Polowanie na Indyki – Chainsaw Warrior

maladict dnia 14 października, 2013 o 11:01    18 

Największym problemem gier nie-komputerowych jest konieczność posiadania co najmniej jednego partnera do gry. A to nie zawsze jest możliwe. siedzimy czasem sami jako ten palec (nigdy nie rozumiałem tego porównania. W końcu ilu jest na świecie ludzi z jednym palcem?), chcielibyśmy w coś zagrać, ale nie ma z kim. Mówiąc językim marketingowym pojawiła się nisza, którą trzeba było koniecznie zapełnić.

Wiele prób było i rózny rezultat one odniosły. O ile karciane pasjanse trzymają się mocno (szczególnie te windowsowskie, z biurach i urzędach) to np. gry typu ‘fighting fantasy’ (po polsku ‘fantasolo’ lub ‘paragrafówki’) jakoś rynku singli nie zdominowały. ‘Czyli muszą być karty’ – pomyśleli zapewne goście z Games Workshop, dorzucili planszę i tak powstał Chainsaw Warrior. O czym była gra? Na naszą krainę spadło wielkie nieszczęście. W tym przypadku na Nowy York, gdzie ni stąd ni zowąd powstała dziura w czasoprzestrzeni, przez którą do naszego świata zacząl wlewać się Chaos (czego się spodziewaliście, wszak to GW). Kiedy dwie kolejne, wysłane na rekonesans, drużyny najlepszych z najlepszych zaginęły w akcji, postanowiono sięgnąć po sprawdzony sposób czyli emerytowanego superwojownika, który co prawda już wycofał się z branży, ale wciąż wisi przysługę Ważnemu Generałowi. Nasz bohater, jakkolwiek niechętnie, podejmuje się misji niemożliwej, i po krótkim briefe Współpracującego Naukowca dowiaduje się, że: główny przeciwnik to Ciemność, którą/którego można załatwić prototypową, stworzoną specjalnie na takie okazje laserową lancą i trzeba się uwinąc w 60 minut. Jasne i nieskomplikowane. Kompletuje niezbędny wkwipunek i rusza na misję czyli turlu turlu turl.

Zaczynamy od stworzenia postaci – Odporność (na promieniowanie radioaktywne i trupi jad), Wytrzymałość, Walka Wręcz, Strzelanie i Refleks. Trulu turlu. Potem dobieramy ekwipunek, gdzie prócz defaultowej lancy mamy do wyboru broń białą (nóż lub piła łańcuchowa, tytuł zobowiązuje), broń palną (blaster, karabin, peem) z pełnym magazynkiem, ubranie ochronne (kurtka skórzana, rękawice, hełm chroniący przed ugryzieniami zombie, kombinezon przeciw radiacji, okulary noktowizyjne itp.) i dodatki (celowniki, czujniki, wytrychy, 50 metrów liny z kotwiczką…). Jest jeszcze broń ciężka, ale tam nawet nie zaglądałem bo ilość punktów na ekwipunek i tak jest ograniczona. Ale pozostałe kategorie i tak w sumie zapewniają wszystko co niezbędne do ratowania świata.

I jak już jesteśmy silni zwarci i gotowi ruszamy. Czas zaczyna płynąć. Tik, tak, tik, tak…

Tak. Mamy na wykonanie misji 60 minut. Na szczęście jest to czas gry, więc nie martwcie się, Gra przebiega w turach, każda tura to 30 s. A co w turze. Ano przedzieramy się przez nowojorski budynek skażony Chaosem by odnaleźć Ciemność i jej/jego jądro. W tym celu używamy kart. Mamy dwa decki po 54 karty. W drugim z nich jest Ciemność, pierwszy musimy przejść calutki. Odkrywamy górną kartę, sprawdzamy co nam przyniesie. Przeciwnika, pułapkę, dodatkowy ekwipunek lub nic. Jeżeli przeciwnik to walczymy z nim (turlu turlu) jeżeli pułapka to testujemy Refleks, jeżeli Dump to możemy sobie dobrać np. dodatkowy magazynek, apteczkę, latarkę czy inne dobro. dodatkowo możemy trafić na Tajemne przejście, które pozwala nam odrzucić kilka kart, dziurę w podłodze, która zmusza nas do zaczynania od początku lub lokalnego świra, który kradnie nasz ekwipunek. I tak przemy do przodu by skończyć pierwszy deck a w drugim trafić na Ciemność którą/którego porazimy naszą laserową lancą (o ile ją donieśliśmy) na pohybel jej/jemu a ku radości mieszkańców Nowego Yorku i reszty świata. Nie jest to skomplikowana gra.

chw

I tak wygląda wersja planszowo/karciana. Prawdopodobie, gdyż nie grałem, ale głosy z forów mówią, że komputerowa wersja oddaje ducha oryginału. Tyle, że turlu, turlu, turl, zamienia się na kliku, kliku, klik.

Co sądzę po godzinie gry? Krótko – nuda. I kliku, kliku, klik. Przeciwnicy nie dają ani dropa ani expa, na pułapkach tracimy czas, chyba że mamy odpowiedni ekwipunek, który możemy łatwo stracić po spotkaniu ze Świrem lub samobójczym ataku bombowym Agenta Chaosu. Większośc gry polega na ciągłym naciskaniu guzika ‘Next’ i odkrywaniu kolejnych kart. i niewiele więcej. No, czasem możemy użyć naszego ekwipunku. Dodatkowo talia i guzik Next są umieszczone po przeciwnych stronach ekranu co zbyt wygodne nie jest. Poza tym nie można mieć pretensji do deva o stronę techniczną. Gra jest przeniesiona wiernie i nie wygląda źle. można mieć do nich pretensję o taki a nie inny wybór.

Zresztą posłuchajcie co ma do powiedzenia o grze TotalBiscuit:

Co jeszcze? Wizualnie OK, muzycznie OK, choć soundtracka nie kupię. Są trzy poziomy trudności różniące się tym, że im wyższy poziom tym trudniej o dobre cechy i ekwipunek. Gra wyszła na PC i urządzenia mobilne. Do nabycia na Steamie lub w odpowiednich sklepach z apkami. Choć moim zdaniem szkoda fatygi.

Dodaj komentarz



18 myśli nt. „Polowanie na Indyki – Chainsaw Warrior

      1. thiefi

        @mokraTrawa

        Nie prawda!
        Nie są nudne! Co miesiąc gram w grę planszową pt.: jak opłacić rachunki żeby coś zostało 🙂
        Ile się trzeba narozpisywać, statystyk porobić i ile kart (faktur,książeczek abonamentowych itd.) przerzucić.
        To jest prawdziwe wyzwanie, game over nie wchodzi w grę, bo kara będzie gorsza niż w Dead Souls 🙂

        Także nie zgodzę się , że jednoosobowe gry planszowe są nudne 🙂

      1. pan-hydraulik

        @maladict

        No właśnie coś mi sie kołatało z labiryntem (już miałem napisać “W Labiryncie”). Nie grałbym pewnie dlatego, że jestem za leniwy i sprzątanie żetonów, rzuty kostką i obliczenia już chyba by mi przeszkadzały. Ale losowo “generowana” plansza to chyba było coś, co wyprzedzało epokę.

  1. Kirq

    Jest cała masa jednoosobowych gier planszowych, a sporo z nich stopniem rozbudowania oraz przyjemnością z rozgrywki przewyższa gry 2+ osobowe. Jest to świetne rozwiązanie dla osób, które lubią planszówki, ale dysponują małą ilością czasu/nie dysponują lokalem do grania w więcej osób/nie mają znajomych chętnych do grania w planszówki.

    Za czasów, kiedy jeszcze tu się udzielałem, przymierzałem się nawet do zrecenzowania jednej z takich gier 🙂

            1. aihS Webmajster

              @Kirq

              Zdaję sobie z tego sprawę, ale pomimo to cena nadal mnie boli 🙂 Mogliby wydać chociaż jakąś wersję LITE, czysto papierową, może być do druku, z opcją upgrejdu z rabatem jak się spodoba. 2kg więc przesyłka zapewne spoza Polski podbije cenę o kolejne parędziesiąt złotych. Trochę drogo jak na kupowanie kota w worku. To nie jest też tak, że nie jestem gotów dać tyle za planszówkę – kupiłem parę tytułów od FFG więc wiem jak to jest zgubić parę stówek 🙂

Powrót do artykułu