Rysiek, synek z Rzymu – recenzja

Nitek dnia 2 grudnia, 2014 o 12:00    28 

Plot twist. Ryśka tu nie ma. Jedynie Mariusz, któremu zabito kogoś ważnego, dając powód do bycia tym kimś, który wytnie w pień niewiernych. Odziany w piękną zbroję, CryEngine podszytą, rusza z misją ochoczo. Szast prast nierządnicy synu!

roman-empressFabułę mamy, pełna patosów, postaci słabych jak kawa z jednej łyżeczki i bez jakichś wyraźnych charakterów. Krzyczący i zabijający wszystkich Marcus, Mariusz, gra oczywiście pierwsze skrzypce, jednakże daleko mu do wystosowywania pełnokrwistej, mocno rajcującej zemsty niczym choćby Kratos w God of War. Ba, nawet daleko mu do wampirów Nosgoth, tak mocno napędzanych odpowiednim pragnieniem. Jest taki se i jakoś nie przekonuję. No, ale wiadomo, lubimy wbijać wirtualnym ludzikom ostre przedmioty wgłąb nawleczonej na zlepek poligonów, wirtualnej skóry. Zabiłem byka, cóż to był za byk. Krew z niego sika, siku, siku, sik.

Cryengine, słowo klucz. Nex-gen, kurwa, sentencja klucz. Jeśli ktoś drzemał w krzakach po mocnym Ostrowinie ostatnim czasy, szybki flashback. Ryse pierwotnie wyjść miało tylko i wyłącznie na X One, co wywołało zawodzenie pc master race, bo jakże to Crytek, tak ich kochał i opuścił. W internetach zaczął się fapfestiwal do gifów jaka ta grafika nie jest zajebista. Jest, owszem, ale te gify, którym trollowały internety wyciągnięte były z cutscenek, których jest więcej niż gry właściwiej. Nie w skali rodzynek w serniku, ale rola gracza sprowadzona jest do niezbędnego minimum. Tu trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie. Czy macie zamiar biegać ładnym korytarzem, oskryptowanym, ale jednocześnie ubogim w wirtuozerię mnogości czynności do wykonania. Żebyście se nie myśleli, to bardzo proste skrypty. Tam coś wybuchnie, tu przez drzwi ktoś wpadnie, innym razem zrobimy formację żółwika człapiąc pod tarczami wraz z oddziałem. Jak w Asterixie kurka, głupi ci Rzymianie.

G9404_full_1Mariusz sieje zemstę mocno schematycznie. Inspiracji w systemie walki należy doszukiwać się we wszelkich slasherach, tylko dwa razy mniej, bo większość potyczek sprowadza się do sekwencji, atak, atak, szarża, atak, atak, szarża, finiszer. No, można powiedzieć, że nie ma QTE. Tyle, że są. Finiszery to wciskanie odpowiednich guzików na padzie, nie wiem co tam klawiatury, podłóg tego na jaki kolor podświetla się przeciwnik. QTE. Crytek w obawie jątrzenia kwasu w ich stronę, jeszcze przed premierą, zarzekał się, że nie ma wciskania rytmicznego przycisków. No, ale jest, ale jednak nie ma. Wiecie, możecie naciskać sekwencje zgodnie ze wskazanie, ale też możecie nie wciskać nic lub jakieś inne przyciski z dupy, a przeciwnik i tak się przytnie o rękę czy nogę. Samo wykonujące się fikołki o naszym minimalnym wpływie. Dobrze się ogląda. Przez pierwszą godzinę, bo wachlarz wykończeniówek szybko się kończy i jedzie powtarzalnością jak w przydrożnym barze spalonym kotem w maszynie do hot dogów. Pomyśleć, że wystarczyło uwzględnić pomyłki graczy i przełożyć je na przerywanie animacji wieńczących potyczkę, ale nie. Samo się.

To musi coś być, że jednak te guziki naciskamy. Owszem, dostajemy więcej punktów doświadczenia do odblokowania masy pierdół, których realnego oddziaływania na rozgrywkę nie odczułem specjalnie, poza powiększaniem pasków HP czy staminy pozwalającej gibkie wymachiwanie mieczykiem czy tarczą. Do tego specjał, cios w ziemię spowalniający czas i dający kopa Mariuszowi jak po dobrej ścieżce, dzięki czemu największych koksów potrafi zdjąć na strzała. Dodatkowo podczas rachowania kości możemy odnowić sobie zdrowie czy inne paski potrzebne do przetrwania, a to dzięki magicznemu krzyżykowi z wyborem dopałki jaka nas interesuje.

Liczbą tą będzie trzy

sexy-gladiator-costumeTrzy rodzaje broni – mieczyk, oszczep na dystans, tarcza. Trzy rodzaje przeciwników – leszcz typu modelu postaci A, leszcz typu modelu postaci typu B, koks bez tarczy. Schemat łamią zdolniachy, co potrafią się turlać, mają dwie kosy i coś tam sobie krzyczą. Wszyscy do kasacji atakiem, atakiem, szarżą. Modele postaci to przykry żart programistów, bowiem nierzadko zdarzają się segmenty z obsługiwaniem wieżyczek przy odpieraniu hordy jakiejś tam frakcji. I lecą tłumy, robią wrażenie. WTEM! okazuje się, że wylatuje grupa bliźniaków jednojajowych (wpisałem tu pierwotnie jedno jajecznych, nie wiem czemu) z tej samej matki, słonia raczej, którzy stają nam na przeciw nie różniąc się między sobą nawet kolorem majtek. Za to czasem zdarzy im się zaatakować jednocześnie, whoa, oklaski na stojąco. A te słynne kilka przycisków to takie standardowe, obłożone inaczej niż zawsze (unik z Batmana, Mordoru, Assassina normalnie obłożony u góry (y), tu, w Ryse i tylko tu, znajduje się na dole (A) ). Żebyś za łatwo nie miał i inne doświadczenie wyniósł, bo wiadomo, plącze się powodując serię zgonów, co przedłuża rozgrywkę z tych standardowych sześciu godzin do powiedzmy ośmiu. Szczwane listy. Jednakowoż wdzięczni bądźcie. Wykastrowano w wersji pecetowej mikrotransakcje. Coś można było za nie kupować, w multi zdaje się. Właśnie. Najważniejszy akapit.

Wielograczowe rozgrywki bojowe

Nie wiem, nie włączyłem.

Wydmuszka

Mariusz, sam pośrodku tęczy, ładnie się ogląda. Niestety nic poza tym. Klątwa Cryteka, który iście piękne scenografie tworzy, te trzy modele postaci czochrają punkty G i oczy cieszą, ale nie potrafią dostarczyć miodności zalewającej ich tworzywa przez co gry koniec końców wychodzą im miałkie. Sprawdzi się dobrze dla osób nieobeznanych w padzie czy bardziej skomplikowanych grach. Wielbiciele prostych historyjek z oczywistymi zakrętami fabularnymi także przybiją mu piątkę. Ci, którzy poza ładnymi widoczkami, jak z pocztówek, szukają czegoś więcej, mogą sobie odpuścić. I nawet, nawet jakbyście chcieli pograć, to nie bardzo jest w co, bo przechodzi samo się, ale popatrzeć można.

Choć znam lepsze, także powtarzalne rzeczy do pooglądania. Trzy też jest tam odpowiednią liczbą.

zimna_ryba3Gra od wydawcy.

Skriny własne, tych właściwych zapomniałem, a że ostatnio potknąłem się o tekst gry okraszony orbazkami od wydawcy na ultra, kiedy recenzent grał na średnich, pomyślałem że ssało by to dłuższe części ciała. Stąd dumne rzymskie kobiety dla dorosłych. Córki Rzymu.

Czytaj, komentuj, udostępniaj

Dodaj komentarz



28 myśli nt. „Rysiek, synek z Rzymu – recenzja

      1. Nitek Autor tekstu De Kuń

        @MusialemToPowiedziec

        Nie ma co jeździć na Ryse, zmarnowali szansę. Wystarczyłoby wymienić system walki na Batmana, wywalić QTE samoprzechodzące się i byłoby całkiem miłym liniowym slasherkiem, jak odświeżony DmC.
        Nie wiem czym podyktowane są te wszystkie uproszczenia. Może chcieli pchać to na X1 i dotrzeć jak najdalej, system seller, pokaz fajerwerków, kij wie.

        1. MusialemToPowiedziec

          @Nitek

          Podejrzewam, że powód jest bardziej przyziemny – to CryTek. O ile Far Cry jeszcze pamiętam jako niezłą grę (ale jest tłum osób, które twierdzą że i tam już było nudno), Crysis już niebezpiecznie blisko był tech-dema, a Crysis 2 i 3 w ogóle jakoś kompletnie nie były “fajnymi grami”.
          CryTek może i umie grafikę, ale ma problem z gameplayem…
          Powinni robić gry a’la TellTale, albo przynajmniej dorzucić całujące się dziewczyn(k)i, i profesjonalni krytycy byliby wniebowzięci, a i gracze by się cieszyli.

          1. true_mayonez

            @Beti

            raczej przyznać się kto nie ma takiego przeboju…

            aż mi się przypomniało:
            “Za dodatkową opłatą nasz pokładowy bard umili wam czas swoim przebojem.
            – Tralalala, szumi fala. Po głębinie statek płynie!”
            po sześciu godzinach…
            “Za dodatkową opłatą nasz pokładowy bard umili wam czas nie śpiewając przeboju.”

Powrót do artykułu