Co jest grane – grzej ten kotlet, czyli Homeworld Remastered

Nitek dnia 19 lutego, 2015 o 9:46    44 

Nie powiem Wam nic nowego o tym, że zewsząd zalewają nas wszelkiej maści remake i przypominajki zaszłych czasów. Jedne sięgają całkiem daleko, jak choćby Monkey Island, inne biorą co pod ręką, na ciebie patrzę The Last of Us i ostatni DmC. Na horyzoncie majaczy statek matka z flotą myśliwców gotowych rzucić się na gwiezdną armadę przeciwnika. I szarpiąc jak Reksio szynkę Homeworld Remastered, dziękuję za trend odświeżania wszystkiego i wszystkich.

2015-02-19_00005

Sięgając wstecz, nigdy nie dane było mi zagrać w Homeworlda. Pierwszego ni drugiego, żadnego. Pamiętam za to jak w Secret Service (być może był to numer 72, gdzie Homeworld uderzał z okładki) wertowałem jego opis wte i wewte, wytwarzając w sobie potrzebę musiszmieć i wzdychając do obrazków zawieszonych na stronach pisemka. Zachwycali się tam, choć oceny nie pamiętam, ale samego Homeworlda, owszem. Nigdy o nim nie zapomniałem.

Stoimy w tym miejscu, piętnaście lat później od premiery w Polsce. Reedycja, trend znienawidzony przez większość, panoszy się w najlepsze zapodając tematy wszelkie. Stare trupy wychodzą z czeluści ku uciesze jednych i wiecznym utyskiwaniu innych. Nie mogę powiedzieć, że mi to pasuje, ale ciężko też nie przyznać się, że nie dokładam do procederu z uśmiechem na ustach, no bo jak inaczej nazwać ponowne zakupy kilku kolekcji “HD” na PS3, czy niedawno odgrzanych dań wydanych na zeszłą generację sprzętu zupełnie z dupy, przez co oczy płakały jak widziały, że mogli poczekać, ale taczki z hajsem nie śpią. Rzecz jasna nie wszystko, tylko to co kiedyś tak mocno ukochałem, a teraz z różnych względów oraz postępującej demencji nie dałoby się odpalić. Poza tym odgrzane danie, spaghetti z patelni na drugi dzień nierówne, jak choćby Hitman HD na PS3, który z pięknym odświeżeniem nie ma nic wspólnego. Więc nie, nie wszystko kupiłem dwa razy. Tymczasem Homeworld.

HomeworldRM 2015-02-18 19-18-02-393

No i jestem, realizuje swoje dziecięce marzenie. Niespiesznie, z odpowiednim namaszczeniem, odkrywam odmienną mechanikę jak cechuje tego RTSa. Skrzętnie dobieram jednostki pod odpowiednie szyki, jednocześnie farmiąc surowce z przelatujących nieopodal asteroid. I fabułę, też śledzę. Dla Homeworlda powrót w tym czasie to dobra sprawa, bo fanatycy zabawy strategicznej w czasie rzeczywistym są obecnie wyposzczonymi wilkami, którzy ostatnio mogli sięgnąć jedynie po, nomen omen, dobre Grey Goo, czy ostatnio od kilku lat pograć w Starcrafta 2. Chcąc nie chcąc, dla starych wyg, jak i dla młodych, to tak jakby nowy gatunek wyrósł na ich oczach. Prawie.

I wygląda to pysznie. Fajnie zrealizowane oświetlenie, możliwość skorzystania z dobrodziejstw nvidii i upchnięcia 4K na monitorach ledwo fullHD i zeskalowaniu HUDa, ładne modele statków, które pewnie dupy Wam nie urwą, ani nie zabiją swą ilością na ekranie, bo żaden z Homeworlda Swarm Test pod Mantle’a, a jednak jest w tym wszystkim piękno i estetytka dobrze źrenicom robiąca. Do tego współgrająca z odświeżoną ścieżką audio, dzięki czemu chórki śpiewać Wam będą przez lwią część rozgrywki. Przynajmniej w pierwszej części, bo smakuje pakiet (2 nowe Home’y i kolekcja 2 starych) zabawy powoli.

Bo leszczem jestem i powtarzałem drugą misję trzy godziny, aż się nauczyłem co i jak. I z kamerą mam problem. Bawię się przednio, nawet tylko patrząc na toczący się bój w bezkresie przestrzeni.

HomeworldRM 2015-02-18 22-12-58-851

Z Homeworldem jeszcze się spotkamy, pewnie i w formie wideo, i pewnie czegoś jeszcze. RePremiera za rogiem, 25 lutego, zabawa jest przednia, fani starocia jak i nie znający tematu, a chcący spróbować swoich sił w dziedzinie, powinni zacierać ręce.

Dziękuję za trend wytaczania kotletów, które bez zabawy w pierdylion modów po prostu działają. Owszem, serce się kraje, kiedy widzi się co nowsze zapowiedzi odświeżeń, ale nie każdy ma korbę w anusie i gra we wszystko, więc teraz będzie mu dane. Dany był mi Homeworld, ostatnio GOG wypuścił świetny Toonstruck z Christopherem “wielkim Szkotem” Lloydem, czekam więc na Black Dahlie. Choć bez Hoppera będzie ciężko, ale wersję gogową biorę od kopa. I parę innych musiszmieciów z którymi nigdy nie skrzyżowałem promienia.

Tymczasem mamy czwartek. Przypominam o dzisiejszej obecności na wieczornym streamie, gdzie zombie mają wydropić steam klucz do Dying Light, o konkursie po trochu plastycznym, gdzie również czeka na Was Dying Light. No i w Better Call Saul jest

Spoiler! Pokaż
, a serial jest świetny. I zabawna sytuacja. Gram.pl krytykuje CDA za krytykę Gamezilli, bo skrytykowali downgrade Wiedźmina 3. TUTAJ. Ale spoko. Wiedźmina też mają w zwyczaju odświeżać.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



44 myśli nt. „Co jest grane – grzej ten kotlet, czyli Homeworld Remastered

  1. MusialemToPowiedziec

    Dobry Remaster nie jest zły.
    A zły Remaster to taki, co ma zapowiedź zanim jeszcze wyjdzie wersja GOTY/Complete/Whatever “podstawki”.

    Ubisoft to musi sobie w brodę pluć, że wydali Watch_Dogs na current-geny od razu. Jakby wydali tylko na last-gena, to teraz byśmy mieli filmiki z “Glorious Curren Gen Remaster”.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @MusialemToPowiedziec

      To byłoby dobre wyjście. Dziwne, że się nie zdecydowali, choć wtedy od razu wyszłoby na jaw, że nie jest tak fajosko z grafiką. Z drugiej strony, zrobili to z The Crew i tam były głosy tylko, że nie nex genowo jest. No nie, bo zaraz przed premierą okazało się, że wydadzą to na x360 chyba.
      I wyszli z tego z twarzą, bo wcześniej miało być tylko na nowe tostery. Wtedy by ich wychłostano porami.

      1. MusialemToPowiedziec

        @Nitek

        Bo z jednej strony WuDe miało sprzedawać current-geny, a z drugiej wciąż myślano, że gracze to nie kompletni debile, nie będą kupować tej samej gry rok później za $60.
        Ale gracze udowodnili, że co jak co, ale bez wazeliny lubią, oj lubią…

        Ciekawe, czy Activision pójdzie na całość i wyda CoD MW1 ze znaczkiem HD jako nową cześć CoDa za rok. To by była jazda, zwłaszcza jak by gra zebrała znowu same 10/10 😛
        Choć nie, MW1 chyba jeszcze nie miało map-packów, więc nie mieliby z czego Season Passa zrobić…

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @MusialemToPowiedziec

          Była jedna paczka – dodawała Chinatown czyli przemodelowane na współczesność Carentain z COD2 – już wtedy recyklowali, tylko nikt nie zwrócił uwagi.

          tyle, że trzeba wziąć pod uwagę, że rynek trochę się zmienił. Jakieś tam wyniki czy badania mówią, że gro osób, które zakupiło ps4 nie miało wcześniej ps3 – poletko na pees trójkowe kotlety, a tych jest i tak mało, dochodzi nowe pokolenie i osoby, które nie kupują gier na potęgę, więc a nuż kupią coś teraz.
          No i ten rozkrok technologiczny jaki był w przedłużanej niczym penis, poprzedniej generacji.

              1. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @MusialemToPowiedziec

                Na PC, na konsole trzeba było hajsować. Nie do końca wiem jak to było, bo w CODy zarzynałem na multi dopiero od World at War. Tu zrobił się rozdźwięk, bo za mapki płaciłem, kiedy na pc dochodziły za darmo. MW1 kupiłem dopiero jakiś czas później, też na ps3 i musiałem map pack dokupić.
                Początek analnego stosunku na linii wydawcy-gracze należy się dopatrywać zatem od COD konsolowego.

  2. walec

    No fajny ten Homeworld był, ale mnie przerósł z tego co pamiętam dość szybko. Trzecia czy czwarta misja były dla mnie nie do przeskoczenia, za dużo wszystkiego się zrobiło i za bardzo 3D.
    Teraz jestem stary i ogarniam już tylko turówki więc to nie dla mnie.
    Ale jak ktoś ma zdrowie do tego to polecam i zazdroszczę bo dobra zabawa.

  3. Probabilistyk

    Remastery to dobra rzecz! Osoby, które są za młode lub z innej przyczyny nie miały okazji zagrać w grę “w swoim” czasie, mają drugą szansę by po nią sięgnąć. Dinozaury, które wszystko pamiętają mogą ją zignorować lub jeśli pamięć szwankuje – odświeżyć wspomnienia. Jedyny warunek – remaster musi być solidnie wykonany.

  4. lemon

    Dawno temu (a i tak dobrych parę lat po premierze) ograłem ze smakiem Cataclysm. Potem przysiadłem do H2, ale dość szybko odpadłem, chyba odstraszył mnie poziom trudności (coś nie wychodziło i nie wiedziałem dlaczego). Na jedynkę nie nabrałem ochoty. A potem pojawił się Nexus Jupiter Incident i już nic nie było takie samo.

  5. Bleszczynski

    Ja podobnie Homeworldy przegapiłem, choć zawsze chciałem zagrać.

    @Nitek – pytanko: jak się sprawdza interfejs? Bo czytałem komentarze, że dziś jest już tak archaiczny, że mimo odświeżonej grafy praktycznie uniemożliwia przyjemną grę. No i jak poziom trudności – faktycznie tak trudno?

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Bleszczynski

      Z interfejsu jest najgorsze przesuwanie kamery na strzałkach. W ogóle ciężko mi ogarnąć kamerę.

      Co do reszty to nie odczułem jakoś specjalnie. Z prawej masz szybkie paski odwołujące się do badań i budowy, z lewej właściwie tylko zarządzanie jednostkami, ich formacjami. I w prawym dolnym rogu menu jednostek, bo mają tam skille specjalne, które zresztą odpowiednio się przypisują pod prawy pośladek myszki.

      Dodatkowo trzymając shift i wydając komendę rozwija się menu z tymi wszystkimi rozkazami – jako alternatywa.

      Poza tym wchodzi w grę mapa poglądowa przypisana pod spacją na galaktykę gdzie można szybko motać rozkazami i trzymając lewy pośladek myszy ustawiasz wysokość na której latają statki, co ma przełożenie taktyczne.

      Wszystko da się ogarnąć, archaizm nie jest odczuwalny. Kamera jest problemem, ale w tym przypadku, problem może siedzieć przed monitorem.

      Przed premierą ogarnę Luźne, więc zobaczysz. Taki jest plan przynajmniej.

  6. Goblin_Wizard

    Zastanawia mnie czy to taki rasowy RTS w którym zaczynasz od rozbudowy bazy, wydobycia surowców i produkujesz jednostki w dowolnych ilościach, czy też jak dochodzi do bitwy to masz tylko to z czym przyleciałeś i przeciwnik też? Czy taktyczne bitwy są oddzielone od mapy strategicznej jak chociażby w Total War’ach czy też kampania to tylko seria misji?

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @Goblin_Wizard

      Nie ma rozbudowy statku matki, przynajmniej tyle co grałem, a ciosam od początku. Jednakowoż, żeby przeprowadzać badania trzeba mieć statek badawczy. Żeby mieć farmę surowców zaraz przy pasie asteroid, musisz mieć statek do którego zbieracze będa cumować, taki odpowiednik powiedzmy magazynu z Anno.
      Niby rozbudowy bazy jako takiej nie ma, ale zaszyto to trochę w dobór jednostek.
      Jednostki można dokupować ze statki matki, a poszczególne z nich przechodzą do kolejnej misji, co dotyczy także hajsu w portmonetce. Można doprowadzić do sytuacji kiedy misje, owszem, przejdziesz, ale następną zaczniesz z zerowymi kredytkami i kilkoma najsłabszymi jednostkami. A wróg czuwa.
      Ale są sejwy.
      Nie ma oddzielonych mapek. Kampania to ciąg misji powiązanych nawet ciekawą fabułą rozwijanej w scenkach pomiędzy misjami, ale także ciągniętej zdarzeniami na misjach. I jest fajnie. Nie wiem ile było w Homeworldzie misji, ale acziwki jakie widziałem mówią co najmniej o szesnastu. W tylko pierwszym HW.

Powrót do artykułu