Punch Club – recenzja

Toc85 dnia 8 lutego, 2016 o 12:51    10 

Dziś na warsztacie Punch Club. Indycza świeżyna produkcji Lazy Bear Games pojawiła się na Steamie 8. stycznia 2016 roku i przyciągała wzrok wszystkich zaglądających na stronę “wyróżnione”. Wiedziony ciekawością nabyłem drogą kupna, z kronikarskiego obowiązku zaś piękno jej widzę i opisuję, bo przeszedłem całą.

Technika

punch-club-03-techniqueMechanika gry opiera się na mieszance RPGa, managera i sima. Zarządzamy czasem młodego gościa który postanawia zostać mistrzem walk pugilistycznych. Doglądając naszego protagonisty lawirujemy między jego potrzebami a obowiązkami tak, aby jak najszybciej doprowadzić go do szczytowej formy i wygrać Wielką Nagrodę. Musimy zatem zadbać o jego kondycję fizyczną i rozwój technik walki ale jednocześnie pilnować tak przyziemnych rzeczy jak pełna lodówka, sen czy ogólne zadowolenie z życia – wszystko to rozłożone na bezlitosnej osi czasu. Spraw tak dużo, czasu tak mało. Równolegle śledzimy postęp fabularny gry (od zera do bohatera w imię zabitego ojca) i cieszymy się różnymi żarcikami pozostawionymi tu i ówdzie przez twórców gry.

Na początku nawet kot się ze mnie śmiał...

Na początku nawet kot się ze mnie śmiał…

Zaczynamy jako marzyciel z ambicjami – mamy kawalerkę z garażem, dorywczą pracę i znajomego.  Postęp fabularny szybciutko otwiera nowe możliwości: jest sklep z żarciem, trener, lokalna siłownia (z czasem w garażu możemy sobie zrobić własną), jest magazyn w którym prowadzone są nielegalne walki za pieniążki.

Nasz bohater ma 3 grupy wskaźników o które trzeba dbać:

  • grupę potrzeb (jedzenie, sen, stan zdrowia) które należy zapełniać, inaczej nie będzie chciał ćwiczyć albo szybko padnie na ringu
  • grupę kondycji fizycznej (siła, zręczność i wytrzymałość) – odpowiadają za to jak dużo możesz zebrać ciosów, jak mocno sam je zadawać i jak często trafiać
  • drzewko umiejętności – czyli umiejętności potrzebne na ringu. Na początku możesz tylko wypłacić gałę albo samemu takowej uniknąć, ale szybko się to zmienia.

Pakować trzeba raczej codziennie (bo codziennie trochę współczynniki spadają), aby wybrać coś na drzewku umiejętności trzeba expów, a do tego trzeba wynająć trenera albo powalczyć. Między drzewkami umiejętności a kondychą istnieje szereg zależności, jeśli więc zamierzasz robić uniki to nie masz co “pizgać z teściem żelaza” bo dużym cielskiem ciężko jest balansować i szybko stracisz oddech w walce.

punch-club-06-garage-workout

Zwinność małpy, silę byka da Ci ranna gimnastyka.

Walka podzielona jest na rundy – przed każdą rundą możesz obejrzeć jakie ruchy w zanadrzu ma przeciwnik i dobrać swoje tak, abyś wyszedł na tym lepiej (a on gorzej). Takie oto powstają łańcuszki rozumowania:

  • gość ma wysoką zręczność i zamierza stosować uniki to nie ma sensu brać umiejętności przebicia bloku
  • lepsze będzie jakieś kopnięcie na goleń które obniży mu zręczność
  • ale tym kopnięciem trudno trafić i zżera staminę jak gliniarz pączki
  • to może cios w krtań? wolniej będzie mu się odnawiała stamina więc po paru unikach skończy na dechach
  • i tak dalej…

Między rundami możesz zmieniać umiejętności – jeśli słabujesz na staminie można np. dobrać umiejętności które pozwolą Ci przeczekać i dużo jej odzyskać (albo wybrać te mniej staminożerne). Jak to w managerach, jest to przede wszystkim gra zmuszająca do trudnych wyborów.

Siła

punch-club-02-strengthCo jest siłą tej gry? Po pierwsze i najważniejsze: MIODNOŚĆ. Włączyłem ‘na próbę’ przed snem około północy. Z oporami kładłem się o 4 rano. Syndorm jeszcze jednej tury ściska imadłem za jaja i trzyma w żelaznym uścisku. Jeszcze wbić jeden punkcik, jeszcze jeden skill do odblokowania, jeszcze tylko spuścić manto temu frajerowi który mi ostatnio obił dupę. To jest indyk, Pany! Tak ma być!

Klimat gry jest super. Z przyjemnością śledziłem dialogi (nieliczne ale zabawne) i uśmiechałem się szeroko odkrywając kolejne easter eggi – a te można znaleźć praktycznie w każdej lokacji.

Tematyka gry też zamiata i mimo, że nie jest to gra na poważnie to zadziwiająco udatnie pokazuje jak ciężko trzeba pracować na sukces. Kusi handlarz “dopalaczami” w sklepie, kusi walka z silniejszym (może się uda). Przy końcówce gry, kiedy jesteś profesjonalistą i musisz zbierać punkty sławy – możesz to załatwić szybko i bezboleśnie wyprawiając imprezy. Skutek? Sława rośnie ale kondycja leci na pysk i co prawda kolejny słynny zawodnik godzi się na walkę z protagonistą, ale nasz bohater po ostrym balecie już niekoniecznie się nadaje…

punch-club-07-underground-fight

Walka w podziemnym kręgu. Opłacalna, chyba że zbierzesz baty.

 Słabości

punch-club-04-techniqueCo w grze nie bangla? Niestety, jest trochę problemów. Niektóre aspekty gry zostały olane, zwłaszcza niektóre wybory stawiane przed graczem zdają się być trywialne. Na przykład zakupy w warzywniaku. Trzeba się dobrze odżywiać, trzeba kupować porządne żarcie – jasna sprawa. W warzywniaku masz dostęp do 4 produktów z których zawsze kupujesz tylko jeden. Reszta jest niepotrzebna i można się obejść bez nich. Pal licho obejść się: dla reszty nie ma właściwie zastosowania. Spłaszcza to rozgrywkę, odnosiłem wrażenie że “coś tu powinno być ale nie ma”. Szkoda.

Zenek lejąc obcych jeszcze nie wiedział że zostanie bohaterem narodowców na youtube.

Zenek lejąc obcych po pysku jeszcze nie wiedział że zostanie bohaterem narodowców na youtubie.

Praca w reklamie taka jest.

Praca w reklamie taka jest.

Kiepska jest też druga część gry (kiedy zostajesz profesjonalistą). Nagle liczba wyborów spada – jedyne co masz robić to ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Jest tylko jedno słuszne źródło punktów techniki, zaś na tym etapie gry tak głęboko zabrnąłem w danym drzewku umiejętności że wybory nowych technik też nie powodują “kiślu w gaciach”. Gra robi się odrobinę nudna bo pakujesz, walczysz, pakujesz dalej. Liczba sensownych wyborów zamiast rosnąć nagle drastycznie maleje. Ma to pewne uzasadnienie ale w mojej opinii gra niepotrzebnie zostaje uproszczona, zamiast tego środek ciężkości w wyborach powinien zostać przeniesiony gdzie indziej. Trochę szkoda…

Gdybym jeszcze do czegoś miał się przyczepić to chyba trochę do oprawy. Pixel art jest gracki, setting fantastyczny ale muzyka midi jednak męczy. Oczywiście – można wyłączyć i puścić sobie jakieś mp3, żaden dramat, niemniej wspomnieć o tym należy.

Punktacja sędziów

punch-club-09-bookPomimo wyżej wymienionych wad – polecam. Dla miłośników przeliczania: grę rozpykałem w ~15h, kosztuje 10 €. Dużo/mało? Sami oceńcie. Jeśli trafi się przecena to walić jak w dym! Po normalnej cenie, w mojej opinii, też warto. Dwa dni temu wyszedł patch który co nieco poprawił w umiejętnościach. Co może być istotne – Punch Club działa podobno na Androidzie a gra wydaje się być wprost stworzona na smartfon/tablet do tramwaju.

Dodaj komentarz



10 myśli nt. „Punch Club – recenzja

  1. Probabilistyk

    Na androidzie kosztuje 19.99pln bez promocji. Mnie gra wessała i to ostro, że przeszedłem w 2 dni idąc jedną ścieżką, a są chyba 2 lub 3. Niestety syndromu drugiego strzału nie stwierdziłem i nie chce mi się sprawdzać różnić w fabule.
    Jak będzie w bundlu to warto brać 🙂

Powrót do artykułu