Co jest grane – Janusze gamingu 2014

Nitek dnia 22 grudnia, 2014 o 9:58    148 

Dzisiaj miałem kocioł tematyczny przyszykowany na rano. Miałem powiedzieć, iż wczoraj dopadł mnie syndrom jeszcze jednego sztycha i przegrałem pół nocy w The Binding of Isaac: Rebirth (na PS4, next-gen!), jego wińcie za brak streama i jeszcze piąty odcinek The Fall obejrzałem. Sezonu drugiego, dobry! Tyle, że nie wypowiedziałem się w temacie gier w piątek, zrobię to zatem dzisiaj.

Blackguards 2014-02-02 20-50-42-338Blackguards – halo, przecież to nie jets hit numer jeden w zeszłorocznym gier rozdaniu. Owszem, nie jest. Miało być RPG i fajny system walki. Wyszło ROG i nudny system walki przeplatany mocno takimi se dialogami. Wynudziłem się jak mops stawiany w szeregu serii jałowych potyczek z których, choć kombinacji magii i taktyki stosowanej było dość, nuda jednak przeważyła. Na tyle, że gry nie udało mi się skończyć, mimo że miałem chęci, bo przecież miks gatunkowy lubię. Zgadza się, lubię. Ale nie Blackguards. Oceniając w skali Assassin’s Creed Unity, gdzie im więcej tym gorzej, a pięc to apogeum chujozy wszelkiej, daję 1/5, bo ktoś inny ma szanse zapałać do gry miłością czystą. To małe szanse, ale wieść gminna niesie, że może się podobać. W alternatywnym uniwersum. Pełny tekst.

carmechanicsimulator24Car Mechanic Simulator 2014 – swojego czasu mocno rozdymany temat, okazał się zaledwie symulatorem śrubokręta, który w odpowiedniej kolejności musi zdemontować części samochodowe. Dokładając doń model jazdy drewniany niczym ciupaski z Zakopanego, dostaliśmy coś w czego zabawę ciężko polecić. Chyba, że lubi się spędzać czas na nic nie wnoszącym trzymaniu lewego przycisku myszy. Podobno czynności wykonywane nie do końca odwzorowują stan faktyczny pracy polskiego mechaniola, ergo tu ktoś w warsztacie pracuje. Nie mnie oceniać, bo gdy moje Tico płonęło, groźnie spojrzałem pod maskę na tańczące płomyki. Nic nie dało. Śrubki można teraz kręcić na mądrychfonach, ale ode mnie jeden Assassin’s Creed Unity na pięć. Więcej tekstu.

Rambo-2014-02-23-12-45-22-287Rambo The Video Game – niestety Sylwek, udało Ci się. Jeśli kupa ma imię to na pewno jest to John. Jeśli unity miało konkurenta, to nie był nim Rambo, wszak działał. Nie zmienia to faktu, że polski twór był zaledwie podrobem. Od podrasowanych materiałów promocyjnych, przez gameplay rodem z Operation Wolf, kunszt wykonania praktykanta za mniej niż bułkę na godzinę, na krzywej gebie nielicenjonowanego Stallone skończywszy, daje nam to upiora doskonałego, rzecz która straszy dzieci urodzone powyżej 2000 roku. Każde pokolenie ma swoją Czarną Wołgę. Pięć Assasin’s Creed Unity na pięć. Funfact: niektórzy myślą do dzisiaj, że to co pisałem o Rambo było śmiertleną powagą, a nie mamrotaniem ledwo przytomnego. Zarówno na gikzie, najlepszym miejscu w sieci, jak i na Steamie, największym śmietniku w sieci. Przeżyjmy to jeszcze raz. Tekst jest tak straszny, że boję się go linkować. Pomyśleć, że tą grę podał mi aihS.

daylight1Daylight – o haniebnym miejscu na liście decydują głównie zawiedzione nadzieję. Nie mam tych zbyt wiele odnośnie giereczek. No, może czasem leżę w nocy i se wyobrażam. Czasem. Młodzieńczy hajp taki. O Daylight miało być głośno, miało rozrywać lędźwia, serwować koszmary babciom w kościele, proceduralnie generowane levele, nigdy takie same, w ogóle bierz pan, bo nówka nie śmigana. I dupa. Wyszło zupełnie nie straszne, w cholerę ciemne, bieganie ze zjawami po pustych korytarzach, kanałach i jakimś lesie z dupy. Wisienką na torcie jest naganny czas rozgrywki, ale to raczej łaska i politowanie się nad graczem, który niechący to kupił. Strasznie słabe, bardzo mi przykro, strata kasy, grajcie w Outlasta. No i kto używa fest zaawansowanego silnika jakim jest Unreal Engine 4 w grze pornograficznej, gdzie chuja widać. Dwa Assassin’s Creed Unity na pięć. Poczytaj se więcej.

luzne_gadki_netherNether – kolejny rodzyn, kurczaki (kurczaki wymawiane w tonacji Łódź, kurwa). Szumne zapowiedzi o mieście z jakimiś monstrami, że niby fajne MMO-coś, że duży świat. Owszem, zapomniano jednak wspomnieć, że wszystkie obrazki są wypieszczone pędzlem foto szopa, mocniej niż grzybiarki przy S1, a sama gra nudna jak flaki z olejem, które zresztą zamieszane łyżką są bardziej dynamiczne niż Nether. Dupa z zaszytymi mikropłatnościami, małym wachlarzem zadań, odepchała na tyle, że coś tam pograłem i nigdy nie wróciłem. A internet jakieś serie lets plejów robił. Miejscie litość. Trzy Assassin’s Creed Unity na pięć. Zerknijcie do tekstu, fest fajny gif tam wstawiałem.

luzne-gadki-dreadoutDreadout – miał być pecetowy Fatal Frame, wiecie, nie wiecie. Nie gracie na konsolach, przynajmniej gro z Was. Fat Frame to taki straszak, fest klimatyczny z Plejki, ale też z którejś szynki Nintendo. Nie pamiętam. Strzelało się tam duchom fotki, duchy nas atakowały, było obskurnie, no kisiel w majtach. Mocny, bo z kilku części ledwo jedną skończyłem, było tak klimatycznie. No to Dreadout, założenia podobne, uczennice, aparaty, nawiedzony budynek szkoły. Skończyło się na nawiedzonej świni, nawiedzonym fryzjerze i jakiejś zawodzącej zjawie w kącie. Miały być epizody, ale komu by się chciało śledzić. Nie dokończyłem tej żenady, bo nie. Ale świnie pamiętam. była pierdolna i łaziła po korytarzach zupełnie nie zainteresowana naszą obecnością. Trzy i pół Assassin’s Creed Unity na pięć. Literaki. Tak se właśnie pomyślałem, że więcej serca wkładam czasem w obrazki niż twórcy w swoje gry.

luzne-gadki-bound-by-flameBound by Flame – szkoda gadać. niektórzy patrztyli w metryczkę, kto to płodzi i wiedzieli, że dobrze nie będzie. Przekonałem się o tym grając trochę, bo szkoda się poświęcać. Drewniane dialogi, drewniane postacie bez charakteru, ale nawet dość poprawna oprawa. Fajny dizajn przeciwników. Nic więcej. Szybko wydali, musieli, gdyby wyszło teraz przy Dragon Age Inquistion, Bound by Flame jest jak pierdnięcie. Niby jest, ale nie ma, w dodatku obcowanie z nim wyowołuje grymas niesmaku na twarzy. Dwa Assassin’s Creed Unity na pięć. Do poczytania.

luzne_gadki_sir_you_are_being_huntedSir, You Are Being Hunted – brytyjskie wyspy, mgła, deszcz i dżentelmeńskie roboty po jednej herbatce za daleko. Dobry setting, ciekawy pomysł na granie zaszczutym, wiejskim bubkiem starającym się przterwać swój osobisty koniec świata i nic poza tym. Gra okazała się nędzną podróżą po wysepkach, szukania lipnych artefaktów, a sama ucieczka była o znikomych wartościach odżywczych. Niedość, że nudne to jeszcze koszmarnie brzydkie. Cztery Assassin’s Creed Unity na pięć. Tytuł gry jest linkiem do tekstu. Umówmy się, że od teraz.

luźne-gadki-viktor Viktor – pierdol się. Pięć Assassin’s Creed Unity na pięć. 

Ze względu na to, że w przypadku na znikomą ilość tekstu, bardzo prawdopodobne jest, że formatowanie tekstu uklęknie. Dlatego to co obecnie czytacie jest najzwyczajniejszym placeholderem z zaszytym pytaniem bonusowym. Albo nie, to głupie jest. Zwłaszcza przy okazji największego kaszalota zeszłego roku. W mym odczuciu oczywiście. Choć, gdyby tak pomyśleć, to nie koniec.

luźne-gadki-enemy-frontEnemy Front – to nie była najgorsza gra, nie. O dziwo. Jestem równie zaskoczony jak wszystkie oczy, które to czytają. Chciałem jednak, żeby EF wylądował choćby w jednym zestawieniu tego roku. Za to gra jest koszmarem posiadaczy wersji konsolowej, efekt nieudanego zastosowania tabletki dzień po, grało się koszmarnie. Sprawdziłem na standzie w jakimś centrum handlowym, w którym jednak jakiś idiota pracuje skoro wystawił to jako produkt reprezentatywny. Znośne na pececie, znośne, nie róbcie se nadziei większych. Jak na CI Games to całkiem… znośnie. Jeden i pół Asssassin’s Creed Unity na pięć, bo wierzę, że komuś może się podobać. Trochę.

Luźne-gadki-WaywardWayward Manor – Neil gaiman nie śpi odkąd to wydano. Nie było hajpu, ale nazwisko robi swoje. W tym przypadku można się było spodziewać wszystkiego, ale nie tego co oferował produkt końcowy. Debilne klikadełko mobilne z historią miałką jak bułka tarta zalana wodą. Nawet chwila spędzona przy odpalonym pliku .exe boli przez całe życie. Ałć. Jednak przez wgląd, że działało, Trzy i pół Assassin’s Creed Unity na pięć.

luzne_gadki_destinyDestiny – przereklamowane gówno dla jednym, syndrom Sztokholmski w całej rozciągłości dla innych, krowa do dojenia dla jeszcze innych. Łapię się w pierwszą grupę, gdzie zostałem po dziś dzień. Rozwlekła rozgrywka, dziwny system lootu, wszechobecna nudna i rozgrywka o tempie rozczłonkowanego ślimaka. Choć wielu tłumaczy, że zabawa zaczyna się po czterdziestu godzinach (czy jakiejś innej miary) tak jest to stwierdzenie niesłuszne, a miejsce Destiny jest jedno. Dwa. Na półce sklepowej, lub jak już, na allegro. Gdzie serdecznie bardzo ją odesłałem, gnij w piekle, suko. Trzy i trzy czwarte Assassin’s Creed Unity na pięć. Tu jeszcze drugi serdelek.

waste_of_time_2Wasteland 2 – no tak. Tak, hajpowałem. Tak, w Early Accessie jarałem się jak zboże. Tak, chciałem żebyście wszyscy kupili. Nie, nie dałem rady ani tego skończyć, ani się przy tym dobrze bawić, choć czytając wszelkie teksty i uszyte historyjki było całkiem godnie, tak wszystko inne śmierdziało mokrym psem. Jestem świadom, że wydano patche. Obecnie gra zajmuje powyżej dwudziestu giga z poczatkowych czternastu. Być może jest lepsza. Wiem, że na bank kochana (cześć, bosman). Dla mnie to przykład fuszery i robienia na odpierdol się, bo jak już siedziało i hajsiło w EA, powinno być na premierę odpicowane jak mokasyny z cekinami, pachnące i świeżutkie. Tymczasem trąciło, a ja nie mam czasu. Dwa Assassin’s Creed Unity na pięć.

acuAssassin’s Creed Unity

Dodaj komentarz



148 myśli nt. „Co jest grane – Janusze gamingu 2014

      1. furry

        @Nitek

        Kiedyś zagram, czekałem dwa lata, poczekam jeszcze.

        A nie, odpaliłem ostatnio, nikt z mojej drużyny zebranej z predefiowanych postaci nie umiał odczepić radia od wieży transmisyjnej. Ale może źle się zabrałem do tematu? Wyślę żonę i dzieciaki do dziadków, otworzę wino, zapalę świece i zacznę po bożemu.

    1. aihS Webmajster

      @LiberNull

      Być może to również kwestia tego, iż niektóre legendarne tytuły odchodzą w zapomnienie jak uda się stworzyć grę mogącą z nimi konkurować korzystającą z nowocześniejszych środków wyrazu. Mam tu na myśli FNV, który dla mnie raz na zawsze zamknął historię z F1 i F2. Nieistotne czy FNV jest lepszy czy gorszy – dostarcza podobnej jakości rozrywkę we współcześniejszej formie. W2 to dwa kroki w tył.

      1. walec

        @aihS

        Nie no sorry, ja bym nie porównywał NV do staroci.
        Przeszedłem to z obowiązku niejako i z wielką ulgą, od połowy nudziło niemiłosiernie, walka była z dupy, ogólna nuda i brak polotu.
        Nie wrócę do tego za nic, a do F2 myślę że jeszcze tak.
        Wasteland jest o niebo lepszy, gdzieś pomiędzy staruchami a NV jak dla mnie.

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @MHT

          nie no co Ty, chyba się lubimy.
          sprawdzałem przydatność Unity po patchu numer cztery. Miała być rewolucja, francuski orgazm, będzie pierwszy assassin, którego wyjebie zanim przejdę.
          also ta darmowa gierka za season passa jest dlatego, bo ubisoft w disclaimerze ma adnotacje, że biorąc gierę, będziesz miał użytkowniku wyjebane na uczestnictwo w pozywaniu korpo. W sensie nie możesz już.
          #januszezubisoftu

            1. thewhitestar

              @lemon

              Określenie “Janusz” od dawien dawna funkcjonowało w sporcie, a przynajmniej wśród kibiców piłki nożnej. Określało się tak kibiców generalnie ‘niekumatych’. Tych co to na stadion przychodzą wpierdzielić kiełbaskę a o piłce wiedzą tyle że Lewandowski gra w Niemczech. Chociaż określenie to jest o wiele szersze, przykładowo na skokach w Zakopanem 99% frekwencji to typowe Janusze. Na siatce podobnie – cieszą mordy, tańczą, w trąbki dmuchają, wymalowani jak na haloween, ale jak się spytasz do ilu wygranych setów się gra to mało kto będzie wiedział… Co udowodnił niegdyś pewien jegomość pytając wchodzących na mecz PL reprezentacji w siatkę “jaki będzie wynik?”. Odpowiedzi? Od 1-1, przez 2-0 po 5-5. Generalnie wolna amerykanka. Ale każdy z szalikiem, koszulką, trąbką, czapką i kij wie czym jeszcze. Jednym słowem – Janusze.
              Ostatnio jednak zauważyłem że “Janusze” zostali przejęci przez internety i są używani do określenia wszelkiego typu nieporadności, maniany itp. Ale dlaczego akurat “Janusze” – a kij to wie…

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Epipodiusz

          Battlefield 4 not played since 2013

          Nie pamiętam kiedy ostatni raz próbowałem. Pewnie jakoś w styczniu, ale skoro mam jakieś inne shooterki, tak wychodzę z założenia, że szkoda czasu na beta testy. Jest tylko jeden beta test/early access w którym mogę brać udział w dalszym ciągu. Crypt of the Necrodancer.

  1. jaGrab

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,142465,17162444,Po_co_tluczemy_w_strzelanki_.html


    Popularne gry a wyniki w nauce

    FIFA
    Grają w nią zwykle chłopcy (92 proc.) o poziomie inteligencji nieznacznie niższym od średniego. Trochę gorzej radzą sobie z czytaniem i pisaniem, za to lepiej – z matematyką.

    Minecraft Po tę grę sięgają zazwyczaj chłopcy (74 proc.). Gracze mają nieznacznie wyższy poziom inteligencji niż reszta badanych, gorzej radzą sobie z pisaniem, a lepiej z matematyką.

    The Sims
    Tę grę wybierają dziewczynki (83 proc.). Mają zwykle wyższe osiągnięcia szkolne w pisaniu i czytaniu. Ich sytuacja rodzinna jest lepsza, a poziom inteligencji wyższy niż u reszty rówieśników.

    League of Legends
    Grają w to zwykle chłopcy (84 proc.) w lepszej sytuacji materialnej niż rówieśnicy, o nieco lepszych wynikach w teście umiejętności matematycznych.

    Angry Birds
    To gra często wybierana przez dziewczynki (70 proc.), które w klasie trzeciej były w lepszej sytuacji materialnej niż rówieśnicy i osiągały lepsze niż przeciętne wyniki w czytaniu.

    Counter-Strike
    To gra wybierana przez chłopców (91 proc.). Grający w nią są zwykle w gorszej sytuacji materialnej, mają słabsze wyniki w pisaniu i czytaniu oraz niższy poziom inteligencji.

    MovieStarPlanet
    To gra, w którą grają prawie wyłącznie dziewczęta (99 proc.). Z grupy rówieśniczej wyróżnia je to, że w trzeciej klasie lepiej pisały.

    World of Tanks
    Tę grę wybierają chłopcy (94 proc.) z lepiej sytuowanych materialnie rodzin, lepiej radzący sobie z matematyką niż rówieśnicy.

    Need For Speed
    Grają w nią chłopcy (96 proc.) w gorszej sytuacji materialnej, czytający słabiej niż rówieśnicy.

    Grand Theft Auto
    Gra wybierana przez chłopców (87 proc.), którzy dużo słabiej radzą sobie z pisaniem, matematyką i czytaniem. Mają też niższy poziom inteligencji.

    Instytut Badań Edukacyjnych badał tę samą grupę uczniów od 2010 r. Wtedy zaczynali trzecią klasę podstawówki, teraz są w gimnazjum. Specjaliści sprawdzali, jak im się wiodło w tym czasie. Próbowali ustalić, czy uzdolnienia i osiągnięcia szkolne wiązały się z tytułami gier, po które sięgali.

    Dodatkowo naukowcy zebrali dane dotyczące sześcio-i siedmiolatków, których zapytali o granie przy okazji badania umiejętności szkolnych jesienią i po roku nauki – na wiosnę

      1. Szmatan

        @bosman_plama

        Hm, nie jestem statystykiem ALE (jakież to polskie 🙂 ), zakładając liczbę dzieci w tym zakresie wieku na powiedzmy 3 miliony* , błąd statystyczny wg. kalkulatora online** wynosi między 1% a 2%. Jak dla mnie to zdecydowanie dobra próba, w odróżnieniu od ‘losowych’ prób 1000 osób na całej populacji uprawnionych do głosowania 😉

        * w 2005 r. w wieku 10-14 lat było ok. 2.5 miliona osób; badanie było prowadzone przez 4 lata więc widełki jako-tako pasują
        ** http://www.naukowiec.org/dobor.html

          1. jarqlo

            @Beti

            Wczoraj mnie upolowali, chociaż walczyłem do końca. W samochodzie zdążyłem zmienić stację na zapowiedzi zapowiedzi, ale pierwszą kulkę dostałem u fryzjera czekając aż mnie krótko opierdoli – 5 sekund reklamujących weekend z WHAM. A później w samochodzie przekręcam kluczyk, włącza się radio … w sam kurwa środek. A tak mi dobrze szło.
            Ale teraz zastanawiam się jak przerobić mapę do L4D żeby grało podczas finałowej walki z bossem 🙂

              1. MusialemToPowiedziec

                @Beti

                Już wrzucam mp3kę… znaczy, err…

                A już bardziej zaspokajając twoje żądze. Jest Franudecis do Garry Moda, więc może ktoś zrobił i do L4D2. Niestety, konwertowanie modeli między grami Source jest (a przynajmniej było, może i to się zmieniło) trochę trudniejsze/żmudniejsze niż w przypadku HL1 (tam wystarczył ten sam szkielet i już 99% roboty było z głowy), więc nie wiem czy by mi się chciało.

                Zwłaszcza, że sam bym nie używał, a to częsty powód dla którego babram się z modami (patrz: moje screenki z PayDay 2… ).

      1. Private_dzban

        @Beti

        Jak ja mam nie rzucić “kurwą” jak mi Revant dwa razy z rządu piłą po żebrach przejeżdża albo modlę się, żeby się na Ciebie w kłeju nie naciąć zaraz po respawnie i pierwsze co widzę to rakieta rozwalająca mnie na kawałki?;) Oczywiście wystrzelona przez Ciebie^^
        Chłopaki zaczęli robić tabelom skrin szoty jak w QL wygrywali z Beti. Fajny patent, szkoda, że jeszcze nie miałem ku temu okazji 😀

    1. komilll

      @jaGrab

      “GTA” ma ograniczenie wiekowe, trzeba być pełnoletnim.
      A całe życie myślałem, że PEGI tylko określa zalecany wiek.

      W sumie nie wiem na jakiej podstawie zrobili te badania. Poza tym nienawidzę psychologii. Wmawianie ludziom, że mają problemy i wyciąganie z nich kasy, ewentualnie pranie mózgu społeczeństwa. Wspaniała nauka.

      1. Revant

        @komilll

        “wmawianie ludziom, że mają problemy i wyciąganie z nich kasy, ewentualnie pranie mózgu społeczeństwa”

        mówisz raczej o psychoanalitykach, psychiatrach, a nie psychologach 😉 psychologia to raczej badanie zachowań ludzi, analiza działania mózgu, a nie leczenie.

            1. komilll

              @Revant

              Mimo wszystko wolę poświęcić swoje zdrowie w ręce lekarza niż w człowiekowi, który ma tytuł naukowy.
              Jestem sceptycznie nastawiony, gdy ktoś mi mówi co jest dobre, a co jest złe lub gdy wyciąga sytuacje z mojego życia i tłumaczy jak one na mnie wpłynęły. Jak ktoś ma schorzenie – leki, jeśli nie, to w czym problem?

              1. slowman

                @komilll

                Psychiatra też musi zdecydować co jest normą, a co nie. Zresztą w klasyfikacjach psychiatrycznych obok np. schizofrenii, jest też miejsce na “inne” 😉 Z drugiej strony psychoterapeuci poznawczo-behawioralni korzystają z tych samych klasyfikacji.

                Nie pytam tu, czy psychiatrzy potrafią odróżnić normę od jej braku 😉
                http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana

                Psycholog to nie psychoterapeuta (chociaż mamy takie prawo, że tym można być bez żadnego dyplomu, ale można zawsze sprawdzić kwalifikacje danej osoby), a sama psychoterapia ma skuteczność porównywalną do farmakoterapii:

                W jednym z nich (Dobson 1989) podsumowującym wyniki ośmiu badań, porównujących efektywność terapii poznawczej ze skutecznością farmakoterapii, wykazano przewagę terapii poznawczej (przeciętny pacjent poddany terapii poznawczej przewyższył uzyskanymi rezultatami 70% pacjentów leczonych farmakologicznie). W dwóch innych przeglądach (Steinbruec i in.,1983; Robinson i in., 1990) stwierdzono, że rezultaty psychoterapii są równe efektom stosowania leków antydepresyjnych. Leki miały przewagę, gdy brano pod uwagę krótki okres czasu. Na podstawie obydwu przeglądów stwierdzono, że w wypadku depresji endogennej leki antydepresyjne miały przewagę nad psychoterapią. Rakowska, “Skuteczność psychoterapii”

                Trzeba też wspomnieć o tym, że farmakoterapia ma wieeeele skutków ubocznych.

              2. komilll

                @slowman

                Fajny eksperyment, dzięki za link.

                Podany przykład odnosi się do depresji? W tym wypadku zgodzę się, że rozmowa jest ważniejsza niż środki farmakologiczne, tylko że wtedy wiedza medyczna jest zbędna. Wystarczy znać ludzką psychikę oraz wiedzieć jak nimi manipulować, a nie musimy operować wiedzą medyczną. Poza tym mam trochę odmienny podgląd na sprawę depresji. Zupełnie czym innym jest człowiek ze schizofrenią, który po lekach może normalnie współżyć w społeczeństwie i choroba nie jest jego winną. Czym innym jest popapraniec, który nie ma pewności siebie i motywacji do życia, którego “lekarze” dumnie okrzykują chorym na depresje. Moim zdaniem częstotliwość tego zjawiska zwiększyła się po upowszechnieniu internetu (sama sieć nie jest zła) oraz przez bezstresowe wychowanie.

              3. Revant

                @komilll

                Czemu od razu popapraniec? takie zachowania były i będą, bo ich przyczyną nie jest internet czy bezstresowe wychowanie, a raczej społeczeństwo, które w przeciągu ostatnich 100 lat zmieniło się tak bardzo, jak nigdy wcześniej. Lekarz, lekarzowi nie równy, zwłaszcza w kraju, w którym wykształcenie wyższe nie jest już prestiżem, a normą – wpływając tym na jakość takiego wykształcenia. Dochodzą też do tego czynniki takie jak firmy farmaceutyczne, których cel jest tylko i wyłącznie zarobek na lekach, a nie leczeniu. Nie skreślajmy więc ludzi, a może tak skreślmy popaprany świat, w którym zyjemy?

              4. komilll

                @Revant

                >Ich przyczyną nie jest internet czy bezstresowe wychowanie, a raczej społeczeństwo
                Ale społeczeństwo jest kształtowane również przez media (Internet) czy poprzez domowe (bezstresowe) wychowanie. Mówiąc o społeczeństwie tylko rozszerza termin, a nie wszystkie zachowania społeczne są złe.
                To ludzie tworzą świat w którym żyjemy, a więc obwiniając świat winisz ludzi.

              5. Revant

                @komilll

                podając internet i wychowanie zaś zbyt zawężasz spektrum wpływu na psychikę człowieka. a ludzie jako ogół nie tworzą świata, w którym żyjemy, a raczej garstka ludzi na szczycie, która podejmuje decyzje za pozostałe miliony. Wiem, illuminati i tak dalej, ale nawet patrząc na pryzmat naszego podwórka – jaki mamy realny wpływ np. na naprawę sytuacji w oświacie, służbie zdrowia, zarobkach? można się wić, nie chodzić na wybory, samemu startować, a i tak tylko wybrańcy będą dopuszczeni.

              6. slowman

                @komilll

                Tak zacytowałem, ale tak naprawdę to przy ciężkiej depresji poziom aktywności osoby jest taki, że można jej tylko dać leki. Ot, taki przykład – po dwóch tygodniach od rozpoczęcia podawania leków zaczyna się uważnie przyglądać osobom w depresji, bo dopiero wtedy mają tyle energii, żeby sobie coś zrobić.

                Zaś jeśli chodzi o schizofrenię – np. behawioralna terapia rodzinna (w skrócie taka terapia poznawczo-behawioralna na całej rodzinie) redukuje liczbę nawrotów schizofrenii.

                Można powiedzieć, że w chorobach psychicznych psychika i fizjologia mogą powodować podatność na pewne zaburzenia, ale wciąż jest potrzebny mechanizm spustowy w postaci odpowiednich warunków w otoczeniu. No i, żeby nie było łatwo, to wszystkie trzy czynniki ze sobą w interakcji.

              7. komilll

                @slowman

                A jakby jej nie robić żarcia ani zakupów to by zdechła? Chciałbym zobaczyć taki eksperyment, gdzie zamykając w mieszkaniu kolesia z głęboką deprechą. Ciekawe czy był się zabił, próbował uciec czy zginął z głodu. Imo to byłby ciekawszy eksperyment.

                Człowiek mimo wszystko jest istotą społeczną i nawet zdrowy człowiek potrzebuje utrzymywać relacje z innymi ludźmi.

              1. Goblin_Wizard

                @Nitek

                Jak się gra w strategie gdzie na raz giną tysiące, albo szczelanki czy H’n’Sy w których giną setki to raczej trudno płakać nad każdym bitem.

                Trochę trudno mi też zrozumieć jak można płakać nad śmiercią własnej postaci. U mnie wywołuje to raczej okrzyk “Nu pagadi!!”

  2. Siemion

    Szczególne wyróżnienie zyskuje w moim sercu Betafield 4, który wprawdzie wyszedł w 2013 roku, ale wydane w 2014 DeeLCe rozwaliły grę naprawdę wielu ludziom. W ramach rozrywki polecam poczytać Answer HQ – jest tych błędów od cholery i jeszcze trochę.

    (Ale jak już działa to nawet gra się znośnie)

  3. urt_sth

    Ja wiem o co chodzi, ale rodzynek jest słowem niejednoznacznym emocjonalnie, ba raczej kojarzonym pozytywnie (stąd określenie rodzynka na osobnika płci męskiej w żeńskim stadzie), co za tym idzie pewien dysonans się pojawia w tekście.

  4. Uziel

    Zbiegłem zdyszany z fejsa bo oczy me przykuło słowo kontrowersje. I już traciłem nadzieję kiedy na końcu: Wasteland 2.

    🙂

    W obronie powyższego gotów jestem polec bo świetnie się bawiłem. Poza tym dobry tekst, świetna skala, tagi i tytuł.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Uziel

      Dziękuję!
      To w ogóle jest dziwna sprawa, bo w ciągu roku miałem wrażenie, że failami stoi, a nie jest jakoś najgorzej. Acz powyższe powstało w oparciu tylko o listing luźnych gadek…. rozliczę się przy okazji i będą Unity honorowe.
      W ogóle zamiast wałacha roku powinniśmy mieć Assassin’s Creed Unity roku ! @maladict

    1. thewhitestar

      @Nitek

      Nowy Binding ma słabą muzykę? Bo poprzedni miał rewelacyjną, dlatego nie dowierzam co przeczytałem właśnie. No i w ogóle jak to 6? Nie grałem wprawdzie, nie interesowałem się, ale pierwowzór był genialny, a autora już z paru produkcji znam i w ciemno stawiałem że to pewniak do miana gry ‘wciągającej jak odkurzacz’.
      Niechże ktoś kumaty coś napisze i rozwieje moje wątpliwości – serio taka kupa wyszła?

  5. Probabilistyk

    Z racji, że zrobiłem sobie przerwę świąteczną od roboty, to mogę robić to co lubię – grać od samego rana (czasy jak na studiach) 😀 i nim się obejrzałem jest 13ta i 100 komci w porannej notce – nie ma szans tego nadrobić/przeczytać 🙁

  6. idomes

    Ależ w weekend wkurwa złapałem, prawie rzucałem padem o ściany. Gram w Darksiders, dobry slasher, wciąga, aż tu nagle jeb! do pulpitu. I tak wywala w czasie walki z jednym mobkiem, z dwoma mobkami, w czasie ładowania mapy i w czasie 5 podejścia do walki z upierdliwym bossem, którego mam na strzała. Ja pierdolę Fallout 3 mi stabilniej działał, aż mnie telepie jak to piszę. Większy masochizm niż granie w Dark Souls.

    1. powazny_sam

      @idomes

      Ha to pechowo. Mi akurat stabilnie działało, żadnych bugów nie doświadczyłem, ale i tak wytrwałem do tego etapu gdzie te wirujące ostrza “spowalniaczem” trzeba potraktować i po ścianach łazić. Ziew już wcześniej był spory ale po tym ostatecznie podziękowałem. Nawet zainstalowałem ponownie później – po upgradzie sprzętu – ale tylko po to żeby się przekonać że faktycznie nie nadajemy z DS na tych samych falach.

Powrót do artykułu