Ciekawa “Recenzja” GTA V

Nitek dnia 2 października, 2013 o 15:05    132 

W najnowszej “Polityce” natknąłem się na ciekawą recenzję GTA V. Autor ocenił grę na 1/6.

Autor w recenzji przytacza jak zaimponował mu ogromny świat jaki dostarczył Rockstar, pławi się w dobrze i wymienia to co można robić w Los Santos, o kinach, rekreacji, tańcach na rurze, tym co dobre w GTA. Zaczyna też chwalić za świetne rozpisani bohaterów. Aż dochodzi do Trevora. Wspomnę Wam, że Trevor to świr pierwszej klasy. Moja ulubiona postać, bez zahamowań, po której nie można się spodziewać niczego. Nawet życzeń na urodziny.

Niestety teraz muszę poocierać się o spoiler.

Gdzieś w trakcie rozgrywki jest scena w której Trevor znęca się nad jakimś gościem przywiązanym do krzesła. Możemy wybrać jakie wyszukane metody użyjemy w celu uzyskania informacji. Autor wymienia wachlarz metod jakie możemy zastosować (elektrowtsrząsy, klucz francuski w kolano).

Gra życzliwie pomaga instrukcją obsługi

Ostatnią metodą jest wyrywanie zębów, co robimy kręcąc odpowiednio analogiem i nie zostało to pominięte w recenzji

Całość recenzji zakończoną oceną 1/6 kwituje zdaniem

Warsztatowo mam świetną grę, ale przy ocenie w takich sytuacjach trzeba stosować inne kryteria niż beznamiętne szkiełko i oko.

Zastanawiam się co by wystawił za atak gazem w Call of Duty, czy też atomówkę albo niesławną akcje na lotnisku. Gdzie był, kiedy Manhunt gościł na naszych monitorach? Carmageddon anyone? Najciekawsze jest jednak to, że ocenił tu czyn bohatera, a nie samą grę. Za niszczenie wieżowców BF4 powinien zostać zrugany w podobny sposób. Toć to niegodne.

Notka powstała w oparciu o materiał od qurossa!

Dodaj komentarz



132 myśli nt. „Ciekawa “Recenzja” GTA V

  1. deathclaws

    Musisz przyznać że jednak jest to jakaś kolejna granica i nie każdemu musi się podobać jej przekraczanie. Dla recenzenta był to oczywisty wybór – nie brał udziału – musiał zrezygnować z dalszego grania, a w takim przypadku stracił grę – więc jaką ocenę miał wystawić? Swoją drogą wystarczyłoby żeby Franklin siedział za drzwiami i przysłuchiwał się temu co się dzieje (przekazywał Trevorowi informację od Michela – dla osób, którym sama scena się nie podoba).

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @deathclaws

      Teoretycznie tak, praktycznie nie.
      Przypomnij sobie Manhunta i egzekucje kijem. Zęby kolesi i kawałki czaszki i mózgu latały dookoła.
      Nikt nie dał grze 1/xx, bo jest zbyt brutalna. Nikt nie dał MW2 (co dali w Polityce) mimo wesołej wyżywki na lotnisku.

      To także były granice i przeszły bez sytuacji, że gość ocenił czyn bohatera, a nie grę jako taką.

      1. deathclaws

        @Nitek

        No nie wiem czy to dobre porównanie bo w Manhunt jednak szybko było po sprawie, a w MW2 samemu się nie strzelało do cywilów (dobrze kojarzę?). Tutaj jednak jest dobre 10 minut wczuwania się w oprawcę. Co innego gdyby Trevor torturował, a gracz tylko oglądał. Wydaje mi się że granica jest bardzo subiektywna, a ta recenzja to kwintesencja subiektywności w ocenianiu gier 😛

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @deathclaws

          trochę tak jakby kogoś ruszyło, że Vader wysadził całą planetę i go to obruszyło, więc dajmy filmowi 1/6. Trochę nie adekwatne, wiem, i na większą skalę, ale czyn bardzo, bardzo zły.

          Przez większość czasu, jak pisze, imponowało mu danie od Rockstara. Na podstawie 10 minut wystawisz 30 godzinom rozgrywki ocenę końcową? To nawet ja w BF4 pogram dłużej 😉

              1. urt_sth

                @Nitek

                Ale tu chodzi o absolutny brak wyboru, w takim pół otwartym świecie.
                EDIT:Pewnie jak by było ostrzeżenie w stylu: “Aby ukończyć wątek główny trzeba się wczuć w prawdziwego badass’a, sadystę. Nie ma przełącznika ograniczającego poziom koniecznego okrucieństwa.” nikt nie mógł by się czepiać. A tak ktoś chce jeździć przepisowo i nie może.

  2. Mathiuss

    Bardzo dobra recenzja i ocena (sam nie gralem ale daje 2/10), na pohybel z takimi grami. Dzieciaki graja bo nikt ich nie pilnuje i potem co mamy na ulicach. Strach gowniarzowi powiedziec zeby nie plul albo nie smiecil, bo zaraz kose wyciagnie. Za moich czasow tez byly brutalne gry, ale gdzie plaskim sprajtom z Dooma do tego co dzis obecnie widac w grach.

      1. mokraTrawa

        @powazny_sam

        widziałem sytuację w media, jak sprzedawca mówił ojcu z dzieckiem (nie wiem ile miało z 11 lat, nie jestem dobry w ocenie wieku), że to gra dla dorosłych, ojciec tylko spojrzał pogardliwie i poleźli do kasy 🙂

        Poza tym wielkie biadolenie, jak byłem mały to były mega brutalne filmy o które obwiniało się przemoc (każdą przemoc), teraz gry, później będą okulary 3d, później jeszcze coś, a jak zwykle winni są rodzicie i tyle w temacie.

  3. MusialemToPowiedziec

    Są ludzie, którzy Mass Effect 3 oceniają tylko przez zakończenie (i rozumiem, wszak Bioware obiecywało gruszki na wierzbie i ich nie dostarczyło).
    Są ludzie, którzy Bioshocka oddawali przez scenę chrztu z samego początku.

    Stąd recenzja dająca 1/6 grze, która ZMUSZA do tortur bez informowania o tym wcześniej to nic specjalnego, nawet dziwne że dopiero teraz.
    Porównania do Manhunta jest nietrafione, to ów z góry mówi, że będzie brutalne mordowanie, więc nie ma co się wściekać, że to dostarcza. CoDy zaś pozwalają ominąć mordowanie cywili.
    Tu nie ma możliwości skipowania. Jak nie torturujesz, to koniec gry. A nie każdy chce być Amerykaninem(TM)…

    Bo GTA od zawsze było traktowane jako fajna gra dla dzieci. Może kilku rodziców jak przeczyta, co ich dziecko chce pod choinkę dwa razy się zastanowi, co takiego mu kupuje…

  4. teekay

    Rozumiem Nitku, że jedyne co bulwersuje Cię w tej sytuacji, to wystawienie takiej a nie innej oceny przez recenzenta Polityki? Bo nie odniosłeś się w jakikolwiek sposób do przytoczonej w tekście sceny. Czyli wnioskuję z tego, że zaintrygowało Cię, że ktoś ośmielił się wystawić GTA notę 1/6, bo gdyby ocena byłaby inna (powiedzmy 4/6) to pewnie nawet nie chciałoby Ci się o tym napisać notki?
    A co do meritum. W przytoczonej przez Ciebie scenie w Codzie nie trzeba było w ogóle oddać ani jednego strzału w kierunku cywilów. Zaś Carmageddon to przykład kompletnie nietrafiony wg mnie, jako że gra ta była swego czasu określana jako najbardziej kontrowersyjna produkcja komputerowa w historii i swego czasu była poddana linczowi w dużych stacjach telewizyjnych. Poza tym tam przejeżdżało się zombiaki, a wiadomo, że zombiaki nie cieszą się specjalną estymą ani wrażliwością wśród szerszej publiczności (biedne zombiaczki ;().
    Jednym słowem w obu tych produkcjach miałeś wybór czy chcesz robić złe rzeczy, czy nie. Ba, w Codzie możesz wręcz pominąć odegranie wspomnianej sceny. Zaś w Gta jak zrozumiałem, stajesz przed faktem dokonanym i wręcz musisz uczestniczyć w torturach i symulować pewne niezbyt przyjemne czynności, co dla niektórych jak widać może być pewnym problemem.

    1. Nitek Autor tekstu De Kuń

      @teekay

      Chodzi bardziej o ocene giereczki przez pryzmat jednej, jedynej sceny. Ziębi mnie czy to ocena taka czy owaka. Ciekawi mnie wydanie wyroku na podstawie jednego elementu. Być może to dość oryginala próba zwrócenia uwagi na przemoc w tej grze, jak wspomniał ktoś wyżej, ale nikt nie spodziewał się chyba rozdawania kwiatów w gta, czy może się mylę? Rodzicom, którzy kupują gta dzieciom “należą się” brawa.
      Zombiaczki w C2 były w ocenzurowanej wersji prosto z niemiec zdaje się 🙂

              1. Mathiuss

                @Nitek

                No i to was oburza, ze ktos robi typowa chamowe i chce sprowokowac tematem o grze o obozach budowanych 70 lat temu (zagra w to zapewne z 5 osob), ale jak ktos robi gre sprzedajaca sie w milionach, dziejaca sie w dzisiejszych realiach, ktora namawia do przemocy, gloryfikuja ją i zle wplywa na dzisiaj zyjaca mlodziez, to to jest okej? Hypocrisy much?

            1. slowman

              @Nitek

              Jeżeli komuś to przeszkadza na tyle, że nie może grać dalej, to na jedno wychodzi. Ma prawo do takiej oceny.

              I nie wydaje mi się, żeby chodziło tam o sam fakt czyjegoś cierpienia, ale jego pokazania. Podejrzewam, że przy wysadzaniu budynków BF-ie nie widać twarzy umierających, ani nie słychać ich jęków spod gruzów. Spojrzałem w youtubie i mnie z lekka odrzuciła scena wyrywania zębów.

              1. slowman

                @Nitek

                Jest różnica z Heavy Rain. Tam widać jakiś rodzaj poświęcenia (nie oglądałem całego, żeby sobie nie psuć zabawy na przyszłość, więc tak trochę strzelam, że to miało pomóc w poszukiwaniu tej córki). Natomiast w GTA, gdyby ktoś powiedział, że to zrobił, to by mi to wystarczyło, żeby mieć jego pełen obraz jako sadysty.

                Outlast to coś jak “Piła” wśród gier?

                Możliwe, że się słabiej sprzedały te gry, był mniejszy hype, więc w np. “Polityce” nikt się tymi grami nie zainteresował, jako, że nie jest pismo o grach a i prywatnie mógł nikt w całym czasopiśmie nie zagrać.

              2. quross

                @slowman

                Ktoś pamięta Punishera? Sceny tortur były bardzo realistyczne jak na tamte czasy. Mechanika podobna – trzeba było ruszać myszką celując w zielone pole, aby wydobyć informacje. Wjazd na czerwone – śmierć torturowanego. Pamiętam noże kuchenne, jakieś elektrowstrząsy etc. Możliwości ominięcia tego w kilku przypadkach na pewno nie było, bo wymuszała to fabuła.

              3. MusialemToPowiedziec

                @quross

                Bez problemu można było ominąć zabijanie podczas tortur – trzeba było tylko przez kilka sekund pasek utrzymać na odpowiednim poziomie i wszystko gadał, po czym mogłeś biedaka znów wziąć w rączki i używać jako tarczy, a nawet tylko ogłuszyć (był q jako quick kill, z jako rzut i n jako neutralizacja) .
                A śmierć podczas tortur była punktowana ujemnie – czyli w przeciwieństwie do GTA była złem, a nie wymogiem do kontynuacji.

                Większość (a może i wszystkie) z tych tortur można było zaliczyć bez zadawania obrażeń, tylko przybliżając narządzie do torturowanego.

                Dodatkowo, przy niektórych torturach wyskakiwał kard z komiksu – i wtedy po torturach i powrocie biedaka do rączek Franka robiąc quick killa słyszeliśmy jeden tekst, a ogłuszając zupełnie inny (przykład: potorturowany zbir krzyczy “Jestem niewinny” i Frankowi przypomina się rodzina; zabijając zbója stwierdza “Oni też byli”, ale jak tylko bandziora ogłuszymy to powie “I niech tak zostanie”).

                No i najważniejsza różnica – brutalne torturowanie bandytów było ficzerkiem napisanym na okładce, nie wyskakiwało nagle zmuszając do bycia sadystą, podczas gdy my tylko chcieliśmy pokraść samochody i potłuc dziewki kijem bejsbolowym…

  5. Goblin_Wizard

    Co innego spuszczenie atomówki czy np. strzelanie do kogoś (kto zwykle również chce nam zrobić krzywdę), a co innego sadyzm i własnoręczne znęcanie się nad bezbronną osobą pokazane ze szczegółami (pomijam jak zryty musi być scenarzysta co to wymyślił). Gość miał na tyle jaj, że by napisać dokładnie to co czuł grając w tę grę i chwała mu za to. Ja mam tak czasami z filmami. Oglądam, aż w pewnym momencie pojawia się jakiś kretynizm i film z miejsca wylatuje z dysku. Gdyby chciało mi się oceniać to też by wtedy dostał 1/10. Sam fakt oznaczenia gry od lat 18-tu niczego nie zmienia. Sadyzm nie jest rzeczą normalną i powszechnie akceptowaną dlatego w opisie gry powinno być zaznaczone, że gra jest dla tych co lubią sadyzm lub dla tych co jest im on obojętny.

    Swoją drogą to ciekawe jak postępuje u ludzi tzw. znieczulica. Czym więcej w mediach brutalności tym coraz więcej na nią przyzwolenia i tym dalej przesuwa się granica akceptowanych zachowań. A później się rodzice dziwią jak ich własne dzieci bez mrugnięcia okiem wywalają ich z domu na bruk, wysyłają do domu starców albo sugerują, żeby się zastanowili nad eutanazją bo oni mają już własne dzieci w drodze i brakuje im miejsca w domu.

      1. Goblin_Wizard

        @slowman

        No, ale to, że akceptujemy ten neoliberalny sposób postrzegania rzeczywistości też z czegoś wynika i w jakiś sposób jest on nam obłaskawiany. Jeśli zaczynamy podchodzić obojętnie do czegoś takiego jak tortury, sadyzm, itp. to wszystkie “lżejsze” odmiany przemocy fizycznej czy psychicznej przestajemy w ogóle zauważać albo zbywamy wzruszeniem ramion (oczywiście dopóki nie zaczną one dotyczyć nas samych).

        Palikocizm pominę milczeniem. 😉

        1. slowman

          @Goblin_Wizard

          Nienienienie. Neoliberalizm jest doktryną ekonomiczną. Neoliberalizm jest przyjmowany dlatego, że uznano go za dowiedziony naukowo.

          Sadyzm itd. był lepiej przyjmowany przez Azteków i osoby ze średniowiecza (publiczne widowiska polegające na rozrywaniu człowieka przez konie). Nawet po usłyszeniu o Bataille’u i jego tezach (transgresja) mam wrażenie, że może nawet teraz ludzie nie są tacy krwiożerczy, a wszystkie tego typu potrzeby kompensują sobie przez telewizję.

          Inna rzecz, że skoro Katie Genovese mogła być mordowana przez kilkadziesiąt minut na oczach kilkudziesięciu świadków w latach, o ile dobrze pamiętam, 70-tych, to gdyby rzeczywiście telewizja znieczulała ludzi, to najpewniej ludzie przestaliby do tej pory wychodzić na ulicę.

          Nie rozumiem, co ma Palikot do neoliberalizmu 🙂

          1. Goblin_Wizard

            @slowman

            Nienienienie. Neoliberalizm jest doktryną ekonomiczną. Neoliberalizm jest przyjmowany dlatego, że uznano go za dowiedziony naukowo.

            Przepraszam. Zachowałem się jak prezydent i odpowiedziałem biorąc pierwsze z brzegu skojarzenie jakie mi przyszło do głowy.

            A skąd wniosek, że Aztekowie lepiej przyjmowali sadyzm? To, że ich kapłani szlachtowali ludzi, tak jak żydowscy baranki nie oznacza jeszcze, że wszystkim się to podobało. Średniowieczne widowiska nie służyły zabawie, a były przykładem kary, tego co może spotkać kogoś kto złamie prawo. To, że wtedy mało było rozrywek (szczególnie dla tych biedniejszych) i życie ogólnie było “twardsze” powodowało, że nawet takie coś było przez niektórych postrzegane jako rozrywka. Jestem jednak pewien, że nie wszystkich. Wątpię również czy była to większość.

            …mam wrażenie, że może nawet teraz ludzie nie są tacy krwiożerczy, a wszystkie tego typu potrzeby kompensują sobie przez telewizję.

            Skoro kompensują to chyba znaczy, że są krwiożerczy tylko właśnie tą krwiożerczość zaspokajają przez telewizję.

            Co do mordowania na oczach widzów. Jeden program, tak jak jaskółka, wiosny nie czyni. To, że ktoś np. był świadkiem jak “sportowcy” okładają kogoś na ulicy bejsbolem nie oznacza, że sam zaraz zacznie robić to samo. Problemem jest ciągłe powtarzanie i stopniowe nasączanie świadomości widza tym, że przemoc to coś normalnego, a nawet (poprzez pokazanie tego np. w grze) coś fajnego, coś co może stanowić rozrywkę. Nie wiem jak inni to odbierają, ale dla mnie pokazanie sadyzmu jako możliwej rozrywki czy też środka o osiągnięcia swoich celów jest mocno przerażające. Szczególnie, że ta gra to nie jest jakiś wydumany horror, fantastyka czy s-f. Gra ma wyraźny setting “tu i teraz”. To przecież tak naprawdę symulator gangstera i mordercy.

            P.S. Bataille’a muszę sobie wyguglać i się dokształcić.

  6. truten_org

    No cóż, scena tortur w GTA V była moim zdaniem zupełnie zbędna i w moim odczuciu obniża ocenę przynajmniej o 1 pkt.. Jakoś

    Spoiler! Pokaż

    . Tymczasem rozgrywanie tortur było po prostu niesmaczne i niepotrzebne.

  7. Mindestens

    Jedyny zarzut, jaki mam do tekstu Szewczyka, to to, że jest tym, czym jest – zapychaczem miejsca na kartce w Polityce, z czego każdy sobie chyba zdaje sprawę (bo to wygląda na “przedruk” z papieru). Jak pamiętam moją psor z liceum, to gdybym jej coś w tej formie oddał jako recenzję tekstu kultury, to nie tylko by mnie zjebała od góry do dołu, ale mnie samemu byłoby straszliwie wstyd. Natomiast Polityka najprawdopodobniej dostała taki tekst, jaki otrzymać chciała, oddając nań tyle znaków, by autor cokolwiek by nie napisał, dziadował.

    Co do zaś samej jego osoby. Gdzie wówczas był [kiedy te gry wychodziły], to nie wiem, aż tak bacznie Szewczyka nie śledzę. Czy opublikował gdzieś kiedyś swoje zdanie na temat wymienionych gier i czy w ogóle w nie grał – również, najbliżej, co pamiętam, to jego teksty na Jawnych Snach o Spec Opsie, a to i tak gdzie rzeka, a gdzie las. Jestem natomiast przekonany, że nie współpracował w czasach Manhunta z Polityką, w ogóle nie pamiętam, żeby ktokolwiek tam chałturzył wtedy o grach. Teraz “zrecenzował”, co zrecenzował i stawianie mu zarzutów za to, czego wcześniej nie dokonał, uważam za śmieszne, bo nawet, jeśli by to zrobił, to zarzutem w tym momencie będzie, że nie ruszył na prywatną krucjatę, o której wszyscy byśmy wiedzieli. Wszak nie sądzę, żebyś stawiał te pytania w oparciu o zrobiony risercz nt. Szewczyka. Ja też tego nie uczyniłem, generalnie uważam, że jego tekstami o grach na łamach szkoda sobie głowę zawracać w mojej sytuacji, może jakbym był zupełnym laikiem skądś obok gier byłoby inaczej. Jeśli czytałem coś wartościowego jego autorstwa, to raczej na JŚ.

    Wiele rzeczy nas denerwuje, również w grach, wiele żali wylewamy tu i ówdzie, czasem całkiem dosadnie, ale nie jest mi wiadomym, by ktokolwiek z nas coś konkretnego w ich sprawie robił, więc do końca nie mogę się zgodzić z takimi zarzutami wobec kogoś, kto było nie było, ale tylko czasem chałturzy na czyichś łamach, nawet, jeśli dostaje za to jakieś pieniądze.

    A facet przedstawił swoją opinię. Wydaje mi się, że takie jest oraz być powinno wobec niego oczekiwanie. Całkiem uprawnioną, mając na uwadze inne wypowiedzi na temat gry osób, które w nią grały, ale raczej nie przedstawioną w sposób pełen i wyczerpujący, zwłaszcza z uwagi na jej charakter. To jest clue problemu tego tekstu i jest nierozerwalnie związany z tym, co opisałem w pierwszym akapicie, a nie, że koleś wystawił grze najniższą notę, ponieważ w pewnym momencie brzydził się w nią grać, zatem pominął jej całą resztę – przy wszystkich wadach to nie jest wściekle rzucone “TA GRA TO GÓWNO!!!!!” na Metacriticu.

    Już tu ktoś ostatnio psy wieszał na takich, którzy mają czelność przedstawić inne zdanie co do pewnych gier, bo skoro to robią, to na pewno perfidnie i w złej woli, i raczej w takim myśleniu widzę powód, żeby ktoś się jednak puknął w łeb.

  8. furry

    Nitku, a co byś powiedział na taką misję?

    Jeden z szefów mafijnych zleca ci pobicie swojej kochanki, która miała pecha i zaliczyła z nim “wpadkę”. Pobicie ma być, że tak powiem “skuteczne”, ale dziewczyny masz zbytnio nie uszkodzić, bo ten hipotetyczny szef, chciałby, że tak powiem “utrzymywać z nią stosunki”. Za czas jakiś oczywiście, jak dojdzie do siebie.

    Grałbyś?

    I podkręcamy stawkę: po przybyciu na miejsce, okazuje się że ciąża jest dość zaawansowana.

    1. iHS

      @furry

      @furry: Dooobre, bardzo dobre. Bardzo jestem zadowolony, że ktoś z Polityki powiedział to co sobie pomyślałem, kiedy zobaczyłem scenę tortur na jakimś filmiku. Momentalnie przeszła mi cała ochota na rozbijanie samochodów po pieknym otwartym świecie. Więcej, nie moge uwierzyć jak zwartym frontem daje się odpór wszystkim nieśmiałym głosom “czy to nie jest przegięcie? Czy to czasem nie jest …bojawiem….za dużo?”. Moim zdaniem: to jest przegięcie, to jest za dużo. Balansujemy na bardzo chybotliwych konwencjach, gramy w gry o strzelaniu, mordowaniu, paleniu, rozjeżdżaniu i podoba się nam to. Ale sa granice, przynajmniej dla mnie. Jeżeli ktoś daje mi do ręki pada i każe wybierać grzybkiem: chcesz teraz pana fotorealistycznie podsmażyć za sutki, czy może wyrwać mu zęba obcążkami, aczkolwiek jeżeli żal ci będzie utraconego wyboru, nie martw się, nie musisz się ograniczać, bo nie skończy się na jednej scenie – ja chcę spytać ludzi którzy nie widzą problemu : WHAT THE F*** IS WRONG WITH YOU? Przypomina mi się słynny eksperyment, ten z zamkniętym pokojem, osobą podłączoną do prądu i przyciskami z coraz większym napięciem, oraz wrzaskami torturowanej osoby w pokoju obok – pysiaki, naciskajcie kolejne przyciski, to nie jest naprawdę, nie ma żadnego problemu. Pamiętam, że pierwszy raz poczułem się nieswojo nie podczas strzelania do cywilów w COD-dzie, ale podczas sławnej misji – nocnego bombardowania wioski z samolotu. Tam nie było umowności grafiki, gra wiernie symulowałą grube ziarno kamer przemysłowych, do stopnia całkowitego realizmu, i sobie pomyślałem wtedy: kto właściwie mi zagwarantuje że nie bombarduję teraz jakiś cywilów na drugiej półkuli, będac przekonany że sobie pykam w strzelankę. Potem było strzelanie do cywilów na lotniksu, a teraz mamy kolejną cudowność. Żeby nie przynudzać, przytoczę na koniec cytat Stana z South Parku, jako odpowiedź na te wszystkie: to taka metafora, krzywe zwierciadło, kpina z gloryfikowania przemocy w mediach, taka konwencja: “Dude, you just wanted to f*** 8-year old”

      1. MusialemToPowiedziec

        @iHS

        Trochę źle pamiętasz/skracasz ten eksperyment – osoby wciskające guziki myślały, że wszystko jest naprawdę, ale i tak dalej wciskały, bo tak im kazał prowadzący.

        Ale faktycznie, pasuje tu idealnie – gra jako autorytet i my jako badani, co jesteśmy w stanie zrobić…

        Kto wie, może w Watch Dogs dodadzą możliwość usuwania save’ów innym graczom, których zhakujemy – ile osób z radością osunęłoby kilka(naście) godzin starań innych osób, a ile by się powstrzymało?

      2. mr_geo

        @iHS

        ja chcę spytać ludzi którzy nie widzą problemu : WHAT THE F*** IS WRONG WITH YOU?

        Odpowiedź brzmi: NOTHING, PAL.

        Bo mamy działające (względnie) normalnie mózgi. Głównie po to żeby odróżnić FIKCJE od RZECZYWISTOŚCI. Ta szara substancja pomiędzy uszami nie powinna służyć tylko do tego żeby czubek głowy nam się nie zapadł do środka. Powinna ona pozwalać nam na podejmowanie decyzji o wytłumianiu i selekcji pewnych wzorców i zachowań które widzimy – w grach, ksiązkach, filmach, w swoim środowisku itp. Mówiąc krótko jak być Homo sapiens żyjącym w społeczeństwie a nie psychopatą w rodzaju Shoko Asahary. To że coś widzisz nie znaczy że zaraz masz to robić. Nie jesteś amebą działającą wyłącznie na zasadzie akcja-reakcja ani automatem który ma powielać wszelkie dane które dostaje na wejściu.

        I wybacz chłopie, ale po diktum w stylu “sobie pomyślałem wtedy: kto właściwie mi zagwarantuje że nie bombarduję teraz jakiś cywilów na drugiej półkuli, będac przekonany że sobie pykam w strzelankę.” to raczej należy zapytać CIEBIE – WHAT THE F***K IS WRONG WITH YOU? Bo takie zachowania to jest człowieku wypisz wymaluj paranoja z odchyleniem schizofrenicznym. Stosując taką miarę, równie dobrze można oskarżyć wszystkich tutaj o mordowanie północno koreańskich więźniów politycznych, bo kto zagwarantuje że nie istnieje w sieci serwer który wyłapuje powiedzmy każdą literę “a” danych przesyłanych przez sieć i kiedy taką wykryje wyrzuca losowo nazwisko jakiegoś nieszczęsnika siedzącego w obozie reedukacji przez pracę w Mongolii Wewnętrznej z adnotacją “rozstrzelać”?
        Więc może pisząc o dupie maryni na ryjbuka własnie przyczyniłeś się do śmierci kilku osób? Jeśli zaczynasz mieszać fikcję z rzeczywistością w takim stopniu to powinienś jak najszybciej poszukać pomocy fachowca.

        I nie chodzi o to że nie ma problemu. Jest problem. Tylko że to nie jest problem z grą i zrzucaniem w niej bomb, łamaniem gnatów, wyrywaniem zębów i rozdzieraniem kołem i wołem tylko to jest problem z tymi którzy to co widzą w GRZE czyli FIKCJI projektują na RZECZYWISTOŚĆ. Jeśli ktoś nie potrafi rozdzielić tego co powinno się dziać tylko i wyłącznie w jego własnej głowie od tego co wprowadza w życie to znaczy że nie powinien być dopuszczany do ŻADNYCH gier. Oraz książek, filmów i w ogóle społeczeństwa. Bo któregoś dnia w jego ręce wpadnie nie GTA czy inny Saints Row ale “Malleus Maleficarum” i będziemy mieli kolejnego Brevika albo Pol-Pota. Prawdopodobnie (i na szczęscie) tylko w skali lokalnej, ale jeśli to ty jesteś w tym lokalu z takim gościem to wielkiej różnicy to nie robi.

        1. iHS

          @mr_geo

          Nothing, pal? Ja bym powiedzieł że jednak sporo. Umiejętność odróżniania rzeczywistości od fikcji, jeżeli dobrze pamiętam z podręcznika psychologii żony, nabywamy w wieku lat trzech. Potem wypadałoby rozwijać swoje funkcje myślowe, bo ja wiem, przykładowo, i to jest zupełnie szalony pomysł, możnaby nieśmiało pomyśleć o czymś takim jak etyka. To że odbicie w lustrze jest nieprawdziwe wie mój kot, nie jest to raczej powód do dumy.

          Argument “To jest fikcja a nie rzeczywistość, a dopóki tego nie zrobię, wszystko jest ok” – jest najgłupszym (ale ciągle się pojawiającym) argumentem w tej dyskusji. Serio, są znacznie lepsze, ale nie będę przytaczał, po co mam ułatwiać. Dlaczego jest głupi? No to jedziemy. Masz w kolejnej części GTA scenę którą zaproponował wyżej furry. Albo nie, lepiej: zamiast tą dziewoję pobić, szef kazał ją zgwałcić. I teraz: to już jest przegięcie czy nie? Jeżeli powiesz NIE, a na podstawie tego co napisałeś powyżej, powinnieneś powiedzieć NIE (bo jest to fikcja, którą trafnie odróżniasz od rzeczywistości i to ze kogoś sobie zgwałcisz w grze, wcale nie znaczy że zrobisz to kiedyś naprawdę) to chciałbym, żebyś tutaj dobitnie napisał “Ne mam problemu z wirtualnym gwałceniem i uważam że nic ze mną nie jest nie tak.” – i to będzie koniec dyskusji. Jeżeli jednak napiszesz TAK, a mam nieśmiałą nadzieję że jednak napiszesz TAK, to nie napiszę nic o oczywistej hipokryzji, ale po prostu: masz już na tyle stępioną wrażliwość przez lata oglądania podobnych rzeczy w filmach i grach, że torutry JUŻ cię nie ruszają, a gwałt JESZCZE tak. Fajnie, nie?

          Scenkę z tym czwartym COD-em podałem jako śmiesznostkę – nie czuwałem potem przez całą noc gnębiony wyrzutami sumienia po zgadzeniu całej wioski – chciałem pokazać na zacierające się granice pomiędzy grami a rzeczywistością. Ne zrozumiałęś, lajt, następnym razem postaram wyrażać się jaśniej. Notabene z podręcznika psychologii żony pamiętam jeszcze jedną śmieszną rzecz, mianowicie tendencję wśród nałogowych alkoholików do projetowania włąsnego alkoholizmu na otoczenie “To nie ja mam problem, tylko wszyscy dookoła.” Ring a bell?

          1. MusialemToPowiedziec

            @iHS

            Heh, podobny “eksperyment” (nie wiem na ile przypadkiem, a na ile to było zamierzone) zrobiono w sequelu Hotline Miami: do gry dorzucono nieinteraktywną scenę gwałtu. I zaraz redaktorzy (a zwłaszcza panie redaktorki) zaczęli pisać długie teksty, które w skrócie można podsumować tak: “wirtualna brutalna przemoc wobec facetów którzy potrafią oddać – tak, wirtualny gwałt na kobietach – nie”.
            I to na tyle, że twórcy nawet myślą o usunięciu tej sceny.

          2. mr_geo

            @iHS

            Wiesz że jest coś nieodparcie śmiesznego w wypowiedzi faceta który twierdzi że argumenty drugiej strony są “głupie”, po czym na poparcie tej odkrywczej tezy wypisuje wywód, merytorycznie i intelektualnie tak na na poziomie 10 latka, i to takiego niezbyt bystrego?
            Dlaczego? No to jedziemy.
            Piszesz mi o jakiś wydumanych scenach, które tworzysz w jednym i tylko jednym celu – epatowania okrucieństwem. Podrzucić ci kilka jeszcze pomysłów? Prosze bardzo – oprócz “zgwałcenia” szef nakazał jeszcze przeprowadzić aborcję drucianym wieszakiem i płód ugotować w mikrofalówce. Po czym go spożyć z sosem tysiąca wysp (bo czemu nie?) Albo oblać kwasem, wrzucić do rozdrabniarki do gałęzi i tym co zostanie w jej odbieraku wymalować na ścianie wielkiego fajfusa. Mogę jeszcze parę jak masz ochotę.

            Działalność może interesująca, tylko że intelektualnie doskonale jałowa. Coś jak liczenie diabłów które można zmieścić na końcu szpilki. Czemu ma to służyć? Pokazaniu że brutalność podlega gradacji? Banał, i to oklepany. Że jesteśmy w stanie wymyślić rzeczy paskudne? Banał numer dwa. Że dobrze ci idzie tworzenie fikcyjnych bytów? No proszę cię…

            No ale ty masz przyjacielu tezę. Plan. Otóż ty nie potrzebujesz jakiegokolwiek sensu w swoich wywodach, bo ty nie jesteś zainteresowany odpowiedzią. Ty niezależnie od tego jaka padnie, już zabezpieczyłeś sobie moralny “higher ground”. Patrzcie, patrzcie, powiedział A czyli jest hipokrytą, powiedział B czyli nie mój poziom, moge zakończyć dyskusję w poczuciu chwały. Ty przyjacielu masz głeboko w jelitach jakiekolwiek ewentualne szersze moralne implikacje, których nawet nie zauważasz (dlaczego to inna sprawa). Bo tu chodzi o połechtanie twojego ego ciepłym poczuciem że jesteś wszak lepszy, bo się wzburzyłeś, jakieś paprochy uczuć ci załzawiły w oku (Kaczmarski) i mogłeś głośno pouczać innych. Tyle że w gimnazjalnym pragnieniu bycia so edgy white knight nawet nie zauważyłeś że zupełnie pomyliłeś problemy i – mówiąc kolokwialnie – obszczekujesz niewłasciwe drzewo.

            Otóz przyjacielu mój, nie, nie mam absolutnie żadnych ale to żadnych problemów z kupkami pikseli które skaczą i błyskają w taki sposób że odwzorowuje to niektóre wredne i obrzydliwe z punktu widzenia moralnego zachowania. Tak samo jak nie mam żadnego problemu np. z czytaniem o tym jak to fikcyjny bohater powieści rozwalił głowę drugiemu “tak że rozpadła się na trzy częsci z których każda poleciała w inną stronę a na murze krzepła gęsta, zmieszana z mózgiem krew” (cytat dosłowny), czy z oglądaniem drzeworytu “Poławiaczka awabi i ośmiornica” (jeśli nie wiesz co to takiego, google twoim przyjacielem). Ponieważ w żadnym z tych wypadków to co odbieram nie przekłada się w żaden sposób na to jak funkcjonuję w społeczeństwie. Bo wykształciłem lub wpojono mi mechanizmy które pozwalają mi odróżnić co robić można, a czego nie za bardzo (wiesz, to jest właśnie etyka, o której pisałem też poprzednio jako o wytłumianiu i selekcji tego czym nas raczy otoczenie; udało cię się tego albo nie zauważyć albo nie zrozumieć…). Z tego też wynika kwestia która jest tu kluczowa, a do której nawet się nie zbliżyłeś. Otóż problemu nie mam najmniejszego z “wirtualnym gwałceniem”. Głownie, ale nie tylko dlatego że jest ono wirtualne. Nie istnieje nigdzie indziej tylko w mojej i twojej wyobraźni. A ja MOJĄ wyobraźnie na razie – chwalić bogów – trzymam w ryzach i to nie ona kieruje moim życiem. I tak długo jak te ryzy są skuteczne, całej reszcie świata dzyndzel do tego co po moich neuronach skacze. Pytania w stylu “WHAT THE F***K IS WRONG WITH YOU?” są i bedą traktowane jak pytania nadętego poczuciem własnej ważności tumana.

            Problem natomiast, blisko spokrewniony z tym od czego cała ta sprawa się zaczęła to i owszem mam. Polega on w największym skrócie na tym że czuję się traktowany per noga jeśli “wirtualne gwałcenie” jest mi dane do oglądania w aureoli rzeczy wartościowej ale po remanencie okazuje się że nie ma w nim żadnego innego sensu niźli epatowanie obrzydlistwem dla samego epatowania. Nie ma żadnego sensownego kontekstu. Przedstawiając ucieszny przykład: obrazek gołych damskich cycków na obrazie Goi “Maja naga” wzbudza mój podziw, bo ZNAM i DOCENIAM kontekst który do tych cycków jest przypisany. Natomiast nawet i jędrniejsze cycki na zdjęciu Dody raczej mnie zniesmaczają, bo całość kontekstu da się streścić w “Patrzcie jakie mam cycki”. No ma, i co z tego wynika? Że jest z nich dumna? No ja jestem też dumny z niektórych częsci mojego ciałą, ale to jeszcze nie powód żeby wystawiać je na widok publiczny…

            Uprzedzając pytania – nie, nie wiem czy ta scena z rwaniem zębów w GTA ma jakiś kontekst głębszy niż epatowanie okrucieństwem, czy jakoś wpisuję się w zamysł twórców inny niż “zrobiliśmy bo to moralnie dwuznaczne, a takie przyciąga uwagę”. Osobiście wątpię, w końcu to gra jest, a nie wprawka na temat woluntaryzmu poznawczego Schopenhauera. Tylko że tu dochodzimy do clou programu. Clou polega na tym że nawet jeśli twórcom przyświecały cele płytkie jak kałuża to wciąż ich zasmarkanym prawem jest wstawiac w swoją grę co im się podoba. Bo cokolwiek rózni mądrzy eksperci “od betonu i od świata” gadają twórcy gier nie tworzą żadnej RZECZYWISTOŚCI. Oni sprzedają ci historie, podają informację. Jeśli nie potrafisz z tej historii korzystać w sposób cywilizowany i społecznie akceptowalny to raczej nie jest ich wina, prawda? A moim zasmarkanym prawem jest ich olać z przysiudem jeśli to co robią mi nie odpowiada. Ale na własny rachunek, w ciszy, bez pokrzykiwania na okolicę żeby równała do mojego wysokiego poziomu etycznego. Słowem jest to problem mój i tylko mój i takim powinien pozostać, a wpieprzanie się z moją (rzekomą) przewagą moralną w odbieranie świata przez innych jest co najwyżej świadectwem bufonowatości.

            Tak więc mój przyjacielu, w swoim pobrzękiwaniu lśniącą zbroją obrońcy moralności i domaganiu się poklasku zagubiłeś rzeczywisty problem. Żeby było śmieszniej, w swoim egocentryźmie i zachwycie nad własną doskonałością zarzucasz reszcie świata że nie jest zdolna dostrzegać swych własnych błędów, jednocześnie czując się jak najbardziej na siłach do pouczania wszystkich dookoła, bo w twoim mniemaniu to oni kroczą ścieżką błędów i wypaczeń…

      1. furry

        @Nitek

        Nie, po prostu jestem ciekawy, czemu cię tak zbulwersowała opinia dziennikarza z jakiegoś niszowego tygodnika, który ma nakład wielokrotnie mniejszy niż ilość kopii GTA sprzedanych pierwszego dnia.

        Żeby to jeszcze Osamie smażyć jajka, ale rozumiem, że to jakiś Bogu ducha winien NPC. Biedaczek.

        1. Nitek Autor tekstu De Kuń

          @furry

          nie zbulwersowała mnie opinia.
          jestem zimna ryba i mógł dać na dobrą sprawę i 0/6, spalić i wywieźć swój egzemplarz za miasto – co mi do tego. Nie jestem z tych co się kroją, bo ktoś powiedział złe słowo na temat gry A, B czy C.

          zastanawiałem się jak można na podstawie krótkiego fragmentu zrugać całość, a przy innych rzeczach machnąć ręką mimo, że lekką ręką kładziesz tam całe wioski np.

          Żeby nie było nieścisłości. Sam zrobiłem ueee na tej misji, ale też nie było to 10 minut, bo nawet mniej. Nie powiedziałbym przez to, że gra jest słaba i w ogóle idź precz. Serio Manhunt był słabszy? Pamiętacie jeszcze reklamówki, kawałki szkła i garotę? Zadziwiacie mnie każdego dnia 😉

  9. aryman222

    wow, widzę, że nie tylko ja mam problem z ta sceną 🙂
    1. gra nie powinna dostać 1/6 z powodu jednej sceny.
    2. ta scena jest okropna. widziałem filmik z rwaniem zęba (a raczej pierwsze 20 sekund) kilka dni temu i przerwałem jak tylko zobaczyłem w czym rzecz. to scena dla psychopatów, samo oglądanie jest bolesne, nie wyobrażam sobie żebym musiał jeszcze kierować postacią zachowująca się jak ostatni sk******. zabrakło Rockstarowi wyczucia.

    1. Mindestens

      @aryman222

      Ale dlaczego niby nie powinna, jeżeli ta jedna scena w jego przekonaniu przeważyła szalę? Redaktor naczelny The Escapist dając 3,5/5 stawiał podobne zarzuty, podając dla ich podparcia pewne sensowne argumenty (jego zdaniem w innych częściach bohaterowie alb działali w sytuacji, w której znaleźli się nie do końca ze swej winy lub próbowali wyrównać jakieś krzywdy, co pozwalało wzbudzić jakąś nić sympatii do nich) i pisząc, że nie czuł się komfortowo grając w grę, w której robi się rzeczy straszne, a jedyną motywacją jej bohaterów uzasadniającą je jest kasa. Zrobił to o niebo lepiej od Szewczyka (co nie jest trudne, a i też nie bez moich zastrzeżeń), ale zrobił to w objętościowo większym tekście, który miał prawo się rozwinąć w jakąś spójną, sensowną całość. Nie miałbym żadnych zastrzeżeń, gdyby zdecydował się wystawić notę niższą, włącznie z 1, choć może w tekście, którego ostrze krytyki byłoby bardziej ukierunkowane w tę stronę. Tekst Szewczyka natomiast stanowi dla mnie zbitkę trzech innych, ubogich w treść, które razem nie tworzą zwartej kompozycji, a osobno żaden też nie jest szczególnie dobry, ale dostrzegam, co w dość nieumiejętny sposób próbował powiedzieć.

      Skoro facet recenzuje tytuł i poza suchym tekstem ma jakąś skalę ocen, to w jak dobitniejszy sposób miałby przekazać, że wyraża swój sprzeciw wobec tego, czym on dla niego jest? Mógł sobie na to pozwolić Szewczyk w zapełniaczu kartki w Polityce, ale ciekaw jestem, czy nawet gdyby ktoś chciał zająć takie stanowisko w branżowych mediach, to czy byłby gotów to zrobić wobec najbardziej kasowej premiery ever? Wkurzać potencjalnych reklamodawców i dostarczycieli eksluzywnego kontentu? Na naszym podwórku dopiero co była chryja z eventem EA o BF4 i Fifie, gdzie tradycyjne media podobno sobie mogły w zasadzie tylko popatrzeć, jak inni grają, a daleko nie szukając dość szeroko komentowane e-maile rozesłane przez Radka Zalewskiego dot. eventu w Rzymie o Rome II też nie napawają zbytnim optymizmem.

      Trochę też (ale tylko trochę) mi to przypomina niedawny stand RPS-u wobec PAX, w którym redakcja stwierdziła, że wobec kontrowersji związanych z wypowiedziami pomysłodawców imprezy chociażby na temat gwałtów czy osób transseksualnych, uważaliby za niemoralne dalej pojawiać się na targach i je relacjonować. Niezależnie, czy się ktoś zgadza z RPS-em, czy nie, trzeba mieć jaja, żeby taką decyzję podjąć i za to należy się moim zdaniem pełen szacun, tak jak Gerstmannowi, który swego czasu poleciał z GameSpota za reckę Kane & Lynch. Choć przy nim chyba kontrowersji nie ma,
      a ilekroć się go przywołuje, myślę, że powinno się dodawać coś w stylu “Pamiętamy” albo “Gerstmanna pomścimy” ;).

  10. brokilon

    Obstawiam, że gdyby były oceny artykułów na gikzie, to by ten dostał rekordową ilość minusów, czy czego tam. Już pomijam rozterki, jak daleko można posunąć się w symulatorach zbójeckich praktyk, ale to jest po prostu notka z treścią: Hej, gość dał zajebistej grze 1 na 6. Pismak ze starych mediów się nie zna, a próbuje zabłysnąć.

      1. brokilon

        @mokraTrawa

        A mnie chodzi o to, że ten kto czepia się końcowej oceny, zachowuje się trochę jak nastolatki, co nie mogą przeżyć, że ich gra dostała w skali ocen 1 albo 2, albo mniej niż gra X. A ocena w tym przypadku jest swego rodzaju karą, jedyną, jaką uczciwy recenzent może zafundować grze, w której coś mu naprawdę poważnie nie pasuje. Dał 1 na 6, ale w tekście wyraźnie napisał, że gra jest znakomita, świetna itp. Ot zaprotestował sobie przeciwko przemocy w grach i to jest jak najbardziej ok.

    1. MusialemToPowiedziec

      @yustus

      I tak samo jak u nas, dał nowe zadanie do GTA “dokonaj gwałtu’. Tyle że poszedł krok dalej, dorzucił dzieciaka.

      Tylko nie czytajcie komentarzy: spoilery jak się patrzy. No, chyba że już i tak ma się w nosie odkrywanie GTA 5 i tylko chce się go spiracić by torturować.
      Choć, pewnie do ewentualnej premiery na PC i tak wszystko zostanie zespoilerowane.

        1. Frantz

          @Nitek

          Artykule z Polityki? To teraz w polityce w rubryce afisz publikowane są pełnoprawne artykuły a nie krótkie notatki z racji objętości bardziej sygnalizujące niż dogłębnie analizujące dany temat?
          Tak poza tym zastanawiam się jakie trzeba mieć pokłady złej woli by deprecjonować zdanie autora notki z Polityki tylko dlatego że wcześniej miał nie zabierać głosu w sprawie innych, brutalnych gier? Ile poruszających tę kwestię artykułów, felietonów czy recenzji trzeba popełnić by móc wypowiadać się na temat tej niesławnej sceny z GTAV? Na marginesie dziwi mnie, że autor gikzowego “artykułu”, tak ceniący sobie dogłębne zbadanie tematu a recenzje sporządzający wyłącznie po zapoznaniu się z całą zawartością danej gry i którego tak trapi gdzie był Olaf Szewczyk “kiedy Manhunt gościł na naszych monitorach?” nie zadał sobie odrobiny trudu by to sprawdzić. Okazałoby się że jednak zabierał głos i to dość dobitnie “”Manhunt” to nie jest gra. To zwykła podłość.” (http://polygamia.pl/Polygamia/1,113240,2096224.html). Czy to wystarczy by mógł napisać, iż jedna ze scen GTAV jego zdaniem przekracza dopuszczalne granice i przekreśla znakomitą w innych aspektach (o czym też pisze) grę, czy też jest to ciągle za mało?

            1. Frantz

              @Nitek

              Skoro chodzi o dyskusję to czemu tak się bronisz przed podlinkowaniem obszernego tekstu w którym Olaf Szewczyk dokładnie uzasadnia swoje stanowisko? Wypada przypomnieć, bo chyba nie do wszystkich to dotarło, że pierwotna notka opublikowana została w papierowym wydaniu Polityki w rubryce afisz, gdzie każdy z autorów dysponuje ograniczonym miejscem i zwyczajnie nie może napisać więcej, trudno więc się dziwić, że temat został potraktowany skrótowo.
              Czemu ma też służyć zapytywanie o zdanie Szewczyka w przedmiocie innych “brutalnych gier” i co robił oraz gdzie był gdy się one ukazywały? Bo nie bardzo widzę związek.
              A co do samej dyskusji w temacie “Czy przez jeden epilog można skreślić grę, bo coś się nie podobało.”, to o czym tu dyskutować? Jak widać są osoby których fragment danego utworu tak mocno dotknie, że go dla nich przekreśli, oraz są tacy dla których ważniejszy będzie wydźwięk całości i które przymkną oko na pojawiające się w jego trakcie “potknięcia”.
              Czyżbyś chciał dyskutować o tym, czy każdy może mieć własne, nierzadko odmienne zdanie i opinię na temat utworu kultury?

              1. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Frantz

                Nie boję się podlinkować całości. Znikąd nie została usunięta. Weź pod uwagę, że dalszy ciąg został opublikowany dzisiaj, a wzmiankę z Polityki dostałem wczoraj, kiedy o kontynuacji wróbelki nie ćwierkały.
                Jaki był zatem sens publikowania tak krótkiego fragmentu, skoro nie oddawał w pełni zdania autora, a jedynie jego część?
                Pytania odnoszą się do tego, że podobne elementy, a nawet gorsze (Outlast) już były, a jednak o nich cicho. Pamiętam burze w okół Manhunta i niektórych wymienionych. Podobnie jak ta, która toczy się tutaj, brawo, oscylowały w granicach pojedynczych wypowiedzi.
                Do swoich opinii ma prawo każdy, nie wiem w co próbujesz mnie wciągnąć. Internetową dramę po 22:00?
                Jak widać nie było takich sytuacji wcześniej. Nikt nie przerywał grania w Postala 2 mimo, że mogłeś komuś odrąbać głowę łopatą i nasikać na zwłoki. Tej burzy nie pamiętam.
                Tak jak pisałem, ziębi mnie czy GTA dostało 1,2 czy 111!!!1111! Jednak mam wrażenie, że to rzecz niepojęta nie zgodzić się z kimś i z zabiegiem napiętnowania czegokolwiek, bo źle się ktoś poczuł przez 5 minut ostrego momentu, a kontynuował zabawę. Jest to dla mnie niezrozumiałe, mimo że sam miałem wykrzywioną japę patrząc na to co działo się na ekranie.

              2. Frantz

                @Nitek

                Nigdzie nie napisałem że się boisz czy usuwasz linki, ale parę postów wyżej stwierdziłeś, że tekstu Szewczyka na Jawnych Snach nie podlinkujesz bo Twój tekst tyczy wyłącznie “artykułu” w Polityce. Wydaje mi się, że nie trzeba tłumaczyć zasad publikacji w periodykach pokroju Polityki i tego, że co do zasady, to autor musi dopasować tekst do ilości udostępnionego mu miejsca a nie na odwrót. Polityka jest jednym z czołowych tygodników opiniotwórczych w kraju i od niedawna dorobiła się autorskiej rubryki (czy raczej rubryczki) traktującej o grach, stawiając je niejako na równi z innymi tworami kultury i trudno się dziwić że Szewczyk tam publikuje nawet w tak skromnym wymiarze. Wydaje mi się też, że w tej krótkiej notce zawarł istotę swych zastrzeżeń, a że rozwinął to następnie w miejscu gdzie mógł sobie pozwolić na dłuższy wpis to, wydaje mi się, nic złego, a podlinkowanie tego tekstu tylko przysłużyłoby się dyskusji.
                Co do nadmiernego epatowania przemocą w grach to Szewczyk ma zdanie dość stałe i za przykład podałem jego tekst sprzed niemal 10 lat, to chyba nie jego wina że nie było wokół pewnych tytułów “burzy”. Sam Outlast to produkcja zdecydowanie innego kalibru (mówiąc delikatnie) niż GTAV, nie wiem też czy gracz sam dopuszcza się w niej tak ekstremalnych aktów przemocy czy też jedynie jest ich świadkiem (co innego oglądanie a co innego odgrywanie). Poza tym, nawet jeśli wcześniej o takich sytuacjach nie pisano (a Szewczyk jednak pisał) to dlaczego teraz nie można tej kwestii podnieść? Najnowsze GTA jest aktualnie najgłośniejszym, najdroższym i najlepiej zarabiającym utworem popkultury, wielu widzi w nim grę niemal doskonałą. Niewątpliwie przesuwa ona pewne granice (nawet jeśli dzieje się to również w innych tytułach, to nie na taką skalę ze względu na ich o wiele mniejszą popularność czy wręcz niszowość) i mogą się znaleźć tacy którzy uznają że tę granicę po prostu przekracza. Ta, dla Ciebie, ostra scena dla nich będzie za ostra, zbyt mocno będzie się kłócić z ich poczuciem wrażliwości i uczyni dla nich tę grę niestrawną. Tak mocno ich uderzy że całą grę będą postrzegać przez jej pryzmat. Każdy recenzent dokonuje oceny uwzględniając wyznawane przez siebie wartości, to co dla niego jest ważne. Dla Olafa Szewczyka festiwal przemocy ze szczególnym uwzględnieniem sceny w której gracz wciela się w kata torturującego bogu ducha winnego człowieka był tak dojmujący, iż spowodował, pomimo dostrzeżenia zalet tej produkcji, odrzucenie GTAV. Jest to jego osobista ocena, można się z nią nie zgadzać, ale skoro nie chce mieć z tą grą nic do czynienia to niby jaką ocenę miał wystawić?

              3. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @Frantz

                tak jak napisałem. ziębi mnie czy tam jest 1/6 czy 0/6, czy jest to ciężkie do zrozumienia? Nie wiem czemu wmawiasz mi, że to jest sedno sprawy. Jak nie chciał to po co kontynuował tą, w swoim odczuciu, kiepską zabawę? Jak ktoś “umiera” z przejedzenia, nie wsuwa kolejnego pączka.

                pytanie brzmiało czy przez epilog można pojechać po całości. Cały czas oddalasz się od tego wmawiając mi, że czepiam się, bo święte GTA dostało 1/6. Jak napisałem – zimna ryba.

                Nie zgadzam się z procederem pojazdu po całości przez 10 minutowy wyskok, motyla noga, ona nawet nie ma 10 minut. W mniejszej skali to tak jakby ocenić grę na podstawie 30 minutowego dema.

              4. urt_sth

                @Nitek

                “pytanie brzmiało czy przez epilog można pojechać po całości.” – oczywiście, że można.
                Jak bym poszedł do kina za 200 PLN i już we wprowadzeniu zaserwowano by mi scenę “dwie dziewczyny i szklanka”(wersja wschodnia) to bym wyszedł z kina i wystawił podobną lub niższą ocenę. Fakt, że film był by 18+, a może dalej i nawet wybitny , jest bez znaczenia, bo nie dał się obejrzeć.

                Na tę ocenę trzeba jeszcze patrzeć inaczej, przez pryzmat do kogo jest adresowana, a jest kierowana do 30 i 40 latków (Polityka). W tej grupie ludzie raczej nie szukają bestialskiego okrucieństwa, a ocena 1/6 dla gry która jest ach i och ma ich skłonić do sprawdzenia w co grają ich dzieci, pozwolić zastanowić się czy finansować R*, które stosuje takie, a nie inne chwyty do budowania napięcia.

                Gdyby to było 4/6 to pies z kulawą noga by takiej notki nie czytał.
                Więc taką ocenę, przez jej edukacyjny charakter, w miejscu w którym się pojawiła postrzegam jako prawidłową.

              5. MusialemToPowiedziec

                @Nitek

                Czy przez to, że w czasie meczu bramkarz raz wpuści szmatę, a potem obroni “najlepsze strzały świata” oznacza, że zostanie oceniony jako największy fajfus czy jako bohater przez fanów drużyny, która przez tą szmatę przegrała?

                ZAWSZE jeden zgrzyt niszczy cały obraz. I dla niektórych tortury z GTA to za duży zgrzyt.

              6. Nitek Autor tekstu De Kuń

                @MusialemToPowiedziec

                nie oglądam meczyków, ale z tego co wiem ocenia się zazwyczaj pojedyncze osoby odpowiedzialne za wtopy, chyba że ewidentnie słaba gra rozkłada się na cały team. Trochę jak w przypadku powyższego. Oceniono jedną rzecz, występek jednej osoby, a nie cały produkt.
                Gdyby wyłączył w tym momencie to sprawy by nie było. “Jest tam scena tortur, w której nie chciałem brać udziału, a gra nie pozwalała mi iść dalej bez wykonania narzuconych czynności. Wyłączyłem, bo nie dała mi innego wyboru – 1/6”
                Jednak kontynuował, tą niegodną zabawę. Nie wyszedł z sali.

                @urt_sth
                nie sądzę, że przed seansem nie wiedziałbyś o takich scenach. Podobnie w przypadku GTA było wiadome, że jest ostro i każdy to zaznaczał, więc jeśli śledziłeś temat gry, wiedziałeś, że coś tam się czai.
                Zresztą pierwsze przesunięcie granicy dokonało The Walking Dead, tak mi się wydaję, choć mogę się mylić. Czyż nie tam by ulżyć w cierpienia zrzucaliśmy cegły na głowę? Odcinaliśmy nogi siekierą? Rozumiem, że kontekst to usprawiedliwił i zupełnie nie ma sprawy? Bo był wybór?

                I czemu dzieci? Metki na pudełkach są bez znaczenia? To że grają w to dzieci w wieku -10 to nie wina Rockstara tylko brak pomyślunku rodziców, którzy ignorują proste oznakowania. Jeśli na pudełku jest +18 to nie jest tam bez powodu. To trochę inny temat już.

              7. Goblin_Wizard

                @Nitek

                Cały czas, Nitku, usiłujesz nas przekonać, że nie można oceniać całości produktu po jednej wtopie. Niestety, nie tylko można, ale wręcz trzeba tak oceniać. To jest dokładnie tak samo jak w tym starym skeczu Laskowika – my mówimy “koło się zepsuło” – a Ty “ale przecież trzy koła są dobre!“. Puenta jest niestety zawsze taka sama – “skoro jedno koło się zepsuło to cały traktor jest do dupy“.

              8. urt_sth

                @Nitek

                Ależ ja nie pisze że recenzja jest dla dzieci tylko dla rodziców aby ich wychowywać i dlatego musi być wyrażona oceną znacząco odbiegającą od ogólnie przyjętej, przez to jej użycie jest uprawnione.

                Użycie takiej oceny w serwisie zajmującym się grami i kierowanej do graczy było by bez sensu.

              9. Frantz

                @Nitek

                A czy tak ciężkie jest do zrozumienia, że każdy, czy to recenzent, czy też “zwykły” odbiorca indywidualnie, swoją miarą ocenia każdy utwór kultury? Albo że całość utworu jest sumą składową wszystkich jego elementów i gdy jeden z nich okazuje się być bezbrzeżnie fatalny to rzutuje to na całość utworu i czasami, dla niektórych odbiorców może go przekreślać? Pisałem już o tym wcześniej, ale widać nie dość dobitnie, więc napiszę wprost, tak, przez epilog można pojechać po całości, tak, jeden fragment może wpłynąć, nawet w sposób ekstremalny, na odbiór całości. Jeżeli moim zdaniem, jedna ze scen jakiegoś utworu przekracza wszelkie dopuszczalne dla mnie granice, to z tego względu cały utwór może być dla mnie skreślony, i na odwrót, jedna mistrzowska, genialna scena może uratować, w innych miejscach beznadziejny utwór kultury.

Powrót do artykułu