają worki z pieniędzmi i układają je w miejscu dobrym do przerzutu do vana). Dla obeznanych (chyba MTP?) – czy jak dokupiłem heist packa to czy coś jeszcze potrzebuje? przeglądałem te dlc i większość to jakieś bronie i maski, nic chyba co byłoby mega potrzebne do gry.

    1. aihS Webmajster

      @Revant

      Tak naprawdę to właśnie heisty nie są ci potrzebne bo i tak możesz w nie grać tylko hostować nie możesz. PayDay 2 to jedyna gra, do której DLC kupuje wszystkie jak leci. Czy na premierze czy na wyprzedaży i tak biorę. Nie gram od dawna a i tak hajsuje bo jestem wdzięczny twórcom za kupę radochy jaką kiedyś tam miałem. Zaraz ma wyjść wydanie kompletne na X1 to też sobie kupie, a co 😛

      1. MusialemToPowiedziec

        @aihS

        Joke on you, wydanie konsolowe nie będzie kompletne 😛
        Z zapowiedzi będzie miało tylko DLC wydane do stycznia, a że w międzyczasie wyjdą kolejne, to patrząc na politykę wydawniczą Overkill oznacza to jakieś 7 DLC które będzie można kupić na premierę 😛

    2. MusialemToPowiedziec

      @Revant

      Tak naprawdę, nic nie potrzebujesz, bo waniliowy sprzęt mimo wszystko wystarczy na Overkill, gorzej jak chcesz próbować sił na DeathWish, tam nie wiem czy bez DLC nie będziesz musiał być noszony przez resztę drużyny (na Loudzie, bo Stealth jest “da się zrobić”)…

      https://www.gikz.pl/artykuly/wpisy/mtpa-kilka-slow-o-dlc-do-payday2/ – trochę stary tekst o DLC do PD2, musiałbym trochę uaktualnić, bo część dokupiłem, a w miedzy czasie wyszło dodatkowe 7 (w pół roku, ehh…), a kolejne dwa zostaną zapowiedziane już dziś 😛
      Jako że wyprzedaż się kończy za 7 godzin to dłuższego tekstu na razie nie będzie, więc tak na szybko.

      Największa przydatność: Gage Mod Courier (pozwala na złożenie z CAR4 dwóch niemal idealnych broni, jednej na loud, drugiej na stealth). Gage Sniper Pack.
      Spora przydatność: Gage Weapon Pack #1 (bo granaty).
      Warto pamiętać: The Butcher’s AK/CAR Mod Pack (zbyt nowy więc nie jest na przecenie, ale za to pozwala z CAR4 zrobić jeszcze większego potwora).

      Heisty są niepotrzebne, potrzebne są tylko żeby móc zakładać grę (ale przynajmniej niektóre dorzucają nowe bronie).

      Ważny fakt: gra pozwala na zdobycie 2600 poziomów, z tym że co 100 poziomów trzeba się resetować i poziomy zdobywać od zera. To może spowodować, że będzie ci się chciało co te 100 poziomów zmieniać styl gry, wtedy inne DLC mogą okazać się przydatne – np. Gage Shotgun Pack się o tyle przydaje, że daje nowe rodzaje amunicji do shotguna, a Gage Assault Pack daje granatnik, co pozwala na wariacką zabawę. Ale podejrzewam, że jak kupisz Mod Couriera i Sniper Packa, to zanim znudzą ci się podstawowe “buildy” odblokowywane w ten sposób (takie jak Car 4 Tank, Akimbo Beretta Medic, Sniper Tank) to będzie Summer Sale i będzie można dokupić inne taniej.

      Jakby były jeszcze jakieś pytania o przydatność/zawartość/whatever DLC to pytaj(cie) tutaj, a ja spróbuje do 17 odpowiedzieć (zaraz znikam na jakiś czas).

      A, i tak, netcode Payday 2 jest dość tragikomiczny.

        1. MusialemToPowiedziec

          @Beti

          Jestem między 1100 i 1200 tylko.
          Przy czym co warto wiedzieć, na dzień dzisiejszy tylko pierwsze 4 “resety” dają coś lepszego jak idzie o gameplay, potem grindujemy expy po to, żeby móc szybciej grindować expy (dobra, jakieś maski dorzucają od czasu do czasu).
          Choć jest jakaś mglista obietnica, że coś z tym zrobią.

          Choć jak to Overkill powiedział dość mądrze – “nie ma innych bonusów, bo nie chcemy żeby starzy gracze mieli jakieś dodatkowe bonusy nad newbies”. Tyle że jednocześnie taki stary gracz to nie ma po co tego robić – grind dla grinda…

  3. iHS

    Fajnie, że Ori fajne. Kupię jak będzie w jakiś cenach bardziej znośnych.

    Odpaliłem na pięć minut w weekend X-rebirth: dużo nie stwierdziłem, poza tym, że płynnie chodzi. Ktoś wie, czy nadal kupa, czy połatali do stopnia że wziąć można?

  4. bosman_plama

    Miałem grać w co innego, ale w weekend dostałem ataku kryzysu wieku średniego i odpalałem wyłącznie gry średniowieczne, co oznacza, że albo grałem w starą symulację rycerza M&B albo budowałem polskie imperium w Medievalu.

          1. Iago

            @Revant

            Tarcza w M&B to easymode! Odpal mod Gekokujo (Japonia, Sengoku Jidai) do Warbanda: nie ma tarcz, za to jest broń palna. I teraz módl się, coby cię ktoś (np. mnich-rebeliant z Ikko Ikki, których są tony) nie trafił, bo nakrywasz się nogami po jednym celnym strzale 🙂

  5. bosman_plama

    Swoją drogą pod wpływem cudzych podjuszczeń spróbowałem dać szansę końcówce serialu SW: Rebls, od którego dotąd skutecznie się odbijałem, bo nie wzbudzał we mnie żadnych emocji (nawet negatywnych).
    I rzeczywiście, w ostatnich trzech odcinkach coś drgnęło. Tylko obawiam się, że może to być drgnięcie wywołane przybyciem dwojga starych znajomych, a nie losami bohaterów serii. A to nie świadczy chyba zbyt dobrze o serii, skoro kilka sekund obecności jednej postaci i ze trzy sekundy obecności drugiej wywołało u mnie żywsze bicie serca niż czternaście odcinków z nowymi herosami.

    Acz muzyczka pod najdłuższym w serialu pojedynkiem na miecze była słuszna. Tyle, że podobnie jak i pojedynek, była trochę zapożyczona z pamiętnego starcia z Darth Maulem.

    1. Epipodiusz

      @bosman_plama

      w sobotę obejrzałem pierwszy w moim wydaniu odcinek SW REBELS ( na disney XD ) i w sumie jakoś nie porwał. Chociaż miałem ochotęponownie zainstalować SW FORCE UNLISHED II aby pomachać świecącym mieczykiem. I odpaliłem Middle Earth Shadow of Mordor :P.
      Co do serialu to mam wrażenie jakby wszystkie sceny były robione tak trochę od niechcenia.

      1. bosman_plama

        @Epipodiusz

        Bo SW Rebels cierpi na chorobę disneyproduktu. U Disneya można robić dobre filmy i serie, pod warunkiem, że ma się jakąś wizję, poza dolarową. A SW:R imo takiej wizji nie ma. Starek ma z grubsza przypominać “statki dobrych”. Upchnięto weń załogę tak na maksa ściągniętą z “Firefly”, że można spokojnie wskazać odpowiedniki i podlano to wszystko sosem: “żeby młodzi oglądali i dawało się sprzedawać figurki itp.”. W efekcie dostajemy awanturniczą historię bez klimatu i jakichkolwiek nerwów, bo szturmowcy są tu głupsi od dronów z Clone Wars. I wszystko jest tak absolutnie lajtowe, że nie wywołuje emocji.

        Dlatego te trzy ostatnie odcinki odcinają się klimatem, bo przestaje być ultralajtowo, a do tego można poczuć ciut sagi, bo przybywa Vader (i jeszcze ktoś). Teoretycznie daje to pewne szanse na przyszłość. Nie jest to jeszcze mroczny thiller z ostatniego sezonu CW, ale już przestaje być cukierkowo. Zobaczymy jak to spieprzą.

          1. bosman_plama

            @lemon

            W sumie wystarczy ostatni. A nawet pierwsza miniseria ostatniego (+ miniseria o Yodzie, która mroczna nie jest, ale stanowi ładne zamknięcie serialu). Dwa ostatnie sezony pisała inna para scenarzystów niż wcześniejsze – i to widać. Choć składali obowiązkowy trybut formule: “hej robimy animację dla CN!”, to zdecydowanie widać było, że wolą ciemną stronę mocy. Tak więc można dwa ostatnie sezony, ale ostatni też wystarczy. Tylko sprawdź wcześniej w necie kto to Ahsoka Tano, bo to chyba jedyna postać ważna dla świata SW mocno wprowadzona przez CW. Choć jest jeszcze Cad Bane. Ale on jest nie tyle ważny, co fajoski, jak to łowcy nagród:).

  6. thewhitestar

    Ja się mocuje z nowym kompem, a raczej z nowym windowsem (8.1) który mnie wyłącznie irytuje… Wiem że większa część świata ograła już GTA5, ale ja właśnie wszedłem w posiadanie sprzętu który w końcu udźwignie GTA4 :D. No i się kurwa okazało że na win8 to gówno nie działa… No ja jebie, sekusromy, games for windows live, steam i jeszcze jakieś social club… tysiąc pińcset drmów tylko po to żeby pokazały ci fakof. A po necie widzę że każdy posiadacz nowej windy ma ten sam problem, mimo to rockstar żadnych łatek przygotować nie zamierza. Ciekawe czy piątka też będzie miała sekusromy i inne gówna..?
    Pewnie piraci nie mają tych problemów…

    Ostatnio ojcu instalowałem Panzers Zimna Wojna i tam też drmy nie pozwalały na odpalenie oryginału. Męczyłem się z pół h, szukałem po necie rozwiązań i doznałem olśnienia – ‘wrzuć cracka’. Ocziwiście teraz śmiga bez żadnych problemów. Znaczy piraci się bawią, a ty uczciwy dałnie się męcz…

    1. mr_geo

      @thewhitestar

      Ja w końcu wygrałem wojnę podjazdową z naczalstwem w firmie pt. Chcecie żebym sam troszczył się o licencje i oprogramowanie potrzebne do projektów? To mi się dołóżcie do nowego laptopa na którym to będzie jakoś działało. I nie, nie chcę zamiast tego waszego “zwrotu kosztów za wydatki na programy” bo zanim pierdzistołki w księgowości raczą sprawdzić papierki, zaaprobować rachunki, podpisać odpowiedni świstek i łaskawie przelać mi pieniądze na konto to się na część softu licencja zdąży skończyć.
      I dlatego mam nowego lapka w konfiguracji na której bez problemu mi nowy Wiedźm… ekhem, ekhem, ekhem to znaczy chciałem powiedzieć RADEx Pro, IHS Kingdom i Fledermaus 7.0 będzie płynnie działał 😀
      I pierwszą rzeczą którą zrobiłem było wypier…. z dysku upośledzonego fizycznie i psychicznie tworu – który dodatkowo w jego niemowlęctwie położna upuściła główką w dół na beton – czyli Windows 8, format i postawienie Win 7 Home Premium 64bit. Co i tobie z całego serca radzę – niecałe 400 złotych to kosztuje, a ilość problemów jakie to rozwiązuje albo chociaż poważnie redukuje jest zdumiewająca.

      Oczywiście zgodnie z nieubłaganą logiką takich sytuacji – tzn. masz nowy sprzęt który potrafi zaginać swoją mocą obliczeniową czasoprzestrzeń i produkować ciemną materię a jako pierwsze odpalasz na nim coś o wymaganiach które spełnia młockarnia parowa i abakus – ogrywam sobie Skulls of the Shogun. I mam zaskakująco dużo funu jak na produkcję która każdym swoim szczegółem i rozwiązaniem wprost wrzeszczy w głos “mobile games. mobile games!”. Może dlatego że te skaczące czaszeczki w tych czapeczkach samurajów, zjadające pokonanych wrogów i gromko po tym bekające są takie słooodziaste… 😀

      PS. Aha, jeszcze w sprawie I cały ten spieprzony design poziomów w dwójce. Banialuki..
      Oddałem grę której dotyczy powyższy passus bratowskiemu, który jest miłośnikiem wielkim kontrolerów i związanej z nimi filozofii sterowania w grach. U podstaw tego podarunku leżało założenie że może kiedy usunąć czynnik skrochmalonego sterowania na K+M to gra zyska. I co? I bratowski odkrył że prawie cały level hawajski da się przejść – uwaga! – wychodząc poza planszę i wędrując w szarej pustce poza nią, podczas gdy przeciwnicy odwalają swoje tradycyjne “tańczymy labada, małego walczyka” kręcąc potrójne aksle przy futrynach.
      Yup, quality level design, nie ma dwóch zdań…

        1. mr_geo

          @Nitek

          To znaczy że co? Że mam ich żałować albo jakoś próbować reanimować? Cóż mnie obchodzą cierpienia innych które sami sobie na głowę ściągnęli, dobrych ludzi którzy ich ostrzegali, nie słuchając?. Jak ktoś sam, z pełną świadomością kupił XBONE niech teraz cierpi. 😀 Cytując klasyka “jakeś łódkę rozhuśtała, to się tera ratuj”. 😀

      1. aihS Webmajster

        @mr_geo

        Następujące wersje OEM oprogramowania systemu Windows podlegają prawom do zmiany na starszą wersję produktu.

        System Windows 8.1 Pro zawiera prawa do zmiany na starszą wersję produktu, na następujące systemy:
        Windows 7 Professional
        Windows Vista Business

        Robiłem. Jak masz ochotę płacić 400 to ja ci zrobię za 300 😉

        1. mr_geo

          @aihS

          Magicznym słówkiem jest tu OEM. Company policy jest takie że OEM jest be a BOX cacy. I tym samym OEM zostaje wyklęte, wydziedziczone i wykluczone z wielkiej, dysfunkcyjnej korporacyjnej rodziny a za wspomnienie go – zwłaszcza przy rozliczaniu wydatków – będzie biczowanie mokrym rocznym bilansem płatniczym i spalenie na stosie odrzuconych expense re-fund form E-205 (revision 2015).

          I tak, wiem że to idiotyczne i tylko zbędne wydatki pompuje, ale to nie ja jestem tym białym kołnierzykiem siedzącym za drzwiami ze złoconą tabliczką “CEO” na ostatnim piętrze biurowca firmyw Zurychu który (kołnierzyk, nie biurowiec) ustala zasady…

        1. mr_geo

          @powazny_sam

          Z pamiętnika geofizyka. Rozdział 1 “Upgrade do Win8 – what could possibly go wrong?!”
          Komputer z Win7.
          Chodzi równocześnie program do akwizycji sejsmiki 3D i sonaru. Osobno jest uruchomiony moduł logujący backscatter z echosondy wielowiązkowej, bo tak sobie klient życzy. Na czubku tego jest logger danych z GPS w formacie NMEA podpięty do COM portu odbiornika DGPS bo dane muszą mieć dokładną pozycję. Statek wchodzi na linię, z autopilota idzie sygnał “STNDBY” i zaraza potem “SOL / LOGGING ON”. Operator jednym kliknięciem potwierdza lokalizację pliku z danymi. Idzie linia. Koniec linii, z autopilota idzie sygnał “EOL/LOGGING OFF”. Operator jednym kliknięciem zatwierdza wyjście modułu GPS z trybu on-line i zamknięcie pliku. Ewrybady hapi i szczęsliwi.

          Komputer z Win8. Bo “lepszy” i bo “upgrade”.
          Identyczny setup sensorów. Statek wchodzi na linię, z autopilota idzie sygnał “STNDBY”. I Windows wypierdala okienko “wykryto żądanie zewnętrznej aplikacji która próbuje uzyskać dostęp do pamięci w obszarze, bla bla bla ściana tekstu, czy chcesz zezwolić na dostęp”. Tak, chce, sam to przez godzinę konfigurowałem, wypierdalaj z tym okienkiem, ja tu mam dane do zalogowania! Klikasz OK, W8 wypierdala kolejne okienko “czy na pewno chcesz przełączyć na inną aplikację?” TAK KURWA CHCE, PO TO JĄ URUCHOMIŁEM, JAK ZA 5 SEK NIE WŁĄCZY SIĘ LOGOWANIE TO TRZEBA BĘDZIE POWTARZAĆ LINIĘ A GODZINA PRACY SEISMIC BOAT TO JEBANE 35TYS DOLARÓW! Walisz w OK. “System wykrył próbę bezpośredniego zapisu na dysku. Czy chcesz zezwolić…” TAK CHCĘ ZEZWOLIĆ NA WYKONANIE STANDARDOWEGO DZIAŁANIA PROGRAMU, KTÓRE NICZYM SIĘ NIE RÓŻNI OD DZIAŁAŃ 99,99999% INNYCH PROGRAMÓW. “Ostrzeżenie! Plik może mieć nieprawidłowe rozszerzenie co może spowodować że w przyszłości nie będzie można uzyskać dostępu…” W DUPIE MAM TO CZY CI SIE ROZSZERZENIE PODOBA, JA WIEM ŻE TO JEST STRUMIEŃ DANYCH W ASCII I GO SOBIE SAM ODCZYTAM PÓŹNIEJ CZYM BĘDĘ CHCIAŁ”. Walisz w OK. Statek w międzyczasie zdążył już minąc pierwszy shot point, autopilot wyświetla ostrzeżenie że dane się nie logują prawidłowo. Włączasz login ręcznie, drugą ręką robiąc szybką notatkę jaka jest pozycja pierwszego shot pointa. “Ta aplikacja (COMSplitter.exe) nie jest podpisana cyfrowo, bla bla bla, pierdolenie o certyfikatach, czy chcesz ją uruchomić” KURWA, ONA DZIAŁA OD TRZECH GODZIN, TERAZ SIĘ ZORIENTOWAŁEŚ DEBILU CYFROWY ŻE NIE MASZ JAKIEGOŚ CERTYFIKATU Z MICORSOFTU?! Statek mija trzeci shotpoint, autopilot wywala komunikat o nieudanej inicjalizacji logowania. Statek schodzi z linii (a zwrot z rozwiniętymi 12 streamerami, każdy po 1500 m to łuk szeroki na jakieś 3-4 mile, robione z maks prędkością 5 węzłów). Client representative wpada do survey lab z rozdartą mordą dlaczego dane się nie logują. Ogłaszasz “abort line, system crashed”. Restart jebanego W8, spędzasz 45 minut szukając gdzie w tym gównie są pochowane ustawienia dotyczące “bezpieczeństwa” i “poziomu dostępu użytkowników” i próbujesz je powyłączać w pizdu. Wydaje ci się że skończyłeś. Kolejny restart, wgrywasz linie do autopilota, mówisz kapitanowi żeby podchodził, odpalasz survey suite. Pierwsze co W8 robi to wypierdala ci okienko że “ustawienia czegoś tam co cię chuj obchodzi nie są bezpieczne i czy aby na pewno chcesz…” Cały personel w survey lab czy tego chce czy nie, uczy się wiązanki polskich bluzgów. Walisz o OK. “Program MBESWorkbench.exe przestał działać…”. Paniczny restart survey suite. W tzw. miedzyczasie statek ZNOWU mija pierwszy shot point, autopilot znowu wywala ostrzeżenie, z mostka przez interkom idzie pytanie “To logujemy tą linie czy nie?”, Client representative chce cie zajebać segregatorem (to on płaci te 35 tyś $ za godzin\e użycia statku). Cudem bożym zdążasz włączyć wszystko ręcznie zanim miniecie 3 shot point i linie trzeba będze zerwać. I modlisz się żeby przy następnej linii cyrk nie rozpoczął się od nowa. Twoje modlitwy nie zostają wysłuchane. I po 12 h użerania się z pojebanym systemem który uważa że on i tylko on wie jak, czego i kiedy użytkownik chce i potrzebuje używać spędzasz następne 6 h (które są twoim czasem na sen) pisząc findings report i field equipment fault memo w którym tłumaczysz dlaczego nie jesteś wielbłądem i dlaczego to nie ty specjalnie spierdoliłeś setup który działał bez większych problemów przez ostatnie pół roku.

          The End.

          1. Epipodiusz

            @mr_geo

            przypomina mi to Windows XP zaraz po wyjściu. jetem mądrzejszy od Ciebie i na pewno nie potrzebujesz haseł i innych zabezpieczeń na udostępnianych katalogach.

            acha i teraz mam je……y problem z udostępnieniem katalogu w sieci na W8 dla kompa z W7. No raz na 50 żądań loginu i hasła daje się wejść bez problemów do katalogu.

          2. powazny_sam

            @mr_geo

            O.o

            A tak na serio to zawsze myślałem że w tak “wrażliwym” środowisku, to chyba poważna operacja jaką niewątpliwie jest migracja stacji roboczej do nowego systemu, powinna być poprzedzona jakimiś testami, a nie wdrażana na żywym organizmie… ale co ja tam się znam.

              1. Revant

                @Goblin_Wizard

                Oho, zaraz powiesz, że ogólnie windows jest be bo trzeba odpalić dosboxa, aby pograć w niektóre tytuły 😉 tak jak ja kiedyś hejtowałem na gry dx11 only 😛 daj sobie spokój i po prostu pokombinuj. kiedyś w czasach xpeka też było wiele problemów, jeżeli nie gorszych od dzisiejszych. Normalnie pctowcy coraz bardziej końsolują się i wymagają, aby wszystko chodziło po włożeniu płytki (a kto ma jeszcze napęd w piecu? :D), zwłaszcza po 14 latach od premiery systemu…

              1. bosman_plama

                @Revant

                Win7 też ma 64 i gram na nim w Wolfa:D.
                Win 8 (8.1) bywa demonizowane, też mam je na lapie. Ale czasem przy nim klnę, bo system który niby uprościł pewne działania wymaga ode czasem większego klikania niż win7:P. No i kafelki odesłałem do diabła, siedzę na “klasycznym” pulpicie nienawidząc braku przycisku “start”.

  7. furry

    W weekend obejrzałem koniotwitcha z Ori i wsiąkłem. Prawie kupiłem, ale nie, nie będzie mną aihS manipulował. Czekam na promo.

    Obejrzeliśmy za to mniejsze pół “Idy”, bo Oskary. Piękny jest ten film, w sensie jako całość jeszcze nie wiem, ale pięknie zrobiony.

  8. Daimonion

    A ja ogrywam Dragon Age 2… Późno, wiem, ale wcześniej opinie mnie odstraszyły. Teraz, po głębokiej inkwizycyjnej traumie, postanowiłem sprawdzić, czy istnieje gorszy chłam od BioWare. Poza tym tanio było na Originie, więc…
    Póki co jestem w drugim akcie i mam jeden wniosek – ludzie, guzik się znacie na grach! To jest bardzo porządna rzecz. Nie przeszkadza mi ani dziwna grafika, ani spadający z sufitu wrogowie. Mogę przyznawać punkty atrybutów, drzewek umiejętności mam od groma, a na pasku szybkiego dostępu jest więcej niż osiem miejsc. System przyjaźni-rywalizacji i związanych z nim perków cudowny – przypomina mi się mój ukochany “Protokół Alfa” (notabene wybór między trzema nastawieniami również mi go przypomina). Hawke zjada nudnego inkwizytora na śniadanie, towarzysze też jacyś lepsi (tylko ta fryzura Fenrisa…). W dodatku jest tu jakaś fabuła, dialogi, a nawet cutscenki. I klimat. Bawię się świetnie, a skończonym fanem produkcji zostałem w momencie, gdy Hawke wręczył templariuszowi woreczek z zakrwawionymi kośćmi i zapytał: “Poznajesz?”.
    Przygnębiające jest to, że po dobrych grach się jeździ, a kichy zgarniają nagrody i są wychwalane pod niebiosa. Oznacza to tyle, że w przyszłości mogę oczekiwać jedynie powtórek z Inkwizycji, a o perełkach w rodzaju DA2 zapomnieć.

      1. Daimonion

        @bosman_plama

        Po DAI wygląda jak dzieło skończenie genialne. Zdaję sobie jednak sprawę, że mój bezbrzeżny zachwyt wynika z kontrastu między DAI i DA2. Co do Początku, pamiętam go jeszcze nieźle (chyba). Dobry był, choć mnie nie zachwycił. Po prostu dość mam ratowania świata. No i towarzystwo wyjątkowo mi nie podpasowało – oprócz Morrigan oczywiście:) Alistair był dupkiem, Leliana nudziarą, Sten mordercą, Zevran fircykiem, Wynne gorszą nudziarą niż Leliana. Loghain był dobry, ale późno. A Oghren ujdzie, ale bez przesady. Szczerze mówiąc, to wolałem ekipę z Przebudzenia (Sigrun na ten przykład).
        Co do towarzyszy – zobaczyć bełkoczącego Alistaira w knajpie – bezcenne… Od razu człowiek wie, że podjął słuszną decyzję oszczędzając Loghaina i nie ulegając histerycznym szantażom:)

        1. bosman_plama

          @Daimonion

          Widzę problem w tym, że porównujemy gry na podstawie odnośników do innych tytułów z serii. Jasne, inaczej się nie da, porównujemy odruchowo. Ale w efekcie DA2 zostało uznane za kaszanę, bo porównywano je z DAO (no i przez lokacje i wrogów), a może być uznane za świetną grę, jeśli ktoś wcześniej zagrał w DAI. W efekcie ciężko powiedzieć, jakie D2 jest samo w sobie, chyba, że ocenia je ktoś, kto zagrał w nie jako pierwsze. Ale wtedy znów starzy fani DAO mogą uznać, że nie wie o czym mówi…

          Wychodzi na to, że kłopot serii bierze się z tego, iż jej twórcy uznali, że mogą posłać do diabła jedność stylistyczną, skoro wszystko dzieje się w tym samym świecie i jakoś tam zahacza o siebie fabularnie. Dlatego DAO jest staroszkolne, DA2 to eksperyment a DAI sMMO. To trochę tak, jakby Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja nakręcić tak, jak zostały nakręcone, Imperium Kontratakuje jako animowany spektakl teatralny, a Powrót Jedi jako balet.

          Serie gier przechodzą zmiany, ale chyba jeszcze nigdy nie działo się to tak skokowo.

          1. aihS Webmajster

            @bosman_plama

            Teraz oczami wyobraźni widzę baletową wersję pojedynku Imperatora ze Skajłokerami. Baletnice tańczące taniec błyskawicy, Vader w obcisłych leginsach, Luke w baletkach – żyć nie umierać.
            W takim Imperium Kontratakuje Yoda wreszcie czułby się jak u siebie no i pacynkowe AT AT, jest MOC!

        2. thewhitestar

          @Daimonion

          IMO w jedynce jedyną ciekawą postacią była Shale, Morrigan ujdzie a reszta do bani.
          Generalnie ja z gier BioWare się wyleczyłem, bo dialogi/historie tam są straszne… Ma się wrażenie oglądania jakiejś bajki dla dzieci, coś w rodzaju jakiś Motomyszy z Marsa, co jakiś czas sztucznie udojrzawianych (mam ubogie słownictwo, to tworzę nowe słowa, a co!) jakimiś kurwami, cycami i seksem międzyrasowym/homoseksualnym. Włączenie po takim seansie np. któregoś z Wiedźminów powoduje wytrzeszcz i niekontrolowane ślinienie na skutek usłyszenia dobrych, dojrzałych – normalnych po prostu dialogów/historii.

        1. Daimonion

          @bosman_plama

          W DA4 będziemy mieli otwarty świat, który można będzie zwiedzać bez żadnych zbędnych fabularnych ograniczeń. Zadania będą polegały na kolekcjonowaniu różnych rodzajów grzybów, kwiatków, kamyczków, ewentualnie poszukiwaniu punktów orientacyjnych. A, no i oczywiście 90% postaci w grze będzie bi- lub homoseksualna.

  9. Nitek Autor tekstu De Kuń

    !!!Secret Service Pegaz drama!!!! 😀

    https://www.facebook.com/secretservicemagazine/photos/a.1435687273369576.1073741828.1429156460689324/1559789924292643/?type=1&theater

    ściana tekstu z fejsbuka

    Spoiler! Pokaż
    1. aihS Webmajster

      @Nitek

      Przeczytałem z wypiekami na twarzy do połowy po czym dotarł do mnie sens zdania Umowa Licencyjna objęta była klauzulą poufności pomimo, iż znam jej treść nie zostanie ona tu ujawniona i dałem sobie spokój. Dopóki nikt nie opublikuje papierów dopóty wybieranie strony w tym sporze odbywa się na zasadzie sympatii/antypatii. Dlatego też szkoda na to czasu choć przyznam, że Pegaz piszący, że to nie on, a Mama Pegazowa robi biznesy, wywołuje banana na mordce 😀

      edit: PIXEL jest okej, żegnaj aSS Pegaz

    2. Revant

      @Nitek

      Ale wypociny. Ten tekst tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że tłumaczy się tylko winny. Gościu kompletnie nie wie gdzie jest – jedną nogą tu, drugą nogą tam. Mówi o tym co się działo wewnatrz, a później stwierdza, że go tam nie było. Normalnie zabili go i uciekł.

    3. mr_geo

      @Nitek

      Tekst pt “Chcieliśmy dobrze, ale oni – których nie mogę ujawnić bo umowa z onymi poufna, ale oni wredni byli że fu a nawet fe – robili nam pod górkę, wiatr, włos i na pochyłe drzewo. I dlatego man się nie udało i to jest prawda bo ja mam wieloletnie doświadczenie. A jak się nie zgadzacie to wam wyłączę możliwość komentowania pod mym zajebistym fanpejdzem. Który jest zajebisty bo ja mam wieloletnie doświadczenie. A w ogóle to wszystko wina Roberta, co musi być prawdą bo mam wieloletnie doświadczenie. No i jeszcze moja okładka była najmojejsza, przepiękna i w ogóle to mam wieloletnie doświadczenie. Ale łaskawie mu odpuszczam i Star Trek i w ogóle tak cool zacytuję -bo mam wieloletnie doświadczenie. No. Wspomniałem już ze mam wieloletnie doświadczenie?”

      https://www.youtube.com/watch?v=BNsrK6P9QvI

  10. maladict

    Tak narzekacie na Win8, a ja uważam, że to dobry produkt. Mój na przykład wybrał sobie, że się będzie updatował, więc dla zabicia czasu sięgnąłem po Kindla i zacząłem czytać sagę o Wiedźminie. Jezu, jaka to dobra rzecz. Rany Boskie jak to jest dobrze napisane. Kiedy się zorientowałem, że jest już na tyle jasno, że nie potrzebuję lampki, westchnąłem ciężko i obiecałem sobie, że tylko do końca tomu i idę spać.
    I właśnie mam dylemat, czy czytać dalej, ze świadomością, że się zaraz skończy i zostawi mnie na głodzie.

        1. aihS Webmajster

          @furry

          W sumie to powiedz mi tylko dlaczego nie chciałbym kupować Onyxa? Bardzo potrzebuję tego “epub/mobi/pdf/inne”, a tylko Onyx tam u ciebie takie cuda ma. No chyba, że do Kindla (którego bym kupił dużo chętniej) dokładają jakiś cud miód sofcik co potrafi mobi ze wszystkiego uczynić 🙂

          1. furry

            @aihS

            Ale czego konkretnie potrzebujesz? Epub, pdf, czy inne? Konwertować epub-mobi możesz w obie strony za pomocą calibre, zachowują się style, spis treści itp. Pdf na ekranie 6 cali zawsze będzie wyglądał słabo. OK, podobno te najnowsze Onyksy mają jakieś cud-miód programy do obsługi pdf, nie widziałem, ale nie wierzę, bo już wiele czytników miało to mieć. Potrzebny jest ekran rozmiarów z grubsza kartki A4, wtedy będziesz miał zachowany układ strony.

            Do onyksów mam takie zastrzeżenie, że te co oglądałem na żywo (zastrzegam, tylko krótko, w sklepie) były wykonane dość “tanio”, słaby plastik, niektóre trochę niespasowane. Było tak w starszych, potem poprawili, ale też C62 jakoś mnie nie przekonał. Inna sprawa, że plastikowe plecki w najnowszym, dotykowym kindle też są jakieś takie “tanie” w dotyku, nie potrafię tego opisać, faktura i rodzaj tworzywa mi nie pasują.

            W Saturnie w Złotych Tarasach mieli wystawionych kilkanaście różnych modeli, jeśli masz czas, podjedź i sam sprawdź jak ci leży. Jeśli nie ma Kindle, to w tym tygodniu widziałem i macałem w sklepie X-kom w CH Reduta na Jerozolimskich. Nawet było wifi włączone i dało się pobrać demo.

            Druga rzecz, o której czasem ktoś pisze, to że czasem android z czasem muli. Tego nie da się sprawdzić w sklepie, więc nie potwierdzę i nie zaprzeczę. Ja stwierdziłem, że nie potrzebuję dodatkowych “dystraktorów”, czytnik mam do czytania, pocztę, gikza, sprawdzę w telefonie. Za to działa androidowa aplikacja Kindle, więc nie stracisz za-drm-owanych ebooków z amazonu.

            Chciałem sobie kupić coś do czytania komiksów z amazona i humble bundle, jak by nie patrzeć, wychodzi że jednak nie czytnik, ale tablet 8-10″, ale już drugi rok kupuję, więc nie jest mi chyba taki potrzebny.

            1. aihS Webmajster

              @furry

              Potrzebuję czegoś co mi zrobi dobrze i poczyta. Musi umieć epub/mobi (pdf mnie wisi). Musi świecić jak niedźwiedzie jajka myte ciemną nocą w górskim strumieniu – czyli słusznie, ale nie za słusznie. Musi pamiętać sporo bo kolejny Dukaj podobno z gifami i muzyką w tle. Musi mieć siedem cali bo tyle “jest w sam raz” powiedziała mi kobieta, lub więcej. Musi być lekkie jak piórko bezpierzastej kury fermowej bez nóg z anoreksją zgodnej z normą unijną o owocach i pochodnych. Musi być za darmo albo w bundlu bo prawilnie tak.

              Po aktualizacji do 5.0.2 mój Nexus 7 (2012) stracił chęci i już mu się nic nie chce. Do tego stopnia, że się zeźliłem i szturchnąłem go kilka razy aż mu plecki odpadły (Nexusy nie mają zdejmowanych plecków :P). Od jakiegoś czasu i tak używam go jako “środowiska uruchmieniowego dla Kindle for Android” więc czas zakupić coś dedykowanego 🙂

  11. urt_sth

    Mi się udało w końcu idealnie cienkie ciasto na pizze 🙂 Wystarczyło je przeleżakować na noc w lodówce i było tak delikatne, że samo się rozciągało. Po upieczeniu tak cienkie, że od spodu było widać dodatki, a jednocześnie wytrzymałe aby utrzymać ich ciężar – po prostu bomba (i ta kruchość i miękkość wewnętrzna brzegów…).
    Na deser się wziąłem za tiramisu,że aż jaja bolą i trzymając się konwencji autora (nie to żebym za nią przepadał, ale w tym wypadku jest jak najbardziej uzasadniona) w pytę dobre (nie jadłem wcześniej tiramisu). Normalnie jak w tej scenie, jak ten biszkopt z kawą i red stagiem (nieco odszedłem od przepisu) łączył się ze słodkim pistacjowym kremem i gorzkim kakao – magia.

      1. urt_sth

        @Beti

        To ja wolę 3 pizze (z 600g mąki) i też każda inna (ostatnio – bresola, boczek, oscypek żurawina; 5 serów: cheddar, prawdziwa feta, bawola mozarella, pecorino oraz odrobina udawanego parmezanu; bresola, kapary, pecorino, bawola mozarella, jajo i obficie pieprzem).

          1. urt_sth

            @Beti

            Wszystkie trzy z 600g. Jak robiłem dwie z tej ilości to nie chciały się mieścić (to jeszcze w opcji ciasta pół-grubego) na blachach w piekarniku. Myślałem aby przeskalować przepis na 500g mąki, ale co trzy pizze to nie dwie, jak by nie patrzeć.

            PS. Tym razem miałem z lidla (“de luxe”) mozarellę i zdecydowanie mniej aromatyczna niż ta robiona pod almę, a cena ta sama.

  12. Twoja_Stara

    Ze pojde za mejnstrimem i pasza w TVNie, jako ze nie mieszkam w PL, ogladaniie finalow ESL one sprawilo mi wielka radosc, szczegolnie te tlumy rodakow podjaranych esportamy.

    Serio, serduszko sie raduje, i moze virtusow w finale zabraklo, ale mimo tego emocji bylo duzo i fajnie bylo popatrzec na te tlumy jarajace sie lolem, csem, sc2 i hearthstonem.

    Kto ogladal?

    1. PeteScorpio

      @Twoja_Stara

      Szkoda, że nie ma kanału e-sportowego z prawdziwego zdarzenia w TV, bo na Twitcha nie ma co liczyć. Komfort oglądania mogło zapewnić jedynie łączę rzędu 50 Mb/s, poniżej tego człowiek był skazany na lagi i mizerną jakość :/ Jednak coś tam udało się obejrzeć i rzeczywiście atmosfera w Spodku była gorąca, choć osobiście bardziej podobał mnie się zeszłoroczny event.

      Szkoda Virtusów, lecz jak na obecną formę to był szczyt ich możliwości. Cieszy wygrana Fnatic, chłopaki pokazały bajeczną grę (ach ten Olofmeister).

      1. Twoja_Stara

        @PeteScorpio

        tu chyba bardziej chodzilo o obciazenie uplinka niz mialo cos do czynienia z Twoim downloadem, ale fakt ze momentami jakosc mizerna. Z drugiej strony mozna bylo ogladac ingame wiec tez nie bylo problemu.

        fnaTEC? 🙂 Freiberg i allu tez sie pokazali, Freiberg ten 2v1 clutch na inferno vs fnatic, a i get_right i wallbang w ostatniej sekundzie na d2 z tsm tyz pozamiatal.
        https://youtu.be/agHaLLGunF0?t=1m

        Ogolnie bylo na co patrzec

Powrót do artykułu