Spode łba – Luke znowu patrzy melancholijnie w dal

bosman_plama dnia 2 września, 2014 o 8:22    78 

Jako człowiek bezdzietny powinienem mieć pewne opory przed odpalaniem dziecięcych kanałów. Cóż jednak miałem zrobić, skoro przeczytałem, że Disney ma się pochwalić produkcją filmu osadzonego w świecie “Gwiezdnych wojen”. Odpaliłem właściwy kanał i… chybiłem. Obejrzałem film osadzony w świecie Star Wars, ale inny, ten właściwy nadszedł dopiero po godzinie.Ale, zaraz – właściwy?

“Gwiezdne wojny” to wielka popkulturowa marka. Kto wie, może nawet największa? Oczywiście, Harry Potter ma wielu fanów, podobnie saga “Zmierzch” i pewnie jeszcze z pięćdziesiąt innych tytułów. Mało który z nich jednak może pochwalić się zbliżonym do Star Wars potencjałem w produkowaniu figurek kolejnych mniej lub bardziej fajoskich stworów, modeli statków kosmicznych i rozległością przestrzeni, w której można ulokować akcję powieści, filmów i gier. “Gwiezdne wojny” były też pierwszym popkulturowym dziełem, które stworzono mając na uwadze właśnie sprzedawanie gadżetów. I to właśnie gadżety przyniosły twórcy tego świata fortunę.

disney-announces-star-wars-and-phineas-and-ferb-crossover-header

Nie jestem radykałem. Doceniam żarty z “melancholijnym patrzeniem w dal” i z najszybszym statkiem w galaktyce – “Chihuahua stulecia”.

Nic więc dziwnego, że Lucas wyciskał z marki ile się dało sprzedając licencje na produkcję figurek, koszulek, komiksów, naklejek, gier i czego się dało. Nie zdziwię się, jeśli krój słynnego bikini księżniczki Lei został opatentowany. Jednak Lucas może się okazać amatorem w porównaniu z Myszką Miki. I to właśnie znaczną część fanów “Gwiezdnych Wojen” napawa niepokojem.

Specjalny odcinek “Fineasza i Ferba” osadzony w rzeczywistości Star Wars okazał się całkiem udanym, zabawnym przedsięwzięciem. Co jednak nastąpi dalej? Jakie jeszcze marki zostaną powiązane z “Gwiezdnymi wojnami”? A może warto zapytać inaczej? Jeśli to wielkie pomieszanie wszystkiego ze wszystkim odniesie sukces, co stanie się dalej?

347555289

To jest jeszcze grzeczny obrazek z mocno przyodzianą księżniczką. Pewnie fakt dołączenia do księżniczek Disneya (być może to jest główny powód, dla którego Myszka Miki kupił Star Wars – nie mógł znieść, że jakaś słynna popkulturowa księżniczka nie należy do jego haremu) trochę ją tremował.

Metoda na wielką popkulturową zupę nie jest nowa. Moda na nią panuje np. wśród growych bijatyk, dzięki czemu postaci z różnych, konkurencyjnych na co dzień, gier mogą wylądować na jednym kodzie i uskutecznić wspólną kopaninę. Zresztą Mistrz Yoda i Darth Vader trafili już przecież do jednej z takich nawalanek. Jako posiadacz PS3 mogłem w Soul Calibur zmierzyć się z Vaderem, gdybym miał xboxa dane byłoby mi pograć Yodą.

1625610_348597918614340_100887114_n

Na szczęście pozostałe dziewczyny szybko wprowadzą ją we właściwy klimat.

Ale dlaczego nie Aragornem? Albo Conanem? Albo D’Artagnanem? W Soul Calibur walczymy przy użyciu broni białej – wszyscy trzej pasowaliby do tej gry. Czy gdyby Disney wykupił wszelkie prawa do “Władcy Pierścieni” skasowałby na wszelki wypadek dotąd dostępne historie uznając, że trochę nie pasują do naszych czasów i w ogóle wprowadzają bałagan, po czym kazałby swoim autorom napisać wszystko od nowa? Może nie, mogłoby się to skończyć zamieszkami, a fani Tolkiena zostaliby wciągnięci na listę organizacji terrorystycznych. Co jednak stoi na przeszkodzie, by nakręcić fajną i zabawną kreskówkę “Atomówki i Aragorn”? Albo “Czarodziejka z Księżyca na tropie Pierścienia”? Chyba tylko prawnicy strzegący praw autorskich zazdrośniej niż Smaug skarbów.

dead-or-alive-xtreme-2-screenshot-_7

I kto by długo narzekał, gdyby mundury w nowym Battlefield przyjęły taki styl na żołnierkach?

Oni jednak mogą się dogadać, jeśli księgowi wytłumaczą im, że akcja wymieszania wszystkiego ze wszystkim przyniosłaby zyski. Powstałyby wtedy gry np. “Battlefield: Dead or Alive”, w której żołnierze elitarnych jednostek stają do walki z wojowniczkami w kostiumach kąpielowych, albo “Star Wars: Knights of the Sailor Moon”. Sędziwy Indiana Jones mógłby się okazać mentorem Nathana Drake’a z “Uncharted”, który nareszcie przespałby się z Larą (ale dopiero, gdy uwolni ją Microsoft). Możliwości są nieograniczone i jestem prawie pewien, że ta wielka kotłowanina popkulturowa nadciąga. Co gorsza jestem też pewien, że będę się nieźle, albo może nawet świetnie bawił przy tych wszystkich grach i filmach. Nawet przy tej, w której Minsk i Boo staną w obronie swojej nowej wiedźmy – Hermiony Jakiejśtam. To będą świetnie zrobione produkcje.

emma-watson

Nowa wiedźma Minska i Boo. Ktoś jest przeciw? Że niby coś jest nie tak?

I nawet do głowy mi nie przyjdzie zapytać: “no dobra, ale gdzie podziała się stara dobra magia i czego wygląda Luke Skywalker melancholijnie patrząc w dal?”

PS. W piątek nie będzie mnie na gikzie, bo w piątek będę się oddawał intelektualnym rozkoszom na Polconie. Wspomnijcie o tym Niesławie, jeśli ją spotkacie. Może zaglądnie?

Dodaj komentarz



78 myśli nt. „Spode łba – Luke znowu patrzy melancholijnie w dal

    1. Tasioros

      @mokraTrawa

      To skoro przy takich wyznaniach jesteśmy:
      1. Indiana Jones – ostatnio miałem okazję stare części oglądać i trochę mnie śmieszyły. Słynna scena z wielką kulą – wystarczyło podbiec parę kroków i kucnąć zanim zleciała, tyle tam miejsca było. Ogólnie mnóstwo głupotek kina akcji/przygodowego z tych czasów, na które jakoś nie potrafię nie zwrócić uwagi.
      1. Łowca androidów – moim zdaniem tak obrósł swoją legendą, że już jej nie może udźwignąć. Nie podszedł mi za bardzo jeśli chodzi o treść. Niestety. Wizualnie nadal piękny, klimat wciąż obecny. Ale historia i rozważania na temat człowieczeństwa, których tyle tam co kot napłakał już jakoś nie chwytają za mózg.

      A teraz spierdzielam i chowam się w łazience.

          1. mokraTrawa

            @Tasioros

            poszedł za odruchem, widzisz lecący na Ciebei głaz to spierdzielasz i się nie zastanawiasz 😛

            a poza tym to fakt, jest śmieszny, ale mi się podoba, nie mogę za to przeboleć debilizmów star wars i ich gry aktorskiej (aż mam ochotę w coś uderzyć jak sobie przypominam ) tak więc różni ludzie i ich potrzeby 🙂

            łowca oglądałem jakiś czas temu i dalej mi się podoba

  1. aihS Webmajster

    Gwiezdne wojny” były też pierwszym popkulturowym dziełem, które stworzono mając na uwadze właśnie sprzedawanie gadżetów.
    Masz jakieś źródło na poparcie tej tezy? Czy to jednak nie było konsekwencją zaskakująco dużego sukcesu, który odniosła Nowa Nadzieja?

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @aihS

      Zapewne było konsekwencją sukcesu, a istnieją pewne poszlaki na potwierdzenie tej tezy. Ta przede wszystkim, że Lucas podpisując umowę z dwudziestoma centuriami lisów zagwarantował sobie wyłączność na zyski ze sprzedaży gadżetów. Może nie zdawał sobie jeszcze sprawy jak gigantyczne pieniądze mu to przyniesie, ale coś jednak musiał kombinować.

            1. MusialemToPowiedziec

              @bosman_plama

              Jako że w ramach ówczesnej roboty musiałem ten film (przed obejrzeniem wiedziałem o nim tyle, że “w Ameryce się nie sprzedał”) obejrzeć co najmniej 10 razy, to dodatkowo wpływa na moją raczej negatywną ocenę filmu, ale już podczas pierwszego widzenia film kończyłem z myślą “kiedy to się skończy…”.

              Dużo rzeczy tam oglądałem, kilka z nich po kilkanaście razy, czasem nawet po kilka razy w ciągu dnia. Ale niewiele z nich spowodowało myśli “kiedy ten koniec”. Poza Klubikiem Myszki Miki (raz dali jakieś 3 godziny odcinków do sprawdzenia, miazga z mózgu, potem rozsądnie dzielili na znacznie krótsze sesje) tak mi się zdarzyło z oglądaną po raz kolejny tego samego dnia starą Fantazją (strasznie nudny środek) i z The Wire (ale był tylko dubbing niemiecki, może z angielskim bym się wciągnął). I teraz pamiętam tylko to.

    2. MusialemToPowiedziec

      @aihS

      Może idzie mu o Trylogię Anakina, a nie Luke’a?

      Bo trylogia Luke’a powstała tylko i wyłącznie dlatego, że wytwórnia i Lucas się dogadali tak, że wytwórnia mniej mu zapłaci, ale za to oddadzą mu wtedy-niewiele warte prawa do tego typu zabawek (bo to nie pierwszy film, do którego robiono tego typu rzeczy – ale pierwszy, który z takich rzeczy ma więcej kasy niż z filmów).

        1. MusialemToPowiedziec

          @aihS

          Już bosman to powiedział 🙂 .

          Na nieszczęście dla was, Jar Jar istnieje i będzie was prześladował w najgorszych koszmarach. Najgorszych, bo dziejących się za każdym razem, kiedy wasze dziecko będzie chciało jeszcze raz obejrzeć tego głuptaka 😛

  2. furry

    Offtop: patrzcie co znalazłem w delikatesach na mieście: http://imgur.com/a/JDJQw

    Karty są fajne, grube i plastikowe, coś jak kredytowe, z pięknym złotym napisem “VIP”. Niestety nie trafiłem Trevora. Sprzedam na Steamie jak gra wejdzie na pecety.

    To białe w rurkach, to jakieś słodkie coś, na szczęście nie proszek, kurde za moich czasów to był papierosy z gumy…

Powrót do artykułu