Spode łba: granie, granie wszędzie

bosman_plama dnia 11 października, 2016 o 8:54    42 

– Wydaje ci się, że wiesz, czego się spodziewać: spluw, cycków – typowej dla mnie bezmyślnej radochy. Jesteś w błędzie. Każdy w końcu daje się uwieść. Będziesz błagał, żebyśmy zostali dłużej, ponieważ Park jest odpowiedzią na pytanie, które sobie zadajesz.
– Jakie pytanie?
– Kim naprawdę jesteś?

Pierwotnie w tym oryginalnym Westworld z 1973, w którym kowbojem w czerni był Yul Brynner a nie Ed Harris, jak w nowej wersji, nie za wiele mówiono o grach, ponieważ w 1973 nie stanowiły one specjalnie gorącego tematu. Wtedy zapełniony przez roboty mikroświat (a właściwie zbiór mikroświatów) był po prostu parkiem rozrywki. Dziś sytuacja nie jest tak prosta, gdy powszechnie wkroczyły w ludzkie życie, toteż skojarzenia z nimi przychodzą na myśl same podczas oglądania serialu. Nie muszą zresztą, porównanie do gier pada i w nim bezpośrednio.

westworld-1973-movie

Wiecie o co chodzi w Westworld, prawda? Płacicie górę forsy i przenosicie się do świata dzikiego zachodu, odwzorowanego niezupełnie idealnie, bo raczej wedle filmowych wzorów, ale przecież o to chodzi w prawdziwej ułudzie – żeby pasowała do naszych przekonań o świecie, a nie do prawdy o nich. Prawdziwy dziki zachód mógłby okazać się nie dość interesujący. W Red Dead Redemption też nie spędzamy całych godzin na wypasaniu bydła. To znaczy możemy, jeśli byśmy tego zapragnęli. Ale ilu z nas zapragnęło?

rdr2

Tak więc płacicie górę forsy i trafiacie do krainy z filmów. A tam możecie praktycznie wszystko, bowiem świat ów zamieszkany jest niemal wyłącznie przez boty. To jest, roboty, idealnie podszywające się po ludzi, dysponujące ciałami w dotyku niemal się od ludzkich nie różniącymi, potrafiące nieźle udawać wolną wole, reagować emocjonalnie i rozpoznawać nasze emocje. Jest dobrze. Oczywiście, nie mogłoby być za dobrze, bo wtedy nie byłoby o czym kręcić serialu. W oryginalnym filmie jeden z robotów dostawał świra i zaczynał strzelać do ludzi (roboty nie mogły tego robić) a potem zabijać ich na różne sposoby. W serialu nie jest już tak łatwo. Rzeź oczywiście nadejdzie, ale najpierw twórcy każą nam się pozastanawiać nad kwestią świadomości i granic człowieczeństwa. Dlatego to, co w filmie pozostawało niedopowiedziane, w serialu ukazane jest mocniej – widzimy, jak roboty (boty?) się budzą, jak zyskują dostęp do wymazanych wspomnień i zaczynają domyślać się, że świat, w którym żyją nie jest prawdziwy. “Domyślać się”? Bo czy wierzą w niego z początku? Cóż, z serialu wynika, że i tak i nie. Na poziomie robocim zdają sobie sprawę z tego, kim są, ale na bocim – enpecym już niekoniecznie.

cyloni

Poznaj moich Cylonów

Czy to jednak dla nas ważne, co myślą boty? Już to przerabialiśmy w Battlestar Galactica, gdzie każdy mógł okazać się Cylonem, tak idealne stanowili podróbki, a ludzie z niechętnym zdziwieniem odkrywali, że “tostery” też mogą mieć uczucia. Ba, prequel BS, czyli Caprica, szła torem, który Westworld być może powtórzy – opowiadała jak “tostery” zmieniły się w pełnoprawne istoty, częściowo dlatego, że przyglądały się ludziom i chciały przed nimi bronić. Czy linijkom kodu z gier zdaje się, że są prawdziwe? Oczywiście nie przejmujemy się tym, bo znamy odpowiedź, nawet jeśli Fallout2 próbował z nami poigrać pod tym względem. Dla nas istotniejsze może wydawać się co innego. To, że gracze w Westworld bywają tacy, jak ci z cytatu: “dziwki i spluwy”. Bo części gości Parku puszczają hamulce. Skoro wszystko jest udawane, skoro otaczają nas potulne roboty, to wolno nam wszystko. I dlatego goście parku robią, co chcą. Jedni są mili, ale zdarzają się i tacy, najczęściej ci, którzy już się w Parku kiedyś pojawili, którym zwyczajne zwiedzanie świata już nie wystarcza. Dlatego na przykład, ot tak strzelą komuś w łeb, przebiją nożem rękę kolesiowi podchodzącego do ich stolika itd. itp.

Daryl-Hannah-and-Rutger-Hauer-in-Blade-Runner

Były jeszcze i takie androidy śniące, albo i nie, o elektronicznych owcach

Dobrze, że nie każdego serial pokazuje w ten sposób, bo mielibyśmy wtedy niezbyt przyjemny a mocny głos w sprawie agresji, jaką ponoć wywołują gry. Oto zwyczajny koleś odpala Westworld i natychmiast zmienia się w psychopatycznego sadystę. Swoją drogą i podobny do tego wątek pojawiał się w Battlestar Galactica, w którym to serialu pewien oficer uważał, że może robić co chce z przesłuchiwanym Cylonem (w kobiecej postaci), pojawiał się więc wątek gwałtu, który zdaniem oficera nie był przecież gwałtem. Ciekawe, że poruszający się w podobnych klimatach Wachowscy (wtedy jeszcze rodzaju męskiego) nie wpadli na coś podobnego w Matrixie i nie stworzyli postaci przekonanej, że skoro wszystko jest ułudą, to i wolno wszystko.

talulah

A nie jest to najweselszy trop, skoro jeden z najbogatszych ludzi na świecie oznajmia, iż jest coraz bardziej przekonany, że świat, w którym żyjemy jest ułudą. Na razie zabawia się w wysyłanie ludzi na Marsa, ale co będzie dalej, gdy jego przekonanie zmieni się w pewność? W tym kontekście zresztą w ironiczny komentarz zmienia się scena w Westworld, w której pojawia się eks małżonka pana Muska a my nie wiemy, czy jest prawdziwa, czy nie. Zresztą, jak sama stwierdza, to nie ma znaczenia.

No cóż, w grach, na szczęście, ciągle jeszcze ma to znaczenie. Między innymi takie, że ciągle to my wygrywamy.

A sam serial? Na razie wygląda na bardzo dobry.

Dodaj komentarz



42 myśli nt. „Spode łba: granie, granie wszędzie

  1. Tasioros

    Wiele osób mówi, że serial zapowiada się świetnie. Czekam więc końca pierwszego sezonu i wtedy sobie zapamiętam, żeby go obejrzeć. W sumie to już sam Sir Anthony mnie przekonał. Po drodze czeka jeszcze “Stranger things”, a ja dopiero biorę się za drugi sezon “Banshee”. Tak bardzo jestem do tyłu z serialami. Niemal jak z grami.

    1. lemon

      @Tasioros

      Ha, ja jeszcze dalej. Nie wiem, jak bosman daje radę być na bieżąco. Pracuje, książki pisze i czyta, komiksy pochłania, filmy i seriale ogląda, nawet na granie znajduje czas, chociaż chyba tego najmniej. A ja się zastanawiam, kiedy by tu w końcu tych Cylonów obejrzeć. Ale, ale – ostatnio widziałem miodzio serial z Patrickiem Stewartem: Blunt Talk. Jak komuś za rekomendację nie wystarczy “serial z Patrickiem Stewartem”, to ja nie wiem, dodam może, że komediowy. I że są mrugnięcia okiem do fanów Star Treka.

      PS Po trailerze sądziłem, że ten HBO-wy Westworld będzie wirtualny, coś jak Matrix, a jednak pozostali bliżsi oryginałowi.

  2. MusialemToPowiedziec

    Co do Matrixa: postać Switch (ta babka w białych ciuszkach z jedynki) miała być transwestytą, w realu płci A, w Matrixie płci B – stąd też właśnie ksywka Switch.
    Ale Warner kazał im pogrzebać ten pomysł. Więc może i mieli więcej pomysłów, ale z jednej strony Warner, a z drugiej raczej ogólnie niepowodzenie serii jako całości mogło pogrzebać wszystko, co tam wymyślili.

    I dziękuje za obrazek z Lucy Lawless, dzięki temu nie będzie to totalny offtop: Ash wrócił na drugi sezon, a ponoć już i trzeci sezon jest zaklepany.
    Wygląda na to, że Sezon 2 będzie się dział w jednym miasteczku, pojawi się kilka postaci które przeżyją więcej niż jeden odcinek (np. Brock, ale Beti i inne panie mogą mu mówić Cock), Ash musi podjąć ciężką decyzje “czy pomagam jej bo wypada, czy dlatego że jest gorącą laską?”, a dzieci uczą się nowej wyliczanki: “Ashy Slashy, hatchet and saw, takes your head and skins you raw. Ashy Slashy, heaven or hell, cuts out your tongue so you cant yell”.
    A, i nie radzę jeść niczego poważnego w czasie drugiego odcinka, bo… No, nie radzę jeść. Ale obejrzeć to na pewno.

  3. aryman222

    Pewnie już bym oglądał Westworld, gdyby HBO wypuściło cały sezon, ale to jest stare, archaiczne HBO i wciąż liczą, że w XXI komuś chce się czekać tydzień czasu na kolejny odcinek. Ja dziękuję za takie tortury. Netflix pokazuje jak to należy robić i dopóki w HBO się tego nie nauczą, to złamanej złotówki ode mnie nie zobaczą.

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @aryman222

      Ja właściwie lubię właśnie ten stary model i uczucie towarzyszące oczekiwaniu na kolejny odciek. Model Netflixa to spora wygoda, ale to uwygadnianie nam życia na każdym polu coś nam, takie odnoszę wrażenie, odbiera.
      Oczywiście, mogę sobie puszczać odcinki np. Narcos raz na tydzień, ale dobrze wiemy, że to tak nie działa. To jak z autobusem. Spacer jest zdrowszy i wszyscy to wiedzą, ale i tak wszyscy (prawie) jeżdżą autobusami. Bo jak już jest jakieś ułatwienie, to nasz leniwy mózg każe nam z niego korzystać.

  4. Daimonion

    Chciałbym oficjalnie bardzo serdecznie podziękować Bosmanowi za namiar na serial “Braindead”. Pomimo tego, że “I hate politics”, to wsiąkłem, wpadłem, wessało mnie z butami, kościami i resztkami mózgu. Perełka! Tylko należy pamiętać, że to wcale nie jest żadne s-f, ani też komedia, tylko tragiczne dzieło dojrzałego realizmu.

  5. Makbeton

    Westworld niby spoko tylko, że nie wiem może coś przegapiłem. Ale to nie jest tak że są tam inni człowieki i wszystko fajnie kiedy chciałbym używać rewolwerów działających na sztucznych ludzi, ale co jeżeli ktoś chciałby dźgać ludzi finką zhp ? Przecie może dźgnąć prawdziwego człeka, a to być może wasza matka

    1. bosman_plama Autor tekstu

      @Makbeton

      Tu właśnie wkracza do akcji zawieszenie niewiary, bo tego faktycznie nie wyjaśnili. Gdybym chciał gdybać, wymyśliłbym, że rozwiązaniem jest rzeczywisty skład chemiczny ciał androidów i dobrana pod niego amunicja, czyli np. ich skóra jest znacznie cieńsza od naszej, w związku z czym odpowiednio dopasowane kule w rewolwerach Parku ludziom nabiłyby co najwyżej siniaki, a androidy dziurawią.
      No, ale na pewnie tak nie jest, choć to kusząca wizja, bo ze scen seksu mógłby się robić slasher;).

  6. Turpi

    Nie obawiam się o tego konkretnego bogacza. Akurat to co robi, czyli samochody elektryczne i powerwalle (mające domyślnie zlikwidować zapotrzebowanie na energię nieodnawialną), tanie rakiety międzyplanetarne (mające umożliwić kolonizację innych planet), przygotowanie zaplecza do relatywnie bezpiecznego stworzenia SAI i utworzenie powszechnie dostępnego projektu OpenAI (żebyśmy wszyscy nie zginęli przez te źle zaprojektowane albo nie żyli pod reżimem pierwszej grupy która je opracuje) przemawiają za tym, że jest po “naszej” stronie, niezależnie od jego wniosków na temat statusu ontycznego otaczającego świata. I nie zmieniło by tego raczej przekonanie, że żyjemy w symulacji. Uczucia i myśli nie stają się mniej autentyczne od tego, że zostały wygenerowane algorytmem.

    W ogóle takie obawy kojarzą mi się z troskami ludzi religijnych, którzy widzą w swojej religii jedyną tamę przed zalewem potworności siedzących w człowieku. Koncept z którym bardzo głęboko się nie zgadzam.

      1. Turpi

        @bosman_plama

        No, tutaj dotykasz problemu tego co ludzie wiedzą z popkultury, a co dzieje się w dzisiejszej nauce (a przynajmniej tego, czego może doświadczyć zainteresowany laik).
        Przy czym stan faktyczny, wydaje się być bardziej niepokojący niż historia z Terminatora.

        Świetne posty o tym popełnił Wait But Why (http://waitbutwhy.com/2015/01/artificial-intelligence-revolution-1.html albo od razu do konkretów http://waitbutwhy.com/2015/01/artificial-intelligence-revolution-2.html), polecam mocno.

        Ale jeśli ktoś jest zainteresowany stanem AI, zagrożeniami i korzyściami to fenomenalną lekturą będzie Superintelligence: Paths, Dangers, Strategies – Nicka Bostroma. Książka z rodzaju ‘wybuch mi muzg’, chociaż napisana jest bardzo ostrożnie, starannie i bez prób wywołania sensacji.

      1. bosman_plama Autor tekstu

        @aihS

        Lepsze? Trudno powiedzieć. Pierwszy sezon był zdecydowanie słabszy od CW, ale pierwszy sezon CW też nie miażdżył. Za to przedostatni i ostatni bywały lepsze od ostatnich czterech filmów kinowych. Rebels dopiero w drugim sezonie dostało kopa, bo w pierwszym to był jakiś “procedural” ze smęceniem się od misji do misji.
        Na razie ciągle wolę CW, w którym pod koniec pojechali z mrokiem tak, że Imperium wydawało się przy tym radosną historią dla przedszkolaków. Zobaczę jak się Rebels rozwinie.

        1. aihS Webmajster

          @bosman_plama

          Teraz wszystko ciurkiem obejrzałem więc porównuję na świeżo. Ostatni sezon CW był dla mnie trochę zbyt chaotyczny jakby nagle osoba odpowiadająca za to jest głupie i nie trzyma się kupy, wytnijcie ten fragment poszła na jakiś dłuższy urlop. Pierwszy sezon Rebels jest lepszy od początków CW, ale masz rację, że ogólnie słabszy. Drugi był naprawdę solidny poza sithcopterami (tak mi się przyjęło i już zostało :P), które są troszkę żenujące. Trzeci sezon to wiadomo marketing na Thrawna, który zupełnie mi nie podszedł, a poza tym nie ma go za dużo póki co. Mogę przymknąć jednak oko na słabego Mitth’raw’nuruodo bo nadal liczę, że powrócą inni bohaterowie z trylogii, którzy dla mnie są zdecydowanie ważniejsi – chociażby Mara, którą uważam za największy wkład Zahna w uniwersum co zresztą widać bo występuje ona później w 80% książek 🙂 Thrawn to Thrawn 😛

          1. bosman_plama Autor tekstu

            @aihS

            Nie wiem, niestety, czy Marę też zamierzają wypożyczyć z odrzuconego universum. Nie obraziłbym się. Hajpu na Thrawna też nigdy nie rozumiałem. Przeczytałem tę jego trylogię, ale nijak nie potrafiłem dopatrzyć się jego osławionego geniuszu. No chyba, że chodzi o to, iż dostawał w dupę od Rebelii mniej niż inni:P. To trochę jak w Asteriksie na olimpiadzie: ”…i niech wygra najmniejsza fajtłapa”.

            Ezra jest ciut mniej drewniany od Anakina jednak i u niego motywację ciut bardziej mi grają, chłopak dorastał pod okupacją, ma powód, by wierzyć, że czasem trzeba ubrudzić sobie miecz świetlny ciemną stroną mocy. Inna sprawa, że w CW Anakin też nie był taki zły jak w filmach. Kurde, nie za wybitna animacja była mniej drewniana od aktora:(.

            Koncówka Rebels też raczej wesoła nie będzie, jak sądzę. Podoba mi się teoria, że Ezra zmienia się w ten złowieszczy hologram z Przebudzenia Mocy.

              1. bosman_plama Autor tekstu

                @aihS

                I trochę zadziorności przy okazji. Bo jak się nagle jest największym wymiataczem wśród dzedajów, zamiast podlotkiem u boku mistrza, to już trudno o zadziorność. Choć dała radę ze swoim: “nie jestem dżedaj”:).

                Możliwe, że największym dokonaniem CW jest wprowadzenie paru świetnych postaci. Cada Bane na przykład.

              2. bosman_plama Autor tekstu

                @aihS

                CW miało jeszcze jeden element, który Rebels trudno jest powtórzyć, czyli odcinki o klonach, często najlepsze w serialu. Bardzo też lubię mini serię o złej/niekoniecznie złej Ventress, gdy została porzucona i mieszała się w różne awantury. Wyszła z tego fajna łotrzykowska space opera.

        2. lemon

          @bosman_plama

          Brat zauważył, że jak w 1 i 2 serii Rebels nie zabijali szturmowców/nikogo – tylko ogłuszali – to teraz się już nie patyczkują. Mrok nadchodzi. 🙂 Na razie z Ezry zrobili wnerwiającego dzieciaka w stylu Christensenowego Anakina.

          Przy okazji dowiedziałem się, że starwarsowy kosmos to całkiem przytulne i wcale niegroźne miejsce. Można sobie w zwykłych ciuszkach wylecieć na zewnątrz i nic.

          1. aihS Webmajster

            @lemon

            Przecież zawsze przed misją mówią set phasers for stun. Czy to nie ta bajka? 😉

            Okazało się, że jak każdego prawdziwego fana SW do subskrybowania Netflixa zachęciło mnie oglądanie starych Star Treków 😛 Już połowę Next Generation skonsumowałem, a potem cofnę się do klasycznego Kirka.

            Co do Ezry się zgadzam. Co do przeżycia w próżni nie bo o dziwo w Rebelsach jest to ukazane bardzo dobrze, przecież człowiek nie wybucha po wyjściu w próżnię 😆

              1. bosman_plama Autor tekstu

                @Mnisio

                W Voyager fajne były odcinki alternatywne. Ten np. w którym zderzyły się Voyagery z dwóch różnych rzeczywistości i trochę jak u Lema w “Fiasku” do końca nie wiedziałeś, czy przeżyli bohaterowie serialu, czy ci drudzy:).

                Albo mój ulubiony, w którym fragmenty Voyagera stanowiły eksponaty w muzeum jakichś pognębionych przez bohaterów obcych, którzy opowiadali o tym statku jak o narzędziu zagłady a jego załogę przedstawiali jak krwiożerczych świrów.

                A DS9 bardzo lubię. Tam to dopiero potrafili iść w dziką jazdę:). I też igrali z równoległą rzeczywistością. No i tam w końcu Federacja jest w totalnej defensywie.

    1. Nitek De Kuń

      @Epipodiusz

      a GTA to tak se. Przy przejściu z gpu na gpu zahaczyłem o kłopoty. Nie chciąły się doinstalować stery, GTA wczytywało się z milion godzin, a na koniec okazało się, że nie mam win10 anniversary updt, kiedy chciałem pobrać GOW4 dodawane do randki.
      Także na prawdziwe randkowanie zabieram ją dzisiaj, raczej 😉

      1. furry

        @Nitek

        Apropo Anniversary do W10: muszę napisać, że Microsoft w końcu Zrobił To Dobrze. Otóż okazało się, że nie mam aktualizacji Aniversary, pewnie było za mało miejsca na C: przez gierki ze Steama. Spróbowałem ręcznie zaktualizować i okazało się, że coś poszło nie tak, pewnie usunąłem za mało gierek ze Steama.

        No więc reinstalacja… No i okazało się, że jeśli mam przypisaną licencję W10 do konta, mogę zainstalować sobie wersje x86-64 tak po prostu. No i już, koniec historii, szkoda tylko że ciągle nie mam dostępu do pełnych 4GB RAMu, ale to ponoć wina biosu ASUS-a.

Powrót do artykułu