Co jest grane – gadaliśmy i nic nie wybuchało

Nitek dnia 30 listopada, 2015 o 10:59    70 

I tak, w oczekiwaniu na… Nie, stoimy na schyłku roku 2015 i właściwie w nim oczekiwanie na jakiekolwiek głośne tytuły dobiegło końca. Dobra, zostały jeszcze dwie premiery z których na jedną jestem zimna ryba, na drugą trochę mniej.

Mowa oczywiście o duo Rainbow Six Siege (premiera jutro – 1 grudnia) oraz Just Cause 3 (też jutro) i jak nietrudno (raczej) się domyślić, jeśli miałbym wybierać z tych dwóch, coś w co chciałbym pograć, będą to przygody Rico. W dwójce spędziłem masę czasu, z doskoku, ciurkiem, na chwilę, w signlu, w multi, na konsoli, na pececie, nigdy nie docierając do końca wątku fabularnego. Nie szkodzi. Widziałem wyspę z Lostów, którego nigdy nie oglądałem, wysadziłem niejedno i wściubiałem nos wszędzie gdzie nie powinienem, chłonąc graficzkę pierwsza klasa, robiąc szpagaty na pojazdach, akceptując dobro jakie Just Cause 2 mi wepchnęło do gardła. Dlatego czekam, bo i teraz pewnie sobie tam pojeżdżę, coś postrtzelam, nigdy nie przejdę, a i tak będę mówił, że jest super. We wtorek wieczorem (od ~22:00) do pooglądania wieczorem na streamie.

Rainbow Six zaś, nie budzi zbyt wiele emocji we mnie, poza szczerym meh. Nie dlatego, że otwarta beta nie wypaliła, bo błędy. Dlatego, że zagrałem i nijak mnie do siebie gra nie zachęciła. Pomijam fakt, że gdzieś tam padłem trupem parę razy i generalnie grindowałem na failu, ale jakoś tak… nie. Podobnie, choć nie do końca tak samo, jestem chłodny w stosunku do Battlefronta, gdzie robią ze mnie laserowe sito, wszystkim laserowym co trzymają w rękach. Also odrzuciło mnie wczoraj, kiedy biegłem kanionami i na twarz respili mi szturmowcy, przekręcając licznik moich śmierci na dwucyfrowy. Już okej, że jadą mnie jak szmatą po błocie, ale czegoś takiego nie zniesę. A chciałbym, bo jeśli chodzi o klimat to Battlefront kręci kisiel samą oprawą, jednocześnie upuszczając Moc z innych frontów. Póki co to Call of Duty Black Ops 3 pozostaje moim tegorocznym sezonowym shooterkiem.

Keep Talking and Nobody Explodes , ku uciesze gawiedzi, wróciło do łask. W nietypowym wydaniu, bo po stwierdzeniu, że moi ekspeerci są mózgiem operacji tak naprawdę, a ja tylko mięśniem, usłyszałem od Bei, że ona nie da rady?! Potrzymaj i siadła i bawić się zaczęła. Zakreślamy w kalendarzu ten dzień jako ten, w którym poszła spać o pierwszej, bo grała w grę. Muszę przyznać, że szło ekipie całkiem nieźle, a i Wy możecie sprawdzić czy Bea odważyła się podnieść challenge i wszamać chili. Przyznać muszę, że nie sądziłem, że tak łatwo pójdzie, a już w ogóle, że wiecie. Kobieta, gry, co się tutaj dzieje!

Keep Singing and Nobody ExplodesNie wiedziałem, że Revant śpiewał wczoraj Krawczyka :O i PeteScorpion też trochę!

Posted by Nitek on 28 listopada 2015

Pulse zaś to jeden z tematów jaki nawinąłem na rolkę niedzielnej projekcji na streamie, w ramach Indyczej Niedzieli, gdzie wszystko jest możliwe. Mocno abstrakcyjny temat, gdzie wcielamy się w rolę niewidomej dziewczynki, odtwarzającej otoczenie na podstawie tego co słyszy. Moc kwasu wylewa się z każdego kąta, bo o ile pierwszy poziom to czysta eksploracja, tak już w drugim napotykamy sympatyczne króliki, tak bardzo potrzebne do rozwiązania zagadek na jakie wpadamy po drodze. Do tego jeśli w okół Was zalega cisza, wystarczy królikiem cisnąć gdzieś w przód, by ten paszczowo zasygnalizował jak bardzo mu się to nie podobało, dzięki czemu kolejne metry terenu zostaną przed nami nakreślone. Pulse wizualnie wypala oczy przez feerie barw jakimi atakuje od grającego, a i pod względem rozgrywki odrywa się ewidentnie od tego co serwują nam pykadła na co dzień. Ciekawy projekt, pół-symulator chodzenia, bo i później wprowadzają jakieś maszkary i świecie ciemności przyjdzie nam się zakradać. Doświadczenie fajne, ale niepokój budzi acziwek za skończenie gry w czasie poniżej 30 minut, co jest czasem trochę od czapy, zwłaszcza kiedy zestawić go z piętnastoma jurkami. Warto było jednak wejść w ten świat dla jego oryginalności, do czego zachęcam. Nie, nie dostałem tego acziwka.

A tak poza tym to grało się w insze rzeczy, ale to już inna historia.

 

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



70 myśli nt. „Co jest grane – gadaliśmy i nic nie wybuchało

  1. Beti

    W końcu zaczęłam Alien: Isolation. Nie muszę pisać, że serce podchodzi do gardła razem z włączeniem gry 😉 Ale prę na przód dzielnie 🙂 Chociaż raczej parłam, bo TOTALNIE zakochałam się w Ori and The Blind Forest (i Alien poszedł w odstawkę). Gra całkowicie pochłonęła mnie *_* Wczoraj przed 40 minut starałam się zrobić jeden skok. Ani trochę nie zniechęciłam się hehe

        1. bosman_plama

          @Nitek

          OoooooooooooooooOOOoooochhchchchchchcch….

          To znaczy, teraz to już nie wiem. Miesiąc temu byłaby to lektura obowiązkowa.
          Skrótowo: Bruce Campbell, aktor filmów klasy Ż, przyjeżdża do małego miasteczka na spotkanie z fanami i długo nie chce uwierzyć, że ci naiwniacy naprawdę wezwali pogromcę duchów, a potwory i masakrowani seryjnie ludzie to nie cosplay na jego cześć:).

      1. furry

        @Fantus

        Trudno powiedzieć… Latem byliśmy na “Sekretach” z córką w kinie, miała 6 lat. Teraz oglądał też młody, ma 3 lata, nie zasnął, nie bał się, no ale on też jest wybitnie inteligentny po tacie. W zasadzie jest tylko jedna “straszna” scena, może dwie, poza tym fabuła nie jest skomplikowana, ale jest trochę rzeczy niedopowiedzianych, więc nie wiem ile z filmu zrozumiał. Filmowo jest na etapie “Totoro” i “Krainy lodu” 😉

        Możesz rzucić okiem tu: https://www.commonsensemedia.org/movie-reviews/song-of-the-sea
        – na liście “What parents need to know” są w dymkach szczegółowe opisy.

          1. Croldin

            @Wyspa

            Jak na razie naprawdę nie mam na co narzekać, to co czytałem do tej pory o pracy w Empiku – zrzucanie się na produkt przy kasie (to o czym pisze aihs niżej) okazało się bzdurą, z ekspozycją nie ma żadnych kłopotów. Jest sporo latania, klienci bywają upierdliwi, ale hello ;), nie jest to obóz pracy.

            @bosman_plama, w jednym z warszawskich

  2. larkson

    Rainbow Six Siege dla mnie jest spoko, bo promuje myślenie oraz granie w zespole. To oznacza, że gra ma tą samą przypadłość co Left 4 Dead czy Szczury, czyli granie z randomami to rzeźnia. Ale rozwalić kogoś z piętra wyżej przez rozwaloną właśnie podłogę… miodzio. I działa bardzo dobrze jeśli chodzi o rzeczy klatkowo-stabilnościowe.

    A teraz sobie gram w rzeczy zdobyte na Steamie. Metal Gear Rising, którego grałem wcześniej, ale spiraconego, teraz bawię się równie dobrze na padzie i telewizorze. Elite Dangerous, w którym utknąłem w środku kosmosu bez paliwa, chwała twórcom za self destruct. Zaś Shadow Warrior czeka na swoją kolej.

    Pograłem i przeszedłem też Fallout 4. Kurna nienawidzę tej gry, nie chce mi się już rozpisywać, więc powiem tylko, że jeszcze żadne RPG mnie tak nie zbrukało.

      1. larkson

        @Nitek

        Poprzednia beta też dobrze działała, gorzej już było z sieciowymi sprawami. Teraz działają o wiele lepiej, ale nadal zdarzy się, że gra się zatrzyma gdzieś przy dołączaniu. Gra spoko, ale do sklepu po nią lecieć nie będę, tak dobrze to nie ma Ubisofcie.

        Nie no, F4 jest super, tylko ja się nie znam 😉

    1. MusialemToPowiedziec

      @larkson

      Słyszałem plotkę, która jeżeli prawdziwa może bardzo “uradować” fanów shooterów – serwery Siege’a mają 15 ticków (czyli synchronizacja 15 razy w ciągu sekundy).

      Niskie server-tick były jednym z głównych powodów problemów hit-regów w Battlefieldach.

    2. aihS Webmajster

      @larkson

      chwała twórcom za self destruct

      Chwała. W czasach bety była sobie opcja distress beacon, ale usunęli bo ludki nadużywały pomimo chyba dziesięciokrotnej przebitki na cenie paliwa. Generalnie cena paliwa w E:D jest sporo za niska z punktu widzenia gejpleju choć wiarygodna z punktu widzenia świata.

      Jeżeli nie jesteś zafiksowany na punkcie gry solo to polecam organizację Fuel Rats – ratują takich maruderów z opresji 🙂

      1. aihS Webmajster

        @Goblin_Wizard

        Cebula Budget Build 1.0

        G3258, póki co stock (ed: już @4.0, testujemy), a planuję co najmniej @4.0-4.2 jak nie da rady to całość i tak jest pomyślana pod i3 4170 kiedyś
        H81M-P33 (H nie Z bo patrz wyżej)
        8GB DDR3
        2 x SSD (HyperX 3K 120GB + HyperX Fury 240GB)
        R7 260X 1GB GDDR5 (nvidii kasy nie dam bo nie)
        Chieftec 400W
        SilentiumPC BT-S30 mATX

        Zanim ktoś się popuka w głowę to muszę zaznaczyć, że wszystko jest nowiusieńkie, a koszt całości to całe 739 zł. HATSZ!

          1. Goblin_Wizard

            @furry

            Też chciałem właśnie zapytać: Komu to zginęło? 😉

            @aihS
            No, ale tak patrząc na zestaw to tylko grafika słaba się wydaje. Przez te 1GB w większości co nowszych gier trzeba będzie jechać na średnio-niskich ustawieniach bo nie pomieści tekstur. A, i zasiłka powiedziałbym na styk. Tzn. przy tej karcie powinna być ok. ale jak byś chciał w przyszłości zmienić na coś wydajniejszego to zasilacz też będzie do wymiany. Ja mam w tej chwili 500W i starego radka 7950 i też mam na styk. Na płytach głównych i zasilaczach nie należy nigdy oszczędzać.

            1. lemon

              @aihS

              To taki jak u mnie. 🙂 Jeszcze mnie nie zawiódł, ale po paru latach dzieje się coś dziwnego (może jednak zawiódł). Właściwie to nie wiem, czy to przez zasilacz, czy mobo. Mianowicie po przełączeniu włącznika na zasilaczu muszę kilka minut odczekać, zanim będę mógł włączyć kompa. Dioda na płycie zapala się od razu, ale power button na obudowie działa dopiero, kiedy zobaczę świecącą diodę w myszce. Poza tym przestała działać hibernacja w Win7 (po uśpieniu nie potrafi się obudzić), niekiedy też przy zwykłym restarcie się wyłącza i przez kilka godzin nie można go uruchomić. Jestem zbyt leniwy, żeby poszukać innego zasilacza i sprawdzić, albo kupować nową płytę i wszystko przekładać. Pytałem w paru miejscach, szukałem w sieci, ale nie znalazłem nikogo z podobnym problemem.

              1. lemon

                @furry

                Nic się nie powylewało, ale muszę sprawdzić, czy się nie wybrzuszyły. Stówka to akurat na nową/używaną płytę będzie, chyba że zająłbyś się ewentualną wymianą kondensatorów. 🙂

                Edit: kondensatory wyglądają jak nowe. Tym samym chyba wracam do punktu wyjścia.

            2. Goblin_Wizard

              @aihS

              Miałem taki, ale mi padł (nie pamiętam czy z “8” na końcu). Oczywiście powodem tego mogły być moje zapędy do podkręcania, ale fakt faktem żył tylko 3 lata. Znajomy mi go niby zreperował, ale później od czasu do czasu świrował więc go wymieniłem na FSP AU-500. Akurat był w promocji bo znajomy wygrał w jakimś konkursie i nie potrzebował 🙂 . Ten mogę z czystym sumieniem polecić. Dałem mu już tak w kość podkręcaniem grafiki, że wentylator mało się nie wyrwał z obudowy, a mimo wszystko nadal działa stabilnie i napięcia trzyma jak nówka.

Powrót do artykułu