Spode łba – świat nie do ogarnięcia

bosman_plama dnia 20 maja, 2014 o 8:07    71 

Kiedy byłem dzieckiem, myślałem jak dziecko – że uda mi się wejść na wszystkie szczyty gór (kusiły mnie szczyty gór), zwiedzić dna mórz (też mnie kusiły, bo sądziłem, że znajdę tam ruiny Atlantydy), przeczytam wszystkie książki, jakie będę chciał przeczytać i – to trochę później – starczy mi czasu na zagranie we wszystkie fajne gry.

Oczywiście, w latach 80 i 90 nie było to takie trudne. Starcy z polskiego fandomu do dziś z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy ukazywała się w Polsce jedna powieść zachodniego autora rocznie, w związku z czym przez cały rok rozmawiali tylko o niej. Choć kupić taki rarytas dało się tylko, jeśli miało się znajomości w cukierni albo masarni (bo coś trzeba było dać pani z księgarni), to jakimś cudem po roku okazywało się, że każdy “z branży” powieść znał. Z grami było podobnie. Bez trudu grałem we wszystkie tytuły dostępne np. na Spectrum+, bo zbyt wiele dostępnych ich nie było (w porównaniu z obecnymi czasami), zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę te warte zagrania.

czomoGóra, na którą nie wejdę…

Dziś to wszystko działa inaczej. Powieści – także tych wartych przeczytania – ukazuje się w jednym tylko miesiącu tyle, że mogę tylko wzdychać ciężko czytając listy tytułów, które muszą mnie ominąć. Podobnie jest z grami i nawet rodzajów piw jest tyle, że wpadłbym w alkoholizm starając się poznać je wszystkie.

turbacz… i taka, na której bywam przynajmniej raz w roku.

Za Czomolungmę musi starczyć mi Turbacz, a za dno morskie powierzchnia jakiegoś jeziora. To już wiem. Ale ciągle kombinuję z czytaniem jak największej ilości książek i graniem w jak największą ilość gier. Z tymi drugimi jest o tyle ciężko, że różne sklepy wciąż ogłaszają rozmaite wyprzedaże, a ja daję się łapać na kupowanie za grosze tytułów, w które na pewno nie zagram. Potem siadam wśród tej galaktyki możliwości i myślę, że rynek gier jest jak świat. Całego nie ogarniemy. Nie zdołamy policzyć (dokładnie) gwiazd i raczej nie odwiedzimy ich w najbliższej przyszłości. Tajemnica Trójkąta Bermudzkiego, która w dzieciństwie spędzała mi sen z powiek, pozostanie nierozwiązana. Zawsze znajdzie się jakiś kawałek praludzkiej szczęki, który wprawi antropologów w konsternację. Technologia, którą sami stworzyliśmy już nas wyprzedza. Specjaliści jeszcze wiedzą, o co chodzi w ich dziedzinach, ale w życiu nie połapaliby się w założeniach pracy kolegi zza ściany. To kolejna rzecz, na którą skarżą się starzy fantaści – fantastyka naukowa stanęła wobec nadmiernej komplikacji i specjalizacji, mało który czytelnik jest w stanie skumać o co chodzi w tych wszystkich nowoczesnych technologiach. Statystyczny “ja” chce tylko, żeby wszystkie przyciski, które ma do naciskania, działały. Pewnie dlatego statystyczny “ja” woli konsole od pecetów.

Sloneczna_loteriaKiedyś przeczytałem recenzję tej powieści w miesięczniku “Fantastyka”. Recenzje wtedy musiały streszczać fabułę, inaczej nikt nie miałby pojęcia o co w nich chodzi. Natychmiast zamarzyłem, by powieś tę zdobyć. Udało mi się to “Pod Halą Targową”, czyli w miejscu, w którym w Krakowie można było dostać (za odpowiednią cenę) rzeczy nie do dostania. Odnalezienie jej i kupienie zajęło mi chyba z pół roku. I co? Nawet z takim opóźnieniem, wciąż byłem “na czasie” – ciągle wszyscy rozmawiali o tym tytule!

Swoja drogą, skoro pecety wciąż nieźle się rozwijają, to może starzy fantaści mają powody do nadziei?

Tak czy owak, muszę przestać myśleć jak dziecko. Zacząłem więc wprowadzać selekcję. Już nie próbuję poznać każdej powieści fantastycznej i każdego komiksu na rynku. Może nie będę miał przez to o czym rozmawiać z kilkoma osobami, ale trudno. Odpuściłem wiele seriali. Nie czytam każdej popularnonaukowej książki ukazującej się na rynku.

Nie gram we wszystkie gry.

Minuta ciszy, co? Ale wiecie po co o tym wszystkim piszę? Bo przyszło mi do głowy, że gikz jest taki jak ja, albo ja jestem taki jak gikz. Gdy spojrzeć na “poważne” serwisy growe, one wciąż starają się myśleć jak dzieci i ogarniać wszystko. Owszem, często mają wielu recenzentów, którym płacą za to, żeby nie spali, nie jedli, ale z oczami na zapałkach grali w każdą podsuwaną im na taśmie grę. Jasne, część z nich się specjalizuje – jeden gra w ścigałki, drugi w strzelanki, a trzeci w cRPGi i strategie. Ale bądźmy szczerzy – nawet w tych niszach trudno im nadążyć za każdym tytułem.

pongTytuł, w który byli w stanie zagrać wszyscy. To znaczy pod warunkiem, że w okolicy zawitała ciężarówka z tymi niezwykłymi automatami, albo okazało się że sąsiad to światowiec nie lada i kupił to cudowne coś. Albo od kogoś pożyczył.

Ich napędza poczucie obowiązku. Mnie nie. I gikza, chyba też nie. Gramy, w co chcemy. Czasem siedzimy nad jakimś tytułem tygodniami ignorując nowinki. W efekcie ja nie będę nigdy growym autorytetem, a gikz nie będzie chyba najbardziej poczytnym, bo ściągającym każdego użytkownika sieci, blogiem o grach (i nie tylko). I dobrze. Bo świat jest nie do ogarnięcia i trzeba znaleźć w nim jakieś szczegóły, którymi można się cieszyć, zamiast zatonąć pod lawiną danych nie do przetworzenia.

Dodaj komentarz



71 myśli nt. „Spode łba – świat nie do ogarnięcia

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @aihS

      Nie ma nic a nic bosmana w Grabińskim, ale to mogłoby się zmienić, gdybym dostał gdzieś czarcie mleko. Niemniej odkąd w zeszłym roku znalazłem na Pojezierzu Lubuskim opuszczoną gorzelnię, kusi mnie zebranie kasy na jej kupienie. Może wtedy dałoby się takie wyprodukować?

      Nie wpadłbym na to, że Wieczna przypomina którąkolwiek RP. Z drugiej strony wszyscy cwaniacy, którym się zdaje, że mogą rządzić dzięki emocjom tłumu jakoś tam by do tych opisów pasowali.

    2. Marcin O

      @aihS

      Twoje pytania przypominają mi interpretacje wierszy, powieści i innych tego typu w szkole średniej. Do szału doprowadzało mnie odgadywanie co autor miał na myśli pisząc i dlaczego Kordian jest taki a nie inny i że mylę się bo Słowacki pisząc był patriotą i myślał o Polsce. A może on miał to wszystko w dupie i napisał sobie Kordiana bo tak mu się przyśniło.
      Ja nie wgłębiam się w to co autor miał na myśli, ważne jest dla mnie co Ja o tym myślę i jak Ja to odbieram .
      Wiem, bełkot 😛

      1. Yerz

        @deathclaws

        To jak przy Docie jesteśmy. Wczoraj jeszcze były 4 wolne sloty w mojej Fantasy League. Chętnych na priv zapraszam.

        Jeśli się ktoś chce nauczyć/spróbować z czym to się jje, to w planach jest nauka od podstaw, ze streamem itp. Termin do uzgodnienia. Są jeszcze wolne miejsca.

        Nick na Steamie: Yerz

        A tymczasem można pooglądać mecze kwalifikacyjne na http://www.twitch.tv/beyondthesummit

        W tym momencie trwają Chińskie kwalifikacje. Stream jest po angielsku.

        Pula turnieju głównego pewnie niedługo przekroczy 6 MLN $. Teraz wynosi $5,984,791

        http://strangera.files.wordpress.com/2014/05/gabe-6mil-ti4.jpg

  1. Nitek De Kuń

    Kocham wszystkie gry z małymi wyjątkami = mam przejebane.

    Poza tym co to za złorzeczenie? Jesteśmy bardziej na bieżąco niż bieżąca woda, a rzeczy nie raz z gikza wyszły. Gdzieś. Bez linku, bo przecież nie wolno do polaczków cebulaczków.

    Niezależny blog, a tyle chaosu.

  2. maladict

    To ja się wyżalę. Odpaliłem sobie EUIV w wersji ambitnej tj. Ironman z zapisem w chmurze (i Random New World). W efekcie co kilkanaście miesięcy/zapisów gra się wiesza i wywala do pulpitu. Ktoś tak jeszcze ma, czy tylko ja jestem szczęściarko upośledzony?
    BTW gdyby ktoś kiedyś porywał się ambitnie na tekst ‘Jak grać w Europę Universalis’ to polecam Moskwę. Dawno sie grało mi się tak lekko, łatwo i przyjemnie.

  3. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Zainstalowałem w końcu te Age of Wonders3. Gram tą kampanię co to ją rekomendują i faktycznie trudne. Ale kurcze przez przypadek odpaliłem w polskiej wersji językowej. “Muchomorzanki” mnie zabiły… Na szczęście się można wyklikać angielszczyznę.

  4. deathclaws

    Sorry że tak poważnie, ale jak byłem dzieckiem to strasznie przykre dla mnie było, że mucha jednodniówka żyje tylko jeden dzień, a całe jej życie to tylko urodziny, szukanie partnera i spłodzenie potomstwa. Gdy dorosłem, a zwłaszcza gdy patrzę na swoje dzieciaki uświadamiam sobie że my też jesteśmy tu tylko na pięć minut, a Twój wpis Bosmanie, ożywił dzisiaj we mnie tę świadomość. Czy to kryzys 30latka? 😛 Nie chciałby się ktoś umówić na wódkę? 🙂

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @maladict

            Wszystko zależy czego oczekujecie i ile nas będzie. Ja bym zarezerwował stoliki w ogródku Strefy Piwa. gdzie rodzajów piwa mają sporo i ciągle przywożą coś nowego. Do tego mieści się to w samym środku Kazika, więc wszędzie jest blisko – mam tu na myśli inne lokale piwne, tudzież gastronomiczne.

              1. urt_sth

                @mokraTrawa

                Ja tak poważnie, gdyż primo nie pijam dobrego piwa na mieście (butelka sklepowa 5-10), drugie primo nie pijam na mieście (sporadycznie) więc nawet przelicznika sklep/knajpa ciężko mi aproksymować, no i trzecie primo-ultimo co kraj to obyczaj więc się grzecznie pytam.
                Z resztą kogo ja oszukuje, nawet jak pojadę to będę pił samotnie (ach ta wrodzona nieśmiałość), no ale przynajmniej w teorii warto zaplanować budżet.

  5. ixtern

    Praca, książki, filmy, gry, rodzina…(kolejność przypadkowa). Od pewnego momentu nie można już wszystkiego ogarnąć i życie staje się pasmem kompromisów. Czy lepiej spróbować różnych gier, czy więcej czasu na tę ulubioną? Czy trzymać się sprawdzonych autorów i głównie ich książki kupować, czy dać szansę nowym bosmanom? I jak to spriorytetyzować? Wiadomo, niby rodzina najważniejsza. Książki…ich zaletą jest łatwoodrywalność a wadą konieczność używania mózgu. Ale dalej już pod górkę. Co zrobisz, gdy żona zaczyna mówić do ciebie, gdy akurat oglądasz najważniejszy moment meczu/filmu? Albo twoja drużyna właśnie walczy zaciekle o dominację/przetrwanie w MMO, a tu jesteś potrzebny bo dziecko płacze/kotlety się przypalają/… (niepotrzebne skreślić). Bosman ma rację, kiedyś było łatwiej – mniej dylematów wyborczych…eee…wyboru.

Powrót do artykułu