Co jest grane – gorączka nocy w muzeum

Nitek dnia 19 maja, 2014 o 8:30    48 

Stare komputery, starymi komputerami. Był Oculus Rift!

Miejsce zdarzeń: Muzeum Historii Komputerów i Informatyki w Katowicach.

Wyczekawszy do tej zabawki zasiadłem wygodnie na krześle typu zwykłego. Udostępniony Oculus zawierał jedynie około minutowe demko w którym siedzieliśmy potulnie w wagoniku kolejki górskiej. Nic specjalnie widowiskowego. To siadam. Zaraz po synu true_mayoneza, który poświęcił te dwie godziny i także zjechał na Wieczór Suchara. W wydaniu familijnym toteż pozdrawiam wszystkich serdecznie. Dostałem po dupie w Mortala na Sedze Genesis od syna to i kajać się muszę. Na szczęście z mojej strony wystarczył leciwy Alley Cat na PC XT. Jezu, jaka frajda w ogóle. Wracając do Oculusa, siedzę w tym wagoniku. Rozdzielczość obrazu niczym w pierwszych projektach na leciwym Playstation. Mocno obciachowa pokazówa, choć śmigało się dobrze. Bez jakiś przewrotnych akrobacji z mojej strony na samym krześle, bo ludzi dużo to trzeba sztamę trzymać. Niemniej jednak wczuwka podczas rozgrywki chyba w cokolwiek musi  być niesamowita, bo człowiek faktycznie jest w stanie zatracić się w wykreowanym przedstawieniu całkowicie. W dużej mierze przez wyśmienity czas reakcji generowanego obrazu na nasze ruchy. I żadne tam skriny, to trzeba włożyć na oczy. Nic tego nie odda jak doświadczenie źrenicami.

A potem gogle w dół i tu już srogo. Lekko poprzestawiało błędnik to i człowiek nie może się odnaleźć. Zaledwie po minucie, co dopiero po dłuższej sesji. Zabawka całkiem fajna, ciekaw jestem co tam finalnie wymodzą. Co do samej Nocy Muzeów to tak se. Fajnie, bo wszystko odpalone, można pograć, chmara ludzi, ale żeby się coś dowiedzieć o Odrze czy innych dziwnych sprzętach to słabo. Polecam, tak jak kiedyś, wyskok indywidualny, najlepiej z Krzyśkiem. Wtedy magia jest dwa razy większa.

Był jeszcze OBRUM z symulatorem rozkładania mostu i helikoptera. Tego drugiego nie widziałem, bo spaliła im się karta graficzna. O ironio. Ustawili także strzelnicę z jakimś karabinem, co waży tyle co prawdziwy, z jakąś planszą przywodzącą na myśl Rambo. To spasowałem oczekiwanie w kolejce. Pani też poopowiadała o “polskim America’s Army”. Ma być tworzone zupełnie od podstaw, choć śmiem przypuszczać, że nie wiedziała, iż pytam o jakiś engine np. Model bojowego mostu zrealizowany był fest ładnie za to otoczenie było już takie. Produkcja może być zatem albo dobra, albo całkowicie zimna.

Ed. był także projekt Oculusa polskiego, ale na smartfonie. Nie bardzo wiem jak działało, bo gadżetu nie ubrałem. Na bazie gogli czyli zamiast ekranu był po prostu smartfon, a chodziło się patrząc. I strzelało do zombiech. Projekt w powijakach, dopiero szukają sponsora. Być może wyskoczy na wspieram.to

Rift Coaster, możecie obejrzeć tutaj. Zaczyna się gdzieś od 0:20

A poza tym to dokończyłem serial Psych, które dobrze, że dobiegł końca. Z drugiej strony nie znoszę ostatnich odcinków końcowych, bo to niemożebne ciskacze łez. Jakbyś żegnał wieloletnich przyjaciół, jakikolwiek by serial nie był. Dałem radę. Giereczkowo z doskoku. Trochę tego, trochę tamtego. Szybko jednak uzależnił mnie od siebie Ascendant – inkarnacja Rogue Legacy w przyjemnej oprawie. Wstępna diagnoza – wyborne, mimo że bossowie traktują mnie jak szmatę. No i realizowałem projekt poboczony. To będzie ostry tydzień. Ktoś oglądał Godzille już?

STOP! Jest poniedziałek, weź to.

 Facts1

Aha, wydali remake starej gry The Goonies. Za friko. Stąd.

Nie wymyślono nigdy nic lepszego. Filmu ani roztańczonej galarety.

Dodaj komentarz



48 myśli nt. „Co jest grane – gorączka nocy w muzeum

  1. bosman_plama

    Ja pojechałem pozwiedzać schrony pod Nową Hutą, ale okazało się, że trzeba było na to robić wcześniej zapisy. A jak się nie robiło, to trzeba było stać i czekać parę godzin z nadzieją, że może ktoś zapisany nie przyjdzie.
    No to poszedłem na piwo.

      1. idomes

        @Nitek

        Może Bosman wierzy, że pióro silniejsze niż m…aczeta?

        ed.
        Anyway, w weekend lekko growy repertuar zmieniłem,
        Dont’t Starve – fantastyczna, wciągająca gra, 3 podejścia, 7-8 dzień to bariera nie do przejścia póki co.
        Eye: Divine Cybermancy – gęsty klimat, fajne inspiracje, zaczęło się obiecująco.
        Counter-Strike GO – już zdążyłem zapomnieć, że przestałem w to grać bo community jest jednym z najbardziej bucowatych z jakim się zetknąłem.

              1. Mindestens

                @aihS

                Jak się wprowadzałem do Łodzi zaczynając studia, to mi powiedziano, żebym zapomniał o Widzewie, Retkini, Bałutach, Polesiu i okolicy dworca Żabieniec, “bo tam zabijają takich jak ty” :D.

                Enyłej – siostra, która mieszkała jakiś czas na Nowej Hucie, twierdziła, że w stosunku co tam teraz jest, obiegowe zdanie krążące na temat jest przesadzone. Za to pamiętam swoje “Kurwa mać” jak mieszkała na Kurdwanowie i trzy lata temu, gdy było głośno w mediach, że gościa wyciągnięto z auta i zasiekano maczetami, kiedy uświadomiłem sobie z telewizji z pierwszej widzianej relacji, że to pod jej blokiem.

      2. bosman_plama

        @Nitek

        To stare coś. Nową Hutę budowano nie tylko jako miasto robotnicze, ale też jako miasto atomowe. Atomowe w tym rozumieniu, że miało przetrwać wybuch bomby atomowej i odprowadzać energię wyzwoloną tym wybuchem od kombinatu, który przydawał się do produkcji czołgów i był obiektem o znacznej wartości dla ustroju, którego głównym towarem eksportowym była wojna.

        W związku z tym pod budynkami tzw. Starej Nowej Huty znajdują się zaniedbane już dziś schrony przeciwatomowe. jeden z ich był udostępniony podczas nocy muzeów.

          1. bosman_plama

            @Nitek

            Z ulicy się nie da. Może jak uruchomią znowu muzeum w dawnym kinie (pod którym był ten udostępniony do zwiedzania schron), będzie można tam sobie połazić. Ale tak, to nic z tego.

            Chyba, że masz dziadka albo wujka w którymś z domów ze schronami. Tyle, że one później były strasznie zaniedbane, służyły np. za graciarnie itp. Np. w schronie atomowym pod moim liceum (bo miało, choć zbudowano je nie w Nowej Hucie, ale zupełnie innej części miasta) gromadzone były wszystkie zniszczone w historii szkoły meble:D.

            1. Nitek Autor tekstu De Kuń

              @bosman_plama

              Ciekawa sprawa.
              Zaintrygowany zguglowałem Jaworzno. Też mamy schrony, choć nie jak głosiły legendy pod największym kościołem o wieży widzianej z kosmosu. Intrygujące. Tyle razy tam byłem i nigdy nie wiedziałem, że koło dworca PKP jest schron. Fest.
              Okazuje się, że nawet jest tego. Człowiek miasta swojego w ogóle nie zna.
              http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=40&t=3171

            2. urt_sth

              @bosman_plama

              To w W-wie w budownictwie powojennym sieci połączonych schronów są standardem, co ciekawe w latach 80-tych były tam jeszcze elementy wyposażenia, np maski oraz były osoby mające za zadanie to kontrolować i uzupełniać.
              Nie muszę mówić, że w.w. elementy były łakomym kąskiem dla zdolnej dzieciarni i młodzieży.

              1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

                @urt_sth

                Pamiętam nawet w niektórych budynkach namalowane takie wielkie białe strzałki skierowane w dół z napisem “do schronu” 😀 W latach 80 które jako tako pamiętam jednak już się nie urządzało ćwiczeń z ewakuacji. Te schrony to chyba lata 50/60 głównie, później ze względu na jako takie uspokojenie stosunków na linii NATO-UW i świadomość atomowego odwetu po obu stronach temat schronów zszedł na dalszy plan.
                Zresztą linia Wisły i tak byłaby dokładnie zbombardowana z obu stron więc te schrony to pewnie psu na budę by się zdały.
                A zielona torba po gazmasce była hitem szkolnej mody w kategorii “akcesoria męskie” 😀
                Nigdy nie miałem 🙁

              2. urt_sth

                @brum75

                Pisałem – budownictwo powojenne, natomiast w latach 80-tych nadal były “etaty” (być może była to funkcja społeczna) osób odpowiedzialnych za stan i wyposażenie tych schronów.
                Zwykle były zamykane na kłódki lub inne podobne wynalazki, co w przypadku realnego zagrożenia i przy jednoczesnym braku ćwiczeń odniosło by nieciekawy skutek.

  2. Marcin O

    Oculus srulus, Ja wczoraj z racji powolnego wkraczania w kryzys wieku średniego zafundowałem sobie lot szybowcem.
    I żaden kurna wirtualny hełm nie zastąpi rzeczywistego przeżycia startu z wyciągarką, wznoszenia w prądzie powietrza i lotu z turbulencjami.
    I błędnik to dopiero fiksował po takim czymś. Pawia nie puściłem ze względu na dzieci, przecież Ojciec to twardziel musi być a nie miękka buła.
    Grać nie grałem bo czekam na Wolfa 😛

  3. mr_geo

    Po Nocy Muzeów mam syndrom “teściowa spada w przepaść w twoim nowym Bentleyu” czyli tzw. mieszane uczucia.
    1. Ludzie z mojego macierzystego Zakładu na mojej Alma Mater poprosili czy bym nie wsparł ich materiałami geologiczno-geofizycznymi i moją skromną osobą do ekspozycji na jedną z powiązanych imprez, bo oni od 5 lat nie mają nic nowego, a w kółko to samo pokazywać jakoś tak głupio. No z jednej strony spoko, czemu nie, nic mi od tego nie ubędzie, ale z drugiej taka prośba wiele mówi o poziomie i tempie rozwoju kierunku podobno perspektywicznego i hołubionego przez Ministerstwa, Senat i różne Waaaadze Uniwersyteckie i itp…

    2. Na samych pokazach zaskakująco dużo oglądających, dorosłych z dzieciakami, chociaż miejsce trochę na uboczu i pora późnopopołudniowo-wieczorna. To fajnie, ludziki się interesują, popularyzacja nauki i takie tam. Co mniej fajne to podejście sporej części tych dorosłych. Dzieciak widzi coś co go interesuje, pyta tatusia/mamusi “co to jest?” i odpowiedź “nie wiem, chodźmy dalej”. Kompletne zlewanie ciekawości dzieciaka – ani sami nie zapytają ani dziecka do tego nie zachęcą. Do tego jak dziecko wykaże inicjatywe i samo chce się czegoś dowiedzieć to strofowanie dzieciaka przez rodzica że zadaje “niemądre” pytania – no ja p…, skąd 7-10 latek ma się znać na geofizyce i pytać “mądrze”?!?

    3. Większość młodzieży gimnazjalno-licealnej na poziomie właściwie nieróżniącym się od tych 7-10 latków. Jezu, czy oni już niczego poza religią i PODSTAWAMI języków (polskiego i angielskiego) w szkołach nie uczą?!

    4. Sytuacje ratują jednostki (w tym i płci żeńskiej) które potrafią nawet mnie, praktyka z *.*nasto letnim doświadczeniem teoretycznym i praktycznym w branży zaskoczyć wiedzą i wiadomościami. Miłe to 🙂

    W sumie: potencjał w Narodzie jest i takie imprezy są fajne i potrzebne, ale leży i kwiczy tzw. “praca u podstaw” i uczenie młodzieży i DOROSŁYCH jak się UCZYĆ…

    1. urt_sth

      @mr_geo

      Nie za bardzo różnię się od tych rodziców, to znaczy tyle że mówię, nie wiem, szukam opisów (jeżeli już mówimy o kryształach) i co najwyżej ciągnę obok (w sposób spontaniczny) – “Patrz Tam!”.
      Z drugiej strony jak już coś kojarzę i jednocześnie sam chcę wiedzieć to szukam obsługi/mądrofon jest w użyciu. Co do nocy muzeów – kiedyś instytut lotnictwa był stałym elementem ale tłumy takie na tych nocach, że spasowałem.

      Maratonów nigdy nie urządzam po muzeach bo to strata czasu, a pies pogrzebany jest również w chęci zobaczenia jak najwięcej, zamiast spokojnie przygotować się do wizyty w jednym z rozplanowaniem zwiedzania i łyknięciem (oprócz wody ognistej na odwagę) odrobiny wiedzy teoretycznej z zakresu planowanego muzeum (zwykle nie ma z tym problemu na stronach placówek).

      W przypadku “pikników” dla mnie jest to niewykonalne, bo zakresu nie ogarniam, tłum taki i ilość stoisk, że kończy się chaotycznym zaglądaniem to tu, to tam.

      AD.4 w przypadku kryształów, czy kamieni szlachetnych to chyba każdego mężczyznę płeć piękna potrafi zaskoczyć 😉

  4. true_mayonez

    Oculus taki se, ta polska apka na telefon była ciekawsza. Żałuję, że nie wypytałem organizatorów o szczegóły bo działało dość fajnie. Rozdziałka była znacznie lepsza moim zdaniem niż na oculusie i większa funkcjonalność też. Oculus daje tylko obraz, a telefon był od razu kontrolerem. Gierka w nim polegała na polowaniu na tłuste zombiaki . Celowało się głową. Znaczy obracając głowę ‘w stronę’ celu. wystarczyło na chwilę utrzymać celownik na potworze i dostawał serię. Fajne. Młody aż kwiczał jak go zombiaki z tylca zaszły 😀 Miałem wcześniej napisać wrażenia i zdjęcia nawet zrobiłem, ale nie dałem rady….

Powrót do artykułu