Rzut Okiem – Far Cry 3

Nitek dnia 11 grudnia, 2012 o 21:54    42 

Nazywasz się Jason Brody i jesteś na wakacjach ze swoimi znajomymi. Tyle wiemy wszyscy, ale co kryje w sobie Far Cry 3?

 

Wakacje oczywiście szybko zmieniają się w piekło, a cała nasza paczka znajomych trafia do niewoli. Takie atrakcje gwarantują piraci, którymi dowodzi Vaas. Tak, ten Vaas przedstawiający szaleństwo na zwiastunach. Szybko okazuje się, że ucieczka z bambusowej klatki, w której niemiło spędzamy czas wraz z naszym bratem, wcale nie jest taka trudna. Niestety potem jest już tylko gorzej. Ścigają nas psy, piraci, helikoptery, mosty walą nam się pod nogami, aż w końcu lądujemy w wodzie, gdzie ktoś podaje nam pomocną dłoń.

 

farcry3_d3d11 2012-12-06 22-51-24-100_1.jpg

 

Wolność? WOLNOŚĆ!

Taki jest początek naszej przygody. Szybki i dynamiczny. Oskryptowany jak i inne misje wątku głównego, na szczęście tylko one. Czy to przeszkadza? Nie. Chwilę później gra oddaje nam do dyspozycji cały świat, jaki upchnęli w niej sztukmistrze z Ubisoftu. Z wyjątkiem migoczącego w oddali punktu, który skrywa misje głównego wątku, nie ogranicza nas nic. Możemy podążać główną ścieżką, ale też możemy oddać się szaleństwu zaglądania pod każdy kamień, sprawdzania każdego krzaka w poszukiwaniu skrzynek z rzeczami do sprzedania w sklepikach, ale też z pieniędzmi. Brzmi znajomo? Tak, to taki Skyrim w tropikach. A na co kasa? Na mapy odkrywające przed nami tajemnice archipelagu Rook, na amunicje oraz na broń rzecz jasna. To opcja dla tych, których pali za duża ilości gotówki w portfelu, ponieważ eksplorując wyspę natrafiamy na wieże radiowe, gdzie możemy wyciągnąć chip zakłócający ich sygnał, co z kolei odblokowuje nam lepszy ekwipunek oraz odkrywa część mapy. Zdobyty oręż możemy wymieniać tylko w miejscu odpoczynku, a postać ma maksymalnie 4 sloty na ulokowanie w nich uzbrojenia. Rozwiązanie z otrzymywaniem lepszych giwer do użytku za darmo jest trochę na wyrost, bo po jakimś czasie nie ma na co pieniędzy wydawać, chyba że na wspomniane wcześniej mapy czy też uzupełnianie amunicji, co jest właściwie opcjonalne, bo przeciwnicy mają jej zawsze za dużo, a i często natrafiamy na skrzynki z których można za darmoszkę wyciągnąć dowolną ilość dodatkowego ołowiu. To, albo je wysadzić. Jak kto woli.

 

farcry3_d3d11_2012_12_07_00_22_13_842.jpg

 

Z ukrycia i cienia

W poprzedniej części serii jednym z najbardziej upierdliwych elementów były posterunki z co chwilę odradzającymi się przeciwnikami. Można było popatrzyć w lewo i już przeciwnicy odradzali się, jakby nigdy nas tam nie było. Wyeliminowano ten element z części trzeciej. O ile same posterunki są, tak wrogowie w nich już się nie pojawiają. Ba! Nie ma ich nawet w otoczeniu tego posterunku. Z jednej strony fajnie, bo można bezproblemowo zająć się eksploracją wyspy, z drugiej straszna chała, bo jak wyczyścimy wszystkie posterunki na większym obszarze, tak nic prócz fauny wyspy nas tam już nie zaskoczy. Sami przeciwnicy zachowują się często dziwnie. W grze nie ma czołgania się, więc co najwyżej możemy sobie kucnąć w krzaczkach. Właściwie wystarczy kucnąć gdziekolwiek i Jason staje się mroczny niewidoczny, choćby przeciwnik szedł po drugiej stronie uliczki. Jednakże wystarczy jeden strzał z łuku, wyciszonej snajperki, czy też RPG, a wszyscy nagle wiedzą skąd padł strzał i z furią biegną do tego miejsca. Przypominało mi to dziwne zachowanie AI w rodzimym Sniper: Ghost Warrior. Dodać też trzeba, że nawet największych oprychów można wyprowadzić w pole i zmusić do patrzenia w inną stronę rzucając kamieniem w pożądanym kierunku. Działa w każdym przypadku, chyba że delikwent opróżnia w nas magazynek AK 47, którą przypadkiem miał ze sobą. Opanowane posterunki służą później jako punkty do szybkiego przemieszczania się, co eliminuje niepotrzebne tułaczki po wyspie – dobre dla tych, co szukają tylko akcji bez zbędnego łażenia. Poza pieszymi wycieczkami można oczywiście korzystać z pojazdów. Do dyspozycji zostawiono nam wszelkie wehikuły posiadające minimum 4 kółka, lotnie oraz skutery, czy też motorówki. 

 

farcry3_d3d11_2012_12_09_22_38_55_958.jpg

 

Stary niedźwiedź mocno śpi

Wspomniałem o faunie, która jest obecna na wyspie. To drugi najgroźniejszy przeciwnik po piratach. W dodatku jej przedstawicieli jest dość sporo. Spotkamy tu dziki, świnie, sępy, kruki, psy, psy dingo, warany z ‘komody’, niedźwiedzie, a także forfitery czy rekiny. To i tak nie wszystko, ale w większej grupie czy też działające z zaskoczenia, śmiertelne. Nie raz zdarzyło mi się siedzieć w krzakach ze snajperką, kiedy to jakiś dzik postanowił przywalić mi z dyńki, albo wąż zechciał dziabnąć mnie w rękę. O ile to mnie nie zabiło, tak obserwowani piraci owszem. Nie wszystkie zwierzęta są agresywne. Przynajmniej nie na początku. Za to wszystkie można oskórować i przerobić na potrzebne części ekwipunku. Nie da się nie zauważyć, że ostatnio zapanowała moda na polowanie. O ile w Red Dead Redemption było to nowinką, tak teraz pojawiło się w Far Cry’u 3 oraz w Assassinie trzecim. Jak nic możemy się tego spodziewać w przyszłorocznej edycji Call Of Duty. 

 

farcry3_d3d11_2012_12_10_19_36_00_565.jpg

 

Odnowa biologiczna

Rozbudowywanie inwentarza jak i naszej postaci to czynności, które będą nas ciągnąć do robienia wszystkich rzeczy, które nie są związane z wątkiem głównym. Przedmioty jakie przyjdzie nam wytwarzać to głównie pasy na amunicje, czy też sakwy na większą ilość zbieranych skór czy roślin potrzebnych do wytwarzania wspomagaczy, które umożliwiają nam widzenie przeciwnika bądź też zwierzyny z większych odległości. Są także apteczki, ale ich wytwarzanie na dłuższą metę nie jest konieczne. Nawet kiedy nasza torba świeci pustkami, Jason i tak ma podręczne bandaże, którymi owinie sobie podrapane ramię, ewentualnie wyciągnie z ręki odłamki z wybuchu, który właśnie przeżył. Trochę to absurdalne, zwłaszcza jak gra coś pomyli – na szczęście rzadko – i wczyta niewłaściwą animację, co zaowocuje tym, że po ugryzieniu przez psa, Jason wydłubie z siebie np. gwoździe. Posiadanie apteczek to nasz wybór, bo bez nich da się żyć, z tą różnicą, że odnawianie zdrowia bez nich jest o wiele wolniejsze. 

 

farcry3_d3d11_2012_12_10_19_20_55_442.jpg

 

Zrób to sam

Za wszystkie czynności, headshoty, ustrzelenie przeciwnika, wykonanie questa, znalezienie reliktu czy zabicie cichaczem przeciwnika, dostajemy punkty doświadczenia, które możemy potem rozdysponować w trzech drzewkach. Odblokowujemy tym samym umiejętności potrzebne do przeżycia w okrutnym świecie gry. Dostajemy nowe możliwości cichego uśmiercania przeciwników, dłuższe oddychanie pod wodą, większą ilość skór jakie dostaniemy w trakcie polowań, możliwość łączenia w combo cichych ataków, co pozwala na szybką eliminację wrogich obozów w błyskawicznym tempie, a przy tym po cichu i masę innych zdolności. Jest w czym wybierać i choćby dlatego warto robić zadania poboczne, bo choć krótkie, dają zdecydowanie najwięcej korzyści, a im więcej nabitych punktów, tym Jason jest bardziej skuteczny w tym, co robi, choć do beztroski z filmu Commando mu trochę brakuje. Zdobyłem też receptę (zbierając znajdźki) na miksturę zapewniającą chwilową nieśmiertelność, czy też pozwalającą kosić przeciwników jednym strzałem. Z tym trochę przegięto na minus, ale jak ktoś nie chce, używać nie musi. Wspominałem, że bronie mają dostępne modyfikacje? Wspominam.

 

farcry3_d3d11_2012_12_09_14_40_06_532.jpg

 

Jak się na to patrzy?

Na pewno zdążyliście się już zorientować, że gra jest ładna. Dodajcie do tego świetnie podłożone głosy postaci i ich różnorodność. Wiadomo, że największym wymiataczem jest Vaas. Kto zatem wypada najgorzej? Jason, głowny mąciciel. Jason, który z ciepłej kluchy zamienia się w killing machine, zabijając bez mrugnięcia okiem legiony przeciwników. Jason, który przez całą grę, przez kilkadziesiąt godzin, za każdym oskórowaniem powie wam, że to obrzydliwe. Za to wyłamywanie dłoni, bo wisi nam pod dziwnym kątem po upadku z klifu, już jest całkowicie normalne. Być może to detal, ale jak usłyszycie to sto razy, będziecie unikać zbierania zdobyczy. Ile można tego słuchać. Pomijając ten szczegół wszystko inne jest tip top. Szum morza skutecznie odwróci waszą uwagę od syku węża w trawie nieopodal, a przemierzając gąszcz dżungli będziecie nerwowo zerkać czy czasem nie goni was tygrys. 

 

farcry3_d3d11_2012_12_09_22_10_20_931.jpg

 

Graj w grę w swoim stylu

To co można robić jeszcze na naszych wybuchowych wakacjach? Można pograć w pokera, można sprawdzić się jako strzelec wyborowy strzelając do ptaków ze snajperki, niczym w Duck Hunt, lub częstować je śrutem ze strzelby. Można rzucać nożami do celu, można brać udział w wyścigach i ustanawiać rekordy na poszczególnych trasach. Oczywiście jest mocno różnorodnie, bo nie raz będziecie w trakcie jednego wyścigu musieli się przesiadać do innego typu pojazdu. Dla lubiących karkołomne jazdy w tropikach twórcy przygotowali serię misji kurierskich polegających na dostawie lekarstw z punktu A do punktu B w określonym czasie – to ma zdecydowanie największy wskaźnik podnoszenia ciśnienia i nerwów, ze względu na brak jasno określonej trasy i zwyczajne jeżdżenie po omacku, a jak powszechnie wiadomo, spadanie ze skał nie kończy się dobrze, czy to dla jeepa, czy to dla quada, nie wspominając już o samym Jasonie. Miłośnicy eksploracji znajdą dla siebie roboty na co najmniej miesiąc, tyle aktywnych punktów jest na mapie, a te potrafią być od siebie oddalone o szmat drogi liczony w kilometrach. Szukanie ruin, pozostałości powojennych fortyfikacji, reliktów, kart pamięci, to tylko niektóre z marchewek wiszących na drugim końcu kijka, cały czas ciągnących nas do przodu. Wspominałem o wyzwaniach, które spamują naszych znajomych z listy Uplay osiągnięciami i zmuszają do ciągłych poprawek i żyłowania wyników? O polowaniu na watahy psów będąc uzbrojonym tylko w RPG? Czy może, niczym we Franko, jazda jeepem i branie na maskę piratów stojących na trasie, zbierając przy tym cenne punkty? Tak, miotaczem ognia możecie upolować panterę.

 

farcry3_d3d11_2012_12_09_21_51_52_343.jpg

 

Powtarzalność nieobowiązkowa

Bądźcie jednak czujni, bo jak pierwszy zachwyt tym całkiem wielkim światem opadnie, nie zdziwcie się jak zaczną się wszystkie wymienione czynności powtarzać. Z wyskillowaną postacią późniejsze posterunki nie robią problemów i przeciwnicy, których zazwyczaj jest tam około pięciu, padają jak muchy i nawet działanie cichaczem robi się coraz łatwiejsze. Aktualnie mam 12 godzin na liczniku, co wydaje mi się, że jest zaniżone, a gra wskazuje na 50% ukończonych zadań. Większość przedmiotów mam już wymaksowanych, a i wszystkie zdolności dostępne w tym punkcie gry mam odblokowane. To nie znaczy, że będziecie mieli podobnie. Nie musicie iść tą samą drogą. I to w tej grze jest najpiękniejsze. Mimo że niektóre elementy są umowne, a inne uproszczone, każdy zagra w nią zupełnie inaczej. To, że ja zakradam się do posterunków nie oznacza, że wy nie obrzucicie ich koktajlami mołotowa, by spanikowani przeciwnicy powpadali na rozłożone przez was dookoła posterunku miny. Zresztą to tylko od was będzie zależało jak bardzo odczujecie, że robicie w kółko to samo, ale będzie to na własne życzenie. Przecież nikt was nie zmusza do wykonywania tylko i wyłącznie eksterminacji, albo szukania reliktów. Nikt wam nie mówi, że musicie wszystkich kosić ‘Rambo Style’. To gra, gdzie twórcy oddają wam świat, a wy macie całkowitą dowolność we wszystkim – począwszy od kolejności misji, przez rozbudowywanie postaci, na sposobie wykonania poszczególnych etapów kończąc.

 

farcry3_d3d11_2012_12_05_00_25_52_532.jpg

 

I to jest siła tej gry. Siła, koło której nie można przejść obojętnie. Być może z czasem dopadnie was wrażenie rutyny i powtarzalności, ale jest ono łatwo rozwiązywalne. Wystarczy zacząć robić w niej cokolwiek innego, spróbować dać broni odpocząć i zabawić się np. w nożownika. Warto, bo jest niezaprzeczalnym powiewem świeżości w wydawanych na potęgę korytarzówkach i samograjach z końmi atakującymi czołgi. Mimo, że tryb multi nie zawojuje świata, gra się w niego przyjemnie. Sam tryb dla pojedynczego gracza wyrwie wam z życia, zasłużenie, pokaźną ilość czasu. Nie przegapcie tego szaleństwa.

 

 
I jeszcze wisienka na torcie.
 

Dodaj komentarz



42 myśli nt. „Rzut Okiem – Far Cry 3

  1. LiberNull

    Zapłaciłem, pograłem, wyrzuciłem…sniff mogłem alko kupić. Tępe npc, grafika średnia (a tak!), misje monotonne prócz tych głównych.
    Crysis wciąż na głowe bije dżunglę z FC3, taka smutna prawda, jak ktoś twierdzi inaczej jest naprawdę ślepym ignorantem.

    1. crisi91

      @LiberNull

      Eee tam ja grę skończyłem wczoraj i mnie się podoba 😛 Grafika nie dorównuje tej z Crysisa wiadomo, npc intelektem nie powalają, misje no właśnie misje czy monotonne?? Hmmm przecież dostajemy wolność wyboru, no wiadomo zawsze jest idź zabij pirata z nożem jak nakazuje tradycja, ale przecież mamy multum możliwości, możemy zrobić to cichaczem,; możemy zrobić naprawdę sporą rozwałkę; możemy zabić tylko nasz cel; możemy zabić nasz cel a resztę spalić, nagonić na nich tygrysa czy innego zwierza 🙂 Wyspa jest żywa i tu Crysis Far Cry nie podskoczy, ciągle spotykamy a to patrolujących, a to mieszkańców zmierzających gdzieś tam no i sporą ilość zwierząt. Mi tam gra pasuje i to bardzo nie wiem może jestem w mniejszości która kocha swobodę i lubi sobie kombinować na wszystkie możliwe sposoby, mniejszości której już Far Cry 2 bardzo się podobało:P

              1. Normadus11

                @Tasioros

                Grałem w Far Cry 2 ale ciągle odradzający się przeciwnicy i brak szybkiej podróży skreśliły grę po pwenym czasie.
                Far Cry 3 skończyłem.
                Gra wygląda obłędnie , świetny świat i intereakcja ze zwierzętami i ciekawa fabuła.
                PS: Grafika jest lepsza niż w Crysis i koniec tematu ( grałem w 1 i dwójkę ) 🙂

              2. BlahFFF

                @Normadus11

                Bez przesady. Graficznie, jesli chodzi o detale to Crysis jest jednak przed FC3. Z drugiej jednak strony wyspa w trojce, cala ta scenieria jest swietna i robi bardzo dobre wrazenie. Do tego postacie, te glowne tez wykonane sa lepiej. Jakosc tekstur w niektorych miejscach nie powala, animacja i jakosc postaci trzecioplanowych, ba, nawet ich “ilosc” tez jednak nie pasuje do calosci.

                Ogolnie gra swietna. Fabula ciekawa, motym w oprawianiem zwierzaczkow ciekawy choc na dluzsza mete, po odblokowaniu potrzebnych rzeczy zbedny. Misje poboczne, dostepne na posterunkach niestety wtorne, ale z racji, ze swiat otwarty to mozna je zazwyczaj wykonac na rozne sposoby. Troche bledow. Ostatecznie to taki sporo poprawiony FC2, jedna z lepszych gier tego roku.

    2. Kirq

      @LiberNull

      Crysis był benchamarkiem, który zabijał komputery jeszcze 2 lata po swojej premierze. Swoboda w grze była pozorna – duże zamknięte lokacje. Far Cry 3 rozgrywa się na wyspie, która ma dobre kilkadziesiąt km2 i daje Ci możliwość wybrania się w dowolne miejsce, bez jednego ekranu doczytywania. Do tego gra działa na praktycznie maksymalnych ustawieniach na moim 4letnim komputerze. Dlatego w moim odczuciu FC3 zjada Crysisa na śniadanie.
      PS. W Crysisie nie było systemu rozprzestrzeniania się ognia, ani nawet połowy zajebistych animacji, które ma FC3.

      1. Nitek Autor tekstu De Kuń

        @crisi91

        ja nie dotrałem do końca jeszcze. robię sobie wszystko powoli, szukam wszystkich znajdziek, robię challendże itd.
        z szacunku do wydanej kasy i twórców za ich włożoną pracę.
        więc ciężki mi coś powiedzieć, chociaż wiem, że zakończenia są dwa.

        no i zapomniałem dodać, że jest też edytor map. mea culpa.

Powrót do artykułu