Spode łba – tam i z powrotem?

bosman_plama dnia 30 czerwca, 2015 o 8:38    50 

Dwa tematy związane ze starymi (albo “starawymi”) grami krążą nam ostatnio nad głowami. A może krążą tylko mnie? Jeśli ta druga opcja jest prawdziwa, to przerzucę temat i na Was. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak, częściowo chodzi o te wszystkie remasteringi.

Informacja, ze ekipa odpowiedzialna za remasteringowanie Baldur’s Gate 1 i 2 znowu coś robi nie rozgrzewa może internetów tak bardzo, jak potrafiłaby to zrobić zapowiedź, że tym razem odsłona Assassi’s Creed wyjdzie bez bugów, ale jakieś dyskusje jednak wywołała. Na przykład na gikzie. Choć nie wiemy jeszcze co to będzie – jakiś dodatek od opowieści o Dziecięciu Bhaala, czy zremasteringowanie czegoś, co jeszcze zremasteringowane nie zostało, czy jeszcze coś innego, będzie to raczej gra w “starym dobrym stylu”. Zacząłem się zastanawiać kto w takie gry gra i kto właściwie gra w te wszystkie remasteringi. Ktoś musi, inaczej by ich nie robili.

Jeśli właśnie raczyliście wyrazić zdziwienie, muszę przyznać, że oczywiście, ja gram w gry w “starym dobrym stylu”. Tylko – no właśnie – D:OS, Wasteland2, PoE itp. to nie są stare gry z nakładką graficzną sprawiającą, że młodzież nie umrze ze śmiechu na widok pikseli, którymi ekscytowali się rodzice, ale nowe gry – nowe historie, dekoracje, światy, bohaterowie, mechaniki itp. itd. Tymczasem “remastering” oznacza często wygładzenie pikseli i takie przekształcenie obrazu, żeby się zrobił “HD”.

bgeeWłaściwie to nic nowego, że gramy tylko w te gry, które już kiedyś nam się spodobały. Pomijając kwestie silników, nowe odsłony kolejnych serii to w gruncie rzeczy przede wszystkim zestawy nowych map. Gdyby twórcy CoD:MW od 1 do 3 zamiast wypuszczać nowe gry po prostu wypuszczali dodatki do pierwszej części, nikt by nie zauważył różnicy. Podobnie jest z AC. Lubimy więc dreptać w miejscu, czasem ogłaszając postęp, bo dodano jakieś nowe wyposażenie, a ilość bugów skutecznie utrudniająca grę dowodzi, że ulepszano silnik, albo całkowicie go zmieniano.

Bugi zresztą to odsłona owego drugiego tematu wspomnianego w nagłówku. Czy grę robią wielkie studia operujące grubaśnymi milionami, czy mniejsi starzy wyjadacze, skończoną grę mamy szansę kupić najczęściej wtedy, gdy robi ją jakieś studio indie składające się z trzech do pięciu osób. Battlefield był po premierze średnio grywalny. AC “paryski” wypadł jeszcze gorzej, a ostatnia premiera Batmana na piece to zdobycie kolejnego szczytu na ścieżce wypuszczania bubli. Nie wątpię, że wkrótce ktoś pobije i ten rekord. Kłopot w tym, że problem ten dotyczy nie tylko gier, którymi zarządzają białe kołnierzyki. Wastelad2 dostanie nowy silnik, PoE wypuszcza poprawki m.in. do SI kawał czasu po premierze, gdy sporo graczy zdążyło tę, niekoniecznie bardzo rozbudowaną, grę ukończyć. A Wasteland2 i PoE to tytuły, które były konsultowane z graczami przez cały czas trwania produkcji. Jasne, twórcy tych akurat gier nie są w stanie dostarczyć graczom absolutnie wszystkiego, bo po prostu nie mają na to kasy. Niemniej, niezależnie od przyczyn, dostajemy dziś gry wymagające poprawek, niezależnie od tego z jakich źródeł pochodzą.

acbWiem, tak było od zawsze. Rzadko zdarzało się, że wypuszczano grę doskonałą, tylko z braku internetu wpadki nie były aż tak głośne. Teoretycznie to prawda, ale nie przypominam sobie aż takich wpadek, jakimi były ostatnio Battlefield, AC czy Batman. Bo to nie były gry z wadami, tylko gry niedokończone, ewentualnie niezrobione na nośnik, na którym miały działać.

A wszystko dlatego, że nam się spieszy. Wszystkim. Producentom, właścicielom gier i graczom. Żyjemy w cywilizacji biegu. Trochę dziwne, że równocześnie kiwamy z ukontentowaniem głowami gdy Blizzard albo CD Project ogłaszają, że wypuszczą grę dopiero, gdy będzie naprawdę gotowa (nie zawsze im to wychodzi, ale raczej unikają aż tak totalnych wpadek, jak część ich kolegów). Tak więc bijemy im brawo, ale sami gnamy przed siebie w pełnym galopie. Ten galop tłumaczy też fakt, że w kółko dostajemy to samo. Bo nie chodzi tylko o to, że lubimy tylko to, co już kiedyś nam się spodobało, ale także i o to, że łatwiej przerobić dekoracje, dorzucić ze trzy zmiany, podkręcić grafikę i sprzedać jeszcze raz to samo, niż znaleźć czas na zrobienie (i wypromowanie) nowej marki od podstaw.

tra2Wstrętna uwaga w stylu seksistowskim – ta Lara podobała mi się bardziej. Trudno, może jestem psychicznym nastolatkiem, może to kwestia nostalgii, może jestem w wieku, w którym oglądanie się za nastolatkami podpada pod paragraf. Ale mam nadzieję, że kiedyś Lara znów stanie się kobietą. Nie musi epatować rozmiarem miseczki. Ale niech będzie dorosła. Raz nastolatka była fajna. Drugi raz pewnie ujdzie. No ale…

W efekcie poruszamy się więc w świecie jednego wielkiego remasteringu. I – o ile nie zostajemy przywaleni bugami – tak naprawdę nam to nie przeszkadza. Bo warto to powiedzieć: właśnie tego chcemy. jasne, raz na jakiś czas podomagamy się czegoś nowego. Ale tak naprawdę wystarczy nam, że trochę się nas oszuka i np. przeniesie elfy i krasnoludy w kosmos. Tak karierę zrobił przecież Mass Effect. Bioware idzie na łatwiznę pod względem fabuły gier i konstrukcji postaci, ale niczego innego od tej firmy nie oczekujemy.

Tylko nie udawajmy, że na rynku gier rzeczywiście istnieje rozwój. Kiedyś był. Ale teraz i gracze i twórcy skupili się na polerowaniu tego, co już istnieje. Powtarzamy w kółko to samo, jeździmy wciąż tym samym wozem, któremu zmienia się kolor nadwozia i może kształt świateł. Owszem – poniekąd jest to dążenie do doskonałości. Ale nie rozwój.

Być może przeniesienie gier w prawdziwe 3D stanowić będzie przełom i pchnie gry w zupełnie nowym kierunku. Prawdę mówiąc nie sądzę. Kino jakoś od tego nie zwariowało. Na jeden film rzeczywiście wykorzystujący tę technikę (pod względem technologicznym i artystycznym) przypada setka takich, które wrzucają 3D, bo trzeba, ale robią to bez polotu (choć rzemiosło jest coraz lepsze). Zresztą po pierwszym zachwycie nowinką, hajp na 3D przygasł.

1920x1080 WallpaperFilmowi Avatar można sporo zarzucić. Ale Cameron miał pomysł na kreatywne i całościowe wykorzystanie 3D. Nie wiem, czy ktoś jeszcze podszedł do tematu w podobny sposób.

Być może z grami będzie inaczej, nie napalam się jednak specjalnie na owo 3D, choć przyznam, że zrobiło na mnie wrażenie, gdy siedziałem z maską na gębie i rozglądałem się po wszechświecie. Na razie jednak gramy w remastery i zaczynamy grać w remaki. Nowe FFVII może być przełomowe (hehe) o tyle, że pokaże, iż gry istnieją na tyle długo, by pozwolić sobie na robienie starych gier jeszcze raz, tak by w pełni dostosować je do nowych technologii. Bo nie da się ukryć – skok technologiczny między rokiem: 2000 a 2015 jest znaczący (nie wspominając o wcześniejszych latach). Gdyby FFVII pokazało, że w remake’ach jest kasa i moc czekałyby nas ciekawe lata. Taka Bethesda nie musiałaby się męczyć z wymyślaniem fabuł nowych Falloutów, po prostu wypuściłaby F1 i F2 w wersji FPP. Zremasterowanie BG1 i 2 zastąpiłoby nam zrobienie ich jeszcze raz. Gracze już nie musieliby się zastanawiać czy Imogen czy Jaheira potrzebuje większych napierśników (magicznych) – gra wyraziście by nam to pokazał. Z fizyką. A co Disney mógłby zrobić ze swoimi prawami do Gwiezdnych Wojen? Uuuuu, panie i panowie. Tie Fighter na konsolach, wielkich telewizorach i w okularach 3D?

X-Wing

No dobra, prawa mogłyby tu namieszać i nie każdy remake mógłby powstać.

Już to przerabialiśmy, prawda? Tomb Raider próbował iść ta drogą i na krótka metę nawet mu się udało. I krytycy i gracze byli zadowoleni z nowej-starej Lary. Tak, wiem, starzy gikzowcy mogą nie mieć pewności po co to robić. Ale wiecie, że dorosło już pokolenie (albo ze dwa), które nigdy nie grało w Tie Fighter i raczej weń nie zagra w obecnej formie? Że nie ważne jak bardzo remasteringowano by Baldur’s Gate istnieją młodzi gracze, dla których te nowe wersje są nadal kupa pikseli nie do zaakceptowania? Że zebrałoby się całkiem sporo niekoniecznie młodych fanów serii Fallout, u których próba odpalenia pierwszych dwóch części kończy się szokiem poznawczym i prędkim wyłączeniem kompa? I że ich liczba będzie już tylko rosła? To wszystko klienci.

Dodaj komentarz



50 myśli nt. „Spode łba – tam i z powrotem?

  1. Toc85

    Starzy gracze chcą starych gier, nowi gracze chcą nowych. Ja jako ‘stary’ nigdy nie przełknąłem MMO bo to dla mnie nie jest RPG a z sieciowych strzelanek zatrzymałem się na Quaku. Tempo zmian jest coraz niższe, jak w przypadku każdej nowości 🙂

  2. iHS

    Ach, remake’a (bo remastera to średnio jednak widzę) Tie Fightera to bym wziął, ale bym go wziął. Z wszystkimi innymi częściami serii. Wing commandera – ale bym wziął! Kupiłem ostatnio na jakimś humble’u trójkę i czwórkę – filmiki wymiatają, ale w samą grę niestety nie da się już grać, przynajmniej ja odpadłem w strzelanie do spriteów. Dlatego tak czekam na tego star citizena, liczac się z potężnym rozczarowaniem, ale nadzieja umiera ostatnia.

  3. aihS Webmajster

    VR nie mam moim zdaniem przyszłości. Ta idea puka do drzwi od kilkunastu lat z większymi zrywami po drodze. Każdy ze zrywów skończył się porażką. Nawet jeżeli urządzenie trafiało na półki to powody niepowodzenia zawsze pozostaję te same: ergonomia, stosunek możliwości do ceny, technologia nie dla każdego (błędnik i te sprawy). Czasami mam wrażenie, że kolejna kampania na rzecz VR to taka pozycja obowiązkowa wpisana w rotację nowinek, która musi co kilka lat powrócić choć wszyscy wiedzą, że to jedynie temat zastępczy, wypełniacz. Jedyne co ma moim zdaniem jakąś przyszłość to HoloLens i nie dlatego, że to Microsoft, ale po prostu rzeczywistość rozszerzona, i idąc dalej wyświetlacze holograficzne, to prawidłowy kierunek pozbawiony większości wad VR.

    Ten apetyt na więcej, lepiej, ładniej jest niestety potrzebny bo jest podstawą rozwoju, ale ja chętnie zatrzymałbym się na paru ulubionych grach i dokupował jedynie dodatki do nich. W kółko. Tak samo mam z grafiką – Unreal Engine 3 to coś na czym dla mnie spokojnie mógłby się rozwój zatrzymać – nie potrzebuję już więcej, ten poziom szczegółowości jest dla mnie wystarczający. Można pomylić z prawdziwością 😉

          1. Nitek De Kuń

            @Yanecky

            zdaje się, że do wątku na 100 potrzeba mieć połapanych wszystkich złoczyńców, czyli AR się chyba nie łapie

            -ed
            tu masz rozpiskę
            http://www.videogamesblogger.com/2015/06/26/batman-arkham-knight-endings-guide.htm

            zerknąłem pobieżnie i trzeba mieć połapanych wszystkich złoczyńców. AR nie wchodzą w skład najlepszego zakończenia, tylko wątki poboczne. wszystkie. riddler też. generalnie zakończenia zależne są od tego ilu złych się złapie ; )

              1. Yanecky

                @Nitek

                Dobra spręzyłem się i zrobiłem wszystko prócz zagadek (czyli z 10h grania 😉 ). No i bez Riddlera nie da się tak naprawdę skończyć. Ale podobało mi się, choc momentami frustracja batmobilowa była. Historia też niezła. Dobra gra. Jak wrócę będę grać od początku 🙂

                Spoiler! Pokaż
              2. Nitek De Kuń

                @Yanecky

                Nieładnie panie. Nie spoilerujemy tak offen, gro osób nie wie, że tak jest. Ja nie wiedziałem i trochę się spociłem jak wyszło szydło z wora.

                Nie dokończyłem jeszcze. Właściwie została mi podróż do jednej miejscówki, ostatnia zagadka riddlera, która jest możliwa do ogarnięcia dopiero wtedy, riddler i pyk, 100% 😉

  4. Revant

    Według mnie to co dzieje się teraz to wynik tego, że średnia graczy zrównała się z pokoleniem “pomiędzy”. Te pokolenie, które było świadkiem tych zmian od późnych lat 90/początku 2000, zwłaszcza związanych z przejściem z grafiki 2D do 3D. Twórcy zgłupieli bo nie wiedzą jak do nich trafić, bo oni są zbyt świadomi zastoju w produkcji gier, przez co skupiono się na pokoleniach sąsiadujących. Teraz wydaje mi się celem jest pokolenie “przed”, które tak chętnie rzuca pieniędzmi na kickstarterze oraz pokolenie “po”, które kupuje byleby “poszczelać”. Dla jednych remastery (bo przecież narzekają jak to kiedyś gry były lepsze), a drugim daje się odgrzewane kotlety bo i tak kupią (nowy cod=więcej matek spółkujących z innymi graczami). Widać delikatny rozwój, ale gdzie ten przełom? Doszliśmy do końca drogi gier 3d? Pewnie tak i dlatego postanowiono wziąć się za VR. Jednak nadal brnie się w trudny temat jak te headsety, które sprawiają dużo problemów. Zgadzam się w tym przypadku z Aihsem, który wspomniał powyżej o nowej zabawce od Microsoftu – też czekam na więcej i sądzę, że to powinno być kierunkiem rozwoju.

      1. Revant

        @aihS

        Od czegoś trzeba zacząć 😉 a w gejmingu może być to fajnie zastosowane, nawet na szerszą skalę – np. przeniesienie gier planszowych i spięcie ich z internetową rozgrywką. Ile możliwości czai się tam dla np. strategi, turowych i rtsów. Przyszłość zaś widzę w posiadaniu HoloDecku z ST w domu 😀

  5. urt_sth

    Ciekawe ile kosztowało by studio nagrań do takiego F1 lub F2, aby wszystkie linie dialogowe ponagrywać. Z drugiej strony to może być taki miejski mit związany ze wspomnieniami i taki W3 jest bardziej “pojemny”. Chętnie przeczytam informację w temacie, jeżeli jest ktoś zorientowany.

    1. Klucznik

      @urt_sth

      Szukałem na szybko, w telefonie, więc pewnie są nieścisłości, ale może znajdzie się tutaj jakiś trop dla innych.

      W Fallout: New Vegas (wydany w 2010 roku) znajduje się około 65,000 linii dialogowych, co jest rekordem w grze dla pojedynczego gracza (za Guinness World Records 2011 – Gamer’s Edition. Guinness World Records Ltd. 2010. p. 147. ISBN 978-1-4053-6546-8). Dla przypomnienia, tylko główny bohater był niemy, cała reszta NPC posiadał udźwiękowienie.

      Dla porównania, Mass Effect 3 linii dialogowych ma około 40,000 i (co może być zaskoczeniem) dokładnie tyle samo znajduje się w Wiedźminie 3 (obie liczby podawane są przez twórców). Mniej niż F:NV, ale to dalej jakaś sensowna ilość dialogów.

      Nie znalazłem informacji ile tekstu ma Fallout 2, ale jeśli to Fallout: New Vegas jest rekordzistą, to nasza ulubiona część serii musi mieć mniej. By nie było za łatwo, to i kwestie samego rekordu można podważyć, bo w necie można się natknąć na informacje, że Planescape: Torment ma… 800,000 linii dialogowych. Ogrywałem PT:S cztery razy i mówiąc szczerze wydaje mi się to naciągane, ale podobno zostało to sprawdzone ręcznie – ktoś przeniósł tekst gry na coś w rodzaju “książki”, dostępnej za darmo w internecie.

  6. fl0dA

    Przy graniu w stare tytuły ważny jest też próg wejścia. Nie każdy tytuł mechaniką odpowiada temu do czego jesteśmy przyzwyczajeni teraz, także sam goły remaster niekoniecznie pomoże. Przypominam sobie że przy niektórych RTSach clickfest był okroppny, teraz by to nie przeszło. Poza tym teraz prawdziwych rtsów już nie ma ;<

  7. furry

    Miałem gdzieś zrzut ekranu, czyli skrinszota z metacritic, gdzie na zakładce “Gry” 4 z 5 tytułów zawierało słowo “Remastered”, niestety obrazek gdzieś przepadł, albo się schował. Zresztą teraz wiszą prawie same kontynuacje, poza “Her Story”, ale o tym było kiedy indziej…

    W Fallouta FPP nie grałbym, ale przyznam że X-Winga chciałbym zobaczyć wypolerowanego w HD, bo graficznie odrzucał mnie już 10 lat temu – nie załapałem się na falę w latach 90, więc nie da się nałożyć na piksele najlepszego filtru Nostalgia™.

    A dziś promocje, choć na gikzie pewnie wszyscy już kupili ebooka po dwa razy, w sklepie woblink.com książka Dzielnica obiecana za 11,20 zł a w publio.pl promocja książek wydawnictwa Genius Creations, między innymi nominowany do Zajdla “Pokój Światów”, autorstwa Pawła Majki, znanego jako bosman_plama lubimy jak patrzysz gikz.pl (nie chce mi się znowu w to bawić). Ale nie tylko, wydawnictwo wypływa na szerokie wody, jest więcej tytułów.

      1. urt_sth

        @bosman_plama

        Gdzie tam, najlepiej mnożyć setki teorii aby móc dojść przy odrobinie szczęścia do konkluzji “ja wiedziałem, że tak będzie”.
        Co ciekawe oglądając drugi odcinek drugiej serii

        tylko dla tych, którzy obejrzeli do końca Pokaż

        Jak na razie druga seria nadal mniej mnie przyciąga niż pierwsza, pewnie wynika to z faktu, że nie oglądałem (pamiętałem) wcześniejszych kobiecych filmów Matthew i łatwiej mi było wejść niż z Vincem, choć ten powoli przestaje mi przeszkadzać.

        1. Ziuta

          @urt_sth

          Nie bój żaby, wszystko wskazuje na to, że

          uwaga, istotne fakty z 2 odcinka! Pokaż

          Oczywiście zachodzi ryzyko, że widzowie uznają to za przegięcie. Bo patent, że najpierw sugerujemy straszne rzeczy, żeby w następnym odcinku pozwolić wszystkim wywinąć się jakimś banałem, to chwyt z “Dynastii”, a nie HBO.

          BTW: wrzuciłem do spoilera link i się spoiler zepsuł. Co schrzaniłem?

  8. maladict

    Jeśli chodzi o 3D w kinie, to zacytuję (z pamięci) Darę O’Briaina: ‘Próbowano tego w latach pięćdziesiątych, próbowano tego w latach osiemdziesiątych, próbuje się teraz. Rozpoznajecie wzorzec? To wraca co trzydzieści lat jak epidemia choroby zakaźnej!’.
    Co do VR w grach, to pewnie że fajnie by działało w grach FPP, ale to póki co kwestia ergonomii. A w zestawy gogle+chodzik jakoś nie wierzę.
    Natomiast co do jakiejś nowości, to pewnie się jakaś pojawi, tylko jeszcze nie wiadomo co, bo gdybyśmy wiedzieli tobyśmy to już dawno wprowadzili, c’nie?

  9. Zebulah

    Ni stąd, ni zowąd, wybierając kolejną grę z półki wstydu, padło na pierwsze Blood. Pikseloza straszliwa, (wersje GOGowe są zwykle dopracowane, ale nie chce zaskoczyć nic powyżej 320×200), sterowanie toporne bo nie ma patrzenia myszą góra/dół, przeciwnicy i elementy otoczenia to sprite’y (że też nikt nie zrobił moda jakich wiele powstało np. do Doom czy DN3D), ale klimat nadal wciąga, i po chwili przyzwyczajenia przestaje się zwracać uwagę na techniczne ułomności. Sam jestem zaskoczony bo gra ewidentnie nie zestarzała się dobrze, a ja bardzo chętnie będę grał dalej.

Powrót do artykułu