Spode łba – nasi tu będą?

bosman_plama dnia 26 stycznia, 2016 o 9:56    80 

Dziś będzie lokalnie i prywatnie. I trochę utopijnie. I z mocno optymistycznymi założeniami. Czyli napiszę o rzeczach niemożliwych, ale dających pole do działania wyobraźni. Krótko pisząc – myślenie życzeniowe.

Temat bywał już wałkowany, toteż głęboko was przepraszam za przywoływanie go ponownie. przeczytałem sobie jednak o ponownym zaangażowaniu polityków (nie u nas, no dobra niezupełne u nas, jeśli “u nas” to bardzo blisko) w sprawy gier.Jest taka pani we Francji, która uzależnia pewne zwolnienia podatkowe od kwestii równouprawnienia kobiet w grach i choć póki co ponosi w parlamencie klęskę za klęską, to ciągle się odwołuje. Wygląda na to, że zna gry wyłącznie z tytułów i artykułów wojowników o równość i sprawiedliwość społeczną, co nie dziwi. Przygotowałem sobie różne za i przeciw, żeby sobie o tym porozmawiać, bo nie da się ukryć, że są za i przeciw. Ale niespodziewanie popadłem w dywagację, która tak mi się rozrosła, że straciłem serce do pierwotnych rozważań. A szkoda, bo fajny miałem do nich lead.

Tyle wstępu.

Jeśli nowi rządzący wpadną na to, na co wcześniej wpadli np. Amerykanie (no i Putin), tzn., że przy pomocy gier też można uprawiać propagandę mogą nas czekać zabawne czasy. Zważywszy, że IPN stoi za wydaniem całkiem sporej ilości komiksów przybliżających wcześniej przemilczaną historię (PRL też tak się bawił, wystarczy przypomnieć serię Podziemny Front o dzielnych partyzantach z AL, serię o Żbiku, a nawet komiksy o Klossie) a ostatnio słyszeliśmy o potrzebie kręcenia filmów historycznych, nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas usłyszę o grach. Przy czym o ile filmy chętnie bym obejrzał, w końcu nawet Czesi nakręcili filmy o tym, jak ich lotnicy bronili Anglii a ich żołnierze walczyli pod Tobrukiem (tak jest Czesi, ci, którzy naśmiewają się z naszego zapatrzenia w historię) a my nie. Gdyby przyjrzeć się światowej kinematografii batalistycznej po 1989 roku, wynikałoby z niej, że Polacy walczyli podczas II wojny światowej… po stronie Niemiec. W Liście Schindlera cieszą się z mordowania Żydów, w Szeregowcu Ryanie bronią plaż Normandii przed aliantami a w którymś tam filmie o dzielnych Anglikach rozwiązujących zagadkę enigmy są niemieckimi agentami. Więc film o drugiej wojnie światowej z naszej perspektywy mógłby się przydać. Na razie doczekaliśmy się trzech filmów o Powstaniu Warszawskim i jednego o Szarych Szeregach. Jest to jakiś początek.

19_Kazimierz_JagiellonczykPonieważ gry, o których piszę nie istnieją, będę się ratował Matejką

O ile jednak filmy historyczne miałyby szansę wyjść nieźle (nie twierdzę, że to pewnik, widziałem przecież 1920 Bitwę Warszawską, to szansę na zrobienie dobrej gry ciężko widzę. Przede wszystkim odpowiednie ministerstwo musiałoby ogłosić konkurs. I nie ma siły, żeby kwestia finansowa nie grała w nim roli (w tym znaczeniu, że wygrywałyby projekty najtańsze). Chyba, że od razu ministerstwo przeznaczy np. 40 milionów na budżet (niby niewiele, ale pierwszy Wiedźmin powstał za połowę tej sumy, zdaje się) z zastrzeżeniem,  że nie podzieli tej kasy na więcej niż dwóch zwycięzców. Zważywszy, że z takim kapitałem na początek mieliby większe szanse na znalezienie dodatkowego inwestora, może coś by z tego było. Oczywiście to dziko optymistyczne założenie. Realniejsza jest wizja, że rząd zaczyna się interesować grami wpada na to, żeby je dofinansować (to akurat nie utopia, padały już takie deklaracje ze strony obecnie rządzących) w związku z czym powołuje jakiś Instytut Sztuki Growej, na zarządzanie którym konkurs wygrywa jakaś laska zajmująca się wcześniej zarządzaniem organizacją studencką i mająca na koncie nieudaną próbę przebudowy Zamku Królewskiego w Warszawie na hotel (wybaczcie to odniesienie do rzeczywistości). ISG ocenia potem pomysły na gry i daje po milion lub dwa na różne produkcje, które wydaje głównie CI Games, mogące się przecież już pochwalić polsko historycznymi tytułami (Mortyr i to nieszczęsne coś z elementami Powstania Warszawskiego, wybaczcie, wyparłem tytuł). W końcu zaczynają dotować głównie mobilne sim date, bo one najlepiej się sprzedają. By dbać o pozory zapewniają nam możliwość podrywania Oleńki albo Baśki, ewentualnie panien dworu Królowej Bony albo panien z dworu Czartoryskich.

portret_Izabeli_CzartoryskiejIzabela Czartoryska wyglądała tak

Tyle realizmu. A teraz udajmy, że wszystko się udało, że wyszło znakomicie i przed nami robione przez mistrzów świata gry o tematyce historycznej mające przedstawiać nas jako absolutnie fantastycznych gości i gościuwy.

Od razu na myśl przychodzi husaria. Ale ten temat chyba można sobie darować. Zrobić singlową grę o husarzu byłoby pierońsko trudno. Pozostaje multi, a tam temat już trochę istnieje dzięki dodatkowi do Mount & Blade. Z kolei w grach strategicznych husarię pokazano jako przepałerników w Empire Total War i Kozakach. Chyba, żeby zrobić grę strategiczną, w której zaczynamy jako zarządca małego majątku i nie tylko musimy go rozwijać, ale też brać udział w wojnach Rzeczypospolitej. Wystarczy akcję gry osadzić w XVI wieku, by okazji do wojaczki nam nie zabrakło. Na początku możemy wystawiać co najwyżej paru piechociarzy a w miarę rozwoju gospodarczego naszego majątku, na który niebagatelny wpływ mają łupy wojenne, wystawiamy coraz lepiej wyekwipowane chorągwie kawaleryjskie. Gdyby gra pozwalała na granie nie tylko jednym zarządcą, ale pokoleniami jego familii, można by z czasem startować po coraz ważniejsze urzędy w Rzeczypospolitej (choć to chyba jako dodatek), a w końcu, kto wie, może nawet po berło królewskie? Akurat coś takiego w naszym kraju – i chyba tylko w nim – byłoby możliwe. Wystarczy popatrzeć na historię Familii (Czartoryscy & Poniatowscy).

husariaTo ani Matejko ani Kossak. To husaria w Kozakach. Swoja droga to dość symtopatyczne, że gry o masakrującej kogo się da husarii (ja tłumiłem nią indiańskie powstania) zrobili różni ludzie poza Polską.

Pytanie o jaką mechanikę miałaby oprzeć się taka gra. Bo połączenie gry ekonomicznej z odpowiednią strategią jest możliwe. Ale do tego gry polityczne? Mogłoby być trudno. Więc albo model Europy Universalis albo coś w rodzaju Total War. W tym drugim przypadku nasze intrygi nie byłyby bardzo rozbudowane. Gdybyśmy chcieli postawić właśnie na nie, trzeba by chyba jednak postawić na wersję EU. Nie bardzo wyobrażam sobie grę, w której model ekonomiczny (np. jak w serii Twierdza) współgra i z rozbudowaną strategią bitew i z intrygami politycznymi i karierą dworską. To znaczy inaczej – wyobrażam sobie, ale taka gra byłaby zapewne tak skomplikowana, że nie ukazała by się nigdy, a i tak miałaby masę bugów.

Szansę dla husarii i okolic widziałbym też w cRPgu. Powiedzmy, że osadzamy akcję w okolicach powstania Chmielnickiego (dzięki Putinowi spora część świata może kojarzyć nazwę: “Ukraina”). W Polsce akurat umarł król, szykuje się elekcja, na granicy wojna, w kraju zamieszanie i akurat w tych okolicznościach jakaś szuja urządziła zajazd na nasz dwór. Tatuś bohatersko poległ, mamusia dostała wylewu. My przeżyliśmy, bo akurat świętowaliśmy u sąsiada. Przyjeżdżamy a tam zgliszcza, trupy. Co gorsza nikt nie wie kto nas pojechał. Ludzi nie mamy, poza wiernym sługą, weteranem. Sami ledwo co umiemy szablą robić, mamy blade pojęcie o świecie i prawie żadnych znajomości. Sępy już nad nami krążą. Ale zaczynamy śledztwo, tym bardziej, że porwano nam siostrę.

SomosierraTo już Kossak

Znajdujemy winnego, ale za późno. Okazuje się, że wynajął Tatarów, a ci uznali, że wolą dać mu łeb i łupy uwieźć dla siebie. Przy okazji splądrowali i jego dwór.

Winny nie żyje, ale los siostry wygląda na jeszcze gorszy, bo teraz wywieźli ją w jasyr. I będą chcieli sprzedać w Turcji. Może się okazać, że po naszym wrogu została np. siostra typu: “zajadły hajduczek” i upiera się, że będzie jechać mścić się na Tatarach, z nami albo bez nas.

Potem już jazda. Przez Ukrainę, do Turcji. Masa zadań do wypełnienia, podjazdy i zajazdy, porwania, przesłuchania, pojedynki, romanse, budowanie drużyny, gusła, husaria, misja w haremie (no, niestety trzeba siostrę odbijać niezupełnie nietkniętą, albo tuż przed pohańbieniem). Kozacy (sojusznicy i wrogowie), pojmania i ucieczki. Pełny egzotyczny zestaw z możliwą niesamowitością i magią, odniesieniami popkulturowymi (nie tylko lokalnymi, choć oczywiście jakiś Bohun i Zagłoba musieliby się znaleźć, ale spokojnie dałoby się tam wpuścić aluzje do Trzech Muszkieterów, Rambo, rosyjskiej mafii, Maszy i niedźwiedzia, My Little Pony i Fallout – bo Dzikie Pola to takie wastelandy tylko siedemnastowieczne). Na upartego mogą bohaterowie spotykać jakichś obcokrajowców, nie tylko szkockich i niemieckich najemników, ale szpiegów francuskich i angielskich a nawet jakiegoś uciekiniera z amerykańskich kolonii. Do tego jakieś westernowe mrugnięcia okiem, odrobina grozy, jakiś samozwańczy mag sprzedający maść na wszelkie rany a nazywający sam siebie Igorem Jewrepałą Irenicusem i mamy grę.

Sean Bean as Richard SharpeTo przykład na to, że epoka napoleońska ma potencjał. Sean Bean, który w tej serii filmów nie ginie, jako Richard Sharpe – bohater cyklu powieści i serii filmów. Co ciekawe, Anglicy mają w tym przypadku trochę łatwiej, występowali bowiem po tej stronie, która długo zbierała baty. A to oznacza, że Hiszpanie. Niemcy, Austriacy i Rosjanie chętniej zobaczą film o nich niż o bohaterskiej armii napoleońskiej, która ich leje. My w tych czasach występowaliśmy w zabawnej roli – bijących się o niepodległość podbijaczy świata (na cudzą korzyść).

Tyle, że cRPGi to też nisza. Lepiej byłoby zrobić strzelankę. Tu jest trochę gorzej, bo kogo niby obchodzi strzelanina w naszej części Europy? Niestety, kampanię wrześniową możemy sobie darować, z punktu widzenia globalnego odbiorcy nie ma w niej nic interesującego. Można by spróbować zagrać na temacie zombie, ale tu znów łatwiej wygrać Amerykę albo tropiki. Nie jest u nas aż tak zimno, żeby wykorzystać wątki lodowatych śnieżnych dali. Nasze gangi też nikogo nie interesują. Co pozostaje? Jest jeden przeczadowy wątek, którego nie zdradzę, bo zamierzam go wykorzystać gdzie indziej. Jakiś inny?

Zimna wojna? Zauważcie, że sporo naszych weteranów drugiej wojny światowej obijało się potem po różnych konfliktach, często jako najemnicy, pod warunkiem, że mogli walczyć przeciw komunistom. Można by więc stworzyć ekipę najemników (niech będzie międzynarodowa) i miotać nią po całym świecie – Afryce, Azji, Ameryce Południowej. Kłopot z nią widzę taki, że nie wszystkie obecnie dostępne rynki, na których sprzedajemy gry ucieszyłyby się z takiego postawienia sprawy. Rosja na przykład nie. Chiny niekoniecznie. Ameryka Południowa…

P_Wladyslaw_Lokietek

Jeszcze trochę Matejki, tym razem Łokietek. Być może rozwiązaniem byłoby zrobienie cRPGa albo horroru, którego akcję umieścilibyśmy w “Polsce, czyli nigdzie” ale oparli ją o lokalne gusła i czary, które mogłyby się okazać dość oryginalne na tle tłuczenia w kółko tego samego w grach tego rodzaju. Taka egzotyka bywa nośna. W kinie uparcie próbują jej na przykład Rosjanie.

No to może western? Wojna Secesyjna i przybysze z Polski? Niby tak, a jednak nie. Wprawdzie polskie firmy mają pewne sukcesy w produkowaniu westernów, zauważcie jednak, że nawet Techland wolał nie grać polonicami, żeby nie odstraszyć nabywców na zachodzie.

Obawiam się, że pozostaje nam druga wojna światowa (pierwsza odpada, bo nie mieliśmy tam odpowiednio mocnej roli), chyba, że pokusimy się o wojny napoleońskie. To by było coś swoją drogą. Ryzyko wprawdzie ogromne, ale szansa na sukces też niemała, bo mało kto takie tematy bierze na tapetę. Mamy jednak broń palną (plus możliwość obsługiwania artylerii) i broń białą. Żeby nie komplikować gralibyśmy piechociarzem, jedynie dla urozmaicenia pojawiałyby się misje związane z jazdą konną, albo prowadzeniem zaprzęgu konnego (pościg za przewożonym przez nas wozem zaopatrzeniem). Oczywiście, i tu trzeba by wykazać się niemałym talentem w prowadzeniu kampanii, żeby grę zechcieli kupić wszyscy ci, którzy zbieraliby od nas baty, a jest ich akurat niemało.

naszcionOK, w okołodrugowojennych strzelankach reprezentuje nas ten koleś. Ostatnia odsłona ostatecznie rozwiała wszelkie wątpliwości – gada po polsku, wyrywa Polkę i przez chwilę nawet strzela do Niemców na terenie Polski. Być może więcej już oczekiwać nie możemy.

Jeśli druga wojna światowa, to chyba tylko jakieś misje dywersyjne na tyłach wroga + udział w paru bitwach, niestety oklepanych. Wiem, że wszyscy chcielibyśmy zabijać Niemców gdzieś poza Normandią i Bastogne, niestety Amerykanów niespecjalnie tamte tematy interesują. Druga wojna jest dla nas przechlapana. Chyba, że zrobilibyśmy grę taktyczno ekonomiczną na wzór The Banner Saga o… Andersie. Choć to temat lokalny, mielibyśmy szansę wygrać go niesamowitą ponurością treści i gra zyskałby status kultowej. Ludzie na całym świecie cięliby się przy niej z rozpaczy. Ale za to mogłaby się sprzedać w Iranie.

Na koniec (prawie) przygodówki. Mogą być staroszkolne, w które sam na pewno bym nie zagrał albo bardziej uwzględniające elementy zręcznościowe. Traktowałyby oczywiście o Tomku Wilmowskim (ale znowu z masą popkulturowych odniesień), czyli naszym rodzimym Indianie Jonesie, tyle, że polującym bezkrwawo na zwierzęta, a nie krwawo na artefakty. Tutaj lokalność nie byłaby żadną przeszkodą, bo Tomek jeździł wszędzie, tylko nie do Polski. Mamy więc egzotykę, przygodę, a nawet równouprawnienie (w naszym wydaniu) w postaci Sally. Trzeba by trochę popracować nad postaciami tubylców, żeby cały świat się na nas nie poobrażał, trochę mniej nachalnie sprzedawać informacje o tym, że to Polacy wszystko odkryli i zbudowali i sukces murowany.

Tomek_i_SallySally nie wygląda tu na specjalnie wyzwoloną i w powieściach tez jest ociupinkę za bardzo zapatrzona w Tomka, który pod względem wcielania się w chodzącą doskonałość bije na głowę takich cieniarzy jak Skrzetuski, Kloss czy kapitan Żbik. Ale dziewczyna ma potencjał, by rywalizować nawet z taką Larą. I zdobyłaby dla nas rynek australijski (pod warunkiem, że nie pokazywalibyśmy fizyki, nie używali dragów, ograniczyli krew… w sumie Tomek zapewnia to wszystko)

A co naprawdę na koniec? Gry, co do których dofinansowania przez ISG nie mam pewności. Np. wariacja na temat GTA bądź Mafii traktująca o polskich piekarzach w Chicago. Brzmi jak gra ekonomiczna? Na pozór. Rzecz bowiem w tym, że zanim ukształtowała się współczesna Ameryka polscy piekarze walczyli o supremację na rynku z piekarzami włoskimi. Nie, nie jakością wyrobów, a zawartością ołowiu w organizmach konkurencji. Wiadomo kto wygrał i czemu Ameryka zajada się pizzą a nie pierogami. Ale szanse były.

Mogłaby też powstać gra ekonomiczna z elementami humorystycznymi o budowaniu imperium bimbrowni. Albo nie pozbawiona absurdalnych elementów platformówka o załatwianiu sprawy w polskim urzędzie. Jestem w stanie wyobrazić sobie nawet grę logiczną oparta o polish jokes, wymagającą wywracania mózgu na lewą stronę przy obliczaniu ilości naszych rodaków niezbędnych do wkręcania żarówek.

Możliwości tak naprawdę jest wiele. A zważywszy na pomysłowość naszych twórców, to ja poszedłem na łatwiznę i oczywiście oparłem się na fabułach i tematyce a nie grywalności. Bo całkiem możliwe, że ktoś gdzieś już dłubie jakąś grę, która fabułę ma gdzieś, ale mechanikę taką, że nawet osadzenie jej w naszej lokalności w niczym nie przeszkodzi, bo gra rozsadzi rynek. Kto wie?

 

Dodaj komentarz



80 myśli nt. „Spode łba – nasi tu będą?

    1. MusialemToPowiedziec

      @maladict

      Fun fact: brat cioteczny poznał pewnego Holendra w CSGO. Sytuacja o tyle zabawna, że gostek zwał się Wojtek, nie zna polskiego, mówili mu przez kilka gier po polsku gdzie iść i takie tam i dopiero po jakimś czasie się okazało, że jest fanem niedźwiadka i stąd nick 😛

  1. Revant

    Bosmanie, ale akurat możliwość grania rodami polskimi daje CK2! Niby tylko średniowiecze, ale jednak miło było mi zaczynać jako Duke Śląska (jak to brzmi :D) i piąć się przez pokolenia, gasić wojny domowe i w końcu włożyć któremuś prawnukowi koronę na głowę 😉

  2. Daimonion

    Assassins Creed: January Uprising?
    Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać…
    Pomysł na cRPG, w którym jako Skrzetuski lejemy muzułmanów, biorę w ciemno, ale z wszystkich Twoich planów ten ma chyba najmniejszą szansę realizacji ze względu na aktualnie obowiązujący stosunek UE do tychże muzułmanów.
    Jeśli zaś chodzi o II wojnę, to co powiesz na RPG, w którym główny bohater jest aktorem podrzędnego kabareciku, a potem wplątuje się w jakąś kabałę z AK i zaczyna działać jako agent wywiadu? W razie czego zastrzegam, że pierwszy na to wpadłem, a Dzbanek pomoże mi w sądzie, przedkładając dowody.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Daimonion

      Problem z muzułamanami byłby stosunkowo łatwy do rozwiązania. Po pierwsze byliby dobrzy i źli muzułmanie (tak jak dobrzy i źli Polacy, czy Kozacy). Po drugie pokazywalibyśmy Imperium Osmańskie w okresie rozkwitu (co oczywiście niekoniecznie spodobałoby się wszystkim muzułmanom, no ale nie ma chyba takiej rzeczy we wszechświecie, która zadowoliłaby wszystkich).
      Więc nie nacje i wyznania szeregowałyby tu na zasadzie: “dobry/zły”, ale charaktery NPCów. Ba, może nawet decyzje gracza?

  3. Mnisio

    Z tego co wiem IPN wydaje już gry, ale planszowe, np. takie:
    http://www.rebel.pl/product.php/1,728/19995/303-Bitwa-o-Wielka-Brytanie.html
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolejka_(gra_planszowa)
    Całkiem niezłe.

    Do komputerowych to już coraz bliżej.
    Na rpg widzę grę o Janosiku lub rumcajsie. Walka z hrabią, zaborcami, strzelanie z pukawki i walka ciupazką lub szablą. A na zachodzie reklamujemy jako naszą odmianę robin hooda. Plenery górskie i zamki zapewnią widoki jakie trzeba.
    Gra która miałaby też szanse (bo takich mało) symulator floty polskiej podczas II wś. Przemykanie się Orłem, lub Błyskawicą na zachód, walka z kriegsmarine, wsparcie oddziałów lądowych itp. Przy dobrej mechanice byłoby nieźle. A wariant mógłby być zarówno symulacyjny jak i arcade’owy.

      1. Kawira

        @bosman_plama

        Ja tam nie lubię grania na zemście/ratowaniu kogokolwiek, bo tak naprawdę nie ma żadnej więzi z ofiarą i człowiek tylko się zastanawia: po co?. Why not ambitions? Jesteś typowym średnim sarmatą, ale podczas ostatniej wojny zrobiłeś znajomości z kimś fajniejszym. Powoli zaczynasz pracować na bycie tym zimnym, potężnym magnatem. Porwania, podjazdy, układy z Tatarami i inne niezbyt moralne akcje.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @Kawira

          To co podajesz pasuje do założeń gry taktycznej/startegicznej. W cRPGach jednak przyjmuje się, że istnieje jakiś imperatyw, który Cię napędza. W Elder Scrolls uciekasz z więzienia (albo zostajesz z niego wypuszczony pod pewnym warunkiem) i ratujesz świat. W Baldurs Gate wikłasz się w kłopoty z rodziną i ratujesz świat. W Falloutach musisz naprawić coś w swojej lokacji i ratujesz świat. A czasem po prostu ratujesz świat. Istnieje jeszcze opcja, że straciłeś pamięć, chcesz zrozumieć co się do cholery dzieje i ratujesz świat.

          W tej sytuacji wątek rodziny i w dodatku pozbawiony elementu ratowania świata nie jest taki zły. Bo coś musi konkretnie napędzać akcję i zmuszać Cię do zasuwania ku zakończeniu, a pogoń za uprowadzoną siostrą zmusza do podróżowania. Inaczej istnieje ryzyko, że trafisz do Skyrim i będziesz sobie po nim chodził póki nie spytasz: “ale po co?”:).

          Jasne, to nie musi być porwana siostra – wrzuciłem to w ramach puszczania oka do fanów Baldurs Gate:). Może być misja od jakiegoś magnata, która nam skręca w niespodziewanym kierunku. Albo coś w ten deseń.

          Byłoby nawet fajnie, gdybyśmy startowali z pozycji sługi albo podwładnego, ale byli nagle zmuszeni grać główne skrzypce (choć pierwsze misje byłyby na zasadzie przynieś – wynieś – pozamiataj). Może bylibyśmy nawet szaraczkiem zmuszonym do odgrywania roli wielkiego pana? Możliwości jest sporo, ale IMO jakaś główna misja i ważny dla nas cel musi być.

          1. The_Mister_A

            @bosman_plama

            To raczej podpadamy magnatowi i w ramach odkupienia dostajemy misje dla niego. Niech będzie uratowanie jego siostry. Jak nie damy rady to sam utnie głowy naszej familli. Jest mocny cel i wytłumaczenie, czemu sama jego siostra (albo dziecko z nieprawego łoża – to np tłumaczyłoby dlaczego jego ludzie nie szukają – nie chce plotek na własnym dworze).
            Przełom XVI i XVII wieku może być w tym rejonie baardzo ciekawy.

            A RPG można zrobić na zasadzie indie gier z kickstartera. Czyli bardziej Pillarsy niż Witcher.

              1. bosman_plama Autor tekstu

                @The_Mister_A

                Hehehehe. Nie podejmę się nawet tego. Kiedyś chciałem zrobić własną kampanię do BfW. Napisałem scenariusz, obkułem język gry, zrobiłem dwie mapy (znaczy: z historią itp.) po czym odkryłem, że minęły trzy miechy a ja jestem na początku ścieżki, więc odłożyłem temat aż będę miał trochę więcej czasu.
                To było tak z cztery lata temu. Albo i pięć:P.

            1. bosman_plama Autor tekstu

              @Kawira

              O matko, to jesteśmy na zupełnie przeciwnych biegunach doznawania gier. Jak dla mnie do grania w cRPGie nadają się tylko sp a sandboxy zaczynają być plagą.
              Ale trochę to zaskakujące, że nie lubisz “oklepanych scenariuszy” i z niechęci do nich uciekasz do gier, w których scenariusz nie liczy się wiele, albo wręcz wcale.

              1. Wyspa

                @Kawira

                Zależy tylko czy gra daje takie możliwości, bo prawdą jest ze czasami “player stories” potrafią być zajebiste. Problem w tym, że tego typu gry nie podają tego na tacy. Dobry przykład to Eve czy Elite. Te gry dają masę funu, ale pod warunkiem, że człowiek się wkręci i sam sobie znajdzie cel i stworzy story.
                W elicie np ostatnio gracze latają za tymi kosmitami, przeżywają każdy news z nimi powiązany i sami szukają dalszych wskazówek. Dodatkowo ostatnio zaginął prezydent federacji i jest cała wielka akcja poszukiwawcza wraku i latanie za złomem z jego statku rozrzuconym po galaktyce.
                Problem w tym, że jak człowiek nie czyta redditów/for i Galnetu to tego nie doświadczy. Będzie sobie latał gdzieś po galaktyce i handlował/strzelał bez celu aż mu się po prostu znudzi jak zdobędzie najlepszy statek:P
                Następną grą z takim potencjałem jest Naval Action… ostatnio wszedł w EA a już widzę że ludzie mają wkrętkę i np Piraci na starcie mieli kilka portów ledwo na mapie a zrobili inwazję i prawie całe Bahamy przejęli. Inni tez wkręcają się w wojny nacji (ja np pływam pod Holenderska banderą). Ale są też tacy co po prostu grindują lepsze statki i tyle 😉

              2. Kawira

                @Wyspa

                Yep, sandboxy nie są dla każdego, ale dobre tytuły dają ogromny potencjał 😀 (wyżej wymienione gierki np). Do tego na lato szykuje się release mokrego snu każdego fana Czarnej Kompanii – Battle Brothers. W ogóle ostatnio potężny urodzaj w temacie i łatwo znaleźć coś dla siebie

            1. lupus_yonderboy

              @bosman_plama

              Musiałem w nią zagrać, żeby zdać relację żonie, która pisała pracę o Solidarności(miedzy innymi w popkulturze) – gra jest dostępna tylko jako “abandonware”, nie jest bardzo rozbudowana, ale jest to jedna z trudniejszych gier strategicznych w jaką grałem. Generalnie jak żona pisała to miałem dużo pomysłów nt gier z Polska/Polakami w roli głównej, ale teraz poszukałem w jej notatkach i nie ma za wiele, zapisała tylko to co napisałem w komentarzu poniżej.

            2. MusialemToPowiedziec

              @bosman_plama

              Był polski Menadżer Piłki Nożnej Który Nie Pamiętam Jak Się Nazywał.
              Pamiętam że był z dwóch powodów – miał dane zawodników w Excelu, więc trollowałem brata zmieniając Ronaldo w Ronald O i takie tam. Oraz była możliwość dania łapówki przed meczem – ale nie wiem, jak działało.

  4. lupus_yonderboy

    Mnie brakuje gry z otwartym światem – jako ukrywający się po stanie wojennym opozycjonista organizujemy od nowa siatkę, szmuglujemy bibułę, odbijamy z banku 80 milionów na prowadzenie działalności, jedziemy jako kurier do Paryża do siedziby “Kultury”, w razie złapania internowanie i próba ucieczki, ew. misja z przesłuchaniem – QTE żeby je przeżyć.

    Albo prosta kalka MoH – wszystkie ważniejsze bitwy IIWŚ, w których brali udział Polacy – będzie i piechota, i latanie samolotem, i jazda czołgiem, i skoki ze spadochronem celem zajęcia mostu.

    RTS polegający na zarządzaniu jednostkami AK w czasie Powstania Warszawskiego. Drzewko technologii i zależności – jak wyprodukować Błyskawicę, jak zrobić Kubusia i inne.

    ew. Total War Jagiellonowie – jest tu trochę bitew do rozegrania…

    może tez być FPS z Krystyną Skarbek w roli głównej, albo skradanka oparta na fabule serialu “Pogranicze w Ogniu”

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @lgyhx

      Post Apo na terenie Polski to: gra ekonomiczna w uratowanie Twojego miasteczka po 1991 roku, gdy wyprowadziła się z niego jednostka Armii Czerwonej, a jedyny zakład pracy produkujący nakrętki do śrub do czołgu składanego pod Władywostokiem padł:). Jesteś burmistrzem i zrób z tym coś.

  5. michau

    Ja bym tego crpg na dzikich polach osadził jednak w wieku XVI (ew. na początku XVII można by ładnie zakończyć grę bitwą pod Chocimiem). Skoro mamy przyciągać do gry kogo się da lepiej będzie zagrać równie barwnymi, ale mniej kontrowersyjnymi okolicznościami :). Generalnie pomysł byłby jak znalazł do sprzedania na zachodzie. Wśród naszej szlachty można było znaleźć poza Polakami, Litwinami i Rusinami przedstawicieli tylu narodowości że niemal każdy Europejczyk mógłby grać “swoim”, a i wielu Azjatów nie zostałoby na lodzie.

  6. lupus_yonderboy

    Aaaa – mam: gra o życiu Beniowskiego a’la AC 🙂 Przygodówka o losach Domeyki w Chile 🙂 Tower Defense z Kosciuszką w roli głównej. Losy P.E. Strzeleckiego jako podróbka TC czy Uncharted, skoro już mowa o przygodach Tomka W.
    Fajna mogłaby też być mutacja Papers Please – Kierowniczka w spozywczaku, albo Dyrektor FSO i decyzje komu przyznać talon, a któremu towarzyszowi ze Śląska sprezentować furę, żeby potem wysłał transport stali czy węgla do fabryki 🙂

  7. furry

    Zagrałbym w przygodówkę/erpega osadzoną/ego w świecie powieści Crimen. Nawet fabuła mogłaby być zbliżona, tylko trzeba znaleźć jakiś inny motyw, bo jak ktoś czytał książkę, szybko się połapie i będzie za łatwo, poza tym takie polityczno-soclojogiczne rozważania to chyba nie temat na grę.

    Plus potyczki, pościgi, lisowczycy, heretycy… Wojna jak już, raczej we wspomnieniach, ale da się to jakoś zrobić. Taki Wiedźmin bez utopców.

    Niestety… Józef Hen ma poglądy jakie ma, książka też jest raczej w drugą mańkę niż Trylogia, więc raczej nie teraz.

    PS. Co do dofinansowania, to przecież CDP coś tam wzięli z budżetu na produkcję Wiedźmina, powinni teraz za darmo rozdawać nam, podatnikom!

  8. Tasioros

    Dzisiaj taki dzień, że jedyne co jestem w stanie wymyślić, to prosta mini gierka w stylu QWOP o przeskakiwaniu przez płot stoczniowy.
    Ewentualnie “Church tycoon” o zarządzaniu plebanią, kościołem, flotą 🙂 rekrutowaniem personelu (dobra gosposia, nowy ksiądz), układaniu kazań, zbieraniem funduszy od wiernych, szkoleniu ministrantów… może jednak nie.

    1. Bebecho

      @Tasioros

      Moje propozycje:

      1.Symulator Janosika – z rozgrywką xcomową lub comandosową. Kampania + sandbox
      2.Jak rozpętałem II wojnę światową – Tomb Raider na wesoło
      3.Opowieść o życiu w obozie koncetracyjnym – interaktywny historia z opcjami jak w grach przygodowych, ciężki temat, ale właściwie opowiedziany mógłby chwytać za serce.
      4.Strategia w klimatach total war – Polska przed rozbiorami. Wzorem Twarodowskiego zawieramy traktat z Diabłem chroniąc Ojczyznę przed upadkiem. Globalny konflikt z elementami nadprzyrodzonymi.
      5. Rogalik o zdobywaniu ośmiotysięczników przez Polaków oczywiście. Elementy rpg.

      1. borianello

        @Bebecho

        Gra o realiach obozu koncentracyjnego – świetny pomysł! Widziałbym albo przejmującą pseudoprzygodówkę w stylu gier Telltale, może opowiadającą o rotmistrzu Pileckim? Miałoby odpowiednią moc… No i jeżeli grę sfinansowałby IPN, to może strażnicy mówiliby po niemiecku, a nie po polsku…

      2. bosman_plama Autor tekstu

        @Bebecho

        Gra oparta o “Jak rozpętałem II wojnę Światową” już była i to nawet cRPGie i to nawet w klimatach Tomb Raidera, bo odchodziły tam jakieś akcje w egzotycznych okolicznościach np. Tybetu (nie była to wersja serialu, ale jakby inne, nie wspomniane w serialu, przygody kanoniera Dolasa).

  9. Wyspa

    Obawiam się ze gry propagandowe mogą być o wiele nudniejsze ale i bardziej skuteczne. Już zamieszczałem ale wrzucę jeszcze raz: https://youtu.be/UP4_bMhZ4gA
    W skrócie:
    W chinach wprowadzono serwis społecznościowy, shareując odpowiednie (zgodne z linia państwową) treści dostajemy punkty, punkty dostajemy również za odpowiednio “pozytywnych” friendsów jak i są odbierane punkty za znajomości “negatywne”. Za punkty obywatele dostają różnorakie benefity. Na razie system jest dobrowolny ale docelowo ma być obowiązkowy a do benefitów mają dojść kary za niska punktację…
    Welcome to the future!

    PS. W sumie jakby się zgłosić z takim pomysłem w Polszy to mogą mnie czekać miliony. Może w końcu bym się złotej wanny dorobił…

  10. WarNerd_PL

    Co do “naszego człowieka w Wolfensteinie” to dorobiono mu zdaje się w nowych odsłonach koszerne korzenie i wszystko jasne.

    Ale skoro pozostaje nam II Wojna Światowa, to chyba nie tak trudno byłoby zrobić coś o Dywizjonie 303, choćby jako addon do jakiegoś istniejącego symulatora.

    Parę lat temu czytałem Wańkowicza epos o Monte Cassino i – przepraszam za profanację – momentami na myśl przychodziło mi CoD, takie tam akcje były. Potencjał na akcję jest – ataki na bunkry ze wsparciem moździerzy, broń – granaty ręczne, thompsony, breny, miotacze ognia… Do tego rozwalanie bunkrów z czołgu Sherman czy poziom snajperski – można się oprzeć na jednej z książek Marka Czerwińskiego.

      1. WarNerd_PL

        @Wyspa

        No to git, mam Cliffs ale nie grałem za dużo z powodu jakichś ówczesnych problemów sprzętowych. W każdym razie jest chyba sporo gotowych narzędzi, które pomogłyby stworzyć taką grę. Walki powietrzne plus np. ataki na cele naziemne, wszystko to pospinane jakimiś cutscenkami pokazującymi losy bohaterów i voila!

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @WarNerd_PL

          No właśnie, z tego co pamiętam z Wańkowicza, to bardziej jak lista poległych niż jak gra. Jasne, ktoś tę bitwę przeżył, ale trup tam się ściele gęsto nieludzko.
          Zresztą przygnębiające są zwykle przypisy, gdy komuś się któryś fragment bitwy przeżyć udało. Zwykle brzmią w ten deseń: “Poległ dwa dni później (albo w jakiejś innej bitwie)”.

          1. WarNerd_PL

            @bosman_plama

            To prawda, to przygnębiająca lektura. Ale przecież wydarzenia można pokazać z perspektywy kogoś, kto to piekło przeżył. A potencjał na, z przeproszeniem, “grę akcji” jest. Amerykanie mieli w Normandii spore straty (i nie chodzi mi o lądowanie), a zobacz, ile razy ten temat był wałkowany.

            1. furry

              @WarNerd_PL

              Kurczę, jak czytałem (zaraz, czy to mogło być jeszcze w podstawówce? ósma klasa?), nie miałem wrażenia że było to jakieś przygnębiające. Może to kwestia opisu, ale nie pamiętam klimatu “smutno mi, bo wszyscy umrzemy” tylko “cieszę się że żyję”.

              I to mimo sposobu zdobywaniu klasztoru, klasycznej ” taktyki ruskiego generała”.

  11. WarNerd_PL

    Swoją drogą gra oparta na wyczynach “Kamikaze Browna” Zumbacha w czasie wojny biafrańsko-nigeryjskiej to byłby odlot (dosłownie). Karabiny maszynowe odpalane za pomocą sznurka i “Afroamerykanina”… Ino niech dynamiczną kampanię zrobią 🙂

  12. Errabundi

    Pamiętacie grę Solidarność? Pamiętacie. Jako dzieciak zagrywałem się w nią, choć teoretycznie była niegrywalna.

    Natomiast na serio po głowie chodzi pomysł totalnej rozwałki w getcie żydowskim w stylu pierwszych Wolfensteinów. Np. jako Anielewicz dokonujemy masakry na szkopach, krew się leje w stylu Tarantino, rozbrajamy Wunderwaffe i wysyłamy Hitlerowi w prezencie golema. I kończymy wojnę trochę wcześniej w triumfie. Murowany hit zarówno z powodu odbiorcy (wszyscy fani FPP), murowana reklama ze względu na bohatera – żydowskiego mściciela.

    Nawet mam tytuł: Ghetto Ablaze.

Powrót do artykułu