Spode łba – matura z Fallouta

bosman_plama dnia 5 maja, 2015 o 8:39    44 

Fani fantastyki, komiksów a także gier liczą na to (a niektórzy wręcz o tym marzą), że poważni ludzie, w tym naukowcy i krytycy, dostrzegą wreszcie wartość ich ukochanych hobby. Że przestanie się o nich (fantastyce/komiksach/grach) mówić albo z pobłażliwością i przekąsem, albo gdy trzeba wskazać źródło wszelkie zła. Rzeczywistość, w której te marzenia się spełniają, a nasze ulubione zabawki zostały docenione już prawie się spełniła. Ale jakie będą tego końnsekwencje?

Jedna ze szkół w Opolu postanowiła wprowadzić specjalną klasę e-sportową. Dzieciaki będą się zapewne uczyć w niej jak grać w LoLa, Starcrafta albo WoWa CSa. Można to uznać za jakiś sposób docenienia gier, jednak dla tych, którzy na taką nobilitację czekali ów triumf może mieć nieco gorzki posmak. Oto gry nie zostały dostrzeżone jako medium, sposób przekazu treści, narzędzie do poznawania i kreowania kultury, ale jako potencjalne źródło zarobku, maszynki do produkcji szmaliku. Bo nie oszukujmy się, szkolne zainteresowanie e-sportem nie wzięło się stąd, że stanowi on świetny sposób na spędzenie wolnego czasu, ale dlatego, że potrafi przynieść konkretną kasę. Być może dyrekcji szkoły marzy się, że za rok albo dwa wystawiać będzie w zawodach szkolne zespoły i część szmalu z ich zwycięstw ściągać dla siebie.

Umarla_klasaTekst zilustrują dziś różne wyobrażenia na temat tego, jak może wyglądać albo kojarzyć się szkoła. Zaczynam z wysokiej półki – “Umarła klasa” Kantora.

Z podobnych powodów zresztą powstają rozmaite “strefy gier” przy uczelniach wyższych – np. w Krakowie i Wrocławiu. Powstają przy uczelniach technicznych przede wszystkim i nie mają kształcić krytyków, teoretyków świata gier, ale ich twórców (z podkreśleniem twórców technicznych). Także szkoła w Opolu oprócz nauki jak grać, by zwyciężać w turniejach (swoją drogą ciekawe kto będzie tego uczył? Wiekowy nauczyciel, albo nawet młody nauczyciel – amator? Tak naprawdę dzieciaki powinni uczyć ich rówieśnicy, którzy brali już udział w turniejach) będzie uczyć jak gry robić. Dlaczego? Bo jest w tym kasa.

Mokre sny fanów gier nie spełniają się więc jeszcze jeśli dotyczą docenienia gier przez tzw. kulturę wyższą. Szkoły gier są szkołami zawodowymi, doceniony został przemysł, nie medium. I nie ma chyba co liczyć na to, że owa zmiana, dostrzeżenie, że gry to interesujące nośniki treści, odzwierciedlenie aktualnych trendów społecznych i kulturowych, ciekawe historie i okazja do analizy narracji, nastąpi szybko. Tusk nie dał Obamie Wiedźmina dlatego, ze docenił sposób, w jaki zbudowano w tej grze postaci i fabułę, ale dlatego, że gra odniosła globalny sukces komercyjny. Na Nike dla gry video jeszcze sobie poczekamy. I zapewne nie doczekamy się, choćby dlatego, że szanowne jury musiałoby mocno kombinować jak nagrodzić dzieło zbiorowe.

Why you should never stry to catch a knife with your foreheadUmarła klasa po japońsku, czyli Battle Royale

Natomiast pochylają się nad grami naukowcy. Nie tylko socjologowie, ale właśnie kulturoznawcy, spece od budowania modeli narracji itp. itd. Pytanie, jak wielu z nich robi to, bo docenia gry, a jak wielu jest zainteresowanych grami jako zjawiskiem. Oczywiście, fan piszący pracę naukową na temat obiektu swych fascynacji podejmuje wielkie ryzyko, ponieważ jego obiektywizm zostaje wystawiony na próbę. Z punktu widzenia nauki lepiej może, żeby gry badali ci, którzy ich nie kochają, ponieważ im łatwiej użyć szkiełka i oka w sposób właściwy. Z punktu widzenia graczy natomiast to nieomal zbrodnia. Gracz uczulony na temat zajmowania się grami przez dyletantów, może zacząć rwać włosy z głowy czytając pracę jakiegoś doktora, który dobrał obiekty badawcze według klucza niezrozumiałego dla graczy. Co gorsza, w sytuacji, gdy powstaje coraz więcej niezależnych gier poważnych, w których grywalność staje się jednym z elementów, a nie elementem podstawowym, ścieżki graczy i krytyków mogą rozchodzić się coraz bardziej. Gracze będą masowo grać w Call of Duty XVII i Dragon Age: Jeszcze Więcej Seksu, a naukowcy będą analizować bez końca Papers Please, albo jakiś inny tytuł całkowicie obcy dla 99% fanów gier.

buffyJedna z najbardziej znanych w popkulturze szkolnych bibliotek

Powiedzmy jednak, że nastąpi cud, który w światach literatury i komiksu póki co w Polsce nie nastąpił. Świat doceni gry. nauczyciele będą w szkołach zajmować się nie tylko badaniem jak najwięcej zarobić na produkowaniu gier, albo zdobywaniu trofeów w e-sporcie, ale zaczną analizować fabuły cRPGów, odniesienia historyczne w Assassin’s Creed i im podobnych oraz kulturowo – społeczne w grach japońskich. Powiedzmy, że urodzi się jakiś Lem albo Dukaj growych scenariuszy i polonistki będą starały się interpretować blogowe bądź fejsowe wpisy Chmielarza na jego temat.

Po pierwsze twórcy gier zaczną odmawiać mantrę pisarzy SF brzmiącą mniej więcej tak: “Boże, proszę Cię, okaż miłosierdzie i spraw, aby moja powieść nigdy nie trafiła do kanonu lektur szkolnych”. Po drugie, nauczyciele, wiedzeni odwiecznym instynktem belferskim zastrzygą uszami na hasło: “klasyka” i będą zmuszać dzieciaki do grania… Tak, zgadliście! W Fallouta!

high_school_of_the_deadJeszcze raz umarła klasa po japońsku, czyli Highschool of the Dead

Wyobraźcie sobie te zajęcia.

Pani: Usiądźcie. Wyciągnijcie tablety. Iksiński, znowu zapomniałeś doładować baterię? Zamień się miejscami z Zosią i podłącz tablet do prądu. Jak to nie masz kabelka? Pała! I proszę, masz mój. Tylko nie przegryź go, jak ostatnio. No, dobra. Odpalajcie. Chcę usłyszeć zbiorowe: War, War never changes. O co chodzi Karolku?

Karolek: Proszę pani, ja nie chcę już tej nudnej turówki! Ja nią womituję! Ja nad nią zasypiam! Serce mi zamiera i krew zastyga a dusza się dusi!

Pani: Karolku, bardzo cię proszę. Musimy przerobić podstawy. Jeśli się uwiniecie, za dwa miesiące zagramy w… (zerka w notatki) Planescape: Torment. Tak Kasieńko?”

Kasieńka: Bo Michał gra na fonie w Fruit Ninja, proszę pani!

Pani (po szybkim sprawdzeniu w google o co chodzi): Michał! Proszę cię skup się!

Michał: Ale proszę pani, ja teraz bronię karawany! Dopiero trzeci karawaniarz ma ruch, a potem jeszcze idą Raidersi. No przecież zejdę z nudów, zanim przyjdzie moja tura!

Pani: (słodziutko): Czyli nudzi cię klasyka, Michałku? Bo pewnie znasz ją aż za dobrze? No to chodź tu, kochany, z zeszytem. Proszę zadeklamować całą inwokację openingu Fallouta 2. A potem opisać mi komisariat policji w Junktown z uwzględnieniem metafor, o których rozmawialiśmy na poprzedniej lekcji.

Zbiorowy jęk rozpaczy. Koniec.

szkfal

Dodaj komentarz



44 myśli nt. „Spode łba – matura z Fallouta

  1. Garett

    Jeśli to ta klasa o której myślę to mają grać w CS:GO, na zajęciach pozalekcyjnych, szkoła chce zapraszać na nazwijmy to warsztaty, ludzi związanych z e-sportem (czyli na razie przynajmniej tylko z CS:GO) oraz chyba chcą się starać o sponsora dla swojej drużyny. Btw. WoW pod e-sport nijak mi nie pasuje 😛

  2. Geralt_Bialy_Wilk

    Dzięki za fajne przemyślenia. Zwróciłeś mi uwagę na te aspekty komercjalizacji otoczki wokół gier, o których wcześniej nie myślałem.

    Ja po prostu, jako gracz lubiący grać w gry, bo sprawia mi to frajdę, się nie przejmuję aż tak bardzo tym, co dzieje się z tym medium. Molochy wydają swoje nowe części swoich _super_serii_, odcinają kupony od gadżetów (wirtualnych bądź i nie), a licznik dolarów się nie zatrzymuje. Luzik. Zawsze pojawią się jakieś perełki, wydane przez jedną osobę, czy kilkuosobowy zespół, w które warto będzie pograć. PCMustardRice po prostu, otwartość platformy, nie potrzeba przeznaczać kupy kasy, sił, energii na to, by pozwolono nam wydać grę. Zwyczajnie wrzucamy ją w sieć i jest spoko. A jak jest dobre, to ludzie sami będą rzucać dolarami w monitor.

        1. bosman_plama Autor tekstu

          @Probabilistyk

          Na “6” ,usiałbyś zdać Biblię Fallouta:).
          Ale czujecie takie dialogi przed lekcją:
          – Ty, daj solucję jak zrobiłeś tego questa!

          Albo:
          – Oj, Kowalski, Kowalski, jak tu wyczuwam jakąś cziterkę…
          – Pani profesor, przysięgam, sam to przeszedłem! Bez kodów!
          – I masz wszystkie złote trofea? Co ty, Nitek jesteś?

  3. brum75 Czytelnik pierwszej klasy

    Hehe, ale nie przeszło Ci przez klawiaturę że Gałkiewicza Fallout nie zachwyca, co? Skoro wszystkich zachwyca to jak może Gałkiewicza nie zachwycać?!?

    PS. Mnie zachwyca psorze Bosman, mnie zachwyca, nie muszę zostawać po lekcjach!

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @brum75

      Kręciło mi się po głowie to skojarzenie. Ale ponieważ w szkole “za moich czasów” Gombro był na topie, to ja byłem anty Gombro:). Nie użyłem więc skojarzenia z premedytacją.
      Za to wypada wspomnieć, że jedyne słuszne, polonistyczne i inwokacyjne tłumaczenie otwarcia Fallout brzmiałoby oczywiście tak:
      “Wojno, Wojno
      nigdy się nie zmieniasz”.

  4. Yanecky

    Co rok przy kolejnym Assassin’s Creed zastanawiam się, czemu w tych grach nie ma trybu “turysta” – wybierasz postać i wędrujesz po historycznych miastach. Nie da się zginąć ani nikogo skrzywdzić. Idealne dla szkół lub osób, które nie chcą “grać w gry”, a chcą pozwiedzać np. osoby starsze (swego czasu krążyl po internetach taki obrazek) itp.
    Prosty pomysł, odrobina marketingu i Ubi liczy kasę…

    1. MusialemToPowiedziec

      @Yanecky

      Żarty żartami, ale faktycznie, aż dziwne że te sandboxy jeszcze nie wymyśliły opcji “turystycznej”.

      Przypomniała mi się lektorka angielskiego, co przy jakiejś rozmowie podzieliła się tym, że ona lubiła podbierać klawiaturę i myszkę chłopakowi/mężowi i zwiedzać “jakieś lasy” (chyba chodziło o te stare Far Cry, może Crysis).
      Tyle że radości nie było aż tak dużo, bo koniec końców spotyka się wrogów i trzeba było oddać zabawki 🙁

        1. MusialemToPowiedziec

          @PeteScorpio

          No widzisz, “dla chcącego”. Takie “chcenie” na ogół wymaga przynajmniej pewnego opanowania gry. AssCreedy wymagają (przynajmniej stare na pewno) przejścia iluśtam procent fabuły zanim da się zwiedzić wszystko.

          A w GTA (które przynajmniej w starszych częściach dużą część mapy też blokowały za fabułą, nie wiem jak w nowej) jak ktoś nie chce się bronić przed wildlife, za to z bliska chciałby popatrzeć jak wilk łapie zająca?

          Skyrim to wiem, że ma cheata TCAI, który “Toggle Combat Artificial Intelligence (Characters may turn hostile, but will not attack the player.)” – ale nie wiem, czy nie wyłącza interakcji między NPCami.

  5. maladict

    Problem dyletantów to jedno, a drugie to fakt, że pozbawiłoby nas to ‘syndromu oblężonej twierdzy’, dzięki któremu czujemy się tacy niezrozumiani przez społeczeństwo i ‘nasza krew zrosi glebę, na której zakwitną kwiaty przyszłych pokoleń’.

  6. Daimonion

    Apokaliptyczny scenariusz, zarysowany przez Bosmana, zaczyna się powoli spełniać. Nie zauważyliście, że starzy wyjadacze, zaprawieni w falloutowych bojach, bardzo często patrzą z góry na osoby, które traciły growe dziewictwo później? Tworzy się elita znawców, weteranów, kasta wiedzących lepiej, doświadczonych, dojrzałych i namaszczonych. “Graj w Fallouta, bo to klasyk, a jeśli cię odrzuca, to się nie znasz na prawdziwej sztuce”. Od tego już tylko mały kroczek do kanonu lektur. Zaznaczam, że nie chodzi mi tu o wartościowanie gier – nie ma znaczenia, czy starsze były lepsze, czy nie. Chodzi mi o zjawisko społeczne pod nazwą “wykrystalizowanie się elit”.
    Natomiast lekcja, na której krwiożercze gombrowiczowskie ciało pedagogiczne gnębi biednych uczniów Falloutem, raczej nie ma szans na zaistnienie. Teraz nauczycielom nie wolno wymagać czegokolwiek, a czasy znęcania się chwilowo minęły. Sam krótko (na szczęście!) pracowałem we współczesnej szkole i gnębienie jakby zmieniło wektor… A to było ładnych parę lat temu, więc dziś jest jeszcze gorzej.

  7. Alkawen

    Ja na maturze ustnej z polskiego miałem temat: “Wizja przyszłości w literaturze fantastycznej. Omów na podstawie wybranych
    przykładów literackich.”. I to prawie 10 lat temu. Dzięki temu zrobienie prezentacji nie było mordęgą. Wszystko zależy od nauczyciela.

    1. Revant

      @Alkawen

      Ja miałem coś takiego “Kreacja świata przedstawionego w literaturze fantasy na podstawie twórczości wybranego autora”. Wybrałem sobie naszą Kossakowską. Jedyne dodatkowe pytanie jakie mi zadano to porównanie jej twórczości z Sapkowskim xD widać było, że polonistka “z długim stażem” kompletnie nie kojarzyła nic poza panem S. Za to kumpel o tym samym temacie, ale właśnie z wybranym tym autorem dostał niezłe baty od niej 😀

Powrót do artykułu