Spode łba – śróddzidzia

bosman_plama dnia 16 grudnia, 2014 o 8:34    104 

Pamiętacie z czego składa się dzida? Dla tych, którzy zapomnieli – z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia. A Przeddzidzie z czego się składa? Z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia i zadzidzia przeddzidzia. A przeddzidzie przeddzidzia dzieli się na… Można tak bez końca, o ile komuś starczy cierpliwości i dykcji. A czemu o tym piszę? Bo dzięki koleżance wiem już co nieco o zakończeniu DA:I i tak mi się skojarzyło.

Nie jestem pewien jaką macie definicję spoilerów, więc informuję – nic nie powiem o tym kto komu co zrobił w tej odsłonie DA, bo sam o tym nie wiem, koleżanka z pracy, która już DA:I ukończyła nie zabiła mi zakończenia. Powiedziała natomiast, że jej zdaniem gra nie tylko nie kończy wcześniej rozkręconych wątków, ale nawet części tych, które sama urodziła. Innymi słowy – dalszy ciąg jest pewny (być może w postaci DLC – he he, “być może”, na pewno będą DLC, a co bardziej prawdopodobne w postaci gry “Dragon Age: Cośtam”). I stąd moje skojarzenie z śróddzidziami. Pamiętacie, jak część osób wzdychała, że DA2 bywa jakie bywa, bo to takie “Imperium Kontratakuje”, czyli środkowa część, która nie ma ani własnego początku ani końca? Okazuje się, że trochę się pomylili. DA2 było przeddzidziem śróddzidzia. Powstaje pytanie, czy DA:I to zadzidzie śróddzidzia, czy raczej śróddzidzie śróddzidzia. Obawiam się, że odpowiedź na to pytanie zależy od sprzedaży gry.

daiJak twierdzi pewien polityk mężczyznę poznaje się po tym, jak on kończy. Nie wnikając w fakt, czy chodziło mu o materiał na trumnę, czy o co innego, postanowiłem zapytać, czy to samo można stwierdzić o grach. Nie będziecie chyba zdziwieni, jeśli zauważę, że ostatnio coraz rzadziej można powiedzieć, że jakaś gra naprawdę się kończy. Bo gry chadzają seriami.

To oczywiste, że nie zabija się kur znoszących złote jaja, dlatego przy kolejnych grach pojawiają się coraz to nowe numerki. Powstają coraz to nowe “Tomb Raidery”, kolejne odsłony “Just Cause” czy GTA. To nic nowego. Moi ulubieni Warlordsi też otrzymywali nowe odsłony, nie inaczej dzieje się z serią “Cywilizacja” czy “Total War”. Interesująco zaczyna się jednak robić, gdy gry otrzymują fabuły (choćby i szczątkowe) i fabuły te łączą kolejne ich części.

feat-The-Elder-Scrolls-OnlineTo nie przypadek, że serię TES reprezentuje obrazek z TES Online. Wrócimy do tego pod koniec wpisu.

O ile DA i ME przyjęły tak naprawdę formuły seriali, to już seria “The Elder Scrolls” podchodzi do sprawy nieco bardziej pomysłowo – każda z jej odsłon jest samodzielną opowieścią (no, powiedzmy, bo fabuły tam tyle, co koń napłakał), która jednak rozwija przed nami dzieje pewnego świata. Kolejne części każą nam przeskakiwać o całe stulecia, dzięki czemu to, czego byliśmy świadkami np. w “Morrowind” w “Skyrim” jest już częścią historii. Podobnie było, początkowo, w “Falloutach”, ale nowe odsłony nieco to zmieniły. Także seria HOMM jakoś tam opowiada nam o historii świata (światów). W związku z tym i TES i HOMM można ciągnąć właściwie bez końca. Choć jeśli przez kilka tysięcy lat historii zapisanej w TES nic się technologicznie nie zmieni, ludzie mogą zacząć trochę sarkać. Inna sprawa, że niezmienność technologiczna w światach fantasy to akurat norma. Trudno tu mówić o jakichś śróddzidziach, bo żadna dzida nie przypomina raczej rozgałęzionego drzewa (sprawdzić, czy nie jest to broń z serii powieści “Kryształy Czasu”, gdzie nie takie cuda się zdarzają).

Serią “antologią” (ta popularna ostatnio nazwa używana w stosunku do seriali telewizyjnych, pasować może też do gier) jest “Final Fantasy”, w którym każda (prawie) cześć opowiada o czymś zupełnie innym niż poprzednia, ulokowana jest w innej rzeczywistości i takie tam. Fabuły wewnątrz poszczególnych części bywają fajne, ale nie istnieje jakaś wielka całość fabularna FF, która łączyłaby je wszystkie,

Ciri-witcher3

“Wiedźmin” to też serial i nic w tym dziwnego, bo i powieści stanowiły serię, a wszystko zaczęło się przecież od serii opowiadań. Toteż gra “Wiedźmin” jest serialem konsekwentnie i wiele jej elementów od początku – tak, jak w “Mass Effect” – zostało pod serialowym kątem zaplanowane.

Fajnym fabularnie serialem było – pod względem konstrukcji – CoD:MW, gdzie mieliśmy dwóch wyrazistych i podlegających zmianom głównych bohaterów, choć przecież niewiele wskazywało na to przy pierwszej odsłonie, która mogła zakończyć serię sceną na moście i nikt by się nie poczuł pokrzywdzony. Co najwyżej uważano by to za ciekawe zakończenie jak na grę i pokazanie, że sukces (zabicie tego złego) wymaga czasem poświęcenia właściwie wszystkiego. Stety/niestety ciąg dalszy nastąpił i w przypadku MW2 było już pewne, że to śróddzidzie. Jeszcze ciekawiej rozwiązano serialowe związki w przypadku CoD:WaW i CoD:BO. To właściwie nie serial, tylko dwa filmy. Tym, co je łączy są postaci, które pojawiają się w obu tytułach, przy czym jedna z nich ma istotne znaczenie dla obu gier.

waw“Far Cry” to gra podobna do FF – antologia. Choć w przypadku tej serii-antologii można odnieść wrażenie, że każda odsłona FC opowiada o tym samym, tylko z innymi bohaterami. Z kolei seria “Battlefield: Bad Company” zafundowała graczom otwarte zakończenie, stąd ciągłe pytania: “A kiedy BC3 ?”.

homm4Najlepsza część HOMM to przykład podjęcia ryzyka zmiany pomysłu na grafikę (wiem, tym wpisem zwiększyłem szansę na to, że ktoś podeśle mi do domu śpiewającego kuriera, który wykluczy mnie z świątecznej gry)

Co znaczące i charakterystyczne dla świata gier (ale nie wyjątkowe), poszczególne odcinki growych seriali mogą być (albo nie) połączone fabułą bądź postaciami, ale nie muszą zachowywać konsekwencji stylistycznej. Co oczywiste, zmienia się w nich grafika (czasem radykalnie, jak np. w “Falloutach” czy “Disciples”). Ale nie tylko. “Dragon Age” doświadcza nie tylko zmian graficznych, czasem zresztą trudnych do wytłumaczenia, bo przecież to nie doskonalszy silnik odpowiada za to, że niektóre rasy zmieniają wygląd cokolwiek gwałtownie z odsłony na odsłonę, ale i pod względem mechaniki. Pierwsza część była nieco taktyczna, kolejne zmierzają coraz wyraźniej w stronę slashera, przejmując od niego coraz więcej. Nie inaczej było w przypadku “Mass Effect” rozpoczętego jako cRPG a kończącego jako strzelanka. Ale to przecież nie najbardziej radykalna zmiana, jaką może przejść serial growy.

old republicGry nie kończą się, dopóki się sprzedają. Pytanie tylko, czy robi im to dobrze. Na szczęście bohaterowie gier nie są prawdziwi, nie odtwarzają ich (nie licząc głosów) żywi aktorzy. Nie grozi im więc los gwiazd np. “Mody na sukces”, w których rozwodzić się i żenić będą za chwilę stulatkowie. W grach czas może płynąć wstecz, czego doświadczyła np. Lara Croft. Kłopot w tym, że o ile nowoczesne seriale wiedzą zwykle dokąd zmierzają, to gry są jak soap opery – tak, jak w “M jak Miłość” nikt nie panuje nad ich fabułami, konstruowanymi na potrzeby jednej części. Jeśli dobrze pójdzie, to jak w “Mass Effect”, istnieje jakieś ogólne założenie. Jeśli idzie źle, to ogólne założenie przestaje mieć znaczenie, jak w przypadku “Knights of the Old Republic”, który to serial doczekuje dokończenia w MMO (czyli – jak dla mnie – nie ma zakończenia). Podobny los spotkał też “Warcraft3”, zwieńczenie losów Arthasa poznali tylko ci, którzy zagrali w MMO. Czy seria “Dragon Age” może skończyć tak samo? Może to nie przypadek, że w kolejnych częściach gry poznajemy coraz to nowe krainy budujące dla nas duży świat? Że część rozwiązań DA:I przypomina te z MMO i że nic się w niej całkowicie nie kończy?

Dodaj komentarz



104 myśli nt. „Spode łba – śróddzidzia

  1. Mnisio

    Jak gra ma początek, środek i koniec to nawet jak jest kawałkiem większej historii to jest to ok.
    Całościowa historia (bohaterów czy świata) jest dodatkowym smaczkiem i tyle.
    Natomiast jak pojedyncza gra jest bezsensowna bez poznania poprzedniczek lub kolejnych części to już dużo gorzej.

    W herosach to już jest dodatkowo wyższa forma jazdy – tam światy niszczą się co parę gier, a dodatkowo dochodzą fabuły z rpg-ów might&magic.
    Co do HOMM4 natomiast to część była ciekawa i tylko trochę gorsza od 3-ki. Niestety komputer zupełnie sobie nie radził z wykorzystaniem jednostek, nie mówiąc już o bohaterach. Dodatkowo balans między miastami był bardzo kiepski.
    Bardzo dobrze natomiast wspominam kampanie w których twoi główni bohaterowie wychodzili pod koniec na porządnych koksów.

      1. Mnisio

        @bosman_plama

        Jak grało się na gorących pośladkach to dobry bohater był głównym celem ataku i niestety wytrzymywał 2-3 rundy. Co w tym czasie nabroił to jego:). Plus był taki, że dało się ich po wygranej bitwie wskrzesić.
        Natomiast na komputer bohater był bardzo przydatny.
        Ja jakoś nigdy nie mogłem się zdecydować, czy trzymać w armii 3-4 bohaterów, słabszych ale wzajemnie sie wspierających, czy stawiać na jednego mega wypakowanego.
        Wykorzystanie w bitwie i szansa straty swoiego ulubionego “wojaka” sprawiała, że o wiele szybciej się do nich przywiązywało. Heros nie był już tylko nazwiskiem ze statystykami, tylko czymś fizycznym.

  2. Private_dzban

    Gram w coraz mniej gier i analiza przychodzi mi coraz trudniej, niemniej pokuszę się o stwierdzenie, że seria Mass Effect jako próba stworzenia kilku gier, gdzie kolejna odsłona jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej (jakaś inna seria czegoś takiego próbowała?), to chyba nie najlepszy pomysł w realiach RPG. Pomijając warstwę gameplayową jaka się radykalnie zmieniła, to kluczowy element czyli wpływ na rozwój wydarzeń okazał się niemożliwy do spełnienia, dlatego już DA2 w stosunku do DA: O przyjęło inną formę niż ME2 w stosunku do ME1. Nawet nieźle się grało w kosmiczną operę, niemniej czuło się, że cokolwiek powiem/zrobię i tak będzie zupełnie bez znaczenia. W związku z tym lepiej już pograć w kolejne części osadzone w tym samym uniwersum, ale odseparowane od siebie np jakimś większym odstępem czasu, bądź niewielkim, ale z przedstawionym innym bohaterem, gdzie poprzednia część jest niejako punktem odniesienia (long live KOToR2! Cały czas czekam na trzecią część, choć nowy dodatek do The Old Republic mocno trzęsie moimi marzeniami).

    1. MusialemToPowiedziec

      @Private_dzban

      Bo problem serii ME to totalna zmiana pomysłu na grę, ze “zróbmy RPGa z elementami strzelanki” na “zróbmy CoDa z możliwością pogadania”, połączona z kompletnym brakiem pomysłu na zakończenie trylogii w momencie napisania pierwszej linijki pierwszej części (ewentualnie totalnie zaniechanie skorzystania z tego pomysłu).
      W ME3 możesz spokojnie grać bez włączenia poprzednich części. Ile rzeczy zrobiono, żeby ME3 było kompletnie osobną częścią serii, która z poprzednikami łączy się tylko kilkoma postaciami.

      1. Private_dzban

        @MusialemToPowiedziec

        Zgadzam się, tylko zastanawia mnie czy to wina producentów naciskających na to, żeby ME3 było skierowane nie tylko do osób znających poprzednie odsłony, czy po prostu było to niewykonalne/zupełnie nie opłacalne, aby poszczególne decyzje skutkowały czymś więcej, niż innym dialogiem/npc w następnej części. Bo nie będzie spoilerem informacja, że to jedyne konsekwencje wyborów, a w kilku przypadkach to niby kluczowe decyzje nie mają żadnego odzwierciedlenia w kolejnych grach.
        A co do tego braku pomysłu na zakończenie, to nie było jakiejś akcji z wyciekiem dot. fabuły na kilka miechów przed premierą i studio pozmieniało kilka istotnych wątków, czy należy to między bajki włożyć?

        1. MusialemToPowiedziec

          @Private_dzban

          Jak idzie o same ostatnie 5 minut, to co wypłynęło to jest mniej więcej to samo, co jest w grze.

          Było też inne zakończenie, ale tylko na stole i zostało szybko zmiecione pod dywan. Było ponoć też dużo, dużo lepsze,

          Spoiler! Pokaż

          , a ślady istnienia tego zakończenia widać w ME2

          Spoiler! Pokaż
            1. MusialemToPowiedziec

              @Kawira

              Nie trzeba było dementować, jak śpiewał WHAM, “Last Xmas, I indoctrinated you, but the very next day, you pressed red button and killed me away” 🙂 .

              Inna rzecz, nie wykluczam że taki pomysł miało Bioware. Tyle że gdzieś na miesiąc przed deadlinem postanowiono IT wyrzucić i wyszło co wyszło.

    2. aihS Webmajster

      @Private_dzban

      No właśnie też byłem zdania, że DAI w żaden sposób nie uda się połączyć wątków z DAO i DA2. Nic bardziej mylnego. Udało się i to całkiem sprawnie, powiedziałbym, że nawet z polotem, którego się nie spodziewałem. Ogólnie po DA2 i totalnym zwątpieniu czy w Bioware został ktoś kto nie jest księgowym przeżyłem szok bo DAI daje radę i to właśnie bardziej daje radę w kwestii kontynuowania wątków i wypełniania lore Thedas niż gejpleju (chociaż i tu święci pewne tryumfy, a sceny uwieńczające homoromanse są re-we-la-cyj-ne i dowcipne, mindfuck z wieloznacznościami :P).

      Patrząc na inkwizycję to CHCĘ takiego KotORa 3.

      1. Private_dzban

        @aihS

        Serio DA: I ogarnia z tymi wątkami? Łoł to miło to czytać, niemniej Inkwizycja miała trochę łatwiejsze zadanie. Oba dragon ejdże tylko się przeplatają, a nie są swoimi kontynuacjami i taka forma większych fabularnie gier, które stanowią serię jest optymalna moim zdaniem.
        Co do wątków homoromansowych to na internetach zobaczyłem zcenę z

        chyba spojler Pokaż
          1. Private_dzban

            @aihS

            No to pozostało mi wyrobienie sejwów z DA: O i DA2, a potem zacznę majstrować sprzęt i w końcu kupię tę Inkwizycję. Mam nadzieję, że ceny komponentów nieco spadną po świętach, bo zastanawiałem się m. in. nad Asusem Maximusem VII Rangerem. Do niedawna stała po 600 zł, a teraz 680… Mam nadzieję, że mogę zwalić winę za to na okres świąteczny.

              1. aihS Webmajster

                @Private_dzban

                Tak różowo też nie jest. Konsolę trzeba zupdejtować (sterowniki :P), pada trzeba zupdejtować (!), a potem i tak zdarzają się CTD, a pacz numer dwa do DAI na X1 również rozdupcył trochę grę 🙂 Ale z drugiej strony 1500 i mam generalnie wywalone na te brednie na następne 3-4 lata pewnie i nie gry nie są drogie – DAI kupiłem wersję Deluxe w dniu premiery za 154 zł, to taniej o 1 zł niż zwykła wersja na PC 😛

              2. Private_dzban

                @aihS

                Pamiętacie jak wczoraj podśmiechujkowałem z tym graczem co wylewa strugi potu, łez i bluzgów zanim osiągnie satysfakcję? No, no, właśnie to. Wracam wczoraj do domu i podjarany maxowaniem postaci w DA: O odpalam grę i padła mi karta albo płyta. PKP. Do tej strugi potu, łez i bluzgów zapomniałem dodać strugi hajsu…
                #śmiejęsięzinnychasammamprzejebane

              3. Private_dzban

                @Nitek

                To jest tak smutne, że sam zacząłem się śmiać 😛
                Niemniej rzeka płynie dalej i mam do Was pytanie. Wyglądało to tak: włączyłem grę i mi na ekranie wywaliły artefakty, komp zawiesił się i już go uruchomić nie mogłem. Rozkręciłem, odkurzyłem, rozkręciłem też mojego prawie sześcioletniego gtx 285 (ło matko ile tam kurzu było!) no i po skręceniu i włożeniu komponentów odpalam kompa i jest ciemno. Nic, żadnego ładowania się biosu, po prostu czarna tafla na ekranie. Piknął głośniczek na płycie, zasilacz oczywiście działa, procesor chyba też, układ chłodzenia na karcie graficznej też. Dyski (a na pewno jeden z nich) też działają. Czy to wystarczy do zidentyfikowania uszkodzonego komponentu i wskazania palcem na grafikę?
                Przepraszam Nitku za ten spam tu, jeżeli to wskazane to przeniosę się do Twojej nowej notki 😉

              4. krukuz

                @Private_dzban

                U mnie zaczely sie pojawiac artefakty przy uruchamianiu kompa i wyszlo na to ze plyta, bo po zmianie grafy bez zmian, a na zintegrowanej chodzi, i tak sobie jeszcze z 2-3 miesiace polatam na integrze.
                Jeszcze jest opcja ze zasilacz nie trzyma napiecia przy obciazeniu, ale i tak mam ochote kompa nowego kupic wiec nie probuje….

              5. Private_dzban

                @krukuz

                Wygląda na to, że u mnie jednak padła karta. Wbiłem do sklepu, wziąłem jakąś budżetówkę za 500 zł (jakiś R9 250x) przy okazji sprężone powietrze i pastę termoprzewodzącą, bo jak w kwietniu 2009 roku kompa złożyłem tak ani razu jej nie zmieniłem. Wyczyściłem, pastę nałożyłem odpaliłem wszystko poszło, windows się załadował, zalogowałem się i się komp wyłączył. No to kilka krzywych na głos rzuciłem, bo byłem pewien, że płyta/procek. Na wszelki wypadek jeszcze raz rozkręciłem pochuchałem , zmówiłem paciorek i ponownie zamontowałem schładzacz procka i jak na razie wszystko chodzi.
                Podobno dziś jest dzień bez przeklinania. Ni chuja, obchodzę…
                PS. Okazało się, że GTX 285, który mi padł to dobra karta była, byłem pewien, że każda budżetówka ją teraz pobije, a tu nie zupełnie.

  3. iHS

    “niektóre rasy zmieniają wygląd cokolwiek gwałtownie z odsłony na odsłonę” – e, które?

    40h w DAI; póki co jestem tak pół na pół – ale najbardziej liczę na fajne fabularne rozwiązanie, i widzę po opiniach które powoli spłwają, że się niestety przeliczę.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @iHS

      Elfy zupełnie inaczej (nie licząc szpiczastych uszu) wyglądają w DAO i w DA2 (gdzie były po prostu klonami tego samego elfa, tylko miały różne kolory włosów), by w DAI przejść jeszcze jedną przemianę i wyglądać tak pół na pół (na moje oko).
      Qunari z DA:I też wyglądają inaczej niż w DA:O, choć to można ew. tłumaczyć tym, że w pierwszej części zbyt wiele ich nie było i trafiły się akurat takie z małymi rogami:).

      1. aihS Webmajster

        @bosman_plama

        To, że DA2 to jedno wielkie Ctrl + C, Ctrl + V nie oznacza, że to ma się jakoś do lore świata 😉 W ogóle to hejtujesz mości bosmanie grę opierając się na świadectwie koleżanki z pracy, która operowała swojemu synowi jądra. Mam nadzieję, że w tym jednym zdaniu skutecznie niszczę twój autorytet w kwestii Dragon Ejdża 😉

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @aihS

          Ale nie hejtuję. Weź mnie nie hejtuj, że hejtuję:). Tzn. DA:I nie hejtuję.
          A DA2 nie hejtuję tylko sprawiedliwie wymierzam ciosy za to jak przeokropną jest wtopą pod kaździusieńkim względem:). Ale to ona się sama hejtuje tym, jaka jest.
          A jądra to inna koleżanka, więc Twój argument jest jądrowym inwalidą:D.

          1. iHS

            @bosman_plama

            Kija tam każdusieńkim. Hejtuję twój hejt. Grałem w DAO elfikiem, i właściwie spokojnie mógłby się znaleźć w DAI, nie wiem gdzie te różnice – elfiki zresztą są przeróżne, W DAII również, te miejskie, te wiejskie, można przebierać. Sten w DAO ni miał rogów, ale jest wytłumaczone wszem i wobce dlaczego akurat on nie, a reszta akurat tak. Tak że, zasadniczo tak, ale zupełnie nie.

              1. iHS

                @bosman_plama

                Mi tam Merril się nie myliła z innymi elfikami, i wygląda toczka w toczkę jak każdy lekko śmigany elf zarówno z DAO jak i z DAI – ale faktem jest recykl wszystkiego w dwójce. Z drugiej strony – spójrzmy na dwójkę jak na film Eda Wooda, który ze ścinków z innych produkcji potrafił zrobić filmy, które oglądamy do dzisiaj. Hie hie.

  4. moleskine0

    Cieszę się tylko bosmanie, że nawet nie zahaczyłeś o fabularne wzloty i upadki, serial, tasiemiec i operę mydlaną jaką jest Metal Gear Solid i wszystkie jej odsłony, które z części na część robią się coraz bardziej pozawijane. Choć, w gruncie rzeczy pisząc o Final Fantasy podsumowujesz podejście Japończyków do scenariuszy 😀

  5. Wyspa

    A co do Old Republic jako kontynuacji KOTORa to IMHO fajnie wyszło.
    Wiem MMO Free to play, pay to win (spore ograniczenia dla “darmowych” graczy) ale jak człowiek nie traktuje tego jako MMO i nie odpala aby łazić na PvP czy jakieś Rajdy/Dungeony (Tam nazywane Flashpoint/Operations) to spokojnie można sobie grać w kampanie zupełnie zapominając o tym, że to MMO i nie przejmując się tymi ograniczeniami (jedynie warto sobie kupić gracza “preferowanego” jednorazowy wydatek 10PLN a ma się większy bank i parę innych pierdółek).
    Kampanie zresztą trzymają poziom no i jest ich aż 8 (dla każdej postaci inna). IMHO najlepiej grac Sith/Jedi jak chce się poznać kulisy wojny między republiką a imperium. Bounty Hunter (Imp) i Szmugler (Rep) bardziej skupieni są na sobie, przez co wydają mi się fabularnie trochę miałcy. Nie wiem jak z Agentem Imperialnym czy Republikańskim żołnierzem, ci niby powinni być mocniej związani z dziejami wojny. Słyszałem tylko tyle że w ścieżce agenta trochę jest politykowania 😉

    Ogólnie polecam nawet graczom singlowym. Wiadomo, przez to że to MMO to fabuła się trochę rozmywa i rozciąga, ale mimo wszystko ten core tego co czyniło KOTORa wartym uwagi w mojej opinii tam jest.
    Swoją drogą idzie nowy dodatek (o Revanie), ostro leveluje coby móc go przejść, tym bardziej że cena to ledwo 70zł, a w zestawie dostajemy dodatek poprzedni (o Hutach)
    https://www.youtube.com/watch?v=qVSEsDHi0Z4

    1. Private_dzban

      @Wyspa

      Niestety zupełnie się nie zgodzę. The Old Republic ma wspólnego z Knights of The Old Republic tylko słowa “The Old Republic”, nic innego mi do głowy nie przychodzi, zwłaszcza jak się gra bez flashpointów, które mają największe odwołania serii KoTOR, a obraz Revana w MMO rujnuje to co zostało wykreowane w KoTOR2, a szkoda. No chyba, że w fabule na poziomie 45 i wyżej w poszczególnych klasach pojawiają się jakieś istotne zadania powiązane bezpośrednio z kluczowymi postaciami serii KoTOR. Ja najdalej doszedłem JK do 42 lvl, potem gra na F2P (bardziej zasadnym jest to co powiedziałeś, czyli Pay to Win albo przynajmniej Pay 2 Play) stała się niegrywalna, a jak kupiłem subskrybcję to zacząłem innymi postaciami.
      Jednocześnie nie mówię, że gra jest zła. Fajnie gra się Sith Warriorem/Sorcererem, mojej siostrze przypadł Imperialny Agent. Być może jak będę miał trochę życia do poświęcenia to wrócę i pogram, niemniej z tą kontynuacją to TOR jest nią poprzez setting i materiały reklmoawe BW ^^

      1. Wyspa

        @Private_dzban

        TOR nie ciągnie bezpośrednio fabuły KOTORa, to prawda. Ale mi akurat podoba się ta nowa perspektywa, gdzie stoimy trochę z boku i jesteśmy “jednym z wielu” a nie “głównym sprawczym”. W końcu TOR nie skupia się na Revanie a na wojnie między starą Republiką i Imperium.
        Inna sprawa, że to co dzieje się z Revanem w TOR trzyma się przecież tego o czym mowa w KOTOR 2.

        Dzieje Revana Pokaż

        Mogę źle też pamiętać ale jest to chyba zgodne z tzw. “Extended Universe”

        1. Private_dzban

          @Wyspa

          To w spoilerze to chyba materiały z serii Time Line, która ukazywała się przed wydaniem The Old Republic, a z tego co pamiętam dzieje Revana wg. KOToR2 (zwłaszcza w rozmowach z Kreią) wyglądały tak:

          spoiler Pokaż

          Co do samego dodatku, to nie mogę się szczegółowo wypowiedzieć nt. samej fabuły (bo nie grałem, a premiera już chyba była), niemniej nie będzie spoilerem coś co pojawia się w samym trailerze i jest wyartykułowane wyraźnie.

          na wszelki wypadek Pokaż
          1. Wyspa

            @Private_dzban

            Zobaczymy co tam dalej poskładają.

            moar Pokaż

            Nie przypominam sobie aby w TOR była mowa o jego motywacji, choć może do tego nie doszedłem jeszcze (w dodatek też nie grałem póki co, możliwe że tam to poruszą)

    2. bosman_plama Autor tekstu

      @Wyspa

      Ja podszedłem właśnie z takim nastawieniem. Kupiłem starter, pograłem coś z dziesięć godzin (+/-), ale zabrakło mi wyobraźni, by uwierzyć, że jestem samotnym jedi wypełniającym swoje samotne misje, gdy wokół mnie ganiało kilkadziesiąt osób też “samotnie” wypełniając swoje “samotne misje” – te same, oczywiście, co ja. Owszem, zdarzały się samotne lokacje, ale tłum jedi poza nimi zabił mi klimat gry.

      No i w KotORach czuło się gęstość atmosfery (zwłaszcza w 2) i fabułę od pierwszych chwil. Tu pierwsze godziny spędzałem na wycinaniu w pień stworków i robotów. I kiedy już myślałem, że wreszcie zaczyna się fabuła, dostałem misję: “idź i zabij ileśtam kogosiów” a gdy spojrzałem na swoją trasę zobaczyłem tłum jedi, wylogowałem się i nigdy już nie wróciłem.

      1. Wyspa

        @bosman_plama

        Trochę prawda, choć im dalej w las tym IMHO lepiej. Ja akurat jako główną postać mam Sith Warriora i te ich intrygi i kombinacje mi się podobają (“mroq” -check). No i koncepcja startu też bardziej pasowała do tego że tłumy adeptów na początku wszędzie się kręciły (akademia na Koribanie). Później na wyższych levelach już tych tłumów nie widać.

      2. Redook

        @bosman_plama

        No to jest problem ToR, poza tym te questy sa na dluzsza mete nudne. Wszyscy chwala storyline agenta, ja zrobilem polowe i jest rzeczywiscie ciekawiej, chociaz ciagle trzeba bic dziesiatki stworkow :/ (tu polecam klasy ktore maja stealth bo mozna troche to ograniczyc). No i w porownaniu do innych mmo jest z historia jednak duzo duzo lepiej, probowalem pare innych i odbijalem sie od razu. A w ToR gram ze 2 lata, ostatnio mniej bo nie podoba mi sie koniecznosc placenia 70pln za nowy dodatek, plus subskrypcja. No i nie chce mi sie robic w kolko tych samych rajdow jak ekipie z gildii.

  6. Kerdej99

    Muszę zapytać… Nie grałeś czy tak tobie zbrzydło Assasin’s Creed, że nie pojawił sie w tym gronie? Toż to pierwsza część, jakkolwiek powtarzalną miała rozgrywkę, zapowiadała wspaniała serię opartą trochę na powieści szkatułkowej. Jest bohater, wewnątrz niego jego przodkowie, potem tajemnica i na koniec gry okazuje się, że tajemnic jeszcze więcej- pamiętam nawet filmy na youtube, gdzie ludzie od symboli i symboliki “rozkminiali” nawiązania do teorii spiskowych itp. Dwójka to majstersztyk jeśli chodzi o Renesans i Ezio jako przodka, trochę po bandzie ze sprzecznymi coraz bardziej faktami “historycznymi” (chorzy na komunizm Francuzi czy Kanadyjczycy- chciało mi się wyłączyć grę, jak sugerowali tymi tajemnicami swoimi, że rozpad związku radzieckiego to spisek i zamach na wolność Rosjan :D)… A potem się rozjechało i smutek. Najgorsze jest to, że po dwójce i broderhood liczyłem ze 3 wyjdzie właśnie w Paryżu w dobie rewolucji i tak pięknie zamknie jakoś tę walkę o wolności jednostki- ewolucja od Średniowiecza, przez Renesans aż po Oświecenie i podwaliny nowoczesnej myśli państwowej- a tu lipa, Indianie i piraci asasyni- dla mnie najgorsze śróddzidzie śróddzidzia dziesięciolecia śróddzidź. PS. Zaczynam czytać Twoje arty, i po akapicie wiem po stylu, że to Ty- gratulacje za styl i zawsze ciekawe koncepcje na realizacje danego tekstu.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Kerdej99

      AC mi zbrzydło po próbie ugryzienia na PC części drugiej. Więcej kijem nawet tego nie tykałem. Ale teraz można kupić taniuśko całe zestawy pierwszych części na ps3, więc chyba zrobię sobie prezent na święta.
      Niemniej nawet nie pomyślałem o AC, bo gry nie znam, poza wkur… irytującym samouczkiem na PC:).

  7. maladict

    KOMUNIKAT – w związku z zaistniałą sytuacją (wicie, rozumicie – święta, praca itp.) ciepłego chlebka z CK2 – Way of Life nie będzie. Przed świętami nie ogarnę, takowoż Owca (a liczyłem na nią) a po świętach to już będzie czerstwa buła. Chyba, że znajdzie się młody, odważny z wolnym weekendem… Och, kogo ja próbuję oszukać…

    1. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

      @maladict

      Ja tylko nieśmiało zaoponuję: po świętach to ciągle będzie interesujące a nie żadna czerstwa buła! Proszę z nas tu nie robić nadaktywnych co to grę w trzy dni po premierze skreślają bo już stara jest!
      Przypomnę jednocześnie że duże zainteresowanie budzi tekst o Darklands. A toto ma 20 lat a nie 20 dni! No! Więc jak się z czasem ogarniesz, po świętach do reala wrócisz ładny ciepły chlebek nam tu upieczesz! Albo nawet odgrzejesz, to ciągle jest dobre pieczywko, o!
      I na dowód wagi i powagi moich słów sam sobie dam piwko!

  8. Uziel

    Serie były, są i będą – zacząłem tak odkrywczo. Wszystko rozbija się o ich realizację. Ale i tu trudno jednoznacznie oceniać bo rzecz dotyczy gustów. Mnie dziwi na przykład fakt, że taka seria jak Assassins Creed w ogóle się sprzedaje. Mechanika gry jest tak nudna, że ani lokacje, ani fabuła (średnia w porywach), ani tym bardziej jakość działania nie zachęca mnie grania.

    A jednak seria się kręci. Odcinanie kuponów praktykują tez inni.

    Trudno porównać to np. z rozwojem Wiedźmina czy brakiem rozwoju mechaniki gry i świat w Falloutach 3 i NV gdzie jednak fabuła i realia świata odmieniały bardzo te gry.

    Poza tym uwielbiamy chyba numerki. Pamiętam jak to dumnie brzmiało gdy mówiłem, że gram w Mechwarriora “czwórkę”. Albo te emocje z Doomem “trójką”.

    Z jeśli chodzi o DA to cieszę się z kolejnych części. Do tej pory są tak różne, że samo to jest już ciekawe.

  9. PeteScorpio

    Z niepokojem odkrywałem kolejny wersy wpisu mister plamy, gdyż sam zamierzam rozpocząć swoją przygodę z najnowszą odsłoną Dragon Age. Na szczęście spoiler nie spadł mi na głowę i nie dołożył kopniakiem w brzuch, jest ok. Napisałeś coś co można sobie dopowiedzieć zagłębiając się w historię Inkwizycji. Przecież tam gdzie jest wielki, często nie do końca zdefiniowany arcywróg możemy się spodziewać iż finałowa batalia w danej grze może nie okazać się tą ostatnią. Stąd mamy kolejne części Dragon Age’a, Wiedźmina, Mass Effecta i często jest to sytuacja win-win. Twórcy konkretnej gry mają już szkielet fabuły i do tego muszą jedynie dopisać atrakcyjne zadania poboczne, ewentualnie wykreować nowy świat, dołożyć bohatera, prawda ile mniej roboty :P. Wydawca jak i gracze też mają hmm “łatwiej”, gdyż najbardziej lubimy przecież to co znamy i chętniej sięgniemy po dalszą historię jegomościa X czy Y niż po nową markę (Destiny, I’m watching you). Dopóki dostajemy produkt dopracowany i ciekawy, nie mam z tym problemu i chętnie sięgnę np po kolejną część Wiedźmina.

    PS: Taki Offtop aka Meldunek WHAM etc.
    Poległem, dopadło mnie 🙁 Dziś oficjalnie usłyszałem WHAM – Last Christmas. Wydarzyło się to w uroczym molochu jakim jest Poznań City Center. Już wychodziłem, już witałem się z gąską i jebudu! Z głównych głośników popłynęły jakże urocze nuty tej jakże nastrojowej piosenki, fuck me 🙁 16 grudnia, niemal tydzień do Wigilii, uważam to za niezły wynik 😉

  10. MusialemToPowiedziec

    Uwaga. Jak może wiemy, Sony Pictures było zhakowane w ramach zemsty za film o Najlepsiejszym Przywódcy Kim-Cośtam i teraz co chwile ktoś coś gdzieś wrzuca.
    Jednym z newsów są plotki i ploteczki wewnątrz Sony na temat Disney’owskich Star Warsów, więc radzę uważać na internety. Na razie niby nic wielkiego, ale kto wie na co się wpadnie…

      1. lemon

        @Revant

        O, zapomniałem o Mafii. Potem wydali dwa spore DLC, a fabuły podstawki i tak nie dokończyli. Tak się po prostu nie robi, drodzy deweloperzy. To już lepszy był Prince of Persia (2009), gdzie gra miała zakończenie w miarę okej, a dopiero potem się okazało, że można jeszcze dodać epilog.

        1. MusialemToPowiedziec

          @lemon

          A według mnie, zakończenie M2 było idealne jak idzie o opowiedzianą historię.

          Dlaczego? Dlatego Pokaż
Powrót do artykułu