Nienawidzę cię Call of Duty Advanced Warfare

Nitek dnia 11 listopada, 2014 o 17:46    24 

Zupełnie obojętny, bez marzeń, oczekiwań czy nadziei, zasiadłem do kolejnego odcinka militarnej Mody na Sukces. Po Ghostach nie tlił się we mnie promyk ekscytacji, że oto jest kolejny odgrzany CODlet w przypalającej się panierce. Włączyłem, zagrałem. Nienawidzę cię.

Spacey, Spacey, Spacey, setting w przyszłości, Spacey. Tyle wiedziałem nie dźwigając kurtyny przed wylewającymi się zewsząd, choć mam wrażenie, że nie tak obficie jak kiedyś, materiałach promocyjnych dotyczących tytułu. Egzoszkielety, Titanfall 0.5 rozległo się przy premierze.

Władza zmienia wszystko

Podczas codziennych streamów z multiplayera zadawaliście pytania odnośnie kampanii singlowej, Jaka jest? W stylu CODa? Warto? Bawiłem się fajnie. Wypierając wspomnienie zeszłej jesieni, odpalając Playstation 4, poziom trudności weteran, bo tak się bujam, nie spodziewałem się, że po początkowej fali żenady, jaka spłynęła na mnie w dwóch pierwszych etapach, kampania nabierze właściwego tempa i obudzi we mnie nastolatka jarającego się tanim, przewidywalnym sci-fi (Mroczny anioł z Dolfem!). Aha, no tak, kampanie ograłem na PS4, podczas gdy multi na dwóch platformach – PS4 i PC.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109083022

Kampania jak szynka

Jest jak zawsze. Mocno na szynach. Biorąc elementy składowe, nawet nie grając, Spacey-władza, władza-Spacey, szybko ułoży się w Waszych głowach fabularna układanka, którą rozciągnięto na piętnaście misji, tak jakby w obsadzie znalazł się Sean Bean. Wiedzielibyście. Misje należą do tych dłuższych – bawiąc się na najwyższym poziomie trudności całość zamknąłem w okolicach dziesięciu godzin. Jak na serię – przyzwoicie. Cała kampania gra się niestety tak samo jak zawsze. Wielki marsz na przemian ze sprintem, podlany magią egzoszkieletu pozwalającą na podwójne skoki czy uniki we wszystkie strony będąc w powietrzu w korytarzowej strukturze, prostej jak dziadowski bicz.

Nie brakuje też elementów dobrze znanych. jak wykorzystywanie pojazdów w mocno ograniczonych, wąskich, korytarzowych ścieżkach. Tu auto, innym razem latający skuter, a jeszcze kiedy indziej wycieczki piesze po dachach aut, czego pozazdrościć może Morfeusz i reszta ferajny z Macierzy. Tak jest, skryptów tu na pęczki, czego się spodziewaliście? Filmowość pęłną gębą, coś tu wybucha, tam jakieś wielkie mechy, pościgi, wypisz wymaluj kampania Call of Duty. Są klasyczne QTE, scenki urywające łącze swoim absurdalnym wydźwiękiem, a jednak pasujące do otoczki, są momenty to musiało boleć, wybuchy, skrypty, NIE MA niekończących się respów, jest za to wyraźna radość w używaniu wszystkich gadżetów jakie zostały nam oddane do dyspozycji. Samonaprowadzające się granaty, egzoszkielet, spoiler, spoiler, spoiler, musicie to zobaczyć. Fest fajne zabawki, sześć typów granatów, Miejcie na względzie, że to liniowe, aż do przesady, doświadczenie, ale o tym w przypadku serii, niestety, nie ma co przypominać. Ważne jest, żeby nie wiedzieć zbyt wiele, bo te ważne chwile, będą w stanie wypchać z Waszych ust wow. Małe, bezdźwięczne wow. Takie skrypty. Słabuje za to expienie egzoszkieltu, którego dwa rodzaje odziewamy w zależności od misji. Za wykonywanie masowej zagłady czy też hedziki, dostajemy punkty, którymi możemy ulepszyć staty. Nie zauważyłem większego wpływu na rozgrywkę, choć nakokoszony byłem niezmiernie.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109092220

A jednak tym razem jakoś się udało. Być może przez to, że historia leci ciągiem, bez zbędnych przeskoków od Annasza do Kajfasza, śledzimy wszystko oczami jednego bohatera, a sama gra aktorska poza-samini-wiecie-kim i dobrze zarysowane, po raz pierwszy od długiego czasu, postaci naprawdę dobrze wypadają. Szkoda tylko, że to wciąż nie jest poziom zatartej granicy między scenką, a grą właściwą, ale może innym razem. Nie umniejsza to faktu, że to najładniejsze COD jakie ujrzało światło dzienne, a same bronie w końcu nie brzmią jak gastro problemy fana makaronu z Siedem. Oprawa jest kozak, tekstury ładne, modele postaci fachowe, podobnie jak i wszystkich sztuk oręża, wśród których poza dość klasycznymi pukawkami znajdziemy także cuda pokroju strzelby sonicznej czy coś na modłę przykrytej pierzyną wspomnień spawarki z Quake’a trzeciego. Nieważne w którym levelu, w jakim zakątku świata będziecie, jest urodziwie, tylko ten weteran jakiś taki prosty.

Prawie się rozkleiło

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109120152Pewna sytuacja, która była jawnym strzałem w pysk dla grającego jest ukoronowaniem liniowości całej serii. W jednym momencie wszyscy wokół nas dokonują jakiegoś tam wyboru, czy chcą, czy nie chcą iść na winko, kiedy nam nie pozostaje nic innego jak ustosunkować się do tego co przyszykowali twórcy. Niezła chała, bo ta scena jak nic pasowała do momentu rozwidlenia historii na dwa tory. Nawet powieka mi drgnęła na samą myśl – kurczaki, robią to! A jednak, może zbyt wcześnie, może Call of Duty nadal nie jest do tego gotowe. Może przy kolejnej odsłonie? I zgadza się, obeszło mnie to bardziej niż niesławna na całe internety scenka z oddawaniem szacunku zmarłemu koledze na cmentarzu poprzez wciśnięcie przycisku. Do cholery, przecież nie fapował na tę trumnę. Zabawne, że NPC wybór podjąć mogli, a jedyna postać grana przez człowieka już nie. W tamtym świecie nie ma Boga. Chyba, że nazywa się Spacey, znaczy Irons, czyli Kevin. Fajnie by było, gdyby w tym trzyletnim cyklu produkcyjnym ktoś wreszcie pomyślał o jakichś rozwidleniach fabularnych, bo jak już się uporacie z wycieczkami w różne zakątki świata, by szerzyć chaos i zniszczenie, coby zatrzymać zniszczenie i chaos, poza debilnymi znajdźkami, laptopami, pochowanymi na planszach, nie bardzo jest do czego wracać, a nie tak dawno Wolfenstein pokazał, że da się.

Ale kurde, dawno singiel Call of Duty nie dała mi tyle radochy i nie pozwalała odejść od siebie. Tylko wiecie, mózgi na półkę zanim cokolwiek.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109130500

Mięso właściwe

Call of Duty bez multi byłoby jak lisek bez ręki i nogi, a jednak widzę sens w oddzieleniu tych dwóch modułów i sprzedawaniu ich osobno w innych wariantach cenowych. Nic by się nie stało, a wręcz ucięłoby to utyskiwania, że kampania jest taka, śmaka i owaka, a za 60 dolaresów miałem mieć pierdylion godzin robienia dobrze. Owszem, ale COD od dawna nie jest guru singlowych kampanii, a to multi jest tym, na co czekają miliony. Chyba, że wstydzą się po Ghostach, jak i ja się wstydziłem, to nie czekają. Unikają.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109091145Odpalając Zaawansowanych Wojaków w trybie, w którmy grają tysiące tysięcy dobro wyskakuje szybko, niczym diabeł z pudełka. Pierwsze co rzuca się w oczy to dość zaawansowany system kreacji postaci. Płeć, twarz (dostępna jedynie spośród kilku, bez zaawansowanych edytorów), masa sprzętu, do wyboru do koloru. Furtka dla DLC, owszem, nie obligatoryjne ciuchy niech będą, jak i bronie owinięte w bekon były już kiedyś. Wywalone na kosmetykę. Tyle, że to także pole do popisu dla kolekcjonerów wszelkich gadżetów, które i tym razem sypią się z rękawa dzięki zaimplementowanemu systemowi lootu.

Żadna literówka. Choć nie do końca rozgryzłem zasady działania wszelkich dropów, tak pozostaje mi się domyślać, iż to za nasze wybitne zasługi na placu boju dostajemy skrzynki ze zrzutem. Te po otwarciu szczodrze nas nagradzają nowymi elementami garderoby, ale także odmiennymi giwerami, które są tymi samymi pukawkami, co dostępne w normalnym obiegu, acz różniące się położoną nań farbą, ale także statystykami. Każda broń ma 10 wariantów co w rachunku końcowym daje nam 350 śmiercionośnych rozpylaczy. Robi wrażenie, choć sam jestem niewolnikiem jednej giwery, bo tak lubię. Podstawowej, drugiej dostępnej. WSZYSTKICH nią zabijam, bo to jest moja giwera, jest wiele takich, ale ta jest moja. No, ale jak zbierać lubisz, będziesz miał co. Map jest trzynaście, jedną hejtuje. Reszta fajowska, czasem dynamicznie się zmieniająca, zalewana falą tsunami na przykład. Nie odnotowałem jednak jakiegoś mega większego wpływu na przebieg strzelanki, nawet po zalaniu.

O tym jakoś nikt nigdzie nie wspomniał

O tym jakoś nikt nigdzie nie wspomniał

Skacz Forrest, skacz

Egzoszkielet nosił Gump, zanim te były modne. Mniej więcej tak to wygląda, ale jaką różnice robi rozgrywce. Można się doszukać podobieństw do cudów z Titanfalla, choć nie ma aż takiej swobody biegania. To zarzut, bo czasami fragmenty mapy, wydawać by się mogło, że na wyciągnięcie z ręki, totalnie z dupy dają szmatą w pysk krzycząc, że to jest poza mapą. A nie jest. Ale jest. Szkoda.

Egzo powodują, że nie ma gdzie się chować. Wszędzie może ktoś siedzieć. Widać to po kampowaniu, które momentami urasta do kategorii sztuki. Niby źle, że kampią, ponoć nie ma quick scope’a, ale moje ADHD nie widzi różnicy. Daje to i tak nauczki na przyszłość, bo jak ktoś gdzieś nie przykampi to skąd u licha miałbym wiedzieć, że da się. Różnice tym bardziej są widoczne, kiedy porwiemy się na tryb klasyczny, gdzie pozbawieni jesteśmy tych wszystkich cuda wianków. Niestety bez wariacji hardkorwej, gdzie wszyscy są na jednego strzała, wzruszyłem ramionami. Nie zmienia to faktu, że i bez żelastwa strzela się klawo.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109102923

Większość trybów jest znana, mniejszość występuję w trybie hardkorowym. Klasyczne deathmatche każdy na każdego, drużynowe, zabójstwo potwierdzone, gdzie po każdym killu trzeba zebrać nieśmiertelniki zabitego, co stanowi wabik na pochowanych w kątach kamperów, dominacja, przejmowanie flag i jedno co się wyróżnia czyli uplink. Tu zadaniem jest przeniesienie świecącej kulki z punktu A do punktu B, prawie Harry Potter, trochę Speedball, bo ten który gadżet trzymać nie może strzelać, ale rzucić do współtowarzyszy już tak. Zresztą przeciwnikowi też można podać, co jest znakomitym wariantem taktycznym. Rozumie się samo przez się.

Dobieranie majtek dla naszych wojaków to nie jedyna rzecz, w której będziemy przebierać. Przecież gołych na poletko wojenne ich nie wyślemy. Dysponując trzynastoma punktami, należy tak je wydzielić, by zabrać dużo dobra do rozdania na bitewnej ziemi. Są perki, mój ulubiony to gun ho, pozwalający na strzelanie podczas biegu czy wślizgów, czy nawet podczas uników w powietrzu, są bronie, jest wreszcie modyfikacja egzo. W przeciwieństwie do rzeczy z singla, tutaj opcje mają znaczenie. W zależności od stylu prowadzonej rozgrywki, można wziąć elektro tarczę, wygłuszanie kroków, większe zdrowie czy nawet dopałkę zdrowia. Efekty czasowe, na wskroś pomocne.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109120752

Wszelkie warianty przygotowań do podróży można sprawdzić w try miga na strzelnicy, którą odpalić można z biegu przed każdym starciem, by zweryfikować czy jesteśmy odpowiednio przygotowani do boju. Podatne na modyfikacje są także killstreaki i tak ze zwykłego zwiadu można zrobić zwiad prze chu zaznaczający wojaków, nawet tych niewidocznych. Jest tego tyle, że rura mięknie. W tych wszystkich trybach, modyfikacjach, bajerach, każdy znajdzie coś dla siebie. I tak, jak zawsze, od zawsze, gram tylko hardkory drużynowe wyżynki, znajdź i zniszcz, czasem zgony potwierdzone. I jadę z przeciwnikami jak walcem po polskiej wypapranej świeżym asfaltem drodze. Na pohybel! I rach ciach, podwójny skok, unik lewo, prawo, do przodu i przykucnięcie, by przywalić w ziemię z impetem. Toż to źrenice nie nadążają za taką dawką oczojebnej akcji dobrze wykonanej zakrapianej dobrym brzmieniem, wraz z pokrzykiwaniem kompanów in-game, gdzie kto się znajduje. Nie jest to Insurgency co prawda, ale patent dobry. W multi jest byczo, choć jego ocena to kwestia preferencji osobistych uzależnionych głównie od stylu rozpylania ołowiu w powietrzu. Wolno, szybko, arcade, realistycznie, odpowiedzcie sobie sami. Egzo jest dobre, wprowadza zmiany, ale rdzeń rozgrywki to ta sama zabawa. Świeża, ładnie podana, ale także znajoma. Jak dawno nie odwiedzana sąsiadka, która bawi jak dawniej.

Call of Duty®: Advanced Warfare_20141109093617

PC vs. PS4

Tak się złożyło, że symultanicznie wręcz, ogrywam dwie platformy. Różnice do uchwycenia na pierwszy rzut oka to wzajemne uzupełnianie się. Podczas gdy wersja pecetowa jest psuta kolejną łatą, wersja PeeS czwórkowa działa bez zarzutu. Na konsoli ograłem całą kampanię i owszem, jestem świadom badań i porównań, że klatki gubi, ale bez pokazania mi palcem – nic nie widziałem. Jest ładnie, płynnie, acz ewidentnie ekran gryzą ząbki nieobecne przy namaszczeniu AA wersji pecetowej w której także można suwakiem FOV zmienić. PS4 to także, mimo wszystko, trochę inna maniera rozgrywki. Czuje się trochę hamowany w szerzeniu armageddonu. Mimo stałych 60fps jest jakoś tak wolniej i strzelanie też nie jest tak ekspresowe jak na pececie, co grze w żadnym wypadku nie urąga. Jest odczuwalnie inaczej. Konsola, nie wiedzieć czemu, uraczona została mniej żywymi kolorami i słabszymi teksturami. Wybór platformy zależy od Was, nie mam obiekcji, które miałyby przyhamować jakikolwiek Wasz wybór. W obu przypadkach psy płakały jak widziały.

Lewa sprzedaż domu wciąż trapi mieszkańców Lagos - https://nzesylva.wordpress.com/2012/08/23/

Lewa sprzedaż domu wciąż trapi mieszkańców Lagos – https://nzesylva.wordpress.com/2012/08/23/

Nienawidzę cię Call of Duty Advanced Warfare

Złodzieju czasu wolnego, nienawidzę cię. Nie znoszę za to, że od premiery nie gram w nic innego, że znowu połknąłem haczyk masterowania wszystkich pierdół jakie pod nos mi podstawiasz. Za to, że grając w co innego, w myślach przetwarzam ostatnio rozegrane akcje. Za flow potyczek, który potrafi rozpalić. Za to, że dawno się tak dobrze nie bawiłem i wpadłem ponownie na minę uzależnienia blockbusterem, ale tym razem muszę powiedzieć, że nie czuję się zażenowany tym, że grałem w Call of Duty. Tym, że ten rysunek, choć ma wiele lat na karku (2010), znowu jest aktualny, co wieczór. ŚPM na fullscreen.

ona i on 3 copy

Nienawidzę cię Advanced Warfare, jesteś zajebiste.

 Me-gusta

Wersja PS4 od wydawcy. Skriny pochodzą z tejże wersji.

Klikanie w reflink, generuje drobne na zimne.
Czytaj, komentuj, udostępniaj

Dodaj komentarz



24 myśli nt. „Nienawidzę cię Call of Duty Advanced Warfare

  1. aihS Webmajster

    Pozytywna recenzja CoDa na gikzie, kto by pomyślał. Niestety muszę się z nią zgodzić, ale tylko co do multi. Singiel utrzymał mnie przy sobie przez 53 minuty czyli tyle co każda rozrywkowa papka z Hollywood. Nie wiem, może jest dobry, ale to nie moja bajka. Kevin się broni 😉

      1. hfn

        @Nitek

        Kampownia j…na…
        Ja też mam ADHD w shooterach i mnie ch…j strzela, jak siedzi gdzieś w kącie jakaś parówa.
        Tu przyjemniej gra jest szybka, ale “podziwiałem” tych, co w BF potrafili 40 minut przesiedzieć w jednym krzaku i po rundzie staty 2-1, lol…

Powrót do artykułu