Spode łba – przehajpowanie (nierecenzja)

bosman_plama dnia 16 lutego, 2016 o 8:30    54 

Dziś będzie krótko. O tym, że najlepsza kremówka nie smakuje, jeśli jest siedemsetną z kolei jednego dnia. Albo jeśli przed jej skosztowaniem przez miesiąc wysłuchiwałem jaka ekstaza mnie czeka podczas obcowania z tym nieziemskim smakiem. No to właściwie wyczerpałem temat.

Istnieją książki, z których przeczytaniem czekałem bardzo długo. Na przykład Władca Pierścieni, nawet, gdy już wylądował na mojej półce, długo leżał na niej nietknięty. Rozumiecie, to była powieść – pomnik, coś, o czym tyle się naczytałem, że bałem się choćby ją otworzyć. Podobnie bywa z filmami. Niektóre obejrzałem dopiero, gdy trafiły do telewizji (a że nie liczę na refleks publicznej, nie musiałem czekać jakoś bardzo długo), ponieważ nie odważyłem się wybrać do kina przygnieciony entuzjazmem recenzji. Tak było (niedawno) na przykład z Birdman. Tak bardzo wszyscy zachwycali się tym filmem, że aż nie chciało mi się na niego iść. Nie, nie jestem hipsterem, który ogląda tylko egzystencjalne bułgarskie produkcje z lat pięćdziesiątych (w oryginale). Po prostu czasem hajp mnie paraliżuje.

loboclassicDzisiejsze obrazki to jasna deklaracja

A co jeśli jest to nadhajp? jeśli zapowiedzi najlepszego przeżycia w moim życiu wyskakują na mnie z każdej lodówki?

Wtedy, wybaczcie proszę, ale wmuszanego we mnie tytułu zaczynam unikać. Trochę z obawy, że jeśli ktoś pompuje mi do żył hajp przez 49 godzin na dobę, to jest to podejrzane. Trochę na zasadzie odruchowej przekory. Trochę dlatego, że marketingowcy przesadzili i mój mózg jest już tak pełen książki/filmu/gry, że zupełnie nie czuję ochoty by się zapoznać ze skończonym dziełem, bo reaguję na nie właśnie jak na tę siedemsetną kremówkę.

Jak już wszyscy skumaliście, piszę o Deadpool. Nie widziałem tego filmu i pewnie nie zobaczę go, póki nie trafi się w telewizji, a ja wpadnę na niego przypadkiem albo nie. Zdaję sobie sprawę, że zapewne wszyscy są zachwyceni kampanią reklamową, dzięki której każdy człowiek na Ziemi słyszał o tym filmie co najmniej piętnaście razy na minutę, że film miał świetne otwarcie a recenzenci umierają z ekstazy pisząc o tym, co widzieli. I że Reynolds pierwszy albo może trzeci raz w życiu nie okazał się mydłkowatym drewnem (jest to pewien talent, być zarazem mydłkowatym i drewnianym) i że z braku kasy nie przegięto z efektami, za to sceny walki są takie, że och i że przełamywanie czwartej ściany i że dowcipy różnego sortu i że w ogóle najlepsze co się mogło kinu superbohaterskiemu przydarzyć właśnie się przydarzyło.

lobo_bisleyMoże to prawda. Przyznaję jednak, że trailer pozostawił mnie tak obojętnym, jakbym oglądał reklamę, w której Kevin Kostner zachwala jakaś rybę z puszki. Postać Deadpoola też mnie nie rusza, z mojego punktu widzenia to taki mniej odjechany, grubą kreską przerysowany Lobo. OK, gra w tym filmie Morena Baccarin i to jest niezły argument. Dla niej zobaczyłem nawet wszystkie odcinki remake’u V i przemęczyłem pierwsze sezony tego dziwnego serialu, w którym super profesjonalne CIA wpuszcza najbardziej podejrzanego kolesia, żeby nie niepokojony przez nikogo porozmawiał sobie z super tajnym terrorystą, a potem zupełnie nie podejrzewa tego pierwszego, gdy ten drugi podrzyna sobie gardło kawałkiem żyletki chwilę po jego wizycie. Wytrzymałem nawet to.

tytWięc poszedłbym pewnie na Deadpool, gdybym nie miał wrażenia, że na siłę wciska mi się miłość do niego w mózg. No więc soraski, marketingowcy, osiągnęliście efekt odwrotny do zamierzonego. Dostaję mdłości ilekroć słyszę ten tytuł, albo miga mi w necie koleś w czerwonym kostiumie. I choć dziś jestem pewnie sam, film już zarobił świetnie, pewnie wszyscy na nim byliście i w komentarzach powracać będzie refren namów, że jednak warto, to zastanawiam się, kiedy efekt przehajpowania trafi nas wszystkich. Nie przy Deadpool. Ale może przy jakimś innym filmie o superbohaterze (oby nie tykali Lobo, a coś się boję, że ktoś się może o to pokusić po sukcesie Deadpool), albo przy jakiejś super wypasionej grze AAA. Bo wiecie, każda kolejna wielka produkcja (wiem, że Deadpool dysponował groszami w porównaniu z budżetem np. Avengers, ale to ciągle film zaplanowany jako blockbuster) musi krzyczeć o sobie coraz głośniej. Wyskakiwanie z lodówki już nie wystarcza, teraz reklamy muszą stać się naszą lodówką i ścigać nas po mieszkaniach.

lobo1I to się sprawdza. Ale możliwe, że gdzieś tam, w otchłaniach naszych umysłów, mrok, który w nas siedzi, produkuje już przeciwciała. I stajemy się coraz odporniejsi na hajp. Dlatego jego natężenie rośnie i rośnie. Do czasu?

No i znowu wyszło mi apokaliptyczne zakończenie.
PS. Wygląda na to, że nie tylko ja stawiam Lobo nad tym drugim. Na Gry-online zrobili nawet o tym komiks.

Dodaj komentarz



54 myśli nt. „Spode łba – przehajpowanie (nierecenzja)

  1. Garett

    Lobo niestety nie znam. A co do marketingu Deadpool, to musiał taki być, filmy R-rated zarabiają dużo mniej (dużo dużo) niż te wszystkie Pegi-13 (nie wiem jak w filmach się to zwie :P). Dlatego trzeba było pokazywać non stop, że to nie jest film o superbohaterach dla dzieci tylko da się też zrobić taki film dla ludzi starszych. Co zrobiono z Punisherami? Ten w którym tego złego grał Travolta, był cieńki jak siki węża, a War Zone zobaczyłem dopiero w TV bo o nim nawet nie słyszałem (ten film akurat był spoko). Dlatego musieli postawić tak bardzo na marketing, z tymże ja jeden trailer widziałem i filmik jak składał życzenia asutralijczykom za okazji dnia Australii, więc mnie jakoś ten hype tak bardzo nie uderzył. Ale ja znowu podobnie jak Nitek jak mnie jakiś film interesuje to sobie adblocka na niego zakładam, żeby przypadkiem po drodze całego nie obejrzeć przed pójściem do kina. Do samego filmu też mam zastrzeżenia, no ale da się je wybaczyć zwłaszcza, że spodziewałem się, że będzie dużo gorzej.

  2. powazny_sam

    Ha a ja na Deadpool poszedłem w zasadzie znienacka, jak już zapadła decyzja że czas w końcu po 5 latach wybrać się na film “R” do kina to najpierw miał być Tarantino, ale za długi, potem Di Caprio ale jak już prawie kupowałem bilety to znajomy mnie odwiódł mówiąc że ciął komara już od połowy. No i patrzę jakiś avengers dla dorosłych, premiera. No i poszliśmy z żoną nieświadomi w ogóle na co idzemy. Szczękę zbieram z podłogi do teraz, co ja obejrzałem !!!??
    (dla ścisłości : na duży +, poszedłbym jeszcze raz)

  3. MHT

    Byłem sceptycznie nastawiony, poszedłem i bardzo mi się podobało, świetnie się na nim bawiłem. Jak ktoś nie ma problemów z hajpem jak niektóre księżniczki internetów (wink winki 😉 )i zastanawia się, to polecam. Nie nazwałbym tego drugim Guardians of Galaxy ale humoru ma fest dużo 🙂

      1. MHT

        @Sekal

        W zasadzie każdy film o superbohaterach jest kreskówką na dużym ekranie 🙂 Można to lubić albo nie. GoG jest świetnym filmem ale no o gustach się nie dyskutuje. Szanownego Pana nie zachęci, kogoś innego pewnie tak. Mi się już osobiście temat SB zwyczajnie znudził i szukam w tych filmach dużego dystansu i humoru z naciskiem na to drugie. Deadpool ma i jedno i drugie, także tak 🙂

      2. furry

        @Sekal

        Ja do tej pory mam focha na portal Esencja, wybrali Strażników najlepszym filmem 2014 roku.

        Nie wiem, może za duże oczekiwania, może dlatego, że nie byłem w kinie i oglądałem na nędznych 40 calach? Chociaż nie, “Watchmen” oglądałem na 14, jednym okiem jakoś o czwartej nad ranem i było bardzo dobrze.

  4. aihS Webmajster

    Tak po prawdzie to marketing Deadpoola zaatakował mnie tylko jak przysypiałem na bloku reklamowym przed Przebudzeniem Mocy (to ten film o chłopcu z ADHD) i w sumie tutaj na gikzie poprzez komentarze. Widać wyselekcjonowany kawałek internetu, który zwiedzam nie jest nośnikiem tegoż marketingu. No i adblock. Mesjasz i zbawiciel.

    A w lodówce zepsuło mi się światełko z pół roku temu więc może to też ma znaczenie.

  5. larkson

    No dobra, Deadpool jest może udany, ale żeby był superduperultraświetny? Według mnie nie. Suchary ogólnie miał dobre, niektóre bardzo dobre. No i Ryan Reynolds, którego wreszcie da się oglądać. Ale poza tym to nie zachwyca, to raczej standard. Sceny akcji nie powalają (no dobra, ta walka na autostradzie była całkiem spoko), fabuła niczym nie zaskakuje, a o głównym złym można powiedzieć tyle, że jest brytolem. Na Filmwebie dałem 7/10. Poza tym liczyłem, że ten film uzdrowi moją wiarę w filmy na podstawie komiksów… było blisko, ale trzeba czegoś więcej. Guardians of the Galaxy 2?

    Hajp na niego też mnie strasznie denerwował. Marketingowcy nonstop wysyłali mi sygnały typu “Uuu! Patrz jaki Deadpool jest fajny! Uuu! Ale fajnymi dowcipasami rzuca. Ale jest zajebisty!”. Dobra, łapię, jest fajny, możecie przestać.

  6. Beti

    Coś w tym jest Bosman. Mnie Deadpool od samego początku nie kręcił, a te całe ohy i ahy wręcz zniechęcają do niego.
    Jest jedno ale. Takie same podejście miałam do serialu Lucyfer. Trailery w ogóle mi nie robiły. Znajomi zachwycali się.Od biedy obejrzałam pierwszy odcinek i byłam mega pozytywnie zaskoczona. Z każdym kolejnym odcinkiem jest coraz lepiej. Cały serial może nie jest idealny, ale postać Lucka jest prześwietna 🙂 Uwielbiam jego diabelski charakterek 😀

    1. Revant

      @aihS

      A ja się nie dziwię. “Planeta Singli” to naprawdę fest dobry film dla par. Tak dobrej komedii romantycznej w wydaniu polskim od lat nie widziałem. Z żonką obejrzałem co nieco i mówię to serio 😉 widać inspiracje amerykańskimi czy brytyjskimi hitami ala Love Actually. Młody Sztur zaś to dla mnie polski Hugh Grant, ale bez “ciapowatości” 😀 no i gra tam moja znajoma, która naprawdę fest dała radę 🙂

  7. PeteScorpio

    Ja jakoś tego przehajpowania nie odczułem. Przed premierą obejrzałem dwa zwiastuny w kolejności wyjścia i tyle, standard. W TV widziałem kilka spotów, które nie są niczym niezwykłym w okolicach premiery. Za tydzień już to zniknie z eteru.
    Więcej zabawy było z tymi stylizowanymi plakatami, które pojawiły się w sieci, by przekonać Połówkę że to kolejny romantyczny film idealny na walentynkowy wypad do kina. Przynęta chwyciła i nawet misternego planu nie zrujnował zwiastun przed “Nienawistną Ósemką”. Usłyszałem nawet: “O! I na to z chęcią pójdę” <3 🙂 Ostatecznie seans przyniósł przednią zabawę i choć "Planeta Singli" mocno atakowała ze wszystkich stron, zgodnie uznaliśmy że był to świetny wybór (w odróżnieniu od pary obok).

  8. MusialemToPowiedziec

    Jak ktoś nie wie co z sobą zrobić na godzinę, najnowszy odcinek Castle’a jest super zabawny.

    Po morderstwie syna rosyjskiego konsula Castle i Beckett zmuszeni są do współpracy z ochroniarzem tegoż konsula, który jak to sam mówi, “You remember Arnold Schwarzenegger in the movie “Red Heat,” yes? Compared to me, his character is like weak,
    non-violent child”. Hilarity ensues.

  9. Wiatrak

    I Lobo, i Deadpool to moim zdaniem tragiczne designerskie pomyłki, z tym że Lobo boli bardziej, bo należę do fanów DC. Z treścią notki jak najbardziej się zgadzam i współczuję – te produkty popkultury być może i są dobre, lecz cóż z tego skoro informowanie o nich jest tak nachalne, że odbiera całą chęć do obcowania z gotowym produktem? Skoro nie jesteś fanem samego Deadpoola, to nie masz po co iść na ten film. Z relacji moich znajomych, którzy byli wynika, że ten film to jedno monstrualne mrugnięcie gargantuicznego oka w kierunku fanów komiksów o dupku w czerwonym lateksie.

  10. michau

    Ja się odniosę tylko do małego fragmenciku “oby nie tykali Lobo”. Nie czaję. Zawsze kiedy czytam tego typu rzeczy (“oby nie robili remejka”; “następnej części”; “adaptacji” itp.)- a czytam je dość często- zastanawiam się o co autorowi chodzi. Czy adaptacja (kolejna część itp.) zepsuje odbiór oryginału? Ja tam nigdy się czymś takim nie przejmowałem.

  11. Revant

    Przejhapowanie, a raczej strach przed zhajpowanymi rzeczami. Do dziś nie tknąłem ani Gry o Tron, ani Breaking Bad, ani nawet Attack on Titan, mimo przeogromnego hajpu jaki serwowano mi. Boję się, że tak jak w przypadku wspominanych tu Strażników Galaktyki, czy polecanego mi Daredevilla to się po prostu zawiodę. Jedyny strach przed hajpem, który mi się nie sprawdził to Rocket League i One Piece (ale tylko manga, bo anime to już rozlałość w rozlazłości).

Powrót do artykułu