Co jest grane – bardzo dobra historia

Nitek dnia 7 stycznia, 2016 o 9:48    45 

Niewiele jest gier, które były w stanie zagrać na mych emocjonalnych nutach, ale jeśli takie są, Life is Strange stoi pośród nich wysoko i dumnie. I nie ma tu spoilerów.

Dawno temu niechęć przed napisami końcowymi wywołało we mnie GTA V. W strachu przed nimi i brakiem kontaktu z koleżkami z ekranu, mimo posiadania dwóch kolejnych wersji owej gry (na PS4 i PC) nigdy nie zebrałem się, by ją ponownie skończyć. Owszem, lubię sobie włączyć singla, pogmerać i szwendać się po Los Santos, ale w obawie przed kolejnym rozstaniem z chłopakami na amen, idzie mi to jakoś niespieszno. Jeszcze do niedawna mocno targa mną ten jRPG, o którym ciągle mówię, a którego kosztuje w wolnych chwilach. Legend of Heroes: Trials in The Sky mimo jedenastu lat na karku, niedawnym wydaniu na PC, o grafice zdolnej do działania na PSP ma znakomicie napisane postacie. Główne, dialogi z NPC, są nawet tablice ze zleceniami rodem z Wieśka z własnymi mini historyjkami do rozwikłania. kwestie dialogowe to lity tekst, ale nie przeszkadza uwierzyć w naszych bohaterów, ziomków z ekranu. Jednakże to co zrobiło Life is Strange zasługuje na aplauz.

lis1

Wzmiankowane „Life Is Strange” zrobiło robotę na tyle dobrą, że jestem autentycznie wdzięczny własnej żonie za zmuszenie mnie do odpalenia pierwszego epizodu. Również mechanicznie – po przejściu całości i przesiadce na „Wolf among Us” brak rewinda wywołuje prawie bóle fantomowe ~XVII

Trochę unikałem tematu, bo samo Life is Strange wylądowało w mojej bibliotece i zarazem kupki wstydu jakiś czas temu, gdzieś w październiku, kiedy wydano już pierwszy sezon i wyrok, że jak na epizodyczne klikadełko po zamkniętych scenach i małych pomieszczeniach, gra daje radę. I tak sobie leżało. Zgnuśniawszy od wybryków open worldowych AAA nadszedł ten dzień, w którym postanowiłem, że to sprawdzę, że jestem głodny jakiejś opowieści. Bo z tymi tytułami jest trochę, jak w moim przypadku, z azjatyckimi filmami grozy – musi nadejść na nie dzień. Żałuję, że w tym przypadku nadszedł nieprędko.

lis3

Kiedy odpalałem pierwszy epizod tej gry, w myślach kołatało się „Chłopie, czemu tracisz czas na jakieś hipsta bulszit highschool drama dla egzaltowanych trzynastolatek”. Gdy kilka dni później do moich uszu docierały ostatnie dźwięki z emo-soundtracku a na ekranie pojawiały się ostatnie ujęcia z kończącego grę outra, oczodoły miałem mokre niczym sny nastolatka o tête-à-tête z Avą Adams, a w głowie „Co się ze mną dzieje? Jak mogłem dać się tak wmanipulować w życie tych pikselowych dzieciaków? Co ja mam teraz ze sobą zrobić? Hmm Ava Ada…. nieważne”. ~zajmac

Weź tu teraz nie uchyl rąbka sekretu i ram w których LiS się porusza, człeniu. Bo cała historia ma wiele smaków, dużo wątków, i mimo wszystko, fakt grania dziewczyną nie jest jakiś nieswój. No, ale w sumie max zwykłą dziewczyną nie jest. To ona włada ficzerem w grze największym, czasem, który potrafi cofnąć, w miarę potrzeb, ale też emocjami, zarówno naszymi jak i osób napotkanych na drodze. Dziwnym nie jest, że to jej losy śledzimy, Chloe, jej niebieskowłosej przyjaciółki i kilku innych postaci, włącznie z zaginionymi uczniami, są też charaktery standardowe w tego typu opowieściach, szkolnej suki, szkolnego buntownika, jest kogo przyhejtować. Wydawać by się mogło, że nic tu ciekawego, klisza. Nie do końca tak jest, bo LiS dryfuje między wieloma aktualnymi tematami, na tyle mocno, że twórcy musieli wydawać publiczne oświadczenia, co do zdarzeń z gry, a i nawet można zasięgnąć pomocy na ichniejszych forach, o czym mówią wyskakujące prompty w menu głównym. Co i jak, to chyba należałoby przemilczeć, bo każdy okruch fabularny to odebranie nuty szaleństwa Tobie, Drogi Graczu. W bezpoilerowej naturze gikza ciężko zagiąć na Was parol sprzedając jakiś fragment historii, musicie uwierzyć, że ze wszech miar, daje radę mocno. Zawsze można poszperać w necie, by popsuć sobie zabawę, c’nie? Trochę Donnie Darko, trochę Z Archoiwum X, trochę tu Kinga i młodzieżowych rozterek, no też są. No i odrobinę czuć tu atmosferę Twin Peaks, nie tylko w odwołaniach do popkultury, których w grze jest na pęczki.

lis4

Co do Life is Strange, to przyznam, że też mnie wciągnęło. Kupiłem pierwszy epizod na próbę i tak mi się spodobało, że dzisiaj dokupiłem resztę. Niby nic odkrywczego w grze nie ma, ale bardzo fajnie się gra. Jestem świeżo po wolf among us i powiem, że jak dla mnie gra jest klasę wyżej od produkcji telltale games. Ogólnie WAU mi się podobało, ale jakoś za mało było gry w grze (plus miałem poczucie, po skończeniu sezonu, że moje wybory i tak nie do końca miały znaczenie przy finale.) ~EveryEnd

Dokładnie tak. W dobie epizodycznych historyjek, Life is Strange nie jest czymś nowym. Sam zresztą głowiłem się jak to teraz będzie z tymi ważnymi momentami, bo przecież jakby co, można to cofnąć. Otóż decyzje podejmuje się coraz gorzej. Nie pomaga w tym narracja myślami Max, nie pomaga w tym podgląd potencjalnych skutków wybranego rozwiązania, nie. Do tego fani sekwencji szybkiego wciskania guzików mogą spać spokojnie. Tytuł wolny jest od QTE. Są znajdźki, owszem, które czasem trzeba odpowiednio striggerować, rozwiązując niezbyt skomplikowane łamigłówki, ale nic ponad to, nic przez co by włosy szło wyrywać z głowy.

Nic poza zakończeniem, które przywaliło obuchem w tył głowy, czego absolutnie się nie spodziewałem i nie dość, że przed samą sekwencją końcową siedziałem otępiały przez kwadrans nie mogąc zdecydować się na finał opowieści, tak prawie płakałem. Sprawdźcie Life is Strange koniecznie, siedemnaście (no, może piętnaście) godzin historii, pyk, w dwa dni. Zresztą jak ktoś mądry na Steamie napisał – cofnąłbym czas, żeby zagrać w Life is Strange po raz pierwszy. No i jest tam Amanda Palmer, no.

A teraz siedzę głodny historii.

Spoiler! Pokaż

Wszystkie cytaty zaczerpnąłem z gikz-komci z tego wpisu. Dzięki!

Dodaj komentarz



45 myśli nt. „Co jest grane – bardzo dobra historia

  1. larkson

    Potwierdzam, Life is Strange to super sprawa. Bawiłem się przy tym równie świetnie jak przy pierwszym sezonie The Walking Dead, a końcówka potrafi zaorać mózg.

    Pograłem trochę w to Killer is Dead. Fajne nawet, dość przyjemnie tłucze się te potworki, ale ta gra to straszny kwas. Rzeczy, które się tam dzieją są zdrowo porąbane i nie mają jakiegoś związku przyczynowo-skutkowego, a w jednej z pierwszych misji trafia się do pałacu umiejscowionego po ciemnej stronie księżyca, potem się spotyka błękitnego jednorożca, cholera, nawet czwarta ściana leży w gruzach. No i grafika, która wygląda jakby się złapało złego tripa. Chcę więcej 🙂

  2. MusialemToPowiedziec

    Cóż, mnie też zakończenie walnęło w łeb – tym, jakie było miałkie i przewidywalne. Chyba tylko Mass Effect 3 był pod tym względem gorszy. Ale może to dlatego, że nie jestem

    spoiler na Maxa Pokaż

    .

    Ja grałem z Epizodu na Epizod, z odstępami, więc po zakończeniu Ep4 byłem nahajpiony, że wohohohohoho. Liczyłem na wiele zakończeń i już planowałem podejście drugie. A tu zonk, teraz w wolnym czasie (czyli nigdy, bo backlog nie śpi) to powtórzę Tales from the Borderlands, bo się okazało, że źle wybrałem w Ep1 i mogłem mieć inną ekipę w Ep5…

    ALE. LiSa mimo wszystko polecam, bo Ep1-4 to prawdziwe perełki.

    Offtopic: Evil Dead się skończył. Teraz czekam na Season 2. Się uhahałem: “Don’t worry, Pedro, (…) I meant Pablo”, się nawet pobałem. Teraz tylko czekać na “wersję kinową”, gdzie ktoś sprawnie wytnie napisy końcowe i “flashbacki” i zrobi jeden dłuższy film.

    1. Wyspa

      @MusialemToPowiedziec

      Co do spoilera, to przewidywalne owszem ale dlatego że:

      Zakończenia OMYGY Pokaż
      1. MusialemToPowiedziec

        @Wyspa

        Mam wrażenie, że to co nazywasz “good endem” jest redditowo/tumblrowo uważane za “bad end” 😛

        I nie musiał cały epizod być aż tak przewidywalny. Jakoś udało im się porobić epizody 1-4 tak, że było ciekawie i z niespodziankami, a w Ep5 jedyna niespodzianka to był

        Spoiler! Pokaż

        .

        Zauważam, że zbyt często w przypadku LiSa “zakończenie” i “epizod 5” to dla mnie synonimy…

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @MusialemToPowiedziec

          Swoją drogą, to było tez moje wybrane przez siebie zakończenie.

          Spoiler! Pokaż

          Ale aż musiałem wstać i wyjść zanim postanowiłem cokolwiek.
          Przy okazji gdzieś po drodze wyłączyłem takie mocno analityczne myślenie czy to co widzę jest słabe czy uber fajne i dałem się porwać historii. I było znakomicie.
          Mam wrażenie, że takie analizowanie wszystkiego jeszcze w trakcie rozgrywki strasznie wykręca odbiór gry.

          1. MusialemToPowiedziec

            @Nitek

            Spoiler! Pokaż

            wsadziłem całość w spoiler. Pisanie tyle o TTFB jest jednak trochę krzywdzące dla tych, co nie grali (m.in. mnie). Sugerujesz już jakieś wybory, coś ala czytanie komiksów Wilka a potem w niego granie, także dzięki – Imperator
            Usunąłem ten większy fragment o TTFB – MTP

            1. Nitek Autor tekstu De Kuń

              @MusialemToPowiedziec

              Możliwe, że brak przerwy i przerwa pomiędzy zrobiła swoje. W sumie to pierwsze epizodyki jakie ogarnąłem na raz, bo resztę ogrywałem jak się ukazywały. Co w sumie zaprzestałem, bo zagoniony jestem.

              I w sumie fajnie, bo końcówki epów w LiS to jakaś jazda.

              Może to nie była przewidywalność, a może jesteś inteligentny i wydedukowałeś podsuwane sceny ? Ale co do spoilerów to napisałem wyżej.

              1. Wyspa

                @lemon

                Czy ja wiem Pokaż
              2. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Wyspa

                Spoiler! Pokaż
              3. MusialemToPowiedziec

                @Nitek

                Co do TftB:

                spoilerów fabularnych nie ma, tylko wyjaśnienie mechaniczne, ale jak już tamto uznałeś za bycie spoilerem, to daję zasłonkę na kompletnie wszelki wypadek Pokaż
              4. MusialemToPowiedziec

                @lemon

                Spoiler! Pokaż
                ultra fabularny spoiler Pokaż
              5. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @MusialemToPowiedziec

                dziękuję za ładne firany : )

                To co tam napisałeś MTP to co innego niż sugerowanie, że gdzieś mogło uwarunkować coś. Czytając takie coś można się uprzedzić i zamiast grać na pałę, po swojemu, baczyć co się robi, bo tata a marcin powiedział. Dats all. Już lepiej mieć taki zwis jak Ty obecnie i być zaskoczonym, niż postępować według sugestii, nawet nieświadomych.

            1. Nitek Autor tekstu De Kuń

              @lemon

              Spoiler! Pokaż

              I jak zazwyczaj takie rzeczy do mnie nie trafiają wcale, albo w ogóle ich nie zauważam, tak LiS odwrócił karty i skopał mnie leżącego. Taki był FEST!

            2. Wyspa

              @lemon

              Tyle że te wybory nie miały w LiS znaczenia… znaczy miały ale w sensie rozwoju postaci.

              Ejkum kejkum Pokaż

              Trzeba się po prostu przy LiS wyzbyć CRPGowego i gamingowego myślenia i myśleć o tej grze bardziej jak o opakowaniu dla fajnego i przemyślanego storytellingu.
              Cała gra to jeden wielki character arc dla Max (i Chloe), wydarzenia to tylko tło dla jej przemiany.

        1. MusialemToPowiedziec

          @Probabilistyk

          Nie, nie, idzie mi o techniczną cześć gry. W DP to się bohater tak uśmiechał: http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=226892300 (a i grafa wygląda jak wygląda, ale to nie Witcher 3, tu nikt nie obiecywał kosmosu), i w ogóle było jak idzie o sterowanie i resztę takich rzeczy dość… słabo.

          Za to FBi wysyłało ci pieniądze na operowanie w mieście za to, że się golisz, więc naprawdę warto było przebrnąć przez technikalia i cieszyć się tym kompletnie zakręconym scenariuszem.

          1. Probabilistyk

            @MusialemToPowiedziec

            Jeśli o takie technikalia pytasz to dla mnie jest lepiej, ale nie każdy lubi cell-shading. Natomiast wracając jeszcze do pada to chodzi głównie o wykonywanie wszystkich QTE – które są obligatoryjne.

            Sezon pierwszy wziąłem z bundla razem z pierwszym epizodem LiS, może w tym tygodniu skończę to będę mógł wydać pełną rekomendację czy jest warta zakupu.

            1. MusialemToPowiedziec

              @Probabilistyk

              Nie chodzi mi o cell-shading, tylko, no spójrz na ten uśmiech, Joker potrzebował makijażu żeby tak wyglądać 😛
              No i było sporo różnych niedoróbek technicznych – a tu tekstura pomruga, a tu kamera wejdzie w ścianę, takie rzeczy.

              Gdyby to był zwykły CoD o ratowaniu świata przed Arabsko-Rosyjskimi-Terrorystami, to by poszło do kosza po pierwszej minucie. No ale do porąbanego scenariusza nie potrzeba super grafiki, żeby się dobrze bawić.

    1. furry

      @projan

      Ta gra to jeden wielki ubaw, jako gra jest trochę jednak słabo, choć jak to mówią “I’m not even mad”.

      Spoiler! Pokaż

      Za to humor miażdży, śmieszki z Claptrapa to przy TftB małe miki. A za początkowe filmiki do epizodów ktoś powinien dostać Oscara.

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @MusialemToPowiedziec

          Nie wiem co tam, ale trochę zbyt swobodnie się poruszacie po grze, którą niekoniecznie ktoś zagrał (ja np.), także weźcie se na wstrzymanie, bo potem się okaże, że coś jednak padło za dużo.

          Wiedza na jakiś temat często powoduje, że jednak dążymy do podobnego efektu, a w tych szpilach jest niezmiernie ważne podejście na dziewicę

          1. furry

            @Nitek

            Ale ja przecież nic… Zresztą napisałem że wydaje mi się, a słabe wybory to chyba standardowe “ale” od czasu TWD1 😉 Czy MTP zmienił treść w spoilerze na bardziej ogólną?

            Tak w ogóle, jest sens grać w pierwszy epizod LiS, jeśli chcę raczej przycebulić w późniejszym terminie?

  3. projan

    Ograłem.
    Fajne, ale za wcześnie się pokapowałem. Za dużo klisz, więc jeśli przy filmach masz ten problem że szybko zauważasz szczegóły prowadzące do określonych rozwiązań, tudzież po prostu chwyty fabularne, to cię fabuła bardzo nie zaskoczy (żona mi to wypomina cały czas, mam siedzieć cicho gdy oglądamy 🙂 ). A i targetem za bardzo nie jestem. 🙂 No i końcówka mi się dłużyła.
    Niemniej oceniam pozytywnie. 🙂

Powrót do artykułu