Spode łba – rewolucja?

bosman_plama dnia 26 maja, 2015 o 8:35    79 

Jeśli człowiek nie gra w Wiedźmina 3 może poczuć się wyobcowany, nawet jeśli próbuje uciec od tematu w tzw. media mainstreamowe. Bo i tam o Wieśku bębnią co chwila. I to nie w kontekście tego, jak bardzo gra ta może zepsuć młodzież, która niechybnie zacznie zaraz biegać po osiedlach z mieczami w miejsce maczet.

Po raz pierwszy wybałuszyłem oczy, gdy TVN wzruszył ramionami nad wynikami drugiej tury wyborów po to by odpalić jakiś program, który zrobił na mnie wrażenie “lajfstajlowego” (czyli o niczym) a prowadząca go blondyna oznajmiła, że najważniejszym wydarzeniem tego tygodnia nie są wcale wybory, ale premiera Wiedźmina 3. Można by wysnuć z tego jakieś teorie (bo jaka partia obdarowywała poprzednim Wiedźminem przybyłego w gości prezydenta?) ale po co.

Ciekawie zaczęło się robić potem, gdy telewizja puściła mały filmowy felietonik o tym, czym właściwie ten Wiedźmin jest i lektor zaczął odczytywać co mu napisali: “Wszystko zaczęło się od powieści Andrzeja Sapkowskiego, później polskie kina podbił film…” W tym momencie zacząłem tak chichotać, że z trzęsących się dłoni wypuściłem piwo.

najWygrzebałem w sieci, że program nazywa się tak. Nie mam pojęcia kim są ludzie ze zdjęcia.

Później było już tylko lepiej, bo grupa zgromadzona w studiu próbowała koniecznie porozmawiać na temat, którego ewidentnie nie znała (jeden koleś był w miarę ogarnięty, nie wiem, czy grał, ale chyba czytał), co skończyło się proponowaniem prowadzącej blondynie, żeby namówiła kogoś, żeby zrobił następny film, bo mogłaby w nim zagrać. Czyli o Bagińskim też nie słyszeli.

Żeby nie było – wprowadzający filmik poza wrzuceniem otwierających ciekawostek, był całkiem przyjemny dla oka. Składał się z trailerów Wieśka przeplatanych rozmowami z obcokrajowcami pracującymi dla CD Projekt i wyrażającymi zachwyt dla Wiedźmina oraz opowiadających jak to poczuli się zdziwieni na wieść, że w Polsce powstają gry.

andrzej-sapkowski-la_sangre_de_los_efos-Krew-elfówW filmie wypowiadała się między innymi Hiszpanka (znaczy – obywatelka Hiszpanii, nie choroba) zachwycona Wiedźminem. Trudno się dziwić, w Hiszpanii powieści Sapkowskiego dostały fajne okładki.

Cała ta opowiastka ważna jest (albo może być) nie dlatego, że można się pośmiać z głąbów, ale dlatego, że stanowi jeden z elementów odkrywania gier przez mainstream. Oczywiście, marketingowcy CD Projekt mieli pewnie coś wspólnego z tym programem, podobnie, jak mają coś wspólnego z większością takich materiałów. Ale już pomysł, by promować Wieśka także poza fandomem graczy, by przedstawiać go nie jako grę, ale jako “świetny produkt z Polski”, coś jakby kiełbasę i wódkę wyborową, zasługuje na uwagę. Bo jest to coś nowego w Polsce – przynajmniej na taką skalę.

Co ciekawe, to nie pierwsze takie zdarzenie w przypadku Wiedźmina. Szlaki przetarł przecież Sapkowski, którego czytali nawet ci czytelnicy, którzy na widok powieści fantastycznej wykonywali na wszelki wypadek znak krzyża, albo zapewniali głośno, że takich bzdur to oni nie czytają. Sapkowski jednak osiągnął to, co w Polsce (czytaj: wśród polskich czytelników) udało się chyba jeszcze tylko Pratchettowi i Pilipiukowi – wyszedł poza fandom. Interesujące, że we wszystkich tych przypadkach nie mamy do czynienia z ambitną SF, ale z fantasy i komedią nadnaturalną. Ale to temat na inną rozmowę (tak, wiem, Dukajowi też się to podobno udało, jednak nie do końca w to wierzę).

Ksiezniczka_Andrzej-Pilipiuk,Podbijanie mainstreamu może się zakończyć także takimi okładkami, sugerującymi, że to nie żadna fantastyka o wampirach i alchemikach, ale porządny romansik.

W każdym razie – Sapkowski, m.in. swoim Paszportem Polityki, przetarł szlaki i CD Projekt pokazując Wiedźmina 3 przypadkowym przechodniom mógł odwołać się do ich skojarzeń z książką, którą kiedyś wypadało czytać. Możemy pogdybać nad fenomenem Sapkowskiego, którego bohater rozbił już bank na dwa sposoby. Zobaczymy co będzie dalej.

Ale możemy też zastanowić się, czy na Wiedźminie się skończy, czy też pójdą za nim inne gry. Teoretycznie jest na to szansa, ponieważ dorosło już pokolenie publicystów i dziennikarzy, którzy spędzili dzieciństwo przy komputerach i konsolach a granie jest dla nich oczywistą częścią życia. Podobnie jak fantastyka zresztą. W tygodniku Polityka teksty o literaturze i kinie fantastycznym pojawiają się nie tylko w działach recenzji, ale jako normalne artykuły omawiające pewne zdarzenia literackie. I to wcale nie największe fenomeny – jak Dukaj czy Sapkowski. W ostatnim numerze możecie przeczytać np. artykuł o twórczości Roberta Wegnera – świetnego, ale jednak niszowego pisarza. Na tej samej zasadzie pojawiają się omówienia np. This War of Mine. Co ważne – w przeciwieństwie do uczestników lajfstajlowej dyskusji na TVN – artykuły te najczęściej piszą ludzie, którzy czytali omawiane książki i grali w omawiane gry.

aportByć może film wypadłby lepiej bez scen aportowania miecza

Innymi słowy stoimy u progu sukcesu. Gry wychodzą z getta – stają się zwyczajnym elementem życia – rozrywki i kultury. Artykuły o tym, że ktoś zabija ponieważ zagrał w CoD albo Need for Speed nadal będą się ukazywać – brukowce też muszą z czegoś żyć. Ale coraz powszechniejsze znerdzenie świata przynosi swoje efekty. Już nie jesteśmy dziwakami z niszy, a przypadkowi przechodnie zaczynają rozumieć co mówimy, o ile nie posługujemy się slangiem jakiegoś tytułu (slangu np. LoLa też nie rozumiem).

Mamy powód do zadowolenia? Teoretycznie tak.

Ale fani fantastyki też kiedyś odetchnęli z ulgą, gdy ta opanowała popkulturę czyniąc z nich zwyczajnych obywateli, a nie świrów – sekciarzy. Mimo to zdarza im się ostatnio narzekać na te rewolucyjne zmiany.

Nisza  należała do nich. I gdy świat ignorował ich jako dziwaków nie kojarzyli się przynajmniej ze świecącymi wampirami.

(Dlaczego na obrazku tytułowym jest Hegemon? A dlaczego nie? Jeśli komuś zaś nie wystarczy taki argument, to przypomnę, że Kajko i Kokosz doczekali się swojej gry przed Wiedźminem.)

Dodaj komentarz



79 myśli nt. „Spode łba – rewolucja?

  1. slowman

    Miecz w zębach. Przypomina się scena z Galavanta, kiedy szef piratów wysuwa z dłoni Gala miecz i się go pyta, czy go pociął. (chyba pięć razy obejrzeć serial w ciągu 4(?) miesięcy od premiery to trochę za dużo)

    Swoją drogą dwie wypowiedzi osób o Wiedźminie z czasów liceum mi szczególnie zapadły w pamięć. Pierwsza to znajomy twierdzący, że mu się kojarzy z gimbazą i lepiej poczytać Hrabala. Druga, to polonistka twierdząca, że wiedźmini mieli kodeks jak rycerze. Myślę, że możemy się spodziewać facepalmów w stylu drugiej wypowiedzi – przynajmniej o Wiedźminie, bo wypadać będzie znać, ale żeby przeczytać całość, to niekoniecznie.

  2. Revant

    Widziałem ten program ^_^ miałem również podobne odczucia – materiał wprowadzający był bardzo fajny, moja żona nawet była zdziwiona, że obcokrajowcy pracują u redów 😀 dyskusja zaś była tragiczna. Zaczęło się od fajnego pytania “Co jest tak przyciągającego w tym wiedźminie?”, na co wypowiedział się tylko jedyny osobnik płci męskiej i to na podstawie Wiedźmina 2. Jego argumentem był…rasizm. Niemal dokładnie cytując: “Wiedźmin to taki hiroł jak z hollywood, ale nie do końca, bo jest odmieńcem i nikt go nie lubi”. Sama prowadząca zadała pytanie “i ty się z nim utożsamiasz?”, na co gościu odpowiedział “tak” i tyle było z rozmowy. Jakiś jeszcze babsztyl, co to zawsze ma coś do powiedzenia, ale nigdy nic merytorycznego (często pobieżnie oglądam ten program, bo żona lubi go oglądać, a ja akurat zazwyczaj jestem w pokoju i nadstawiam ucha na bardziej ciekawsze tematy), pochwaliła się wyszukaniem “witcher trzy” (dokładny cytat!) na twitterze (lol?) i zdziwieniem, że są tweety z wysokimi ocenami gry różnych magazynów/portali. Również też ubódł mnie brak znajomości Bagińskiego, który był w końcu nominowany do oskara, a ten program lubi czerwone dywaniki :/ Przynajmniej był później ciekawszy blok tematyczny – rozbierane sesje zdjęciowe 😀

    Kuzynki Pilipuka zaś uwielbiam! Bardzo lekkie i zadziwiająco wciągające. Fajne kobitki jako bohaterki, co jest miłą odskocznią od męskich bohaterów.

    Czy zaś należy cieszyć się z wchodzenia gier do głównego potoku popkultury? Jestem za, ale z ręką na sumieniu – wystarczająco, że już sam rynek gier się spłyca aby trafić do szerokiego grona, a tu jeszcze doszłaby większa pula “niedzielnych” graczy. Fajnie, że gry stają się coraz przystępniejsze, szkoda tylko, że wpływa to na jakość grania.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Revant

      Jeśli lubisz “Kuzynki” (też lubię), to mam – być może, bo może to dla Ciebie żadna nowość – dla Ciebie ciekawostkę – wiesz, że bohaterki “Kuzynek” pojawiły się w powieści Pilipiuka, której nie firmował własnym nazwiskiem? Konkretnie w jednym z tomów… “Pana Samochodzika”:).

  3. Mnisio

    Udało się jeszcze Lemowi i to z czystą SF. Co prawda za czasów słusznie minionych ale jednak. Co prawda zazwyczaj Lema wypadało znać (bo za granicą się nim zachwycali) ale czytać to już nie za bardzo, że o zrozumieniu już nie wspomnę.
    Właśnie dlatego Sapkowskiego kiedyś porównywali do Lema, bo wprowadził fantastykę na szersze wody. Jak widać w głównym nurcie kultury efekt jest też ten sam – wypada znać nazwisko i tyle.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Mnisio

      Też się zastanawiałem nad Lemem, zresztą w trakcie programu, gdy ekscytujące się odkrywaniem nieznanych lądów panie wołały: “To teraz będzie ktoś znany z Polski poza Wałęsą i Janem Pawłem!”. Wtedy przyszedł mi do głowy Lem.
      Ale ta myśl uciekła, wyparta przez inną: “A zatem nowym sławnym reprezentantem Polski będzie postać zmyślona. To prawie symboliczne. Wiedźmin, z kraju “Czyli Nigdzie”.”

    2. furry

      @Mnisio

      Jeśli dobrze pamiętam, o Sapkowskim dowiedziałem się z jak najbardziej mainstreamowego tygodnika Polityka, chyba początek lat 90-tych, miesięcznika Fantastyka jeszcze wtedy nie czytałem. Mam gdzieś u rodziców to wydanie (jeśli brat komuś nie pożyczył/sprzedał, muszę sprawdzić przy okazji). Ale z tego co pamiętam w liceum “Wiedźmina” czytała ekipa raczej gustująca w fantasy, zresztą wtedy nie uważałem że jest to jakieś dużo lepsze od Andre Norton czy warhammerowej franczyzy o Gotreku, opowiadania wchodziły mi dobrze, bo seks i przemoc.

      Ale po latach (czytałem w zeszłym roku) stwierdzam, że napisane są świetnie i dalej nie potrafię podać przykładu lepszej fantasy aus Polen. Kresa ciągle nie przeczytałem, Grzędowicz nie dał rady, Pilipiuka przeczytałem cztery tomy o Wędrowyczu i do emerytury wystarczy. Wegner bardzo fajny, ale za trochę dużo patosu i coraz bardziej idzie drogą Eriksona, choć to można wstawić mema “I’m not even mad”.

      A właśnie, miałem napisać o tym Wegnerze, Politykę można dziś jeszcze kupić w kioskach, jutro będzie już nowy numer. Jako bonus jest fajny artykuł o tym, jak kręcono pierwszego Mad Maksa – hucznie polecam.

      EDIT: Chodzi o ten numer, można czytać bez czytnika.

      1. jaGrab

        @furry

        Pilipiukowi możesz dać szansę wcześniej, polecam jego opowiadania. Moim skromnym zdaniem to najlepsze co stworzył (nie wiem jak Oko Jelenia bo tego nie czytałem i nieprędko sięgnę bo po konioludzkej masakrze w Norweskim Dzienniku mam dość Skandynawii w wydaniu Pilipiukowym na dobrych kilka lat). W zasadzie nie ma znaczenia od którego tomiku zaczniesz choć w późniejszych opowiadaniach pojawiają się nawiązania do wcześniejszych, jak i do innych jego książek.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @jaGrab

          “2586 kroków” to bardzo dobry zbiorek. Kolejne wydają mi się już słabsze, jakby FS odkryła, że poważne zbiorki Pilipiuka też się dobrze sprzedają i nakłoniła go do tłuczenia jednego za drugim. Myślę, że większe przerwy między kolejnymi tomikami zrobiłyby im dobrze.

          Pilipiukowe “Samochodziki…” zaliczam do najlepszych z tych po Nienackim (inna sprawa, że konkurencja specjalnie wielka nie jest, niektóre tomy tego cyklu to kuriozum). W każdym razie te pierwsze, bardziej przygodowe niż kryminalne i opierające fabułę o polskich odkrywców i wynalazców. Z czasem robi się słabiej, miałem nawet wrażenie, że Pilipiuk potrafił przeklejać całe fragmenty ze swoich innych opowiadań. To, że Samochodzik spotyka Wędrowycza (niedopowiedziane, o ile pamiętam, być może ze względu na prawa autorskie) mi nie przeszkadza. Ale jak trafiam na frazy, które już czytałem, coś zaczyna być nie tak. Ale pierwsze dwa – trzy Pilipiukowe “Samochodziki” sa naprawdę fajne.

          1. Revant

            @bosman_plama

            Mogę się pochwalić autografem zdaje się nawet i z imienną dedykacją od Pilipiuka na stronie tytułowej “2586 kroków” ^_^ zgodzę się również z tym, że lepszy jest w opowiadaniach niż dłuższych tworach oprócz Kuzynek. Do Wędorwycza nawet się nie zabrałem, a Oko Jelenia na początku super, później traci ten swój czar i jest takie trochę “meh”.

            1. furry

              @Revant

              Pierwsze dwie książki o Wędrowyczu są nawet spoko: świeże, fajne, taki wiedźmin na miarę naszych możliwości, zresztą było chyba jakieś puszczanie oka do Sapkowskiego. Nawet mi weszły te klimaty, wieś spokojna, bimber, milicja… Potem autor zobaczył że się sprzedaje (albo wydawnictwo policzyło) i zaczął tłuc kolejne jak w (hehe) fabryce, a może i przeklejać, jak twierdzi Bosman. Pamiętam kiedy rzuciłem książkę, coś o Leninie w starożytnym Egipcie, chyba “Pola traw”. I na razie wystarczy.

              “Oko Jelenia” to, z tego co się orientuję, literatura młodzieżowa, nie tykałem, “Kuzynki” próbowałem, ale jakoś nie chwyciło, opowiadania może kiedyś, jak będzie ebook za 10zł.

              Przez Pilipiuka i “Achaję” Ziemiańskiego Fabryka Słów trafiła u mnie na czarną listę i przez parę lat nie tykałem polskiej fantasy.

              1. jarqlo

                @furry

                Pierwszy tom Kuzynek był fajny – później jak u Sapkowskiego – każdy kolejny gorszy 🙂 Miałem wrażenie że czytam Wędrowycza który dla niepoznaki zgolił brodę, zapuścił cycki, wymienił bimber na wino i poddał się roztrojeniu :/. Te same zagrania, te same schematy. Tylko tekstury i modele się zmieniły, engine pozostał taki sam.
                Jak ktoś przeczytał 2 tomy Wędrowycza to zna 90% książek Pilipiuka.

  4. Fantus

    Ja tam bym chciał, aby nasze doświadczone studia zaczęły robić gry traktujące o historii Polski lub przynajmniej w odpowiednim settingu.

    1. Izometryczny RPG w czasie wojny z Krzyżakami (Grunwald)
    2. Przygodówka lub RPG w latach 1939-1945
    3. Strategia z okresu złotego wieku Rzeczpospolitej (husaria!)
    Masa innych pomysłów.

    Niestety, to się nie sprzeda.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Fantus

      Z husarią jest śmiesznie, bo z grubsza ją w grach lubią – Kozacy, Empire: Total War, CivV. Niestety, nikt – także nasi – strategii o czasach Husarii nie zrobi, bo by się nie sprzedała. Może fani zdołaliby zrobić odpowiedniego moda do E:TW? A może już zrobili, tylko ja o tym nie wiem?

      Nie ma, niestety, takiego okresu naszej historii, kiedy świat by się na nas gapił uważając, żeśmy ważni. To już prędzej taka niby słowiańska fantasy jak Wiedźmin ma większe szanse. Ale tu znowu – wszystko po Wiedźminie byłoby już naśladownictwem, albo na takie by wyglądało.

    1. MusialemToPowiedziec

      @Fantus

      Jeżeli już zagrasz (polecam, Piotr Fronczewski), to nie bierz na pierwszy ogień Malkawianina, Nosferatu też raczej zostaw sobie na później – warto poznać grę bardziej normalnym członkiem wampirzej społeczności zanim się wybierze te… trochę inne “rasy”.

      Choć mają oni o tyle łatwiej, że mają niewidzialność.

      A, i to jest RPG – tu twoje zdolności celowania mają mniejsze znaczenie niż zdolności celowania twojej postaci. Choć w przypadku broni białej jest to już bardziej po równo 😛

  5. thewhitestar

    Czytając opis tego programu tak naprawdę czytam opis każdego innego programu ‘made by TVN’. Poziom zidiocenia tej stacji z roku na rok bije wszelkie rekordy i… no cóż, niestety stanowi odbicie ludzi do których kanał jest adresowany. A tych co zatrważające są miliony…

      1. aihS Webmajster

        @emperorkaligula

        Ten program ma drugie dno – dla osób w miarę inteligentnych oczywistym jest jego prześmiewczy charakter, dla przeciętnego oglądacza to śmieszne ploteczki. Działa to tak samo jak humor w większości animacji “dla dzieci” jak na przykład Shrek – dorośli dowcip zrozumieją, a dzieci nawet nie nabiorą podejrzeń.

        1. emperorkaligula

          @aihS

          prześmiewczy czy amatorski do bólu bo post Revant wyżej wskazuje raczej na to drugie ^^ ? wiesz, ja telewizora nie mam od dwóch lat (a wcześniej i tak tylko discovery leciało, które ostatnio się skurwiło strasznie), obecnie jedyną rzeczą “z telewizji’ jaką oglądam raz w tygodniu jest mecz lokalnej drużyny 😉

          1. Revant

            @emperorkaligula

            Potwierdzę. Jak wyżej napisałem – moja żona lubi sobie go włączyć, a ja zazwyczaj jestem wtedy w pokoju, leżąc w łóżku i czytając gizka na komórce/grając na emulatorze w gry z ds-a. Wówczas z racji podzielności uwagi słucham tych głupot. Ci “redaktorzy” potrafią przez dobre 5-10 minut pitolić o dietach gwiazd, za to o filmach/książkach/muzyce/grach to więcej jest materiału “przed” niż dyskusji “po”. Nie wspomnę już o rzetelności…Trzeba im tylko przyznać, że nie są sztuczni i okazują swoją niewiedze dość naturalnie 😀

    1. aihS Webmajster

      @thewhitestar

      Sporo ludzi poleca teraz Motorolę Moto G, ale ja nie znam to się nie wypowiem.

      Sam posiadam LG L90 (4×1,2, 1GB). Chwalę sobie tym bardziej, że LG pozytywnie zaskakuje gdyż w przeciwieństwie do “liderów” Samsunga i HTC aktualizuje swoje telefony – ostatnio dostałem androida 5.0.2 a L90 to budżetowa słuchawka raczej (ok. 600zł). Czy HS pójdzie to nie wiem, ale mogę sprawdzić gdybyś był zdecydowany i od tego uzależniłbyś zakup.

      1. Revant

        @aihS

        L90 to “najwyższa” budżetowa słuchawka ze swojej linii eLek. Ja posiadam niemal ten sam telefon lg g2 mini i oficjalnego lolipopa nie ma, a raczej nawet nie będzie :/ co ciekawe to korzystam aktualnie właśnie z andka przerobionego z l90 ^_^ anyway mogę powiedzieć, że umnie Heartstone ładnie działa, ale przez tragiczną ilość miejsca w pamięci wewnętrznej (i braku możliwości przenoszenia na kartę pamięci) oraz 1gb ram to nie jest super rozrywka. Da się grać, ale muszę nadmienić, że to może być kwestia odchudzonego romu. W przypadku standardowego od producenta to moze nie być tak ciekawie 😉 Shani, potwierdzisz? 😀

              1. powazny_sam

                @Revant

                A to racja, zwłaszcza że internety nie dają na to pytanie jednoznaczej odpowiedzi.

                Z drugiej strony co w tej karciance jest takie wymagające, żeby cztery rdzenie i gigabajt pamięci nie dało rady wyrenderować skromnego “bum” na płaskim stole? Na logikę to powinno na byle czym śmigać.
                Ach ta dzisiejsza optymalizacja…

            1. furry

              @powazny_sam

              Pierwsze pół roku z Cyanogenem na S3 mini było fajnie, potem zaczęło się mulenie, miejsca na dysku jakoś specjalnie nie przybyło. Wziąłem niedawno telefon żony, też S3 mini, tyle że oryginalny Android od Samsunga i panie, jak tam wszystko szybko działa. Inna sprawa, że zainstalowała sobie raptem Allegro i

              Hearthstone właśnie ściągam, ale na 4 calach nie spodziewam się, to gra raczej na czterordzeniowe tablety, a nie na telefonik za 450zł.

              1. furry

                @powazny_sam

                Ale ja piszę w kontekście “jak działa cyanogenmod”, nie w kontekście “tani a dobry smartfon pod Hearthstone”. Samsung S3 (nie mini), kosztuje >700zł, a też może być za słaby.

                A instaluję z ciekawości, zresztą pokazał się komunikat “To urządzenie nie spełnia minimalnych wymagań i Hearthstone może działać bardzo powoli”. 😀

                EDIT: Potwierdzam, instaluje się, ale jest niegrywalne (działa bardzo powoli). I chyba jednak trochę to wszystko za małe.

  6. random_user

    Fakt 1
    W zeszły weekend w Parku Skaryszewskim, widziałem kolesia, który robił truchtem kółka wokół parku, wydzierając się co czas jakiś na całe gardło (dźwięk nieartykułowany), płosząc bogu ducha winne matki z dziećmi. Koleś miał lat około 20, długi włos i bródkę, ubrany na czarno, z przytroczonym do pleców … samurajskim mieczem.
    Fakt 2
    W zeszłym tygodniu w którymś numerze Rzeczpospolitej lub Gazety Prawnej był artykuł o tym, że poziom przestępczości wśród młodzież zmniejszył się znacząco w ostatnich kilku latach. Jako jeden z czynników, które mogły się do tego przyczynić wymieniano… gry komputerowe, argumentując, że pozwalają wyładować nagromadzone napięcie i agresję. Normalnie biały kruk.

      1. lemon

        @furry

        1: Niby nie noszono na plecach (żadnych historycznych rycin nie widziałem), ale pewnie jakieś wyjątki się znajdą (podobno w Korei); problemy z kataną na plecach pokazuje świetnie serial o trupach wałęsach (Walking Dead), gdzie postać Michonne tak właśnie nosi swoją szabelkę. Zwróć uwagę, jak pokazują jej wyjmowanie i chowanie i dlaczego zawsze robią cięcie w kluczowym momencie. 🙂

        1. jarqlo

          @lemon

          Dawniej jak lubiłem sobie szabelką pomachać usłyszałem historię o gościu który z czymś katanopodobnym w roli środka obrony bezpośredniej postanowił wyjść na miasto. Przymocował pochwę na plecach, a że był dość wysoki to bez większego problemu dawał radę wyciągnąć z niej broń. Nie przewidział tylko że jak na to założy skórzany płaszcz, to pochwa nie będzie mogła się ‘odchylić’ i jednak zbraknie mu ręki 🙂 Dostał od dresiarstwa po ryju a katanę zabrali na pamiątkę 🙂

    1. MusialemToPowiedziec

      @random_user

      Ad. 2: http://putlocker.is/watch-malcolm-in-the-middle-tvshow-season-1-episode-5-online-free-putlocker.html – jeden mniej-lub-bardziej mainstreamowy serial wiedział to już te 10 lat temu. (also, warto też sobie obejrzeć jakaś pół minuty od około 18.10 – że takie rzeczy w serialach o dzieciach 😛 ).

      Przypomniało mi się: jakiś statystyk czy ktoś taki zauważył, że kiedy premiery mają duże gry, to w te dni i tuż po nich spada przestępczość 😛

  7. Goblin_Wizard

    Dlaczego wybory są mniej ważne od premiery Wieśka? To proste, wg większości mediów wygrał nie ten kandydat co powinien dlatego wszystkie tematy są lepsze niż wybory. Co do programu się nie wypowiadam, bo telewizor włączam raz na rok np. jak mają podać wyniki wyborów albo jak grają jakieś dobre drużyny i zapowiada się dobre widowisko. Z tego samego powodu włączam tv 11 listopada jak jest transmisja na żywo z marszu, a mnie akurat tam nie ma. 😉 Oglądam jeszcze Republikę, ale tylko w internecie. Szczególnie programy z Ziemkiewiczem bo lubię jego humorystyczne podejście do polityki.

    P.S. Dalej nasuwam w Diablo. Zmieniłem szamana na mnicha i jestem zachwycony. Wg mnie jest dużo silniejszy od szamana. Z kiepskim sprzętem, po raptem 75 godzinach gry spokojnie robię T6 co dla Szamana z całkiem niezłym sprzętem było ogromnym wyzwaniem. Na razie, najlepsza głęboka szczelina jaką udało mi się zrobić to 27. Na mnichu walki z pojedynczymi przeciwnikami są bardzo łatwe. Po skróceniu czasu odnawiania umiejętności, oślepienie serwowane na zmianę z zamrożeniem powoduje, że boss przez 95% czasu nic nie robi. Pozostaje tylko kwestia odpowiedniego dps żeby się zmieścić w czasie.

Powrót do artykułu