Spode łba – jest super

bosman_plama dnia 14 kwietnia, 2015 o 8:45    25 

Ilość superbohaterów na minutę naszej uwagi znów niebezpiecznie wzrosła. Właściwie trudno się opędzić od tych wszystkich ślicznych i supersprawnych herosów, jacy wyglądają z każdego zakątka popkultury. Dopiero co dołączył do nich kolejny – nazywa się Matt Murdock, dla nieprzyjaciół: Daredevil. Ponieważ komiksów o nim wydano u nas stosunkowo niewiele, możecie znać go z fatalnego filmu kinowego. Byłoby szkoda, gdyby znajomość skończyła się na tamtej wpadce.

Prawdę mówiąc nie jestem jednak przekonany, czy chcę namawiać Was do jej kontynuowania. Serial “Daredevil” wyprodukowała telewizja Netflix, co oznacza, że wszystkie odcinki serialu są już dostępne legalnie dla szczęściarzy zza oceanu i trochę mniej oczywiście legalnie dla pechowców z krajów drugiego świata. Serialu widziałem na razie całe dwa odcinki i trudno mi z czystym sercem namawiać kogokolwiek do poświęcenia mu uwagi. Oczywiście, w porównaniu z kinową kaszaną można uznać, że jest to dzieło genialne. Jednak bez tego porównania wypada już przeciętnie.

MARVEL'S DAREDEVILWystarczy zapomnieć na moment o lateksie i gaciach naciągniętych na rajtuzy a od razu robi się trochę poważniej.

Z drugiej strony bez porównań się nie obejdzie. Wedle pierwotnych zapowiedzi twórcy serialu postanowili zrobić go trochę mroczniej i poważniej, co tak naprawdę nic w dzisiejszych czasach nie znaczy, bo prawie cała popkultura jest dziś trochę mroczniejsza i poważniejsza. Arrow też gania niemal wyłącznie w nocy i przeżywa nieludzkie katusze a to umierając co dwa sezony, a to tracąc kolejne laski, w których zaczął się podkochiwać. Mimo to z serialu początkowo “trochę mroczniejszego i poważniejszego” zmienił się w telenowelę, w której cała już rodzina głównego bohatera, oraz jego dalsi krewni i bliżsi znajomi okazali się zamaskowanymi bohaterami bądź łotrami i doprawdy trudno pojąć jakim cudem superbohaterowie nie potykają się o siebie nawzajem w Starling City. Mrocznie i poważnie jest także w “Agents of S.H.I.E.L.D” gdzie wszyscy knują przeciw wszystkim niczym w “Dynastii” (dla młodszych – taka “Moda na Sukces”, tylko dawno temu), a cała fabuła skupiona jest na tym, co się stało, gdy S.H.I.E.L.D upadło po wydarzeniach przedstawionych w “Zimowym Żołnierzu”. Jaki mrok i jaką powagę może więc jeszcze zaproponować “Daredevil”? Zje żywcem swojego najlepszego przyjaciela? Straci chomika? Sam się w sobie zakocha i sam siebie porzuci w imię honoru?

agents-of-shield-season-twoStrasznie mroczni agenci Tarczy sami chyba już nie wiedzą kogo ścigają, bo samych siebie ścigają

Na początek okazuje się, że sceny walk kręcone są trochę na przekór modzie na szybki montaż z milionem cięć prowadzących do tego, że obraz staje się tak dynamiczny, że właściwie nic nie widzimy. Walki w “Daredevil” są dynamiczne, ale kręcone spokojniej, z kilku a nie kilkuset ujęć. Dzięki temu zyskują nieco na realizmie – widzimy, że Daredevil naprawdę walczy, a nie tańczy i wywija fikołki rozrzucając przeciwników po całym kontynencie. Przeciwnicy też nie są zamaskowanymi psycholami, tylko całkiem realistycznymi gangsterami. Ci wyżej postawieni ściskają w wypielęgnowanych dłoniach telefony, ci niżej ściskają w łapskach noże. Nikt nie chce podbijać świata, wrogowie marzą o zmonopolizowaniu rynków handlu żywym towarem bądź narkotykami i kontrolowaniu podupadłej dzielnicy. Do tego dochodzi coś, co twórcy ogłosili brutalnością w walce. Niech im będzie. rzeczywiście jest brutalniej niż w dowolnym innym serialu o superbohaterze, pojawia się nawet – uwaga werble – krew. Ci, którzy nigdy nie widzieli “Banshee” mogą się przejąć. Ja wzruszyłem ramionami. Pewnie gry zabiły moją wrażliwość. Ale nie czepiam się, bo “Daredevil” to serial dla innego odbiorcy niż “Banshee”, czyli opowieść o krwi, cyckach i szeryfie w krainie bezprawia.

banshee

Chcecie prawdziwej, miłej dla oka brutalności? No to Banshee podało do stołu.

Tak więc wszystko w serialu jest na swoim miejscu – jest hiroł, jest jego błazen, są laski, są wrogowie, jest tło… Ale mimo wszystko nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu. Może, jeśli pojawi się Elektra? Pod warunkiem, że będzie to Elektra z komiksów Franka Millera, ta zimna psychopatka, która ożywia się tylko gdy kogoś zabija, albo bzyka się z Daredevilem. Ogarniętą furią zemsty (bo “żądza” w jej przypadku to za słabe słowo). Bo jeśli zrobią z niej tą przytulaśną czirliderkę z filmów…

elektra2No dobra, tak sobie piszę i piszę, a połowa z was może nie wiedzieć o co chodzi. Otóż Daredevil to ten mniej wypasiony z bohaterów Marvela. Rzadziej towarzyszą mu wybuchy, nie ma świecącego kostiumu, a jego super moce są problematyczne. Koleś jako dzieciak wpadł pod ciężarówkę z niefajnymi substancjami. W wyniku kontaktu z nimi stracił wzrok, za to wyostrzyły mu się inne zmysły. Czy rzeczywiście stało się to w wyniku kontaktu z magicznymi substancjami? Tu istnieje kilka wersji. Serial wydaje się wychodzić z założenia, że nie. Komiksy też różnie do tego podchodzą. Czasem można odnieść wrażenie, że ciężarówka była dla Matta Murdocka (tak się nazywa w cywilu) tym, czym ukąszenie pająka dla dla Petera Parkera, a czasem, że wszystko zawdzięcza swojej ciężkiej pracy. Gość uczy się walczyć, mści na zabójcach ojca, a w cywilu jest tanim prawnikiem w najgorszej dzielnicy miasta, gdzie zajmuje się bronieniem pokrzywdzonych, których nie stać na wypasionych adwokatów. Najlepiej w historię Daredevila wprowadzi komiks Franka Millera, który, na szczęście, dawno, dawno temu się u nas ukazał. Nie warto natomiast czytać komiksu, do którego scenariusz napisał ten tam… No, ten od filmu “Sprzedawcy”… A, Kevin Smith. Nie warto, bo to jest jakiś skończony koszmar i bełkot, zrozumiały tylko dla tych, którzy już wiedzą o co chodzi z tym całym Daredevilem. Nowym wypadną oczy ze zdumienia, bo to bardziej pokręcone niż dowolne anime o superdemonie dążącym do podboju świata przez opętanie dziewczyn w gimnazjum.

elektra3Tenże Daredevil spotyka czasem niejaką Elektrę, która może sprawiać wrażenie, jakby urwała się z mangi. Jest mroczną zabójczynią, która też się mści za śmierć ojca, a poza tym jest niezrównoważona. Nie ma nic wspólnego z tą miłą panią z dwóch kinowych filmów. Nie przytula kotków, tylko odgryza im głowy. Komiksy Franka MIllera o Elektrze też u nas wyszły. Dawno, dawno temu.

Przy takiej parze bohaterów może się wydawać, że rzeczywiście trudno o lepszych kandydatów na mrocznych hirołsów w mrocznym serialu. Problem w tym, że – jak już napisałem przed wiekami, bo parę akapitów wyżej – teraz wszystko jest mroczne. Nawet “My Little Pony” bywa. Jesteśmy tak zamroczeni, że możemy przegapić prawdziwie ciężki klimat. Bohaterowie upadali i umierali tak często, że ich śmierciom trudno dać wiarę. Wiemy, że wszyscy wszędzie są skorumpowani, totalnie zinwigilowani, że ciągle pada deszcz, władza kombinuje jak nas oszukać. Pisząc krótko – mroczny i smutny świat superbohaterów wygląda jak typowy dzień w Polsce.

daredevil_polskaTen komiks wyszedł tak dawno temu, że nawet google prawie o nim zapomniało.

Obawiam się, że tym samym opowieści o superbohaterów doszły do ściany. Twórcy komiksów też to zresztą zauważyli i na potęgę resetują swoje serie. Spotkało to m.in. Batmana, który po resecie nie miał być – bynajmniej – bardziej mroczny (bo jak?), zamiast tego kazano mu wracać do korzeni i stać się bardziej detektywem. Reset nadszedł też w świecie Marvela, choć tam podyktowany był raczej pragnieniem opanowania chaosu równoległych rzeczywistości i dostosowaniem świata komiksów do świata filmów. Filmy zbliżają się do dnia sądu, czyli “Wojny domowej” i tego, co nastąpiło po niej – choć obawiam się, że filmy mogą oddać to w równym stopniu jak serial “Walking Dead” oddał np. rzeź bohaterów w komiksie. To znaczy letnio. Niemniej mam wrażenie, że ciemna strona mocy w popkulturze tak bardzo wgryzła się w swój mroczny ogon, że zaczyna wbijać zęby w to miejsce, gdzie słońce nie sięga.

gotgSądzę, że czasy mroku wkrótce miną. To normalne w kulturze, że kontruje ona samą siebie w niekończących się falach. Antybohaterowie towarzyszą nam od tak dawna, że zdążyliśmy ich już zacząć kontestować, a sparodiowaliśmy ich już dekady temu (w literaturze, ale i kinie). Z mroku niewiele już się wyciśnie. To nie przypadek, że pogodni “Strażnicy galaktyki” okazali się takim sukcesem, że “Antman”, sądząc po zwiastunach, też będzie grał na dystansie i humorze. Że rosną apetyty na powroty odmłodzonego Indiany Jonesa. Mrok w popkulturze osiąga apogeum, ale jego potencjał się wyczerpuje. Sądzę, że będzie coraz jaśniej. Tym bardziej, że w rzeczywistym świecie robi się coraz ciemniej, Zabawianie się światłocieniami i dręczenie opowieściami bez jednoznacznie pozytywnych bohaterów to historie na czas prosperity, kiedy nie musimy bać się codzienności. I choć czasy kryzysów prowadzą w kulturze i popkulturze do odkrywania ciemniejszych stron życia, to te ciemności zdążyliśmy już przerobić na wszystkie strony. Kiedy lud zaczyna się martwić, popkultura produkuje herosów, którym można zaufać.

Na razie jeszcze jest mrocznie. Ale wkrótce będzie już głównie super.

Dodaj komentarz



25 myśli nt. „Spode łba – jest super

  1. Probabilistyk

    Daredevil jest dla mnie tak “realistyczny”, że aż nudny – w zestawieniu choćby z x-menami wypada tak sobie. Obecnie czytam “Diabeł stróż” i jest to dla mnie ciężka przeprawa, gdyż komiks zbyt mocno właśnie kładzie nacisk na sprawy ludzkie a zbyt mało na roboty/lasery/wybuchy 🙂
    Nie chcę pisać, że jest zły! Komiks jest OK, fajnie że nawiązuje do innych tematów niż tylko potwory z kosmosu/wody/innego wymiaru… tylko ten bohater (jego moce) w zestawieniu z innymi Marvelami wypada “biednie”.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Probabilistyk

      Wszystko zależy od tego jak rozegrasz postać. Punisher też nie ma mocy a ludzie go uwielbiają. Ograniczenia Daredevila mogą być jego silną stroną, pod warunkiem, że twórcy skupiają się na kryminale a nie na obyczaju. Bo wtedy rzeczywiście zaczyna brakować fajerwerków.

      1. MusialemToPowiedziec

        @bosman_plama

        “też nie ma mocy” – oj, chyba nie doceniasz Daredevila – facet ma super słuch. I to nie wyćwiczony słuch, tylko słyszenie grubo poza skalą ludzkiego ucha.
        Stąd też jest jednym z najłatwiejszych do zabicia superbohaterów – należy pamiętać, żeby mieć przy sobie gwizdek na psy 😛

        Inna rzecz, że w porównaniu do innych bohaterów to faktycznie, niewiele może pokazać. Trochę skakania i bicia po twarzy. Taka uboższa wersja Batmana 😉 .

  2. iHS

    Ja nie wiem jak marvel ma zamiar spiąć te wszystkie filmy do kupy, z tak kreatywnym podejściem do scenariusza jak do tej pory. Quicksilver i Scarlet Witch jako efekty eksperymentów nazistowskich (sic), iron man tworzy ultrona (double sic), w civil war zapewne captain america i iron man będą walczyć ze swoimi złowrogimi alter ego. Strach się bać.
    Niemniej, podoba mi się to co robią z komiksami ostatnio. Scenarzyści nareszcie jakby przestali się bać uśmiercać postacie (pamiętamy “śmierć”, ekhm, Steve’a Rogersa, Nightcrawlera, Mr. Sinister, hawkeya, vision – chyba jedyną postacią która pozostała konsekwentnie martwa jest Jean Grey – chociaż ostatnio cieszymy się jej nastoletnim wcieleniem – ale to powiedzmy inna osoba).

    Spoiler! Pokaż

    – ja to lubię, tylko żeby konsekwentnie trzymali się podjętych wyborów. Notabene, ilość nowych serii jest już na tyle oszałamiająca, że przestaję zupełnie je ogarniać.
    Mam nadzieję, że Disney/marvel będą dalej robili poważniejsze rzeczy – strażnicy byli świetni, ale są historie lżejsze w całym uniwersum, a avengersi mieli, przynajmniej od paru ostatnich lat, dużo mroczniejszy sznyt opowiadania. Na co liczę.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @iHS

      Nie obraziłbym się, gdyby wzięli Civil War i kontynuacje z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli obozami, draniami zamieniającymi się miejscami z herosami i ześwinieniem się paru postaci. Ale jakoś w to nie wierzę.

      na przykład taka świętość Pokaż

      .

      1. iHS

        @bosman_plama

        Spoiler! Pokaż
        1. PeteScorpio

          @Matelan

          Akurat w “Wojnie Domowej” Kapitan Ameryka odgrywa bardzo ważną rolę, więc nie zdziwi mnie skupienie się historii wokół tego bohatera. Inna sprawa, że motyw “wojny domowej” rozrósł się bardzo marvelowsko i nie sposób by było ogarnąć tego sensownie w jednym filmie. Musiałaby powstać nowa seria na wzór Avengers, a raczej studia filmowe nie lubią rozmieniać się na drobne.

  3. Yanecky

    Nie jestem jakimś ekspertem, kiedyś prowadzilem RPG Marvela oparte na mechanice SAGA (bardzo ciekawej zresztą) i tam była mowa o róznych poziomach bohaterów Marvela (i kampanii dla graczy). Np. Daredevil, Luke Cage, Iron Fist (już zapowiedziano serial z nimi razem) to “poziom ulicy”, czyli bohaterowie dzialający na skale miasta, pięściami itp a nie magiczne młoty i inne wymiary.
    Obejrzałem już cały serial i podobał mi się, właśnie przez to, że jest inny niż Agenci, bardziej jak Arrow, ale bez tej całej melodramy, o której Bosman pisał. W sumie nieźle wypada też Flash – bardziej bajeczny, bardziej fantastyczny, choć też czasem za dużo mroku na siłę. A najlepsze jak na razie Gotham.

    1. Ziuta

      @Yanecky

      Mogę się tylko zgodzić. W przypadku Arrowa naprawdę podobał mi się pierwszy sezon (zwłaszcza że nie oczekiwałem juchy płynącej rzeką przez świat), drugiego nie zmogłem przez nieustanną dramę. Flash pod tym względem wydaje się lepszy, bo lżejszy.
      Netflix zamierza zrealizować 4 serie o miejskich superbohaterach Marvela, by potem zrobić miniserię o ich wspólnej przygodzie – czyli realizują telewizyjną wersję MCU. I to na razie jest największa zaleta tych filmów i seriali – udało im się przenieść na ekran fakt, że komiksy dzieję się w jednym uniwersum.

    1. Matelan

      @Yerz

      Ja wczoraj skończyłem DD. Na serio im dalej w las tym lepiej, odcinki takie jak 4 czy 8, albo cała końcówka to klasa sama w sobie. Na serio aż by się chciało wiecej, a tutaj trzeba czekać teraz pewnie do grudnia na Jessice Jones.

      A co do resetów w świecie komiksów, to Marvel na swój prawdziwy reset teraz się szykuje. Wydarzenia z Civil War to juz pieśń odległej przeszłości, teraz szykuje nam się rewolucja, nazwana Secret Wars, która zacznie się od tego, że wszystkie wszechświaty Marvela zostaną połaczone, a na konic pozostanie jeden. Można się więc spodziewać powrotu wielu martwych bohaterów (na Ciebie patrzę Wolverin) i zmian mniej więcej takich jak zaszły w DC wraz z pojawieniem się New 52.

      1. iHS

        @Matelan

        E, no nie – tylko niech nie ożywiają wolverine’a. Ileż można. Miał kupę świetnych historii, miał kupę średnich i parę słabych, i tak go zostawmy. Jest tyle fajnych nowych postaci. Baj dze łej, czy dobrze liczę, że to trzeci storyline nazwany “secret wars” w historii marvela?

        Edit: Po szkicu fabuły widzę, że będę musiał się podciągnąć z ostatnich historii marvela. Nadal nie wiem co się do końca stało ze spidermanem. Jak się skończył wątek illuminati. Ile jest hulków, jakie mają kolory. Eeeech…

        1. Matelan

          @iHS

          Dobrze kojarzysz, 3 secret wars 😉 Z Wolverinem bedzie tak, że nie tyle go ożywią, co pewnie zostawią którąś alternatywną wersją (może Old Man Logan? 😮 ), choć z drugiej strony pozycja xmenów (jako, że marvel/disney nie mają praw do filmów z nimi) jest coraz słabsza u Marvela, a w samym MCU, wyraźnie to wygląda na próbę zastąpienia ich Inhumanami (w sumie nie mam nic przeciwko, Black Bolt jest jednym z moich ulubieńców), to cholera wie czy nagle nie uśmiercą wszystkiech xmenów, albo połowa z nich nie okaże się czym innym (jak rodzeństwo Maximoff).

          Na dobrą sprawę możesz olać większość ostatnich historii marvela, przeczytać tylko te komiksy bezpośrednio przed całym eventem i tyle. Na cholerę wiedzieć ilu Hulków się namnożyło, jak w najbliższym czasie połowa umrze 😉

  4. serafin

    A ja cały czas czekam, aż ktoś zapowie serial na podstawie The Boys Gartha Ennisa, czyli najlepszego komiksu o superbohaterach ever… Przy tym to nawet Banshee wyglądałoby jak serial z Disney XD

    Daredevil – jeden odcinek, jest ok, zobaczę co będzie później
    Marvele, czyli Shieldy i Carter – jestem fanem
    Arrow – kalka z Nietopyrza, meh
    Flash – odmawiam oglądania czegoś aż tak bardzo obrażającego moją inteligencję. Nawet Interstellar nie jest tak niedorzeczny 🙂
    Bosman – super (hihi) tekst 🙂

Powrót do artykułu