Co jest grane – dwanaście hp

Nitek dnia 13 kwietnia, 2016 o 9:33    45 

Nie umarłem zbyt wiele na wczorajszej sesji inauguracyjnej z Dark Souls 3, którą zorganizowałem na streamie, późno w nocy. Pomijam fakt, że komputer odpalił swoje światełka tak późno, że zsynchronizowało się to z serwero-padem po stronie soulsów, przez co ściągnąłem grę w bólach, jakieś dwadzieścia pięć minut przed planowanym końcem streama. Nie. To dlatego, że poczułem się jak w domu.

Nie można powiedzieć, że jestem fest psychofanem soulsów. Nie uciekam przed bossami we śnie, dwójki nie dokończyłem przez syndrom odkładki na kiedyś i jakoś nie umiałem się doń zbić ponownie, przysiąść i skończyć, po części przez niespójność tamtego świata. Chciałem, bo kupiłem grę jeszcze raz, w tej całej wersji rozszerzonej, ale nie starczyło mi czasu, choć wszedłem w ten bród ponownie. Za to ubawiłem się przednio w Bloodborne’a mimo jego różnic i mniej wykręconych przedmiotów w ekwipunku, bo jednak było tego stosunkowo mało.

No, ale teraz, soulsy trzecie, hajp jest z nimi mocny, choć powstrzymałem się od zakupów via japońskie sklepiki konsolowe, które pozwalały na zabawę od jakiegoś tygodnia czy nawet więcej. PCMR jednak skutecznie mnie przyblokował, bo takową werjsę wybrałem, w dodatku na fizycznym nośniku, którego nigdy nie włożę do paszczki mojej maszynki. Konia z rzędem temu, co pamięta kiedy ostatnio korzystał ze swojego czytanika dvd w pececie. Mój w ogóle nie działa, pełniąc dumnie rolę zaślepki w obudowie, do tego się nadaje. Dzięki temu utknąłem w geriatrycznym wyścigu paska postępu z kilobajtami jakie mknęły przez moje łącze i kiedy u schyłku pobrania gry, wywaliłem wszystko tylko po to, żeby przerzucić całość na SSD, nie mogłem zrobić nic gorszego. Parę godzin w prezencie, hej!

No, ale dotarliśmy, zainstalowało się, działa, jedziemy! I kurczę te pół godziny fajne było. Soulsy jak rzadko, porwały mnie ponownie swoją mroczną magią i zagęszczonym klimatem, a podczas wstępniaczka czułem rozkoszne dreszcze myśląc sobie, kurde felek, wow. Tak jest, wygląda wszystko lekko jak Bloodborne, którego i tak gro osób nie zna, więc nie upatruję tu specjalnego problemu. Nie tyle podobieństwa są wizualne, co lekko miejscówki trącą tym samym wystrojem, który nomen omen, jest świetny, bo co bardziej robi klimat niż podtopione wzgórza i wąwozy upstrzone niezliczonymi nagrobkami między którymi zaliczycie pierwsze noże w plecy przeciwnika. I jest klimat, na pierwszym mini bossie, którego widząc oddali kolana mi zmiękły, bo piękny był i duży, i wyglądem przypominał jaszczury dzierżące skarby w poprzednich soulsach. Tyle, że nie do końca, choć ubrany był w kryształy i szarżował w mą stronę pewnie. I pierwszy boss, trochę standardowy, dużych rozmiarów rycerz, który przywalić umiał, a jednak nie sprostał wyzwaniu i przyklękł przed siłą mego miecza.

I fajnie. Pierwsze sukcesy mnie kupiły, trochę nie mogę się doczekać kolejnych, choć wiem, że za każdym zakrętem czai się kosa, która koniec końców rozedrze mnie na pół. Spoko, biorę. Same soulsy to nadal to samo, miejscami rzekome drewno, które lubi poniewierać grających. Ale nie szkodzi. Biorę je z cała zawartością inwentarza, bo zapowiada się gibko. Lubię takie powroty. Nie wymagające specjalnych zmian, dodających to i tamto, czy zmieniając kosmetykę, ale nadal serwujące to samo wyzwanie.

Będę umierał dziś na streamie o 22:00, choć w moim przypadku wychodzi na to, że nigdy nie powinienem planować konkretnych godzin.

A dwanaście hp? O takie tam, Darkest Dungeon, od którego muszę trochę dychnąć. Po 105h można.

Spoiler! Pokaż

Dodaj komentarz



45 myśli nt. „Co jest grane – dwanaście hp

  1. Zebulah

    Od początku roku użyłem czytnika DVD co najmniej kilkanaście razy 🙂
    W firmie od jakiegoś czasu testujemy całe oprogramowanie przed przesiadką na 64-bit i udzieliło mi się to na tyle, że w domu zacząłem kombinować ze starymi grami, które z braku edycji cyfrowych mam jeszcze na płytach właśnie.

          1. furry

            @Nitek

            Zabawne, jak czytam “czytnik”, myślę o kindlu.

            Dwie ostatnie gry kupione w pudełku “Kijek Prawdy” i “Pillars of Eternity” też napędu nie widziały. Ale DVD w kompie mam, ripuję filmy dla dzieci. VOD jakoś nas nie zawojowało, oferta w iplach i netfliksach żenująca, a w internetach królują rozdzielczości 320p.

              1. furry

                @KronosMarcin

                Ja się przestawiłem po “Lodzie” Dukaja, powiedziałem sobie, że nigdy więcej. A np. “Pamięć wszystkich słów” – czwarty tom sagi Roberta Wegnera zacząłem czytać w papierze i nie dałem rady, dokończyłem już ebooka. Albo weź tu czytaj “Księgi Jakubowe” w autobusie.

                I właśnie tak się zostaje celulozosceptykiem.

      1. Stah-o

        @Nitek

        A trollujesz tam trochę? 😉 Ja już wczoraj pozostawiałem sporo informacji w stylu “Przed tobą wróg” albo “Spróbuj ataku z powietrza” przy tych dobrych NPCach, których jak zabijesz to już się nie pojawią do końca gry, albo “Przed tobą skarb” przy bogu ducha winnych gołych ścianach 🙂

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @Stah-o

          haha jaki koleś ;D

          Nie no, dopiero zacząłem. grałem w sumie jakieś pół godziny, sieknąłem mini szefa, szefa i musiałem uderzać w poduchę. Wieczorem na streamie siądę po więcej. Nigdy jednak nie trollowałem ;P Zawsze było wystarczająco przytłaczająco i depresyjnie, więc po co dokładać ;d

  2. lemon

    Od jakiegoś czasu mam SSD i musiałem dla niego odpiąć napęd DVD. Nie było już więcej wolnych gniazd na płycie głównej. Na razie jak u Nitka, robi za zaślepkę, ale do ew. wypalenia płytki czy instalacji jakiejś gry z nośnika będę odpinał któryś z pozostałych dysków.

    A co jest grane? Ostatnio obcuję z dziełkiem Telltale pt. Game of Thrones i ależ tam scenarzyści gnoją tych bohaterów. Chyba nawet bardziej niż Martin Starków. Nawet przejmowałbym się wyborami, gdybym z doświadczenia nie wiedział, że i tak nie mają znaczenia.

    No i wczoraj obejrzałem finał The Walking Dead. Mocna końcówka, ale przegięli z czarodziejskimi mocami ekipy Negana (nie śledzę komiksu, czytałem tylko pierwszy). W ogóle przegięcia w tym serialu sprawiają, że coraz bardziej trzeszczy mi kołek do zawieszania niewiary.

  3. Tasioros

    Ja używałem ostatnio napędu DVD! Bo kupiłem sobie CD Action z okazji Castlevanii i sprawdzałem, czy wszystko działa. I działa. A samą grę należy (bo tylko tak można) instalować z płyt. Mam tylko nadzieję, że do grania płyta w nośniku nie jest potrzebna.

    1. MusialemToPowiedziec

      @Tasioros

      Zabawny fakt: CDAction sprzedaje piraty.

      Na pewno było tak w przypadku Batman Arkham Asylum, gdzie gra była z automatycznie zainstalowanym crackiem (i ludziom antywirus pokazywał, że plik Batman.exe to zagrożenie). 😉

      Podejrzewam, że i Castlevania – która wszędzie indziej ma DRM-Steam – jest takim piratem…

      Ciekawe, czy Skidrow czy inni dostają odpowiednie tantiemy 😛

        1. MusialemToPowiedziec

          @Zwirbaum

          Batman na pewno był z crackiem. Castlevania z tego co wiem także nie ma żadnej oficjalnej non-Steam wersji, a tu jak dobrze czytam CDAction taką załatwiło – a tu nawet gog takiej nie może sprzedawać.

          ALE! Jestem na 99% pewny że to taki deal z dystrybutorem, który zamiast kodów Steam daje im płytkę z crackiem, a nie ich samowolka.
          Ale dla klienta końcowego Batman z CDAction nie różni się od Batmana z Zatoki.

          Muszę przyznać, że fajnie się czytało poradnik Smuggiego “jak odpalić cracka, kiedy antywirus go nie przepuszcza” 😛

Powrót do artykułu