Ocalić od zapomnienia – King Arthur

maladict dnia 14 lipca, 2013 o 11:56    8 

Legenda króla Artura i jego Rycerzy została wyeksploatowana chyba na wszelkie możliwe sposoby. Od Geoffreya i Mallory'ego, poprzez Monty Pythona i Pasikowskiego, aż do tej ostatniej hollywoodskiej produkcji gdzie Rycerze są Sarmatami z Rusi, co łatwo rozpoznać po ich sarmacko-rusko brzmiących imionach.

Tylko gry jakoś pozostawały z tyłu za innymi mediami. Jedyną grę jaką pamiętam, to jeszcze z czasów Amigi – tak dawno, że nawet tytuł mi uciekł. A przecież taka gra to żyła złota, która pozwala na wiele. Może być rolplejem, strategią wszelakiego rodzaju (od RTS-a po zarządzanie), można w grę wpleść dowolną z wielu historii o raz na zawsze królu, a jak nie o nim to o Merlinie, Lancelocie, Tristanie czy dowolnej innej postaci z mitu.

Oczywiście nie pierwszy na to wpadłem. Znacznie wcześniej podobnie rozumowali goście z NeoCore, którzy taką grę stworzyli i przyszli z nią do Szwedów z Paradoxu.

Samą grę najłatwiej sklasyfikować jako połączenie Herosów M&M z Total Warem. Na głównej planszy turowo przemieszczamy bohaterskich Rycerzy z oddziałami, zajmując miasta, wioski i inne strategiczne punkty Brytanii (nie, nie ma kopalni kryształów) i tocząc bitwy. Same bitwy są RTSami, gdzie wiedziemy rzeczone oddziały (i Rycerzy) do boju. Dzięki temu jedni i drudzy zyskują doświadczenie za które podnosimy im staty i dodajemy skille i perki. W miarę podążania ścieżką fabularną zajmujemy kolejne prowincje, rozbudowujemy swoje twierdze, rekrutujemy kolejnych Rycerzy do Okrągłego Stołu. Wszystko po to by zjednoczyć Brytanię i zapisać się na stałe w legendach, które będą powtarzane przez stulecia.

Gra posiada kilka ciekawych elementów z których najciekawszą jest chyba Morality Chart – w zależności od naszych wyborów w rolplejowych wstawkach, odpowiednich misji i sojuszy nasza Morality oscyluje pomiędzy z jednej strony Prawością a Tyranią z drugiej strony między chrześcijaństwem a Starą Wiarą. Umiejscowienie na tym wykresie daje nam dostęp do kolejnych rodzajów wojsk, czarów czy umiejętności.

 

Morality_chart.JPG

 

Inną ciekawą rzeczą jest rozwiązanie bitew. Nie jest konieczne całkowite wyeliminowanie sił przeciwnika, często wystarczy zająć i utrzymać zaznaczone na mapce punkty strategiczne – rozwiązanie stosowane AFAIK w większości FPSów. Co do trudności samych bitew – nie jestem specem od TW, ale radzę sobie nieźle, lepiej niż AI, która nawet przy naszej przewadze potrafi stracić cały oddział a przy przewadze przeciwnika sromotnie przegrywa. Prawdopodobnie nie używa prawidłowo łuczników, którzy jak na angielskich łuczników przystało są potęgą. Dość wspomnieć, że średnio rozwinięty oddział łuczników jest w stanie poradzić sobie z szarżującą na niego kawalerią. Co koniec końców sprowadza nam taktykę do poziomu ' zajmij kawalerią odległe punkty strategiczne a łucznikami osłanianymi na wszelki wypadek przez piechotę zabij wszystko co się rusza i nie ucieka wystarczająco szybko'. Jest to niewątpliwie słabość gry, ale póki są to nasi łucznicy, to nie ma co narzekać. W końcu gra się by wygrywać, czyż nie?

Podstawową jednostką płatniczą w grze jest złoto i żywność, za te rzeczy możemy rekrutować nowe oddziały, łączyć istniejące (dodatkowy wydatek pozwala nam zachować wyższy poziom), kupować ekwipunek, prowadzić dyplomację. ciekawym pomysłem jest to, że przy np. dyplomacji mamy kilka możliwości (od rozejmu po po wasalizację i pełną aneksję), które aktywujemy wydając odpowiednio dużą sumę ww. dóbr. Na niższych poziomach trudności nie ma z nim problemu, a wyższych trzeba się starać by uzyskać odpowiedni dochód z prowincji i oszczędzać gdzie się da.

Na koniec kilka słów o samym Arturze. Król artur w grze jest wzorowany na tym ze średniowiecznych romansów – 'do-nothing king', który tylko 'blednie i omdlewa' gdy dowiaduje się o romansie Ginewry z Lancelotem a całą robotę odwalają za niego Rycerze. Jedyne właściwie co możemy zrobić z Arturem to ożenić go (w zależności od wybranej ścieżki fabularnej) z saską lub walijską księżniczką. Pozostałe rzeczy należą do Rycerzy. To oni prowadzą do boju oddziały, zajmują wioski, wypełniają misje, handlują ekwipunkiem, rozwiązują doraźne problemy miejscowej ludności i zyskują punkty doświadczenia. Dodatkowo można ich nagradzać (i zwiększać w ten sposób ich Lojalność), żeniąc ich czy nadając lenna.

 

Stol.JPG

 

Co jeszcze? Mapek bitewnych jest kilka do wyboru przed bitwą – z grubsza odpowiadają terenowi prowincji gdzie toczy się bitwa. Gra podzielona jest na tury odpowiadające porom roku – w zimie nic się nie dzieje, armie się nie ruszają, to najlepszy okres na rekrutację i planowanie rozbudowy twierdz.

Król Artur jest grą dzięki której przegapiłem ostatniego Sylwestra. Nie grywam zbyt długo bo RTSowe bitwy mnie trochę nużą, ale uzbierałem (wg. Steama) już 42 godziny, w trakcie których przeszedłem pierwsze dwa (z czterech) rozdziały fabuły, sprzymierzyłem się z Sasami, podbiłem Walijczyków i ekspię by przyłączył się do mnie Gawain, co powinno otworzyć mi rozdział trzeci. Oceny krytyków wahają się między 81-92 na 100. Gra ma już cztery lata, więc bez problemu jest do wyhaczenia na jakiejkolwiek wyprzedaży ( momencie pisania kolekcja na Steamie -50%).

Dodaj komentarz



8 myśli nt. „Ocalić od zapomnienia – King Arthur

    1. maladict Autor tekstu

      @mamrotha

      Bardziej [url=”http://store.steampowered.com/app/24400/?snr=1_6_4__421″]to[/url], ale o dziwo jedynka nie jest przeceniona czyli całość wychodzi 13,45 funta a nie ma DLC Saxons bo nie. Więc chyba lepiej wziąć linkowaną przez Ciebie kolekcję tańszą o funta a ze wszystkimi dodatkami i dwójką.
      W dwójkę jeszcze nie grałem, ale z pobieżnej obserwacji kilku filmików (m.in. Angry Joego) wynika, że poza tematyką (Rzymianie zamiast Artura) rożni się kosmetycznie – lepsza praca kamery podczas bitew, większe jednostki, lepsza grafika ciut ulepszony interfej. Czyli to samo tylko bardziej.

    2. jaGrab

      @mamrotha

      Swego czasu komplet (1 z 4 DLC + 2 z Dead Legions + Fallen Champions) i jeszcze kilka gier był do wyjęcia w [url=”http://indiegamebundle.wikia.com/wiki/Indie_Gala_Colossus”]Indie Gali za kilka dolków[/url]
      Może warto zaczekać na podobną cenę?
      Masz też polska wersję w cdp.pl – zawiera Saksonów i Druidów ale nie ma 2 pozostałych DLC, za to kosztuje 19,99PLN, wersja Steam.

      1. Kiler

        @jaGrab

        Ja posiadam taką wersję za dychę z allegro:
        http://allegro.pl/king-arthur-pack-steam-automat-2min-firma-sklep-i3362271143.html
        poza tym co dali w opisie ten zestaw zawiera dodatki Saksonowie i Druidzi, nie jestem pewny czy pozostałe 2 DLC do podstawki są ale bym się nie zdziwił, bo na steamie pierwsza część wyświetla się jako “King Arthur Collection”. Nie wiem tylko jak z językiem bo z angielskiego korzystam.

  1. aryman222

    elementy RPG są świetne, misje i postępy bardzo przyjemne. niestety jeśli chodzi o bitwy to koło TW “to to” nawet nie stało. bitwy są słabe i bardzo szybko okazuje się, że dowódca władający magią zniszczenia to jest to – nie ma nic lepszego niż pierdykniecie piorunem prosto w grupkę wrogich żołdaków. takie to jakieś schematyczne…

  2. Goblin_Wizard

    Ta gra nie jest aż tak niszowa jak by się mogło wydawać. W swoim czasie sporo o niej było słychać dobrego. TW jest znany głównie dlatego, że CA regularnie spuszcza nowe odcinki z taśmy. KA to mocno uproszczony TW (bitwy) ale kampanię ma bardzo fajną. Po pewnym czasie zniechęca trochę przegięta magia ale da się grać.

Powrót do artykułu